Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Wybory prezydenckie
Mój błąd, nie znałem sytuacji. Nie czytam Faktu. Ale to niczego nie zmienia - na komunii swojej ex-szefowej gabinetu miał być Lech Kaczyński. A, w zastępstwie, przyszedł Jarosław. Jest w tym coś złego? Albo może jest to jakieś mało prawdopodobne, naciągane?
Mój błąd, nie znałem sytuacji. Nie czytam Faktu.
Ale to niczego nie zmienia - na komunii swojej ex-szefowej gabinetu miał być Lech Kaczyński. A, w zastępstwie, przyszedł Jarosław. Jest w tym coś złego? Albo może jest to jakieś mało prawdopodobne, naciągane?
Hehe - też nie czytam, ale "życzliwi" linki podrzucają w necie. Nie widzę w tym nic złego. Dziwię się tylko, że na tak bardzo rodzinnej imprezie pojawia się fotoreporter Faktu. Albo inaczej - nie dziwię się, że się pojawia, ale że nikt go nie wyprosił. A zresztą... Ich sprawa...
Kaczyńscy i Jakubiak sami wybrali bycie osobami publicznymi. To oznacza także świadomość, że tabloidy będą się interesowały ich życiem. Ja bym na ich miejscu nikogo nie wypraszał.Więc - gdzie tu miejsce na tok myślenia p. Bartoszewskiego?
Mnie trochę razi hasło Komorowskiego "Zgoda buduje" zestawiona z wypowiedziami komitetu. Bo zgody to tutaj nie widać.
Łech... problem z p. Bartoszewskim polega na tym, że on wie, że jest autorytetem dla części naszego społeczeństwa i że wie, że jest to ta część w ogóle nie zdolna do krytycyzmu, do samodzielnego myślenia. Wie, że może powiedzieć wszystko. Bo nie ma takiej rzeczy, która sprawiłaby, że dla "wykształciuchów" ktoś przestaje być autorytetem, poza poparciem "Kaczorów". Nawet teraz, po "nekrofilii" i "z tego, co mi wiadomo, to prezydentów Warszawy jak dotąd chowano w Warszawie" jest autorytetem dla wielu ludzi. I to jest straszne. Nie tylko dlatego, że jest w naszym kraju ktoś taki, jak p. Bartoszewski, bardziej dlatego, że są tu tacy ludzie. Bo "Pan Profesor Bartoszewski to autorytet, a z autorytetami nie wolno się nie zgadzać" ;/
Barusz bo to jest Gombrowiczowska zasada "Słowacki wielkim poetą był". A jak ktoś by chciał o tym chociażby podyskutować to jest dla większości dziwną jednostką którą należy wyalienować. Niestety my jako naród nie mamy dystansu do naszych autorytetów i zwykliśmy zdania tych autorytetów (różnych dla różnych ludzi) przyjmować bezkrytycznie.
Jak się wam podoba kampania ❓ Palikot zaczął swoje harce. No i spoty się pojawiły.
Ja tam Palikota lubię - owszem mam pewne zastrzeżenia, co do sposobu wypowiedzi, ale co do treści to niestety mówi prawdę
Też go lubię. Facet mądry i inteligentny choć kontrowersyjny. Ludzie kojarzą go z seks-zabawką, ale w większości nie wiedzą, dlaczego z nią wystąpił. Myślę, że forma przysłania treść jego przekazów. Przykładowo: kwestia ubezpieczenia prezydenta. Ludzie odbierają poruszenie tego tematu za osobisty atak na Martę Kaczyńską ("Jak on tak może!?"). Zwróćmy jednak uwagę na zasadność ubezpieczenia głowy państwa na tak wysokie sumy. Czemu to służy? Czy ma to jakiś wpływ na funkcjonowanie państwa? A może jest to wyłącznie kwestia prestiżu? Po co ludzie wykupują polisy na życie? Żeby zabezpieczyć finansowo swoją rodzinę. Czym na tym polu prezydent różni się od przeciętnego obywatela?
Debata prezydencka na UW - 8 kandydatów trwa
Też go lubię. Facet mądry i inteligentny choć kontrowersyjny. Ludzie kojarzą go z seks-zabawką, ale w większości nie wiedzą, dlaczego z nią wystąpił. Myślę, że forma przysłania treść jego przekazów. Przykładowo: kwestia ubezpieczenia prezydenta. Ludzie odbierają poruszenie tego tematu za osobisty atak na Martę Kaczyńską ("Jak on tak może!?"). Zwróćmy jednak uwagę na zasadność ubezpieczenia głowy państwa na tak wysokie sumy. Czemu to służy? Czy ma to jakiś wpływ na funkcjonowanie państwa? A może jest to wyłącznie kwestia prestiżu? Po co ludzie wykupują polisy na życie? Żeby zabezpieczyć finansowo swoją rodzinę. Czym na tym polu prezydent różni się od przeciętnego obywatela?
Bardziej chodziło, przynajmniej w wywiadach telewizyjnych, o ubezpieczenie p. Marii Kaczyńskiej, z pieniędzy publicznych. Prezydent ma specyficzny stosunek pracy (bo jest tylko jeden taki etat...), więc i specyficzne ubezpieczenie. To, że kogoś ubezpiecza pracodawca, że ubezpieczenie jest częścią wynagrodzenia, to chyba nic dziwnego. W Stanach ubezpieczenie zdrowotne jest często najważniejszą, w sensie najdokładniej czytaną częścią umów o pracę i porozumień zawieranych przez związki zawodowe (nawet jak Homer Simpson stracił pracę, to w sumie przejął się tylko tym ubezpieczeniem, potem przemycał leki z Kanady :)). Stosunek pracy Prezydenta nie jest umowny, ale jest, więc samego faktu, że Prezydent był ubezpieczony kwestionować nie sposób. Ale ubezpieczenie p. Marii, która nie była w stosunku pracy wzięło się w sumie nie wiadomo skąd. I p. Palikot nawet tak to mniej-więcej argumentował.
Gdyby jednak p. Palikot chciał uchodzić za w miarę normalnego polityka, tym bardziej zaś gdyby był normalny, to nie zaczynałby od przywołania możliwego wzbogacenia p. Marty Kaczyńskiej, dla mnie to jasne.
Debata prezydencka na UW - 8 kandydatów trwa
10 trwa, 8 debatuje 😛
Ok, cały wpis (trochę krótki):
Czy jest prawdą, że Marta Kaczyńska otrzyma 3 mln zł odszkodowania z tytułu tragicznej śmierci Lecha i Marii Kaczyńskich?
Czy jest prawdą, że polisa na życie śp. pary prezydenckiej została wykupiona przez Kancelarię Prezydenta na koszt podatników?
Czy jest prawdą, że wszystkie inne ofiary katastrofy były ubezpieczone na sumy 100, 200 i 300 razy mniejsze?
Z czego wynikało tak wysokie ubezpieczenie pary prezydenckiej?
Czy życie zwykłego pracownika kancelarii jest setki razy mniej cenne niż życie prezydenta??
Mam nadzieję, że to wszystko nieprawda.
Ad 1. Trochę niejednoznaczne, bo można to odebrać tak jak właśnie opisałeś w ostatnim akapicie. Brzmi niefortunnie, bo córka Kaczyńskich nie ma żadnego wpływu na te sprawy.
Ad 2. Myślę, że to jest zasadnicza kwestia. Ubezpieczony, ale dlaczego na taką kwotę. Problemu tego dotyka również pytanie 3 i 4.
Piątego nie trzeba komentować.
Odwoływałem się do wywiadów telewizyjnych właśnie dlatego, że tam to było intensywniej omawiane.I owszem, życie Prezydenta jest traktrowane jako cenniejsze. Skoro chroni je więcej ludzi, no to tak jest i hipokryzją/populizmem byłoby zaprzeczanie temu. Prezydenta USA czy Francji też chroni wielu ochroniarzy, gdy ma on być operowany sprowadza się najlepszych chirurgów itd.
I owszem, życie Prezydenta jest traktrowane jako cenniejsze. Skoro chroni je więcej ludzi, no to tak jest i hipokryzją/populizmem byłoby zaprzeczanie temu. Prezydenta USA czy Francji też chroni wielu ochroniarzy, gdy ma on być operowany sprowadza się najlepszych chirurgów itd.
Nie zaprzeczam temu. Jest ważny dla funkcjonowania państwa. Stąd właśnie ogromne środki włożone w ochronę jego osoby. Uważam jednak, że tak wysokie ubezpieczenie na życie jest bezzasadne.
