Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Wybory prezydenckie
@ Jamjumetley - On nie używa Pluralis Maiestaticus ("wiem", "mam nadzieję"). I nie przemawia jako głowa państwa, tylko jako depozytariusz zmarłego Prezydenta (może się to podobać lub nie, ale Sztab raczej nie odżegnywałby się od tego.
@ Lo'Rel - Słowa o poznawaniu bolesnej prawdy nie są filorosyjskie, o mieniu "bardzo, bardzo niewiele" też (bo zawdzięczali to swoim władzom). Z kolei wzmiankę o "przyjaciołach-Rosjanach" chyba trzeba rozpatrywać w kontekście literackim - tu nie chodzi o wszyskich Rosjan. Tylko o tych, którzy są naszymi przyjaciółmi, którzy dobrze życzą. Choćby i była ich tylko garstka. Stąd ta wypowiedź może być jak najbardziej szczera.
A że może to być inaczej zrozumiane... "Po to między innymi uczymy się logiki, by móc mówić więcej niż byśmy chcieli powiedzieć" ;>
@ Jamjumetley - On nie używa Pluralis Maiestaticus ("wiem", "mam nadzieję"). I nie przemawia jako głowa państwa, tylko jako depozytariusz zmarłego Prezydenta (może się to podobać lub nie, ale Sztab raczej nie odżegnywałby się od tego.
"Nasze narody"
"Dziękujemy"
"Dla nas, dla naszych dzieci, dla naszych wnuków"
Ewidentnie mówi w imieniu Polaków. Nie powiedziałem, że przemawia jako głowa państwa, tylko tak jakby nią już był. Ok - ładny gest, ale niech najpierw zostanie tym prezydentem. Barusz - nie mogę powiedzieć ze stuprocentową pewnością, ale wydaje mi się, że jest to wyłącznie gra pod publiczkę. Nie wiń mnie za to, że patrzę podejrzliwie - sam przyznasz, że zachowuje się diametralnie inaczej.
Ten ostatni cytat wyraźnie wskazuje, że to nie jest Pluralis Maiestaticus ;] A, że przemawia jako przywódca - tak, kandydat na Prezydenta powinnien przemawiać jako przywódca ;]Sorry, ale tu, jak już pisałem, w ogóle nie ma wychwalania Rosji, nie ma nic ponad to, co w takim wystąpieniu musiałoby się znaleźć.
To w ogóle nie jest Pluralis Maiestaticus. Nie mówi nigdzie "My, Jarosław Kaczyński.." Nie mówię też nic o wychwalaniu. Nie ma nic złego w dziękowaniu za gesty współczucia czy solidarności. Chodzi mi o formę.
Dobra, ktoś kto się trochę uczy o pr, się wypowie.1. Musi popracować nad dykcją. Bezwzględnie.2. Wygląda jakby mu dłonie do tego stołu przybili gwoździami.3. Jeżeli chce się wkupić w moje łaski jako wyborcy, niech zmieni ton i nie wypowiada się za mnie w momencie, gdy jeszcze na prezydenta go nie wybrałam.
Do zwrócenia uwagi na dykcję i dłonie specjalistyczna wiedza moim skromnym subiektywnym zdaniem nie jest niezbędna. Ciekawe, czy mam rację.To pewnie jest problem naturalności, na ile wszyscy kandydaci mają być do siebie podobni, na ile jest potrzebna pijarowska tresura, a na ile pozwolić kandydatowi być sobą, zachowywać się na swój indywidualny sposób.
A Lepper nie wystaruje bo mu nie pozwolono.Powód? Prawomocny wyrok skazujący.Każdy komu mówiłem to wiwatował.
Słyszałam, że wyrok nie jest prawomocny... Więc jest czy nie jest?
Wyrok w sprawie seksafery - nie. I z jakiegoś powodu wszyscy koncentrowali się wyłącznie na nim, zapominając o wcześniejszym, prawomocnym wyroku w sprawie zniesławienia polityków w sprawie łapówkarskiej.Ciekawostką jest fakt, że nawet dziś, w kontekście tego postanowienia Państwowej Komisji Wyborczej, bystrzaki z TVN24 przywołały właśnie wyrok w sprawie seksafery, choć nie ma on tu zastosowania.
Czyli Lepper nie będzie prezydentem?Powoli robi się w tym państwie normalnie. Szkoda, że jeszcze tak dużo do roboty. Najdokuczliwsze dla obywatela są chyba jednak kontakty z administracją państwową. Pokładałem duże nadzieje w komisji Przyjazne Państwo. Wielce się jednak zawiodłem. Może przyszły prezydent skierowałby do sejmu stosowne ustawy...
Pan Lepper jednak kandyduje, jeżeli ktoś jest zainteresowany szczegółami, to planktonpolityczny.blox.pl rano wszystko w miarę ładnie opisał.
Ten wyrok o zniesławienie polityków to o co chdziło Barusz, bo nie kojaże.Tak na marginesie jakby wszyscy mieli procesy o zniesławienie kogokolwiek to wątpie żeby ktokolwiek ocalał i czy byłby kandydat na prezydenta. Chyba, że mówi "ham" i coś tam jeszcze. Zakazanie jakiemuś kandydatowi na urząd prezydenta kandydowania z powodu wyroku za znisławienie kogoś jest śmieszne, bo to błachostka, ale zakazanie kandydowanie z "grubszych" powodów jest jak najbardziej na miejscu.
Nie ma tu wiele do kojarzenia, w 2002 r. Lepper wymienił z trybuny sejmowej polityków, którzy według jego wiedzy przyjmowali w stołówce sejmowej niebotyczne kwoty, co zresztą było, jak ktoś szybko udowodnił niemożliwe (Lepper wymieniał takie kwoty, które nie zmieściłyby się z walizce, byłyby potrzebne ciężarówki, serio ;)) Dodatkowo nazwał Cimoszewicza kanalią i wyciągał bródy z życiorysu jego ojca (Mirosław Cimoszewicz bodaj zwalczał AK zaraz po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej). To jest o tyle ważne politycznie, że właśnie przez to Lepper został wtedy odwołany z funkcji wicemarszałka Sejmu (na przełomie 2001 i 2002 r. pełnił tę funkcję przez raptem kilka tygodni.
