W ogóle to jest takie na siłę jak diabli. Po pierwsze design sovereign'a w ogóle się nie zestarzał, a zazwyczaj tworzono nowe Entki kiedy te po prostu stawały się już archaiczne. Poza tym, teraz ST:O ma tworzyć kanon Treka? Czterdziestoletnie uniwersum wpadło w łapy scenarzystów gry komputerowej? Mierny koniec.
Poza tym, teraz ST:O ma tworzyć kanon Treka? Czterdziestoletnie uniwersum wpadło w łapy scenarzystów gry komputerowej? Mierny koniec.
Fani i tak sami uznają co stanowi kanon a co nie. Jeśli zaś chodzi o "scenarzystów gry komputerowej", to wiedz, że świat STO jest o wiele bardziej przekonywujący i przemyślany, niż większość tego co mogliśmy "podziwiać" na przestrzeni takiego srentka czy Voy'a. Zresztą, to wcale nie producenci gier tworzą poszczególne historie, lecz osobni pisarze dla nich pracujący. Tymczasem CBS tylko decyduje co zostanie oficjalnie udostępnione w ramach wspomnianego "kanonu".
Zresztą, STO to tak naprawdę nowy trek, bo serialu się nie doczekamy, a nowe filmy najwyraźniej nie wszystkich zadowalają. Enterprise-F to moim zdaniem nic innego jak połączenie Galaxy i Sovka, z lekką domieszką "nowoczesności" w postaci bardziej zaostrzonych krawędzi, że tak to określę. Ja tam nie mam większych zastrzeżeń, a dodam jeszcze, że ani wspomniany Galaxy ani Sov nigdy mi się szczególnie nie podobały ;>. Tymczasem jeśli chodzi o Entka-E, to twórcy zdaje się mają coś dla niego zaplanowane.
Jeśli zaś chodzi o "scenarzystów gry komputerowej", to wiedz, że świat STO jest o wiele bardziej przekonywujący i przemyślany, niż większość tego co mogliśmy "podziwiać" na przestrzeni takiego srentka czy Voy'a. Zresztą, to wcale nie producenci gier tworzą poszczególne historie, lecz osobni pisarze dla nich pracujący.
Tak, to są właśnie ci scenarzyści o których wspomniał Lo'Rel...
A argument "nie podoba się, to sobie nie uznawaj" ("Fani i tak sami uznają co stanowi kanon a co nie.") to był dla mnie zawsze największy odlot w takich wypadkach.
Nie oceniam poziomu scenariuszy w STO, bo ich nie znam, więc co do samego rozwoju świata się nie wypowiem. Meritum sprawy jest tu, że historia seriali i filmów (ponad cztery dekady), a tym przecież w głównej mierze jest Star Trek, została zakotwiczona w grze. Zgrzyta mi to trochę. Choć jak mówię, nie mam kompletnie nic przeciwko samej grze. Chodzi mi o uzurpowanie sobie prawa do stanowienia kanonu, którego jakimś straszliwym wyznawcą nie jestem, przez szeroko pojętych twórców gry.
A argument "nie podoba się, to sobie nie uznawaj" ("Fani i tak sami uznają co stanowi kanon a co nie.") to był dla mnie zawsze największy odlot w takich wypadkach.
Ależ to żaden argument, a już na pewno nie skierowany bezpośrednio do Lo'Rela. Lecz czyż nie taka jest właśnie prawda? Wyszedł nowy film Star Trek i już "fani" podzielili się na dwa obozy - tych, którzy przyjęli go do wiadomości oraz tych, co woleliby zapomnieć o jego istnieniu. Co jak co, ale wydaje mi się, że to właśnie trekkies są bardziej zatroskani o całe uniwersum Star Treka, aniżeli pisarze czy scenarzyści, którzy w wielu przypadkach na przestrzeni tych 40 lat robili po prostu to, na co mieli ochotę. Przecież przykłady rozmaitych baboli i elementów nie mających najmniejszego sensu można wymieniać godzinami, począwszy od lotów do centrum galaktyki, przez bohaterów zmieniających swój charakter z odcinka na odcinek, po wrzucenie całego prequela, który gryzie się z już powstałymi treściami. A jednak - póki wszystko było na ekranie to jakoś to łykaliście (nawet srentka czy voya). Teraz jeden durny element powstał na potrzeby gry i wielkie pretensje. No poważnie...
A pisarz/scenarzysta to pisarz/scenarzysta - to że tworzy nowe historie na potrzeby gry o niczym nie świadczy, bo równie dobrze z wielu z nich można by stworzyć dobre odcinki serialu, filmy czy książki. Ale wnioskuję, że Ty byś wolał duet B&B, bo to w końcu "profesjonalni scenarzyści filmowi".
Nie oceniam poziomu scenariuszy w STO, bo ich nie znam, więc co do samego rozwoju świata się nie wypowiem. Meritum sprawy jest tu, że historia seriali i filmów (ponad cztery dekady), a tym przecież w głównej mierze jest Star Trek, została zakotwiczona w grze. Zgrzyta mi to trochę. Choć jak mówię, nie mam kompletnie nic przeciwko samej grze. Chodzi mi o uzurpowanie sobie prawa do stanowienia kanonu, którego jakimś straszliwym wyznawcą nie jestem, przez szeroko pojętych twórców gry.
W takim wypadku, co Ci tak naprawdę przeszkadza? Kolejnego serialu nie uświadczysz najprawdopodobniej, w grę nie zagrasz (wnioskuję), więc co za różnica czy CBS uzna nowy design Entka za oficjalny czy też nie? Zresztą, Enterprise J widziany w srentku też jest "oficjalny", a toż to jest znacznie większa tragedia.
Osobiście nie widzę problemu. Jak to wielokrotnie było zaznaczane - dotychczasowe seriale przecież wciąż są aktualne i nikt ich nie wymazał z historii. Wasze DVD wciąż leżą na półce. Bo czy uznanie kanoniczności jakiegoś okręciku z fikcyjnej przyszłości zmieni jakoś Wasz pogląd na DS9? Tymczasem, czy tego chcecie czy nie, póki co wydarzenia ze Star Trek Online uznawane są za oficjalne, na dobre i na złe ;>.
Generalnie nie ma potrzeby tak się unosić. Jedynie mi nie leży jakoś myśl, że świat Treka będzie teraz modyfikowany na potrzeby gry. Mogę jedynie liczyć, że będzie to wszystko trzymało przyzwoity poziom i że ewentualnie będzie to wykorzystane, gdyby miał powstać jakiś serial. Oczywiście poza tym okropnym Enterprise F. Natomiast wersja J jest o niebo lepsza od tego tworu, choć nie jest cudowny. Nie jestem jak, już pisałem wielokrotnie, wyznawcą kanonu jako wyroczni. Star Trek i jego możliwości mają być jedynie narzędziem w rękach twórców. Niech powstaje tyle jego wersji ile to tylko możliwe. Z korzyścią dla jakości i dla widza.
Przecież jest jak u Lucasa. Wszystkie fanfiki, gry, komiksy, książki (nie)można uznawać za część świata, dopóki nie gryzie się to z serialami i filmami. Jeżeli Trek powróci na ekrany telewizorów, to Enterprise zaprojektuje profesjonalista.
Przy okazji - polecam blog Johna Eaves'a - jednego z głównych projektantów Enterprise-E: http://johneaves.wordpress.com/ Czasami dzieli się ciekawymi szkicami koncepcyjnymi.

Mówcie co chcecie, mnie się podoba. Bardzo trekowy wbrew pozorom. Taki miks D i E.
Muszę przyznać, że ten rendering wygląda lepiej niż pierwotny projekt, choć nadal nie jestem do niego przekonany.
Okropny ;/ a na entka Abramsa ktoś mówił że to suszarko - wieloryb 🙂
T'R - a coz to za argument, ze skoro byly buraki w poprzednich serialach to ich ewentualnosc w grze nikogo nie powinna obchodzic.Ja zgadzam sie z Lo'Rel'em. 'Kanonizowanie' STO to jakis marny dowcip. Tym bardziej, ze fabule pchnieto w tym czy innym kierunku (klingoni vs federacja etc.) glownie ze wzgledu na gameplay i spojnosc/atrakcyjnosc gry a nie swiata Star Trek jako calosci - sam ten powod jest dla mnie wystarczajacy w dyskusji dlaczego STO kanonem nie powinno byc . Nie podoba mi sie tez to, ze kanonem czyni sie produkcje de facto niszowa. Zasada 'to co bylo w tv/kinie = kanon' byla dobra rowniez ze wzgledu na dostepnosc. Gra wprowadza fundamentalne zmiany do swiata a gros fanow nie ma o tym jak sie dowiedziec.A poza wszystkim to jest po prostu slaba gra 😛
...w ogóle STO ssie...
I jak tu się nie zgodzić? 😉
Już na poważnie - wiadomo, że to tylko efekt wizualizacji, ale kolor gondol i deflektora jakiś taki... Blady.
Co do samego kształtu - nie jestem zwolennikiem sztucznej smukłości uzyskiwanej dzięki wydłużonym do tego stopnia gondolom. Nie gryzie się to jakoś znacznie - po prostu mi akurat nie pasuje.
Co ciekawe, nie różni się aż tak bardzo od Sovereigna. Jak dotąd różnice między kolejnymi wersjami Entlka były jednak dużo większe.
Dziwi mnie trochę, że po ciemnym poszyciu Sovka Federacja znowu preferuje kolor jasnoszary... Widać - ponownie kwestia gustu.
W grze założy się romulańskie osłony, zmieni gondole i będzie ok 😉 Po lataniu "kalmarem" nic mnie już nie przerazi 😉
Poza tym, że [dedykacja dla T'R] STO ssie 😛 [/dedykacja dla T'R]
