Forum › Fantastyka › Star Trek › TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST
Szczerze mowiac to ja nie bardzo widze gdzie ci scenarzysci 'wesolo dalej rozwijali hostorie'. A sytuacja z Sisko to zaden cliffhanger, po prostu otwarte zakonczenie.I entek nie byl serialem z premiera w syndykacie.
A kiedy pojawił się wątek Widm, pochodzenia Sisko i czy nie było tak, że wyglądało, że to ma mieć związek z zakończeniem wojny, zwłaszcza po tym, jak zwinięto pomysł z konfliktem Jem'Hadar Alfa i Gamma po jednym odcinku?Sytuacja z Sisko to najbardziej cliffhangerowe zakończenie, jakie ten serial mógł dostać, czego innego byś chciał, nieskończenia wojny?A o premierze ENTka naprawdę nikt nie pisał ;/
Ja nie rozumiem dlaczego traktujesz Dominium i prorocy/widma jako powiazane watki. Moze nimi byly na plaszczyznie postaci bioracych w nich udzial, ale nie widzialem zadnych relacji Dominium/Prorocy. Nawet zatrzymanie floty w korytarzu bylo efektem zwiazkow prorokow z Sisko a nie Dominium. Konflikt miedzy Jemami alfa i gamma byl fajny, ale imnsho na robienie z tego dluzszego arca w ostatnim sezonie nie bylo po prostu czasu. Owszem, to byl swietny pomysl, ale nie widze nic zlego w zamknieciu go w jednym, rozwijajacym dominium, odcinku zamiast robienia dlugiej historii w sezonie, ktory mial zakonczyc opowiadana od 7 lat historie. Jezeli chodzi o Sisko, to tak jak pisalem w poprzednim poscie, dla mnie to zakonczenie otwarte. DS9 sie zmienilo, sporo postaci poszlo w swoja strone, poszedl i Sisko - krzywda mu sie nie dziala. Nie bardzo rozumiem to o entku, wiec moze wyjasnie. DS9 byl serialem puszczanym w syndykacie czyli duzo niezaleznych stacji emitowalo odcinki i taka formula finansowania/emitowania seriali sie juz skonczyla. Entek i wczesniej Voyager odcinki premierowe mialy w kanale UPN.
Nie traktuje tego jako powiązanych wątków (bo przecież takowymi nie były), tylko jako wątki, które miały być powiązane. A dlaczego? Po pierwsze: żeby wojna nie skończyła się z nikąd, zaskakując widza. Po drugie dlatego, że tak to po prostu wyglądało. Ciągniemy dwa wątki i łączymy je w finale - to by było fajne. Ciekawe. Na pewno lepsze niż to co mieliśmy w rezultacie na ekranie - Sisko kończy wojnę, idzie na imprezkę z okazji jej zakończenia, następnie wymyka się cichcem z tejże imprezki i kończy drugą wojnę. W pewnym momencie wyglądało to tak, że wojna skończy się na jeden z dwóch sposobów - albo wojna domowa w Dominium, albo interwencja Proroków. Gdy zarzucono tą pierwszą możliwość została - niespodzianka - ta druga. Swoją drogą nawet gdybyśmy przyjeli, że te dwa wątki nigdy nie miały być powiazane, to pojawienie się wątku Widm na sezon przed końcem serialu było dziwne.A że to wszystko kwestia braku czasu? Tak, właśnie o to mi chodzi. Że nie miałeś racji pisząc: "Szczerze mowiac to ja nie bardzo widze gdzie ci scenarzysci 'wesolo dalej rozwijali hostorie'.".
Sorry za suflerowanie, ale akurat ja też o tym parę razy słyszałem. A jak? Prosto, ludki z ekipy VOYa liczyły, że jak tenże VOY stanie się jedynym serialem trekowym, to widzowie DS9 chcąc nie chcąc będą oglądali ich dzieło, choćby i było ono najgorszym crapem.
Liczyłem bardziej na jakieś konkrety. To, że ktoś liczył na to że ten drugi serial zostanie anulowany nie ma specjalnie wpływu na to, że naprawdę go zdejmą z anteny. Poza tym seria to seria każda jest inna i istnieje wiele takich, które żyją sobie spokojnie w towarzystwie spin offów dziejących się w tym samym universum.
A odnośnie tego łączenia wątków na koniec DS9 to dzięki temu, że jednak ich nie połączono zakończenie nie było przewidywalne. Ludzie oczekiwali kulminacji a tej nie było. Zawsze można z tego wyciągnąć jakieś pozytywy. Fakt faktem trochę to ściśnięto w ostatnich odcinkach i wyszło jak wyszło.
Jezeli chodzi o negacje zdania, ze scenarzysci dalej rozwijali historie to w moim mniemaniu racje jak najbardziej mam. 7 sezon to raczej rozwijanie istniejacych watkow i zakonczenie w postaci Final Chapter. Same Widma nie pojawily sie w ostatnim sezonie, a na poczatku piatego a ich watek nie byl rozwijany w kierunku konfrontacji z Dominium a z Prorokami. A przy okazji wojna domowa w Dominium o ile pamietam byla; cos tam chyba Kardasjanom sie znudzila egzystencja pod butem Zmiennych 😉
Sytuacja z Sisko to najbardziej cliffhangerowe zakończenie, jakie ten serial mógł dostać
Oczywiście, że tak.
Witam,mój pierwszy post tutaj, dość ogólny. (przedruk moich wątków z innego forum).Jeśli chodzi o DS9, bardzo dużo fanów startrek twierdzi, że jest to najgorsza odsłona świata ST. Muszę się z tym niezgdodzić. (...). Pierwsze sezony się wlekły, ale potem rewelacyjnie zaczęto prowadzić fabułę. Fantastyczne postaci chociażby Garak czy Odo. Bardzo lubię tę serię, zaraz po ST VOY. który także świetnie mi podpasował (inny kwadrant, nowe możliwości, dużo akcji - i kilka perełek choćby w postaci Doktora). Ale wracając do DS9, kapitalnie rozegranie od 4tego sezonu powoduje że z ciekawością się ogląda i jest to najmroczniejsza jak do tej pory odsłona StarTreka za co także ją uwielbiam.Zawsze traktowałęm TNG jako najlepszy ST.. potem obejrzalem DS9 - na początku nudził, ale potem akcja rusza, pojawiają się ciekawe charaktery (które są mocną stroną serialu) i zwięzła historia która naprawdę wciągała.. (pomimo niektórych nudnych odcinków)..Potem objerzałem VOY i muszę powiedzieć, że najbardziej przypadł mi do gustu.. Dlaczego?- Nowy Świat (kwadrant Delta) dostarczył całkowicie nowych możliwości opowiadania historii, nowe rasy, nowe dziwne zjawiska itp.- Postać Doktora - moja ulubiona postać ze świata Startrek (nawet przebija Picarda)- Jako jedyny ST nie nudzi mnie gdy oglądam jakiś powtórkowy odcinekWiele mu zarzucano, głównie szybkich rozwiązań na koniec odcinka.. Cały odcinek trudne sprawy, jakieś mieszanki DNA itp. a potem bach 5 min i super szczepionka opracowana - oczywiście to już jest wierutna bzdura, ale mi nie przeszkadzała choć często irytowała. To jest chyba największy minus.-Kapitan Janeway dała radę. po pierwszej serii gdzie mnie bardzo wkurzała, potem wkurzała tylko troche, a potem zyskała moją sympatię :)Z tego chaosu wyłania się taki oto ranking światów ST positha:1. VOY2. TNG3. DS9ale i tak króluje Babylon 5 i niezrównany John Sheridan! HA!pozdrawiam,posith
No proszę, coraz więcej mądrych ludzi - znaczy fanów DS9. ;)Nie zgodzę się co do "od czwartego sezonu". Postacie i wątki budowano od samego początku, może nie równie ciekawie jak później, ale jednak. W trzecim sezonie poznajemy lepiej Dominium, w drugim mamy spiski i knucie Kai Winn. Nawet pierwszy sezon ma perełkę w postaci odcinka Duet. Więc nie, zdecydowanie nie od czwartego sezonu. 😉
Jako, że też mam sentyment do DS9 powiem tylko, że konkretna akcja faktycznie rozpoczyna się ale od 3 sezonu. Pierwsze dwa są faktycznie powolne stety, niestety ta seria ma bardzo długie wprowadzenie i rozumiem dlaczego niektórym może się nie podobać. Osobiście mi drugi raz oglądało się o dziwo lepiej niż za pierwszym.
Panowie,Zgodze się że od trzeciego sezon akcja rusza - Trochę zagalopowałem się z tym czwartym sezonem..To że napisałem że akcja rusza dopiero wtedy, to nie znaczy że skazałem na banicję dwa pierwsze sezony. Absolutnie nie. Ciekawie się je ogląda, choć są takim długim wprowadzeniem - a wręcz miałem wrażenie że na początku nie mieli pomysłu na całość serii.. Dopiero z trzecim sezonem (jeśli mnie pamięć nie myli) nastawiono się na Dominium konkretnie i spójność opowiadanej historii bardzo poprawiono. Zmiana scenarzystów/scenariusza(?). Widać to ewidentnie na postaci Garaka, który miałbyć bardzo trzeciorzędną postacią, a jednak poznaliśmy bardzo wiele historii dotyczących właśnie Jego. Kai Winn i kwestie proroków - wędrówki Sisko oraz ogólnie wątki związane z religią Bajoran - nie do końca mi pasowały, choć w późniejszych sezonach miały bardzo ważny wpływ na wydarzenia.. Tutaj fantastyczna postać Gula Dukata (fantastyczny Mark Alaimo) nasuwa mi się od razu. Kto oglądał ten wie :)Powtórki DS9 - nie wszystkie odcinki - także chętnie oglądam jak mam czas, lecz tak jak pisałem wcześniej. VOY to StarTrek do którego wracam najczęściej. z TOSa natomiast (o którym niepisałem) najbardziej lubię filmy pełnometrażowe.
Kiedy rozpoczynałem przygodę z DS9 było ciekawie, dynamicznie i zagadkowo, obca stacja, nie tak sterylna jak federacyjne, różnorodność ras i postaci. Dalej było już tylko gorzej, akcja zwolniła (domownicy dziwili się, że potrafię oglądać serial w którym generalnie wyłącznie rozmawiają), aby później rozwinąć skrzydła (wojna z Dominium, czy nawet przygody z Bajoranami). Dlatego też przychylam się do zdania, że DS9 to serial dobry (jednak nie tak jak TNG i VOY), warty obejrzenia (poza kilkoma odcinkami :P), a co do zakończenia według mnie jest jak najbardziej trafne i odpowiednie. Całość wygląda całkiem logicznie.
domownicy dziwili się, że potrafię oglądać serial w którym generalnie wyłącznie rozmawiają
Rozumiem, że to niespotykane zjawisko?
