Forum Rozmowy (nie)kontrolowane Polityka Wspomnienie PRL-u

Wspomnienie PRL-u

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 110 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • General2
    Uczestnik
    #65237

    Na tym forum napisano już wiele argumentów nie wiem co jeszcze mam ci napisać może przeczytaj cały temat ok??Mogę tylko się powtarzać. Za komuny wszyscy mieli gdzie mieszkać i nikt nie martwił się, że nie będzie miał z czego żyć. Mój ojciec jako zwykły robotnik za komuny zbudował duży dom (200mx2) powiedz mi czy dzisiaj mógłby to zrobić z pensją 1500zł???

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #65247

    No tak, mieszkają w blokach napchanych azbestem, bo budowano jak najtańszym kosztem. Co z tego, że ludzie mieli za co żyć, jak nie mogłeś iść do sklepu i kupić tego co chcesz, bo albo były jakieś talony, albo stałeś w kolejkach przez x dni bez gwarancji, że to dostaniesz. Nie wspomnę o późniejszych pustkach na półkach. Nie mogłeś swobodnie opuszczać kraju, bo prześwietlali wszystkich jak leci. To jest normalne życie? Brak wolności słowa, wszechobecna cenzura i propaganda? Piękne, idylliczne życie nie ma co. Może i z pensją 1500 domu dziś nie postawisz, ale masz równe szanse, twoja sprawa czy ją wykorzystasz czy nie.

    Dalek
    Uczestnik
    #65283

    Tak mieszkanie w 7 osób na 30 metrach w mieszkaniu mojego stryjka to jedno z najwspanialszych moich wspomnień z dzieciństwa. Nie mieliśmy przydzialu na mieszkanie, a nawet jakbyś mieli to i tak byśmy dostali może za 20 lat. Mieszkanie dostaliśmy dopiero kiedy tata pokombinował jak prawdziwy kapitalista i zdobył twardą walutę, czyli dolara. Proszę Was, komuna zostawila nas ze strasznym niedoborem mieszkań, którego nie pozbyliśmy się do dziś. Ssytem był ak nieefektywny, ze nie potrafił wybudować wystarczajacej ilości mieszkań. Dom na wsi dało radę wybudować? Ano dało bo ktoś wyniósł materiały z budowy (państwowe, czyli niczyje, czyli można się poczęstować) i sprzedał tanio, żeby mięć na wódkę.

    Tom
    Uczestnik
    #65284

    Nie wspominając już o jakości tych wspaniałych budowli. Krzywe ściany, nierówne podłogi i sufity, bardzo dziwacznie rozmieszczone pokoje o wymiarach z księżyca, rury wychodzące ze ścian i inne niezwykle niecodzienne rozwiązania inżynieryjne to dopiero początek. Budynki, ulice i wiadukty, które powstały z tandetnych materiałów teraz się zawalają i wszystko trzeba budować na nowo.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #65286

    Ale przecież za komuny było tak fajnie. Taka ironiczna uwaga...

    General2
    Uczestnik
    #65311

    Bloki nie są takie złe nie przesadzajcie. Jak wam się nie podobają to proszę bardzo zawsze możecie postawić dom droga wolna sami możecie zadbać o swoje lokum, przecież mamy kapitalizm każdy ma równe szanse i może robić co chce proszę bardzo 😆 Gwoli dokształcenia światopoglądowego: nie ma czegoś takiego jak równe szanse. Zwłaszcza teraz. Obecnie jakość budownictwa się nie wiele poprawiła może poza zmianami w kwestii materiałów (nie ma już azbestu) wiem co mówie.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #65315

    To zależy.Są bloki, gdzie pracują pijani robotnicy, gdzie woda zalewa najwyższe kondygnacje oraz podziemne garaże, budowane na nieutwardzonym terenie (mam lekcję poglądową, taki blok powstaje za moim oknem...), a są też zbudowane w miarę porządnie.Żeby daleko nie szukać - mieszkanie teściów zbudowane za komuny - kąty proste są chyba tylko na obudowach sprzętu AGD. Z kolei mieszkanie, które zajmujemy z żoną - zbudowane osiem lat temu - kąty są proste :)Za czasów komuny sporo budynków zostało posadowionych bez izolacji fundamentów - teraz takie izolacje są. Akurat tak się składa, że pracuję w firmie, której obiekt powstał za czasów komuny - i właśnie jest w remoncie. Długo mógłbym opowiadać o pokojach ze ścianami klasy "beczka" (czyli łukowate) czy całej kupie błędów budowlanych...Ale nie zwalałbym tego na komunę jako taką. Takie były wtedy technologie budowania. To nie była wina systemu.Co do postkomunistycznych bloków - a wiecie, że ich użytkowanie było przewidziane na jakieś 25 lat? Tymczasem stoją nadal i jakoś się nie składają. Tak więc z tą jakością wcale nie było tak źle... A że np. nie ocieplone - powtórzę: taka była wtedy technologia budowania.Tom - narzekasz na wiadukty. A wiesz, że most na Wiśle zaraz za Tczewem został odbudowany zaraz po wojnie jako prowizorka na kilka lat? Tymczasem stoi nadal i do niedawna szedł przezeń normalny ruch.Wiesz, że wiadukty projektuje się pod kątem natężenia ruchu? Przecież każdy pojazd to drgania, a drgania nigdy nie wpływają korzystnie na konstrukcję. Mosty, wiadukty są budowane wg wytycznych. Czy to wina projektantów, że dzisiejsze natężenie ruchu wielokrotnie przekracza najwyższe zakładane w momencie budowy?Potrafisz określić, ile będzie samochodów w Polsce za lat trzydzieści? i o jakich masach? Bo ja nie.Że się sypią...O to nie czepiałbym się komuny, a samorządów. Dlaczego nikt wcześniej nie zareagował? Dlaczego nikt nie zdał sobie sprawy z tego, że wiadukty będą się dużo szybciej kwalifikowac do przebudowy?Poza tym mosty np. w Krakowie jakoś nie wykazują tendencji do sypania się - a też nowe nie są. :)Narzekasz też na walące się budynki czy ulice. Twoim zdaniem były projektowane pod kątem wieczystego użytkowania? 🙂 Co do ulic - wypowiedziałem się wcześniej, ale powtórzę: zmieniły się normy nośności. De facto żadna droga zbudowana przed rokiem 2000 nie ma prawa istnieć! A że istnieje - to znaczy, ze została zbudowana za dobrze. Paradoks, co? Szkoda tylko, że o takich rzeczach nie usłyszysz w mediach.

    zdarom
    Uczestnik
    #65323

    Piękny wykład i zgadzam się z nim ale tylko w 80% może 90%. Bo nie wieżę że nie dało się zrobić prostej ściany, Egipcjanie w piramidach dali radę a o ich technologi nie ma sensu się rozpisywać, jest wiele tego typu rzeczy których nie można zwalić np. na "ząb czasu". A co do mediów to im nigdy nie należy ufać.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #65327

    To nie była wina systemu.

    No też tak nie do końca, bo budowano dużo, ale jak najniższym kosztem - komfort i ergonomia praktycznie nie istniały wtedy, przynajmniej w Polsce. Jakoś w Stanach (przykładowo) istniały odpowiednie technologie.

    Równe szanse - jasne, pojęcie też dosyć wirtualne, ale chodzi o to, że możesz próbować i podejmować się tego na co masz ochotę i potrzebę.

    Potrafisz określić, ile będzie samochodów w Polsce za lat trzydzieści? i o jakich masach? Bo ja nie

    Dziś już się to robi, fakt, nie jesteś w stanie przewidzieć dokładnie. Znając natężenie ruchu dziś tworzy się konstrukcje potrafiące wytrzymać wielokrotnie więcej, robi się to przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, ale i wlicza się w to czas i siłę eksploatacji.

    w Krakowie jakoś nie wykazują tendencji do sypania się - a też nowe nie są

    Bo to już nie kwestia ustroju za jakiego były budowane a rozwiązań inżynieryjnych.

    A że istnieje - to znaczy, ze została zbudowana za dobrze

    To nawet nie to, po prostu przy projektowaniu zawyża się czynniki wpływające na bezpieczeństwo użytkowanie danego obiektu. A, że te zmieniają się ostatnio jak w kalejdoskopie to tylko głupota biurokratów.

    Tom
    Uczestnik
    #65329

    Ale nie zwalałbym tego na komunę jako taką. Takie były wtedy technologie budowania. To nie była wina systemu.

    Technologie technologiami, prawda, były gorsze. Ale, parafrazując co napisał Tecza: państwowe, czyli niczyje, czyli robię na odwal. Krzywych ścian technologią nie wytłumaczysz 🙂 Jakby robotnik chciał, to by zrobił dobrze.

    Czy to wina projektantów, że dzisiejsze natężenie ruchu wielokrotnie przekracza najwyższe zakładane w momencie budowy?

    Potrafisz określić, ile będzie samochodów w Polsce za lat trzydzieści? i o jakich masach? Bo ja nie.

    Projektanci wielu mostów, które powstały w XIX wieku (i nadal są używane) nie przejmowali się chyba tym. Liczyło się, żeby most był potężny, ogólnie wytrzymały. Technologie budowy były tragiczne, nawet ludzie ginęli..

    Za komuny u nas.. po co budować solidnie, skoro można szybko na odwal i jeszcze popić piwem. Stosowane materiały też pewnie mają tu coś do czynienia.

    Narzekasz też na walące się budynki czy ulice. Twoim zdaniem były projektowane pod kątem wieczystego użytkowania? 🙂

    Zdawałoby się, że dla współcześnie stawianego budynku 100 lat to powinien być pikuś. W końcu stoi dużo budynków zbudowanych przed wojnami, a nawet wcześniej. No ale może rzeczywiście, blok mieszkalny - max 20 lat.

    System jest odpowiedzialny, pośrednio, dlatego, że namieszał ludziom w głowach, a to spowodowało, że ludzie specyficznie pracowali/zachowywali się/etc. I wielu do dziś to zostało. Z choroby komunizmu wyjdziemy tak zupełnie może za jakieś 30 lat.

    General2
    Uczestnik
    #65333

    Co innego jest kamienica z cegły, która jest wieczna a co innego 10 piętrowy blok budowany z byle czego. Mamy 21 wiek ale połowa rzeczy na naszym rynku ma 0 trwałości dlaczego w budownictwie miałoby być inaczej.

    zdarom
    Uczestnik
    #65336

    Mamy 21 wiek ale połowa rzeczy na naszym rynku ma 0 trwałości dlaczego w budownictwie miałoby być inaczej.

    Teraz buduje się budynki w których gdybyś się rozpędził to przebiłbyś ścinę i miał zaledwie kilka siniaków. Piszę o blokach czy coś w tym stylu. Bo mniejsze budynki typu domki jednorodzinne są robione dobrze.

    Silver Phoenix
    Uczestnik
    #65341

    Krzywych ścian technologią nie wytłumaczysz 🙂 Jakby robotnik chciał, to by zrobił dobrze.

    I nawet nie zamierzam 😉 Nawiasem mówiąc - dziś się za wiele w tym kierunku nie zmieniło. Gdybyś widział ekpiy, które remontują obiekt naszej firmy, poczułbyś się jak w filmie Barei...

    I z tego co wiem (dzięki rozmowom ze znajomymi, urządzającymi nowe mieszkania) - to takie ekipy są niestety standardem. Fachowcy wyjechali, a ci co zostali - w 90% przypadków mogliby im co najwyżej zaprawę mieszać, nie robić samodzielnie.

    Ef.

    zdarom
    Uczestnik
    #65343

    Fachowcy? Na fachowców też za bardzo nie ma co liczyć. Po prostu dla chcącego nic trudnego i tego nic nie zmieni.

    Anonimowy
    Gość
    #65369

    To nie jest prawdą, że jak ktoś pobudował dom to znaczy, że wyniósł materiały z budowy. Moi dziadkowie zbudowali dwa domy w tym czasie. Dziadek na budowie nie pracował, babcia tym bardziej.Więcej azbestu było w ociepleniach tych domków jednorodzinnych niż w blokach. To, że w mieszkaniach później było zimno to wina raczej nieszczelnych złączeń między płytami i wypaczonych okien. Ściany są krzywe, bo żle był na nich tynk położony. Można sobie poprawić. Układ pokoi akurat w bloku, w którym mieszka moja mama obecnie jest całkiem fajny. Wiem, że w niektórych ten układ jest do kitu. Jednak te bloki stoją i jeszcze długi postoją, choć miały obliczoną wytrzymałość na 25 lat. Szczeliny między płytami to wynik osiadania budynku, ale w nowych mieszkaniach widziałem dużo więcej pęknięć w ścianach. A to dlatego, że fundamenty są gorsze i budynek nierówno osiada. W końcu taki wieżowiec swoje waży co nie jest bez znaczenia dla podłoża. Jeszcze nie słyszałem by któryś się zawalił pod swoim ciężarem. O dziwo za to słyszałem o zawaleniu się budynków wybudowanych po 89 roku. W tym jednej sali gimnastycznej w szkole. Słynny budynek w katowicach też był budowany po 89 roku. :> Więc bloki nie były budowane z byle czego. Cegły też niekoniecznie są teraz lepsze. Kwestia wypalania. Raz wziąłem taką do ręki i mi się w ręku rozsypała. To zależy od odpowiedniej mieszanki. Egipcjanie proste ściany budowali to fakt, płyty też były stawiane prosto, ale wszystko spieprzali tynkarze. Teraz też możesz mieć ściany krzywe. To nic nowego. W końcu dla budowlańców milimetr czy centymetr to nie kilometr.Jak wygląda budowa dróg to miałem przykład latem w Bielsku. Najpierw połozyli asfalt a potem wydłubali rów na rury. Do wsi, w której mieszkam dwa lata temu połozono "nową nawierzchnię". Rany nie nadaje się do użytku po jednym sezonie. Nie dosyć, że to była smoła za żwirkiem co się rozpłynęła to jeszcze dziura na dziurze się zrobiła gorsze niż były przez położeniem tej "nawierzchni".Wiadukty i mosty nie wymagają remontu, bo nie wytrzymują tylko dlatego, że mają asfalt wyjeżdżony przez TIRy. Obliczone były na większy ruch niż jest teraz, ale na mniejsze obciążenie jednostkowe. I to nie konstrukcja ale nawierzchnia. W końcu w PRL-u większość transportu szło koleją. Było taniej, szybciej i mniejszy ruch. Kolej też sie miała wtedy bardzo dobrze i nie narzekała na brak pieniędzy. Stać było na utrzymanie rzekomo nierentownych tras. Następna sprawa to transport ludzi. Pociągi moze i miały opóźnienia, ale teraz mają je nagminnie i to dużo większe. Jechałem kiedyś (3 lata temu) pociągiem z Poznania do Wrocławia. Kupiłem bilet na pośpieszny by było szybciej. Do Poznania przyjechał o czasie, ale z Poznania wyjechał 45 minut później. W międzyczasie pojechał do Wrocławia zwykły pociąg, który miał być pół godziny później odjazd. W efekcie pospieszny, który teoretycznie przyjeżdżał do Wrocławia godzinę przed zwykłym był 45 minut po nim. Więc to też nic nowego.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 110 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram