Forum › Fantastyka › Fantasy i horror › Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego
Nie nie nie.
A teraz:
Nie ma powodu, żeby Wiedźmin NIE STUKNĄŁ CIRI. To wszystko PRZEZ CIEBIE (droga showrunnerko).
Zgadzam się. Krupcia tez się pytała czy Ciri i Wiedźmin to para.
Cóż, nie da się ukryć, iż między Geraltem a Ciri dało się wyczuć (ze strony Ciri) pewne... napięcie, co częściowo można było kłaść na karb tzw. kompleksu Elektry, częściowo faktu, że nie był jednak jej ojcem, ale prowadzenie tego w kierunku fizycznej realizacji... Nie to by całą dynamikę relacji między bohaterami wypaczyło...
ps. A oto jak Bagiński zareagował na gromy spadające na szefową/koleżankę z ekipy:
https://www.komputerswiat.pl/gamezilla/aktualnosci/tomasz-baginski-odpowiada-na-krytyke-2-sezonu-wiedzmina-jestem-spokojny/lns9qsk
Bagiński na Fejsbuniu:
Chciałem sobie sam narysować misia eNeFTe, bo to ponoć trenduje, ale nie mam dzisiaj kompletnie chęci na nic poza śledzeniem inby z tym związanej. Poza tym pewnie wyszedłby zając a nie miś. Albo krowa w niebieskim dresie. Albo Płotka na dachu.
Miałem pisać o serialowym procesie produkcyjnym i kreatywnym. Głowię się trochę, bo z tym jest trochę jak z przysłowiowym robieniem kiełbasy i polityki. Większość ludzi woli nie wiedzieć. Jeszcze by się empatia włączyła. Poza tym to jest temat rzeka. W filmie "Don't look up" jest taka scena kiedy naukowiec próbuje coś wyjaśnić politykom i opinii publicznej. Szybko okazuje się, że to do nikogo nie dociera. Musi to uprościć, żeby temat rezonował, a wtedy przekaz się już kompletnie rozmywa. To balansowanie między jednym a drugim ekstremum to teraz główne wyzwanie w komunikacji.
No i głowię się z tym trochę jednocześnie walcząc z motywacją.
Pojawiło się sporo nowych osób na fanpage, w parę tygodni z trzy tysiące. Witam gorąco. Nie robię moderacji w komentarzach, chyba że wpieprzają się jakieś boty, zboki i łańcuszki szczęścia, więc można pisać co się chce, ale uprzedzam, że nie podchodzę tu do świata zbyt poważnie. Pracuję w rozrywce. Nie robię broni masowej zagłady. Śmierć Eskela to naprawdę nie jest koniec świata ;-D . Ale tak, słyszę co mówicie.
Pisząc o procesie, writers roomach i generalnie przemyśle kreatywnym, warto zacząć od niezłej zasady, która obowiązuje właściwie na wszystkich etapach pracy. Niby się ją zna u nas, ale autentycznie zajęło mi lata wtrenowanie tego w odruchy. Krytyka danej sceny czy pomysłu nie ma żadnego znaczenia jeżeli nie idzie jednocześnie z pomysłem rozwiązania problemu. Jest operacja, pacjent na stole, krew tryska, chirurg, który będzie tylko krzyczał, że krew tryska, ale nic nie proponuje, nie do końca tu się sprawdza. Niepisaną zasadą jest więc, że w ogóle się nie flaguje problemów jeśli nie ma się realnego w danych warunkach czasowych, budżetowych, logistycznych rozwiązania problemu. Czy ono zostanie przyjęte, czy pojawi się inne to już jest oddzielna sprawa. Dyskusje są czasem gorące, rozwiązań wiele, ten proces idzie każdego dnia, ale przestawienie się na taki sposób myślenia jest bardzo istotne. To pierwszy element układanki.
Aha, to nie jest słabo zamaskowany apel do krytyków gotowej produkcji 😃 Opinie nie podlegają tym samym zasadom. Dobra, wsiadam w samolot. Dziś będzie mi się śnił straszny miś eNeFTe. https://www.facebook.com/BaginsBa66ins
Trójkąt Geralt-Triss-Ciri
Biseksualizm Ciri nie jest tajemnicą, ale pójście w takim kierunku? Zdziwniej i zdziwniej...
Przesadzona interpretacja.
Twoja
Wątek Mistle pamiętasz?
https://wiedzmin.fandom.com/wiki/Mistle
I ten fragment - co prawda alternatywno-niekanonicznego, i zakończonego Galahadem - "Coś się kończy..."?
"– Wyruszam zaraz po uroczystości – powtórzyła Ciri. – Chcę znowu widzieć gwiazdy nad traktem, chcę gwizdać wśród nocy balladę Jaskra. I pragnę walki, tańca z mieczem, pragnę ryzyka, pragnę rozkoszy, jaką daje zwycięstwo. I pragnę samotności. Rozumiesz mnie?
– Oczywiście, że cię rozumiem, Ciri. Jesteś moją córką, jesteś wiedźminką. Zrobisz to, co musisz zrobić. Ale jedno muszę ci powiedzieć. Jedno. Nie uciekniesz, chociaż będziesz uciekać.
– Wiem – przytuliła się mocniej. – Ciągle jeszcze mam nadzieję, że kiedyś… Jeśli poczekam, jeśli będę cierpliwa, to i dla mnie nastanie kiedyś taki piękny dzień…Taki piękny dzień… Chociaż…
– Co, Ciri?
– Nigdy nie byłam ładna. A z tą blizną…
– Ciri – przerwał jej. – Jesteś najpiękniejszą dziewczyną świata. Zaraz po Yen, ma się rozumieć.
– Och, Geralt…
– Jeśli mi nie wierzysz, spytaj Jaskra.
– Och, Geralt.
– Dokąd…
– Na Południe – przerwała natychmiast, odwracając twarz. – Kraj jeszcze dymi tam po wojnie, trwa odbudowa, ludzie walczą o przetrwanie. Potrzebują ochrony i obrony. Przydam się. I jeszcze jest pustynia Korath… Jest jeszcze Nilfgaard. Mam tam moje rachunki. Mamy tam rachunki do wyrównania, Gveir i ja...
Zamilkła, twarz jej stwardniała, zielone oczy zwęziły się, usta wykrzywił zły grymas. Pamiętam, pomyślał Geralt, pamiętam.
Tak, to było wtedy, na śliskich od krwi schodach zamczyska Rhys-Rhun, gdy walczyli ramię w ramię, on i ona, Wilk i Kotka, dwie maszyny do zadawania śmierci, nieludzko szybkie i nieludzko okrutne, bo doprowadzone do ostateczności, rozwścieczone, przyparte do muru. Tak, wtedy Nilfgaardczycy cofnęli się, zdjęci grozą, przed blaskiem i świstem ich kling, a oni poszli wolno w dół, w dół schodami zamczyska Rhys-Rhun, mokrymi od krwi. Poszli oparci o siebie, złączeni, a przed nimi szła śmierć, śmierć w dwóch jasnych ostrzach mieczy. Zimny, spokojny Wilk i szalona Kotka. Błysk klingi, krzyk, krew, śmierć… Tak, to było wtedy… Wtedy…
Ciri ponownie odrzuciła włosy do tyłu, a wśród popielatych kosmyków zalśnił śnieżną bielą szeroki pas u skroni.
Wtedy zbielały jej włosy.
– Mam tam moje rachunki – syknęła. – Za Mistle. Za moją Mistle. Pomściłam ją, ale za Mistle nie wystarczy jedna śmierć.
Bonhart, pomyślał. Zabiła go, nienawidząc. Och, Ciri, Ciri. Stoisz nad przepaścią, córeczko. Za twoją Mistle nie wystarczy tysiąc śmierci. Strzeż się nienawiści, Ciri, ona żre jak rak.
– Uważaj na siebie – szepnął.
– Wolę uważać na innych – uśmiechnęła się złowrogo. – To się bardziej sprawdza, na dłuższą metę."
Mistle była pod naporem okoliczności. O tym cały czas myślałem, że nie.
Niemniej była, i to 1. jedyną postacią, z którą Ciri przespała się (nie raz w dodatku) w całej Sadze, 2. osobą - jak widzimy - emocjonalnie dla niej b. ważną.
Trudno się nie zgodzić z refleksją. Nie działa
Odnotuję przy okazji, że drugi sezon ma na RT ocenę publiczności na poziomie 60% (znacznie mniej niż pierwszy z jego 90%, ale wciąż nie jest to dramatycznie niska nota), natomiast na IMDB zbiorcza nota całego serialu to 8,2, drugosezonowe epizody zaś, choć statystycznie oceniane gorzej od pierwszosezonowych, mają - z wyjątkiem jednego ("Kaer Morhen" z 7,7) - punktacje od 8 wzwyż. Więc najwyraźniej są tacy, którym się podoba...
O Tomku Bagińskim
Dodajmy, że jest to komentarz do poniższego wywiadu:
Najsłynniejsze zdania z którego:
Bagiński: Widownia się zmienia. Wszystko się zmienia. Widzę bardzo duże przyśpieszenie procesów, które opisywał Jacek Dukaj w książce „Po piśmie”. Gdzie odrywanie się od ciągów przyczynowo-skutkowych, odrywanie się od narracji liniowej, odrywanie się od narracji typowo książkowej. Jak się patrzy na to, kto ogląda seriale, to im młodsi widzowie, tym logika intrygi jest mniej istotna.
Paciorek: A co jest istotniejsze?
Bagiński: Czyste emocje. Goły miks emocjonalny, bo to są już ludzie wychowani na TikToku, na YouTube, którzy sobie skaczą z jednego filmiku na drugi.
Kojarzą się b. silnie z metodą twórczą przypisywaną ekipie Discovery:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=4036&page=124#msg337347
(Acz tam była mowa o względach ideowych, tu - mniemanych - praktycznych*.)
* Niezależnie od motywacji jest to jednak podejście gotujące publiczność, jak widać.
ps. Z nieco innej beczki (choć wciąż na ten sam temat) - takie porównanie:
https://www.eurogamer.pl/articles/czy-polski-wiedzmin-jest-lepszy-od-serialu-netflix-analiza
