Forum › Rozmowy (nie)kontrolowane › Polityka › Tragiczny koniec rządów Lecha Kaczyńskiego
Ja nie głosowałem na Kwaśniewskiego czy Tuska (w 2007r.) a mimo to w przypadku śmierci któregoś z nich oczuwałbym pewnie mniej-więcej to co teraz, choć zapewne w mniejszej skali. Zwłaszcza ten pierwszy to ideowo moje antypody, przyznaję jednak, że jest człowiekiem wybitnym i miał wielkie zasługi w czasie pełnienia urzędu. Gdyby zginął pod koniec kadencji, to nie miałbym cienia problemu z ze zrozumieniem publicznej żałoby po tym fakcie. Nie dlatego, że był Prezydentem, lecz dlatego, że w sposób sprawny pełnił ten urząd.
Pamiętajcie, jak pod górę robił prezydentowi rząd, politycy PO, najważniejsze media (poza TVP, które akurat nie wylewa pomyj na nikogo, bo ma pewien standard), dziennikarze itd... Trzeba jednak podkreślić, że nasze relacje z większością najważniejszych krajów były b. dobre - nawet z Niemcami! Angela wiele razy dobrze wypowiadała się o Kaczyńskim, przywódcy wielu innych państw również. Media zawsze szukają sensacji, wycinają najmniej ważne słowa z kontekstu byle tylko dokopać przeciwnikom. Ludzie niestety wszystko to łykają jak młode pelikany i potem jest jak jest. "Nie lubię prezydenta bo jest niski i śmieszny i ciągle są z nim problemy" - po prostu była społeczna presja na nietolerowanie tego człowieka. To jest chore. Jak by nie było teraz w Polsce bardzo zagrożona została demokracja, jedna partia kontroluje wszystkie najwyższe urzędy w państwie... Bardzo mi się to nie podoba.A co do ludzkiego współczucia, to wydaje mi się, że jest szczere w zdecydowanej większości - czytałem wiele wypowiedzi internautów, w tym tych, którzy mieszali śp. prezydenta z błotem i wszystkim zrobiło się jakoś głupio... Z resztą pamiętajmy, że nie opłakujemy tylko prezydenta, ale najwyższe dowództwo sił zbrojnych i wielu wspaniałych, mądrych, zasłużonych ludzi. Nie ważne z jakiej opcji politycznej byli, to takiej tragedii świat jeszcze nie odnotował w czasach pokoju, tego nie było nigdy...
W Polsce nie jest zagrożona demokracja, tak samo jak nie była, gdy premier i prezydent byli braćmi...
Przede wszystkim, podkreślę, że nigdy nie przepadałem za Kaczyńskim, nie głosowałem na niego, krytykowałem go, czasem śmiałem z absurdalnych uwag typu "irasiad". To są fakty. A jednak, odczuwam żal, ogarnia mnie smutek i ściska mnie w brzuchu na myśl, że zginął Prezydent mojego kraju. Zginęło wielu czołowych polityków których ceniłem i darzyłem sympatią. Boli mnie nawet śmierć Przemysława Gosiewskiego który zazwyczaj swoimi wypowiedziami wywoływał u mnie uśmiech politowania, uderzyła we mnie śmierć Zbigniewa Wassermana którego po prostu nie znosiłem, tak samo Aleksandry Natali - Świat, Grażyny Gęsickiej i Krzysztofa Putry. Uderzyła we mnie śmierć każdej z tych osób, nawet stewardess i pilotów którzy są dla mnie tylko nazwiskami. I jest to prawdziwy ból i niemoc na sama myśl, jak łatwo i mgnieniu oka można umrzeć nie będąc na to gotowym. I jestem przekonany, że Lech Kaczyński pomimo słabego poparcia społecznego, ciągłych wpadek i wielu rzeczy które decydowały o jego wizerunku w oczach Polaków, był kimś zupełnie innym prywatnie w relacjach z żoną i córką. Zapewne część ludzi oddaje hołd na pokaz, część oddaje ten hołd szczerze. Ale wrzucanie wszystkich do worka pt. szopka jest nieporozumieniem. Nie był prezydentem z moich marzeń. A jednak teraz oddaję mu hołd. Jemu i wszystkim innym którzy zginęli. Szczerze i z głębi serca. To może zabrzmi teraz patetycznie, może trochę śmiesznie, bo nigdy nie czułem się mocno związany z tym państwem. Ale poczułem w sobie odrobinę patriotyzmu, który był dla mnie do tej pory słowem bez głębi. Myślę, że teraz, tak jak jeszcze nigdy, odczuwam sens żałoby narodowej, która na prawdę we mnie tkwi.
Pomijając fragment o przywiązaniu, mam dokładnie te same odczucia.
Pisząc "państwo" miałem na myśli nie naród, a raczej struktury, całą biurokratyczną machinę, która na co dzień częściej utrudnia nam życie, aniżeli ułatwia. Takie wyjaśnienie dla jasności.
To może jeszcze ja dorzucę swoje trzy grosze...Nie głosowałem na Kaczyńskiego, nie popieram partii, z której się wywodził, drażniła mnie nieraz jego "bojowa" retoryka.Mimo to od soboty w moim sercu trwa żałoba. Czemu?Nie mam pojęcia. Naprawdę. Bynajmniej nie dlatego, że zginęła wybitna osobistość (ja go za taką nie uznaję) - a już na pewno nie dlatego, że "tak wypada".Tak, wywiesiłem flagę z kirem. Nie po to, żeby popisać się przed sąsiadami, a z wewnętrznej potrzeby. Po prostu... Musiałem.Odczuwam ból, ale nie wiem czemu. Chyba dlatego, że tamtego dnia została odrąbana głowa mojej ojczyzny. Nasz kraj, nasze siły zbrojne zostały osierocone.To boli. Bardzo.Tyle ode mnie.
Nazywanie sytuacji z "Irasiadem" "absurdalną uwagą" bardzo dobrze, idalnie wręcz, oddaję poziom intelektualny krytyki Prezydenta Kaczyńskiego. Fakt, że człowiek ten był i jest atakowany w taki sposób ("absurdalna uwaga") szczególnie teraz daje do myślenia.
Ja chyba ja jako jedyny na tym forum głosowałem na Kaczyńskiego zdecydowanie wolałem oddać swój głos na Kaczyńskiego niż na Tuska, którego rząd jest najgorszym jaki był do tej pory. Kaczyński miał wady i zalety, ale media wiecznie ukazywały tylko jego wady, nigdy zalet.
Ja chyba ja jako jedyny na tym forum głosowałem na Kaczyńskiego zdecydowanie wolałem oddać swój głos na Kaczyńskiego niż na Tuska, którego rząd jest najgorszym jaki był do tej pory. Kaczyński miał wady i zalety, ale media wiecznie ukazywały tylko jego wady, nigdy zalet.
Nie jedyny, ja też na niego głosowałam, choć z powodu, który każdy chyba uznałby za mało znaczący - bo przygarnął kiedyś zbłąkanego kundla.
Ja chyba ja jako jedyny na tym forum głosowałem na Kaczyńskiego zdecydowanie wolałem oddać swój głos na Kaczyńskiego niż na Tuska, którego rząd jest najgorszym jaki był do tej pory. Kaczyński miał wady i zalety, ale media wiecznie ukazywały tylko jego wady, nigdy zalet.
Ja nie głosowałem na niego tylko dlatego, że w 2005 nie byłem jeszcze pełnoletni.
Ziobro dziś powiedział fajną rzecz - Lech Kaczyństki zachowywał się nie jak polityk, tylko jak człowiek. Był zawsze autentyczny, nie dbał o PR, był zawsze wierny swoim poglądom...
Nie można tego powiedzieć o politykach, którzy codziennie szydzili z niego, prześcigali się w cynicznych uwagach i komentarzach a teraz płaczą, współczują i oddają się zadumie. Tak jak wierzę w autentyczność tego, co czują zwykli luzie, tak nie jestem w stanie uwierzyć, że politycy - Ci, którzy najgłośniej się wyśmiewali, jak np. Niesiołowski, teraz są szczerzy...
Za to Polacy-katolicy jak zawsze z galanterią i taktem:
W czasie mszy w Katedrze Przemyskiej prałat Zbigniew Suchy w homilii powiedział, że katastrofa samolotu mogła wydarzyć się w środę, kiedy do Katynia lecieli premier Donald Tusk, Tadeusz Mazowiecki i Lech Wałęsa. - Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę - napisała na Alert24 Katarzyna.
Cross, całej homilii można wysłuchać w podlinkowanym przeze mnie artykule. Za dużo niepotrzebnych emocji, nie jest to wystąpienie w duchu szacunku dla żałoby narodowej.
Samo zdanie, że to się mogło zdarzyć Tuskowi jest prawdą - tym bardziej elity polityczne powinny się nad tym zastanowić. Ale cały kontekst wspomnianego kazania nie pozostawia wątpliwości.
Kaczyński miał wady i zalety, ale media wiecznie ukazywały tylko jego wady, nigdy zalet.
Nie można tego powiedzieć o politykach, którzy codziennie szydzili z niego, prześcigali się w cynicznych uwagach i komentarzach a teraz płaczą, współczują i oddają się zadumie. Tak jak wierzę w autentyczność tego, co czują zwykli luzie, tak nie jestem w stanie uwierzyć, że politycy - Ci, którzy najgłośniej się wyśmiewali, jak np. Niesiołowski, teraz są szczerzy...
Myślę, że jak to wszystko trochę ucichnie, będziemy tu mieli gorącą dyskusję.
EDIT: Smutne jest, że katolicki ksiądz, takie pierdoły gada. Tylko nakręca ludzi. Osoba, która powinna być wzorem, generuje kolejne konflikty. Szkoda, że właśnie taka osoba nie potrafi się zachować jak należy.
