Forum › Fantastyka › Star Trek › TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST
Taka mała sugestia - wymianę plikami, filmami itp. lepiej omawiać przez PM. ;>
Bloo_, a Ty masz jakiś problem z oglądaniem ST przez youtube.com (gdzie ten odcinek jest teraz jak to piszę w całości i po angielsku)?
A są z napisami pl? :> Zresztą lubię je mieć na dysku i potem nagrać, he he, taki tam fetysz.
Taka mała sugestia - wymianę plikami, filmami itp. lepiej omawiać przez PM. ;>
Jak te czasy się zmieniają. 😉
Napisy, czy tłumaczenie są w Star Treku fatalne. Często są szybkie wymiany zdań, więc niektóre kwestie są po prostu obcięte, lub skrócone a jak wchodzi pseudonaukowy bełkot, to jest już b. trudne do przetłumaczenia i po prostu głupio brzmi po polsku. Nie jest to na tyle zaawansowany angielski, żeby osoba z jakimś tam pojęciem o tym języku sobie nie poradziła, a na prawdę tak ogląda się dużo lepiej.
Napisy, czy tłumaczenie są w Star Treku fatalne.
Masz na myśli te oficjalne czy te fanowskie? Bo akurat spora część tłumaczeń fanowskich, m. in TOS (gdzie większość napisów to transkrypcje tłumaczeń robionych przez b. dobrą tłumaczkę, jaką jest Paulina Braiter, dla Wizja TV), prezentuje przyzwoity poziom. TNG czy DS9 też mają większość fanowskich napisów, dostępnych swego czasu na Think Tanku, na dobrym poziomie. Z ENT bywało znacznie gorzej, ale to już historia na temat o napisach - mamy taki, więc tam zapraszam. A wracając do TOS-a to akurat skorzystanie z fanowskich napisów do tego serialu nie powinno rodzić negatywnych odczuć względem ich twórców. 😉
To tylko moja opinia, którą uargumentowałem, ale kłócił się nie będę. Próbowałem obejrzeć parę epizodów TNG, czy VOYa z napisami (nie wiem jakimi, pobierałem przez napiprojekt) i kiedy słyszałem, jak kwestie są upraszczane i pomijane, to strasznie mnie to denerwowało. Powtórzę raz jeszcze, nie trzeba być orłem z angielskiego żeby rozumieć, co mówią.
Zgadzam się, Wizja TV miała wspaniałe tłumaczenie. DS9 na Polsacie chyba najgorsze. Nie, wróć, TVP z TNG miała gorsze, ale to zrobione dla TVN już takie strasznie nie było. Voy wprowadził tego nieszczęsnego "inżyniera", zamiast mechanika na zasadzie podobieństwa słowa i ciągle się zastanawiam, jaką to politechnikę Belanna kończyła, że ma tytuł inżyniera... Ciekawe, czy magistrem też jest :glare: Ja szybko zaczęłam oglądać Treka w oryginale. Na początku nie rozumiałam każdego słowa, ale jak się ogląda odcinki po ileś tam razy, to w końcu jest coraz lepiej. Między innymi dzięki trekowi mój angielski jest dziś na poziomie bliskim natywnemu, a ja jestem zrozumieć prawie wszystkie akcenty, może poza teksańskim 😉
Napisy, czy tłumaczenie są w Star Treku fatalne. Często są szybkie wymiany zdań, więc niektóre kwestie są po prostu obcięte, lub skrócone a jak wchodzi pseudonaukowy bełkot, to jest już b. trudne do przetłumaczenia i po prostu głupio brzmi po polsku. Nie jest to na tyle zaawansowany angielski, żeby osoba z jakimś tam pojęciem o tym języku sobie nie poradziła, a na prawdę tak ogląda się dużo lepiej.
Powiedzmy, że uproszczenia tłumaczenia w technobełkocie jakoś szczególnie istotne dla odbioru odcinka nie są. Ale z szybkimi, długimi kwestiami to działa w dwie strony: z jednej w napisach dialog musi być uproszczony albo zajmować 50% ekranu ;), z drugiej właśnie w takich szybkich wymianach czy monologach najłatwiej się pogubić opierając się jedynie na słuchu. Dobrym wyjściem są oryginalne napisy, ale youtube nie daje nawet takiej możliwości.
Poza tym wydaje mi się, że filmy na YT, nawet te w wyższej jakości są mocniej skompresowane niż najpopularniejsze DVD-Ripy w X-ViD, a przez to trochę mniej ostre.
@ Toreth - oglądaj The Simpsons, jest tam pewna postać, no i nawiązanie do ST w ok. co trzecim odcinku 😉
@ Elvenking - tylko, że o wiele, wiele łatwiej jest rozumieć wszystko to co mówią, jeżeli najważniejsze rzeczy masz wyłożone wprost 😉 Wtedy umysł skupia się właśnie na 'łapaniu' tych dodatkowych smaczków, bo jest 'zwolniony' z próby ogranięcia ogólnego sensu danego dialogu.
A że napisy są uproszczone? No, są, siłą rzeczy są, po pierwsze dlatego, że generalnie szybciej mówimy niż czytamy, więc trzeba skracać (angielskie napisy do anglojęzycznych filmów też prawie zawsze są skrócone), a po drugie dlatego, że teksty po polsku są zazwyczaj dłuższe niż po angilesku (średnio aż o jedną trzecią!), więc trzeba skracać, żeby się w ogóle zmieściły na ekranie 😉
Napisy uproszczone muszą być. Każdy profesjonalny tłumacz dialogów filmów jest szkolony, że nie można zostawić długich kwestii jak w oryginale po prostu dlatego, że ludzie muszą mieć czas przeczytać i jeszcze popatrzeć na ekran i obejrzeć film. W przeciwnym razie równie dobrze mogliby wziąć do ręki scenariusz z takim samym efektem.
Oglądam Simpsonów, choć nieregularnie.
A na rozumieniu Teksańczyków aż tak mi nie zależy - i tak nie znam żadnego osobiście 😉
Nie mam problemu z napisami. Albo oglądam po angielsku, albo z polskim dubbingiem (VOY). Żadnych lektorów nie trawie. Kiedyś próbowałam sobie obejrzeć TNG z lektorem i się wystraszyłam. TOS był wyjątkiem, ale tak jak sobie leciał w telewizorze, to się herbatkę robiło i nie przeszkadzał mi już ten głos.Z kolei kiedyś trafiłam na napisy, które chyba zostały napisane przez osobę, która nic nie wiedziała o Star Treku i stąd moja awersja do napisów.
Ja przyznaje się, że oglądam z napisami. Mój angielski niestety nie jest jeszcze taki żeby całkowicie zrozumieć odcinek 🙁 Chociaż czasami mnie też te napisy denerwują. A z innej beczki wie ktoś może dlaczego uśmiercono Tashe Yar? Lubiłem ją 🙂 Tak mi się skojarzyło bo niedawno widziałem odcinek z jej siostrą.
