Forum › Fandom › Opowiadania › Cykle opowiadań › Zaproszenie
hm co do ostatniego wpisu - Kirk latal z tego co pamietam statkiem klasy Constitution, nie Galaxy, chyba ze to alternatywna rzeczywistosc 😛
Możliwe. Poprawię. Gdy to pisałam, nie odróżniałam Defianta od Relianta, a kwadrantu od sektora - całość powstała na poczatku tego roku, aja wciąż uzupełniam luki w wykształceniu. Zresztą każdemu, kto brał się za Treka, trafiał się jakiś burak, mam być gorsza?
Przecież nie mam zamiaru powiesić Cię na najbliższym drzewie, zwróciłem tylko maultką uwagę 🙂 po to są krytycy, prawda? Po za tym masz rację, każdemu się zdarza, mi nawet przy newsach, no nie Piotrze ;)?
Już naprawiłam ten drobiazg. Dobrze, że to internet, nie film, bo jakby film poszedł "do ludzi", to już nic by się poprawić nie dało. Zauważysz coś jeszcze wybitnie rażącego, to pisz.
Plagiatu nie popełniasz, a wykorzystanie postaci do stworzenia własnej historii nie jest przestępstwem.
Jest, tylko nie ściganym z urzędu. A Paramount nie ściga prywatnie bo nie ma w tym żadnego interesu. Z resztą nawet gdyby ścigał konsekwencje będą niewielkie: Mogą nakazać zaprzestanie naruszania praw (czyli usunięcie opowiadań z internetu) oraz oddania tego co stracili na Twojej działalności + 2x to co na tym zarobiłaś. Czyli okrągłe zero. Jest jeszcze przepadek sprzętu, ale to chyba dotyczy sprzętu przeznaczonego do "piracenia", czyli drukarnia, tłocznia płyt itp. Komputer ogólnego użytku raczej się tu nie łapie.
Ciekawe, jak obliczyliby to, co stracili na mojej działalności - chyba raczej zyskali darmową reklamę.
to skoro ja jak zwykle jestem upierdliwy, to tak wtrące tylko, że jako pierwsi z Federacji oficjalny kontakt z Q nawiązała załoga U.S.S. Enterprise-D podczas daty gwiezdnej 41153.7. Wcześniej, choć byli oni obecni w życiu Federacji, nikt nie wiedział o ich istnieniu. Ale to tylko uwaga upierdliwca i maniaka, nie brać jej do siebie 🙂
To burak ściśle zamierzony - tą chronologię akurat znam, ale Q był mi stanowczo potrzebny. Jak się później okaże, Kirk nie zanotował tego spotkania w dzienniku pokładowym ("I tak nikt by nie uwierzył..."), i sprawa - w natłoku innych - uległa zapomnieniu.
no myślałem, że jakoś z tego wybrniesz, tak tylko sobie marudzę 🙂
Marudź, ile wlezie. W końcu nie da się poprawić błędów, jeśli człowiek nie wie, w którym miejscu je popełnia. Nie chce tu pisac, że panom od scenariusz "Enterprise" (który to serial zresztą lubię), dobrze by zrobiło stosowanie sie do tej reguły... ale i wogóle wszystkim. Jednakowoż łatwiej coś poprawić w internecie, niż na przykład wtedy, kiedy serial już "poszedł do ludzi">
No łoł prawie jak mój ulubiony "Paragraf 22"
To Ty też to lubisz? O, kurcze! ja czytałam tę książklę jeszcze w podstawówce, a w liceum pisałam o niej pracę semestralną - konkretnie porównanie tej książkli z filmem Alytmana "MASH", nie mylić z serialem.
Filmu nie oglądałem a słyszałem ,że z młodym jeszcze wtedy Suterlandem był. A MASH serial jest świetny. Teksty Hawk eye`a to klasyk. I ta bimbrownia...
I przyszły konstabl Odo w roli księdza ( filmie, nie w serialu).
Filmu nie oglądałem a słyszałem ,że z młodym jeszcze wtedy Suterlandem był. A MASH serial jest świetny. Teksty Hawk eye`a to klasyk. I ta bimbrownia...
Film był bardziej brutalny, wulgarniejszy i bardziej ponury niz serial - i przez to bardziej zbliżony do wojennej rzeczywistości, która, jak wiadomo, nie ma w sobie nic śmiesznego. Chciałabym przeczytać książkę, ale jakoś jej nie tłumaczą.
