Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Wybory prezydenckie
Rozumiem, że pisałes pod wpływem emocji, ale... wiesz, że właśnie utożsamiłeś ludzi o innych niż PiSowskie poglądach z wrogami Polski? ;] No, przeczytaj na spokojnie ostatni akapit postu powyżej ;>
O, nie Barusz - nie ja utożsamiłem - przeczytaj jeszcze raz. W grupach, które wymieniłem, duża część elektoratu PiSu, jak i niektórzy politycy tej partii upatrują sobie wrogów. Posłuchaj wypowiedzi Nowaka, Rydzyka i kilku innych biskupów, posła Górskiego, Śniadka, Macierewicza, Kaczyńskiego, zwykłych zwolenników. Cholerna mentalność wedle której my jesteśmy cacy, a wszyscy wokół na nas czyhają. Owszem - generalizowanie nie jest na miejscu, ale obserwując widzę, że spora grupka taki właśnie ma światopogląd.
Mi to rybka, kto na kogo zagłosuje. Każdy ma prawo robić co mu sumienie nakazuje. Mogę się nie zgadzać, ale nie mam prawa, ani nie chcę nikogo potępiać za jego przekonania. Po prostu nie lubię ksenofobii ani szowinizmu i będę wszelkie ich przejawy napiętnować.
...ale nie zaczniesz od napiętnowania wypowiedzi ludzi z komitetu hrabiego Komorowskiego.Z tego, co zaobserwowałeś, to problem tyczy nie tylko "sporej grupy", ale i naszego kandydata na prezydenta.
Po minie to wróżyło się humor władców Kremla w latach sześciesiątych.
Po minie premiera albo po łatwych do przewidzenia reakcjach, których jednak nikt głośno nie wypowiedział.
Nie do końca rozumiem dlaczego nazywasz per hrabia Bronisława Komorowskiego, który nie używa publicznie tego tytułu (nie natrafiłem na podobne wypowiedzi). Rozumiem, że ma to ośmieszać głównego oponenta Jarosława Aleksandra?
...ale nie zaczniesz od napiętnowania wypowiedzi ludzi z komitetu hrabiego Komorowskiego.
Z tego, co zaobserwowałeś, to problem tyczy nie tylko "sporej grupy", ale i naszego kandydata na prezydenta.
Bartoszewski, Kutz czy Palikot nieraz powiedzieli za dużo. Mogli ugryźć się w język. Mimo, że zgadzam się z tym co chcieli przekazać, uważam, że mogliby używać subtelniejszych słów. Oczywiście pod warunkiem, że druga strona też będzie spokojniejsza. Wajda nikogo nie obraził. Niesiołowski ostro przegina. Nowak - różnie z nim bywa. Komorowski niepotrzebnie wyjechał z Krakowiakami i Poznaniakami. Mimo wszystko, nigdy nie będę tak krytyczny wobec PO jak wobec PiS. Ty z kolei na odwrót.
Nie, zwolennicy PiSu setki razy brolili rządów PO, wtedy, gdy ich zdaniem miały one dobre strony. Także na trek.pl.
A w słowach pp. Bartoszewskiego, Kutza i innych jest jakaś treść? Coś poza PO-dobra, PiS-zły? Jaka?
I ja też będę bronić działań Lecha Kaczyńskiego na rzecz Gruzji, Ukrainy, upamiętnianie poległych II Wojny Światowej. Co do PiSu - szczerze chciałem, aby powstała koalicja PiS i PO. Kibicowałem tandemowi Rokita-Ziobro w komisji śledczej. Kiedy jednak Partia Kaczyńskich po wygranej w wyborach zaczęła z agentami, teczkami, gadaniem w stylu "wiem, ale nie mogę powiedzieć", bezpodstawnym oskarżaniem lekarza o zabójstwo (co do łapówek mieli rację), to wzbudzało się we mnie obrzydzenie. Kurski w Sejmie (chyba o becikowym) i Mularczyk w Trybunale Konstytucyjnym, mimo iż udowodniono przed kamerami, że kłamią, nadal szli w zaparte i się żałośnie tłumaczyli. Lech Kaczyński nie zawetował żadnej ustawy rządu brata. Może i PO nie robi wiele, ale nie urządzają takich przedstawień. Jeżeli wygra Komorowski, będą mieli okazję pokazać, czy ich obietnice są coś warte. rok to całkiem sporo czasu.Co do treści:Uważam, że jeżeli wygra Kaczyński, może on zniszczyć to, do czego udało się dojść rozmawiając z Niemcami i Rosjanami (słowa Bartoszewskiego o "dekonstruktorze"). Dochodzimy tu do pamiętnej nekrofilii, która w pierwszej chwili jest bulwersująca ze względu na skojarzenia ludzi z dewiacją seksualną. Tymczasem znaczenie tego słowa jest szersze. Nekrofilem okresla się osobę dążącą do zniszczenia. Jeżeli by tak przywołać wcześniejsze słowa Kaczyńskiego odnoszące się do Rosji, groźba ta staje się całkiem realna. Słowa o braku własnej rodziny nie powinny raczej paść, ale jak się zastanowić, to mają sens. Jeżeli ktoś nie posiada żony, dzieci, to tak jakby nie do końca poznał czym jest odpowiedzialność, troska o bliskich. Tymczasem osoba ta ma się troszczyć o cały kraj, a właściwie - o ludzi.Kutz i mauzoleum Lenina.Znów słowa może za ostre, ale chodziło o "robienie świętego" z Lecha Kaczyńskiego. O obnoszenie się z żałobą. Dlaczego PO, PSL i SLD starają się funkcjonować normalnie, a PiS ciągle wraca do 10. kwietnia i podkreśla jaką to ogromną stratę poniósł. Inni nie doświadczyli bólu? Widziałeś wywwiad z żoną marszałka Szmajdzińskiego - bodajrze trzy dni po wypadku? Dumnie, z podniesioną głową, spokojem i uśmiechem wspominała ukochanego. Jeszcze się jej dostało (już nie pamiętam od kogo), że nie wystarczająco okazała smutek, bo tak wdowie nie przystoi.
PWN się z Tobą nie zgadza. Te słowa były wypowiedziane w kontekście możliwego zaangażowania córki Lecha Kaczyńskiego w wybory. I były podłe, ohydne. A to, że ten pan dalej pracuje w KPRM, to jest jeszcze potworniejsze.
Co do starokawalerstwa, to moim zdaniem, jeżeli ktoś, jak Jarosław Kaczyński decydował się na życie zawodowego rewolucjonisty (w 1989 r. on miał już 40 lat), to nieposiadanie rodziny było właśnie logicznym wyborem.
PWN się z Tobą nie zgadza. Te słowa były wypowiedziane w kontekście możliwego zaangażowania córki Lecha Kaczyńskiego w wybory. I były podłe, ohydne. A to, że ten pan dalej pracuje w KPRM, to jest jeszcze potworniejsze.
Co do starokawalerstwa, to moim zdaniem, jeżeli ktoś, jak Jarosław Kaczyński decydował się na życie zawodowego rewolucjonisty (w 1989 r. on miał już 40 lat), to nieposiadanie rodziny było właśnie logicznym wyborem.
Zgadzam się.
Poza tym, co komu do tego, ze J. Kaczyński to stary kawaler? ja jestem stara panna i też jest dobrze. Jeśli ktoś świadomie decyduje się na życie singla, to jego prywatna sprawa i nie powinno się tego rozpatrywać w kategorii uczynku moralnego bądź błędu. i ma się to nijak do zdolności zawodowych, niezależnie od pola.
Jeśli Jarosław Kaczyński - a w ostatnich dniach już to się rozpoczęło - będzie wykorzystywał wielką stratę, jakiej doznał, jako argumentu wyborczego, wówczas będę musiał powiedzieć: jestem zarówno przeciwko pedofilii, jak i nekrofilii każdego rodzaju.
Podtrzymuję w pełni pogląd, że nie należy w kampanii wyborczej odwoływać się do tragicznej katastrofy i posługiwać się dziećmi ofiar tej katastrofy, które dotąd nie miały nic wspólnego z polityką. Obawiam się, że słowa, których użyłem jako przenośni, mogą zostać niefortunnie zrozumiane! Określenia te należy rozumieć tylko jako metafory, a nie jako etykietki!
W normalnej rodzinie zgon jest nieszczęściem. I takim nieszczęściem jest śmierć dziewięćdziesięciu kilku członków rodzin normalnych Polaków. Myśl o nich i ich rodzinach mnie nie opuszcza. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby niektóre z tych rodzin - wśród nich są rodziny moich bliższych znajomych - manipulowały dla osobistych korzyści zgonem swoich bliskich. Jeżeli występują takie zjawiska, i o to na świecie mnie pytają, mówię: odrzucam to jako rodzaj perwersji.
Wyboldowałem krytyczne dla zrozumienia intencji Bartoszewskiego treści. Wyraźnie dał do zrozumienia, co nazywa nekrofilią. Podałeś link do słownika PWN. To jest właśnie najczęściej kojarzone znaczenie. Znalazłem inne, ale jeszcze szukam wiarygodnego źródła, które mógłbym podlinkować. Gdybyś chciał odszukać takie na własną rękę - Erich Fromm.
Nie wiem na jakiej podstawie ktokolwiek mógłby stwierdzić prawdziwość definicji PWN w odniesieniu do Jarosława Kaczyńskiego. Do analizowania na podłożu psychoanalitycznym nie trzeba nic poza wypowiedziami i zachowaniem danej jednostki.
Poza tym, co komu do tego, ze J. Kaczyński to stary kawaler? ja jestem stara panna i też jest dobrze. Jeśli ktoś świadomie decyduje się na życie singla, to jego prywatna sprawa i nie powinno się tego rozpatrywać w kategorii uczynku moralnego bądź błędu. i ma się to nijak do zdolności zawodowych, niezależnie od pola.
Z pierwszą częścią się zgadzam. Sam zresztą napisałem: "Słowa o braku własnej rodziny nie powinny raczej paść" bo też uważam, że to prywatna sprawa indywidualnej jednostki. Kaczyńskiego dyskwalifikuję z innych powodów. Nie zgodzę się jednak z ostatnim zdaniem. Pewne cechy się nabywa - np. Jak zintegrować się ze społeczeństwem, nawiązać poprawne stosunki międzyludzkie, jeżeli nie obcuje się z ludźmi (o ile pamiętam z WOSu - przypadek Kaspara Hausera). Rodzina jest przecież podstawową jednostką społeczną.
A może sprawdź, co oznaczają człony "nekro" i "filia" według grackiego źródłosłowu, albo użyj prostego skojarzenia z choćby pedofilią.
Panu Bartoszewskiemu wiadomość, że p. Marta Kaczyńska mogłaby pomogać stryjowi w czasie kampanii skojarzyła się właśnie z tym. Ten pan jest moim skromnym zdaniem całkowicie zaślepiony nienawiścią. Moim skromnym zdaniem to oczywiste. Zresztą było to widać już wcześniej, choćby w czasie dyskusji na temat pochowania Marii i Lecha Kaczyńskich, było to już wzmiankowane.
To będzie umiłowanie śmierci/martwego - 1) Nie ma zabarwienia seksualnego. Czy jak powiem, że ktoś jest rusofilem, oznacza to stosunki seksualne z Rosjanami? 2) Bądźmy poważni - słowa z czasem zmieniają znaczenie. Tak jest i w tym przypadku. Mamy definicję sensu stricto i definicję sensu lato.
A Ty znowu o Marcie Kaczyńskiej, że to w stosunku do niej odnosi się Bartoszewski. Odnosi się do Jarosława, który miałby wykorzystać jej obecność w kampanii. w życiu nie użyłbym krewnych zmarłej osoby dla uzyskania celów politycznych. Błędem profesora było, że wypalił z tymi słowami bez oficjalnego ogłoszenia uczestnictwa córki Lecha Kaczyńskiego w kampanii. Wygląda na to, że nic takiego nie będzie miało miejsca.
Mówiło się, że rodziny zmarłych z SLD zasilą komitet Napieralskiego. Na szczęście zmieniono plany (jeżeli w ogóle takie były) i utworzono Komitet Poparcia Społecznego.
Ten pan jest moim skromnym zdaniem całkowicie zaślepiony nienawiścią.
Bartoszewski był neutralny w stosunku do PiSu. Do czasu. Kiedy podpisał się pod listem ośmiu, Macierewicz powiedział, że większość sygnatariuszy jest byłymi sowieckimi agentami. Zarządano reakcji Jarosława Kaczyńskiego, której nie było. Bartoszewski zrezygnował z zasiadania w Radzie Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Taka jest geneza całego konfliktu.
A "pedofilia" też ma Twoim zdaniem dwa znaczenia? Według mnie to absurd, a definicji PWNowska jest tu rozstrzygająca. To, czy ktoś uważa nazwanie udziału p. Marty Kaczyńskiej w kampanii za rodzaj pedofilii, czy nie, i czy to jest rażące, czy nie, to, jak widać, kwestia wrażliwości. Bo moim zdaniem w takim udziale nie byłoby nic złego, a zakładanie, że by było jest absurdalne. A nazywanie tego pedofilią - podłe i ładnie wpisujące się w ógólny tok myślowy p. Bartoszewskiego.
A "pedofilia" też ma Twoim zdaniem dwa znaczenia? Według mnie to absurd, a definicji PWNowska jest tu rozstrzygająca. To, czy ktoś uważa nazwanie udziału p. Marty Kaczyńskiej w kampanii za rodzaj pedofilii, czy nie, i czy to jest rażące, czy nie, to, jak widać, kwestia wrażliwości. Bo moim zdaniem w takim udziale nie byłoby nic złego, a zakładanie, że by było jest absurdalne. A nazywanie tego pedofilią - podłe i ładnie wpisujące się w ógólny tok myślowy p. Bartoszewskiego.
A według mnie absurdem jest mówienie tu o pedofilii. Skoro nie widzisz nic złego w ewentualnym udziale Marty Kaczyńskiej w kampanii, to Twoja sprawa. Czy uważasz, że udzielanie wywiadu Faktowi (sic) podczas obchodów komunii własnych dzieci i mówienie, że w zastępstwie Lecha i Marii Kaczyńskich przybył prezes Jarosław Kaczyński, też jest w porządku?
To jest właśnie używanie śmierci do celów politycznych. Też się tym brzydzę.
Uważam, ze to w porządku. Już pięć lat temu wiele razy słyszeliśmy w kampanii opowieści o tym, jak mała Ewuś myli obu braci (np. jeden wychodzi z pokoju, drugi wchodzi, a dziewczynka chce kontynuować zabawę). Moim skromnym zdaniem było to słodkie. W każdym razie było to coś oczywistego w toku wyborów, zwłaszcza tak spersonalizowanych jak prezydenckie. I czymś nienaturalnym byłoby teraz od tego odchodzić. Gdyby Lech Kaczyński żył, to jego brat byłby na komunii z prezentem dla małej, tak przybył... no nie da się uciec od tych słów - "w zastępstwie". W każdym z tych wypadków komunia wnuczki Prezydenta jest czymś interesującym dla tabloidów i nie ma nic złego w udzieleniu im wywiadów.Nazywanie tego nekrofilią, porównywanie tego do nekrofilii... To podłość.Pisanie, że to "używanie śmierci do celów politycznych" - sorry, ale również jest co najmniej czymś niewłaściwym.
Uważam, ze to w porządku. Już pięć lat temu wiele razy słyszeliśmy w kampanii opowieści o tym, jak mała Ewuś myli obu braci (np. jeden wychodzi z pokoju, drugi wchodzi, a dziewczynka chce kontynuować zabawę). Moim skromnym zdaniem było to słodkie. W każdym razie było to coś oczywistego w toku wyborów, zwłaszcza tak spersonalizowanych jak prezydenckie. I czymś nienaturalnym byłoby teraz od tego odchodzić.
Okoliczności nie były wtedy tak makabryczne, wiesz. Lech Kaczyński wystąpił na plakatach z rodziną. Nikomu do głowy by nie przyszło złego słowa powiedzieć.
Gdyby Lech Kaczyński żył, to jego brat byłby na komunii z prezentem dla małej, tak przybył... no nie da się uciec od tych słów - "w zastępstwie". W każdym z tych wypadków komunia wnuczki Prezydenta jest czymś interesującym dla tabloidów i nie ma nic złego w udzieleniu im wywiadów.
Dziwnym byłoby, gdyby Jarosław nie przyszedł na komunię wnuczki swego brata. Tak się jednak składa, że była to komunia dzieci Jakubiak. Jeszcze dodatkowo podkreśliła, że prezes się spóźnił, bo był u chorej matki. To wszystko jest gra na uczuciach. To właśnie jest podłość.
