- Oczywiście, proszę o zgodę na dokowanie.Gdy takową otrzymuje, dokuje statek z grając.
- Co robimy szefie? - zapytał Harrison. - Pójdziemy do maszynowni... I zatrzymamy statek, a resztę przedstawię wam później.. -April rozejrzała się jakby czuła, że ktoś na nią patrzy. Milczała przez chwile po czym ruszyła w dalszą drogę do maszynowni.
- Jak będziemy już w pobliżu to damy im znać, że jesteśmy wysłannikami Mistrza Luke'a. Powinniśmy dopaść ich tak jak mówisz gdzieś w okolicach Korelii. - Usiadł za sterami swojej maszyny i ustawił kurs przechwytujący na 'Kruka'.
- Pożałujesz tego Jaffa... - powiedział Harrison, miał powiedzieć więcej ale wzrok April go zgromił. Kobieta skinęła głowa Jaffa i czekała, aż odejdzie.
- Cóż chyba nie mamy większego wyboru... Chociaż z chęcią zobaczyłbym co się dzieje na tej zakazanej planecie...
- Szlag by to jasny trafił... - Zaklął Sherman. - Będziemy musieli iść do maszynowni dowódco. - Pani płk. westchnęła. - Dobra wymarsz. Harrison idzie przodem, za nim Ty. - wskazała chińczyka. - My obstawiamy tyły.I ruszyli do maszynowni.;
- Sherman pomożesz mi. - April i Sherman zajęli się wyłączaniem silników statku. Harrison pilnował na wszelki wypadek wejścia na mostek, co jakiś czas zerkając na chińczyka.
- To symulacja komputerowa. - powiedział Sherman obszukując swoje kieszenie po czym powiedział zrezygnowany. - Nie załadowali fajek...April rozejrzała się dookoła, wyszła na chwile po czym wróciła.- Nie ma James'a. - oświadczyła. - Musimy go znaleźć... - Pauza, po czym spojrzała na chińczyka. - Kiedy ta gra się skończy?Harrison, opuścił broń ale nie spuszczał chińczyka z oczu.
Aedin wyraźnie zszokowany słowami Kyle'a, słuchał Luke'a w skupieniu puki ten nie przekazał całej wiadomości. Gdy Mistrz skończył chłopak przerwał połączenie i spojrzał na Kyle'a.- Zabić bez pytań?! Przecież... przecież to nie ścieżka Jedi... - powiedział zmieszany spokojniej.
- Żyjemy! - odkrzyknęła pani płk. Wynurzając się zza jednej z konsolet, opuściła broń. Za jej przykładem powstali Harrison i Sherman, ten pierwszy jednak wziął chińczyka na muszkę i nie miał zamiaru, opuścić swojej broni.- Harrison! Opuść broń! - krzyknęła April jeśli chińczyk nie wykazał żadnych wrogich zamiarów i jego pomoc okazała się szczera.
Cała trójka rozproszyła się po sali wskakując za konsolety i wszystko co mogło dać osłonę. Prowadzili ostrzał, krótkimi celnymi seriami starając się powalić jak najszybciej Jaffa.
Aedin uniósł brew:- Wyrzucony i ekskomunikowany...? Co masz myśli mistrzu i czemu mamy się tam nie zbliżać?
Wszystko wydarzyło się tak szybko... Aedin po chwili otrząsnął się z tego i ruszył na mostek. wygonił pilotów którzy okupowali stery jego maszyny. Dokładnie się rozejrzał czy wszystko jest w idealnym porządku. Sam dokonał analizy koordynatów i wszystkich systemów. Gdy skończył i przekonał się, że jego maszyna jest w porządnym stanie zwrócił się do Kyle'a.- Co się tam stało Kyle? Poczułem zawirowanie w Mocy...
- James Ty zostajesz z tyłu. - powiedziała April po czym zwróciła się do pozostałych podwładnych. - Sherman na mój znak wrzucisz dwa granaty ogłuszająco-oślepiające, czekamy 3 sekundy i wchodzimy oczyszczając pokój. Pilnujcie się i nie dajcie się zabić widzicie, że coś tutaj nie działa. - Tak jest. - opowiedzieli żołnierze i ustawili się na pozycjach. Kapitan przygotował granaty. Wszyscy wstrzymali oddech... Wright dała znak, granaty potoczyły się do środka. 3...2...1... - odliczyła pułkownik na palcach po czym dała znak do wejścia.Cała trójka wpadła po kolei do środka z zamiarem oczyszczenia pomieszczenia z wrogów.
