Forum › Fantastyka › Star Trek › TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST
Jeżeli nie oceniamy sezonów seriali na podstawie odcinków, to na jakiej?
Moim zdaniem to, że dwa pierwsze sezony DS9 ostają mocno od reszty jest jasne. Nawet te lepsze odcinki w nich są... hmmm... jakieś takie niedorobione. Jak w tym 3-odcinkowcu otwierającym drugi sezon, gdzie Winn tak po prostu daje się robić Kardachom, na końcu Sisko pojawia się z dowodami, ona zwyczajnie się im przygląda, uznaje swój błąd i jest happy end. Albo Cardassians - pamiętam, że gdy po raz pierwszy go obejrzałem - tak, jako dzieciak na Polszmacie 2 - to wydał mi się fascynującą opowieścią o tym, że i dobrzy Kardachowie się zdarzają, o tym, że powikłania po okupacji często ciągną się latami, a końcowa mówka Sisko była podniosła, ciekawa i przede wszystkim: naprawdę zaskakująca (w sensie przywykłem do podejścia "ważne nie kto urodził, tylko kto wychował" i spodziewałem się, że Sisko tak rozstrzygnie spór, który ma rozstrzygnąć, a tu niespodzianka, bo zrobił dokładnie odwrotnie, ale świetnie to uzasadniając). I tak to długo pamiętałem - jeden z lepszych Treków ever. A potem obejrzałem go w Necie i poczułem bul i brak nadziejii. Albo nawet The Maqiues, bo pamiętałem, że różnice między nimi a Fedkami (tak ładnie potem rozegrane w monologach Edingtona, o tym, jak to oni hodują własne roślinki i nie korzystają z replikatorów) były wyartykułowane już wtedy, a tymczasem nie były w ogóle.
Dla mnie przełomem w DS9 jest The Collaborator, bo to tam mieliśmy np. pierwszy raz w tym serialu dobre zrobiony timeing - do wyjscia winy Baraila, potem jego przyznanie się, a potem jeszcze trochę akcji, gdzie wszystko jest odkręcone, bo dowiadujemy się, kto faktycznie podejmował wtedy decyzje i dlaczego Barail wziął winę na siebie.
No, nic, widać nie dorosłem jeszcze do uznania wcześniejszych odcinków za równie dobre (czy przynajmniej nie dużo gorsze) od późniejszych i mam wciąż owe inne oczekiwania.
to ja tak na szybko...Zakończyłem oglądanie DS9 jakiś czas temu. Na początku oglądania, trochę mnie męczyły (żeby nie napisać wkurzały) odcinki o kulturze, folklorze innym Bojoran. Brakowało mi tego, bo byłem po TNG. Ale później jak zaczęły pojawiać się wzmianki o Dominium, zaczeło być ciekawie. Ale z perspektywy czasu, to bez tych "nudnych" odcinkach o bajorańskich wierzeniach, DS9 nie byłoby takie fajne potem.
Ale z perspektywy czasu, to bez tych "nudnych" odcinkach o bajorańskich wierzeniach, DS9 nie byłoby takie fajne potem.
Mam podobne odczucia. 😉 Jednakże i dla mnie pierwsze 2 sezony DS9 były męczarnią. :[
Imho ocena pierwszych 2 sezonow jest strasznie niesprawiedliwa. Owszem, zdarzaja sie tam odcinki slabe, ale co najmniej kilkanascie to fantastyczne, swietnie opowiedziane historie. Jak dodac do tego, fakt ze sezony 1/2 to bardzo solidny fundament na reszte serialu to z moich wyliczen bilans wychodzi mocno na plus.
Wiadomo, że pierwsze sezony DS9 nie są tak dobre jak reszta. Jednak opinia, że DS9 ma słaby początek jest b.niesprawiedliwa. Każdemu kto tak twierdzi polecam obejrzeć pierwsze dwa sezony TNG. To dopiero jest słaby początek.
@ r_ADM - Nie ma czegoś takiego jak "ocena 2 pierwszych sezonów DS9". Na przyszłość precyzuj takie rzeczy. "Powszechna ocena", "przedstawiona wyżej ocena", "polska ocena, która jest inna od tej funkcjonującej w pozostałych krajach" (świat według Slawka ;)) czy jak.Co do świetnych historii - które to? Bo ja kojarzę co najwyżej niezłe odcinki.Co do fundamentu - kulą w płot. Na początku wszystko miało być inne, poczynając od tego, że Dominium nie miało być rządzone przez rodaków Odo, a Jem'Hadar nie mieli być wytworami inżynierii genetycznej. Co zaś do postaci - serio nie możesz sobie wyobrazić serialu startującego jakieś 6-7 odcinków przed The Maquies i mającego równie dobre 5 ostatnich sezonów?@ Dalek - Słodkie. Kim Ir Sen wcale nie był taki najgorszy, a jak ktoś się nie zgadza, niech się zapozna z życiorysem Stalina. To dopiero był zły człowiek.
Krótko podsumowując:"Opinia na temat na temat dwóch pierwszych sezonów DS9 jest jak dziura w d**** i każdy ma własną"
Ale też jest jakaś przeważająca. Każdy kto się interesuje historią ma swoją ocenę Stalina - czy to jakoś usprawiedliwia jego osobę, jego zbrodniczą politykę, że niektórzy go lubią? Każdy kto interesuje się ekonomią ma jakiś pogląd na temat tego, jakie powinny być podatki w Polsce w 2013 r.. A mimo to jakiś tam model będzie optymalny dla gospodarki, jakiś nieco gorszy, a jakiś zupełnie niszczący. I co z tego, że x osób uzna ten ostatni właśnie za najlepszy? Tak czy owak nie należy go wprowadzać.Jest x osób wierzących, że poczatki DS9 wcale nie były takie złe. I co z tego, zmienia to w jakiś sposób te początki, ich jakość?
Skończyły się argumenty zaczęło działać zmodyfikowane prawo Godwina. 🙂
Nie, nie było porównania niczyich poglądów do poglądów zbrodniczych przywódców.
Prawo Godwian odnosi się też do przedmiotu dyskusji, nie tylko do oponenta 😉
Bez sensu, przedmiotem dyskusji zawsze są poglądy dyskutantów.A jeśli serio uważasz, że kiepskie początki TNG sprawiają, że początki DS9 nie były kiepskie, to sorry, ale nie mamy o czym rozmawiać. Podobnie zresztą - jeśli uważasz, że osoby biorące udział w dyskusji mogą oceniać, czy drugiej stronie skończyły się argumenty.
Bez sensu, przedmiotem dyskusji zawsze są poglądy dyskutantów.
Ale o co chodzi? 🙂
Prawo Godwina odnosi się także do porównania czegoś (przedmiotu dyskusji, a nie tylko do osoby dyskutanta) do Hitler/Stalina/ich poglądów/whatever. Taki był przekaz mojego postu. Nie pisałem nic na temat tego co jest lub nie jest przedmiotem dyskusji. Używanie takiej hiperboli jest nieuprawnione i wyklucza dalszą poważną dyskusję. Jest to celowe nadużycie, która ma za zadanie przedstawienie poglądów przeciwnika jako niedorzecznych (ad absurdum). Skoro używasz takich sztuczek to domniemuje, że argumenty się skończyły. Gdybyś je miał to mógłbyś ich użyć obok tego malowniczego porównania. Wtedy by było o czym dyskutować. Barusz. Tyle lat już tu piszesz i wciąż ta sama sofistyka ;). Straw man argument, to podstawa Twojego arsenału 🙂 - nigdzie nie napisałem, że "kiepskie początki TNG sprawiają, że początki DS9 nie były kiepskie". Ba, nawet post zacząłem od tego, że początek DS9 nie jest tak dobry jak reszta serialu. Jednakże niesprawiedliwym jest atakowanie DS9 jako tego star treka, który ma słabe początki, bo każdy inny, moim zdaniem, serial star trekowy (podkreślam - każdy) ma gorsze (a TNG ma wręcz fatalne). Triku tego próbowałeś co najmniej kilka razy w tym temacie. Łapiesz dyskutantów za słowa. Znajdujesz te, które są ze samej swej istoty są nieodkreślone i, które można interpretować na różnych poziomach - z przymiotnikami to dość łatwe - także w sposób, który Ty przedstawiasz w swoich odpowiedziach.
Świeżym nabytkiem jest łagodne sugerowanie, że czyjeś zdolności intelektualne są ograniczone (konstrukcja "serio uważasz, że..." użyta już parę razy nie tylko w tym, ale i w poprzednim temacie). Kiedyś bywałeś bardziej bezpośredni, doceniam tę zmianę. Jest zdecydowanie pozytywna 🙂
Szukanie tych sztuczek sprawia mi niezmierną radość. Zazwyczaj ograniczam się do czytania, ale czasem nie mogę się powstrzymać i się włączam do dyskusji :). Tutaj pragnę złożyć samokrytykę za odejście od tematu, nie chcę też Cię obrazić. Po prostu jak czytam dyskusję z Twoim udziałem zastanawiam się czemu oponenci Ci tego nie wypominają. Skoro sam mam teraz taką okazję to ją wykorzystam. Także peace and love and no hard feelings.
Moim skromnym subiektywnym zdaniem twierdzenie w ciągu kilku godzin, że każdy serial trekowy miał kiepskie początki i że "Wiadomo, że pierwsze sezony DS9 nie są tak dobre jak reszta. Jednak opinia, że DS9 ma słaby początek jest b.niesprawiedliwa." gorzej świadczy o piszącym, niż wszystkie te podłe reczy, które we mnie widzisz. Kurde, zacytowane stwierdzenie to naprawdę nie jest coś, co "interpretować na różnych poziomach" i takie tam. Jest krótkie i proste.Nie ma żadnej klątwy, przekleństwa, które skazywałoby ST na złe początki. No, chyba, że ktoś twierdzi, że jest.No i byłoby miło, gdybyśmy nie pisali w postach, czy są one obraźliwe, cy nie, bo ocena tego nie naley do nas. "Nie chcę cię w tym poście obrazić." "Powyżej napisałem coś niezwykle inteligentnego." "I tu użyję doskonałego argumentu." No, nie widzicie ludzie, jak wyglądają takie wtręty w tekście, jak to świadczy o piszącym?Zresztą to bezprzedmiotowe, bo przecie przekonanie o marnych początkach tego serialu, to funkcjonuje głównie w naszym kraju, jeden z forumowiczów wczoraj to tu udowodnił przecież.
