Forum › Fantastyka › Inne sci-fi i pozostałe gatunki › Ulubiony kapitan
Picard nie chciał zostać admirałem. Parę razy mu już to proponowano, włącznie z prestiżową pozycją komendanta AGF. Nie zgodził się. Potem Kirk go "podbuntował" mówiąc, żeby nie dał się awansować, bo tylko jako kapitan może "coś poruszyć" w galaktyce.
No Admirałem w Akademii to on by pewnie był dobrym, ale na dowódcę okrętu, co wiele razy udowodnił, się nie nadawał.
Jak dla mnie to kolejność jest następująca:1. Picard2. Sisko3. Janeway4. ArcherDuża część z was naskakuje na Picarda że nie nadaje sie na dowódce, zapominając chyba o tym że TNG jest serialem w całości mówiącym o tym iż każdy problem można rozwiązać bez używania siły i tego Picard sie trzyma. Dowodzenie statkiem to także nie tylko odpowiedni kontakt z innymi rasami, ale także odpowiedni kontakt z podwładnymi i pozostawianie im możliwości wykazania się, nie tak jak Janeway która często mieszała się do pracy swoich podwładnych.Picard jest najlepszy i basta 👿
Picard jest najlepszy i basta 👿
W rozwalaniu okrętów i niezdecydowaniu -Strzelają do nas - ... -Ojej to pogadajmy z nimi 😛 -
W rozwalaniu okrętów
Nie przesadzaj. Rozwalając Enterprise-E powstrzymał jednak okręt o 2 klasy silniejszy. W przypadku Stargazera nie znamy szczegółów, ale bądź co bądź potyczkę wygrał (choć okręt nadawał się do demobilu). No i był jeszcze sześcian z TBoBW, ale w jego rozwaleniu świadomy udział picarda był minimalny.
Kardazjanie tez skopali Pikusiowi tyłek jak głupi opuścił osłony. Wtedy przeżył bo zwiał.Ent-E i taranowanie Scimitara było debilstwem bo albo się wali do końca by wysadzić wroga (i siebie też przy okazji), albo tego nie robi w ogóle. A tak ENT padł, a Scimitarem nadal mógł lecieć.
Moim kapitanem zdecydowanie jest James T. Kirk. Duchowo przynależę do jego załogi, choć zdaje się, że będę tu w tym raczej osamotniona.
Nie sądzę większośc "załogi" kocha Kirka za jego zdecydowanie i umiejętnośc naginania dyrektyw do granic możliwości. Czyli innymi słowy "Fazery ognia" i "Kierunek 2 gwiazda po lewej, warp 8"
Nie sądzę większośc "załogi" kocha Kirka za jego zdecydowanie i umiejętnośc naginania dyrektyw do granic możliwości. Czyli innymi słowy "Fazery ognia" i "Kierunek 2 gwiazda po lewej, warp 8"
Nie tylko, choć faktycznie za to tez. Ja go jeszcze cenię w sposób czysto kobiecy- za bezwzględną lojalność w przyjaźni, za to, że można na niego liczyć, za kowbojską wyrywność , a także, wstyd przyznać, za uśmiech, oczy i ogólną prezencję.
Kardazjanie tez skopali Pikusiowi tyłek jak głupi opuścił osłony. Wtedy przeżył bo zwiał.
Ent-E i taranowanie Scimitara było debilstwem bo albo się wali do końca by wysadzić wroga (i siebie też przy okazji), albo tego nie robi w ogóle. A tak ENT padł, a Scimitarem nadal mógł lecieć.
A możesz mi napisać czym miał strzelać, bo nawet procy nie miał. Skończyły mu sie torpedy a fazery były na 4%, a Sejmitar miał osłony na 70%, więc wytłumacz mi strategu co Picard miał zrobić, no moze powinien taranować w troszke inne miejsce, ale to wszystko.
Kolego, jak uważnie zaczniesz czytać posty, to dowiesz się co powinien zrobić. To nie jest zbyt skomplikowane prawda?
Czekaj, Hemrod, trza koledze wyjasnić :>Powtórzyć zamysł Ridera z TBoBW. Czyli wejść w niski warp, wyjśc przed celem i waląc zdetonować rdzeń warp. Proste, prawda?
Czekaj, Hemrod, trza koledze wyjasnić :>
Powtórzyć zamysł Ridera z TBoBW. Czyli wejść w niski warp, wyjśc przed celem i waląc zdetonować rdzeń warp. Proste, prawda?
Nic z tego bo na samym początku Shinzon sie postarał i entkowi został tylko napęd impulsowy. Przynajmniej według La Forga. :[
Ale rdzen warp byl. Pewnie mieli tez zapasowy, jak w Insurrection.
