Forum Fantastyka Star Trek TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST

TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST

Wyświetlanie 15 wpisów - od 271 do 285 (z 708 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Flashbones
    Uczestnik
    #70664

    Dominium było wielkim zagrożeniem dla alfy, zmienni kierowali się wyłącznie zemstą za krzywdy wyrządzone im przez stalych więc byli bezwględni chcieli aby wszyscy stali byli im poddani i z tego wychodzi że federacja i klingoni trafili na bardzo trudnego przeciwnika. Zmienni siali dużo podstępu udawanie Martoka, Bashira, co prawie doprowadziło do zagłady milonów istnień, więc z takim przeciwnikiem należy postępować tak jak on podstępuje ponieważ inaczej wojna zakończy się klęską.

    Krusty
    Uczestnik
    #70665

    Straciliby wszystko, co budowali przez wieki.

    Właściwie to na tych gruzach porażki miała powstać nowa Federacja tysiąc razy większa i potężniejsza niż była, obejmują bodajże 3 kwadranty, romulan, klingonów itd. Jeśli mnie pamięć nie myli. 😉

    Barusz
    Uczestnik
    #70666

    Wynika to z obliczeń tej czwórki "mutantów", którymi zajomawał się Bashir. Ale wcześniej mieli czekać kilka czy kilkanascie pokoleń pod jarzmem Dominium. Nikomu na Stacji się ta wizja specjalnie nie spodobała 😉

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #70667

    DS9 można lubić lub nie, ale trzeba przyznać, że jest Star Trekiem wyjątkowym. Po raz pierwszy pokazuje Federacje w obliczu realnej wojny. Pokazuje jaką siłę maja ideały które łatwo jest wygłaszać w czasie pokoju i sielankowego życia. Pokazuje ich upadek i walkę o nie, ogromny rachunek sumienia i konfrontacje postawy życiowej z dniem codziennym. Krystaliczni, idealistyczni (z grubsza, choćby taki Bashir, choć on na zawsze pozostał dużym chłopcem) oficerowie wpadają w centrum wojny. Balansują na granicy tamtejszej moralności, a często ją przekraczają, by ratować to, w co wierzą, często zaś, by ratować po prostu samych siebie. Serial jest niejednoznaczny i wielopłaszczyznowy. Ludzie, Kardasjanie, Dominium - to tylko maski przedstawiające nasz świat i naszą rzeczywistość. Po kiepskim starcie przerodził się w startrekowe dzieło któremu taki ENT, który choć dla mnie jest serią ciekawą, to do DS9 do pięt nie dorasta pod każdym względem. TNG, VOY czy ENT w gorszy czy lepszy sposób tylko kontynuują wizję Roddenberrego, DS9 jest czymś znacznie więcej. Konfrontuje ideały zakorzenione w TOSie z twardą rzeczywistością. Historia Federacji nie obywa się bez wojen, Roddenberry nigdy ich nie wykluczał, nie ma więc powodu by nie pokazać, trochę trudniejszej codzienności w której każdy dzień to walka o przetrwanie i utrzymanie fundamentów jakie leżą u podstaw naszych własnych przekonań. I wcale nie chodzi o łamanie (samo w sobie) tych zasad, ale o moralne uzasadnienie i brak alternatywy. Wojna to pasmo trudnych wyborów, mało kiedy jakiś wybór jest dobry, na wojnie wybiera się mniejsze zło. Serial stawia pytanie, jak dalej żyć, natomiast nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Jedynie optymistyczny wydźwięk na końcu. Że chociaż spotkało nas tyle złego, to potrafimy się z tego podnieść i iść naprzód dalej budować to, w co wierzymy.

    r_ADM
    Uczestnik
    #70669

    TNG, VOY czy ENT w gorszy czy lepszy sposób tylko kontynuują wizję Roddenberrego

    Ale o ktorej wizji Roddenberry'ego mowisz? Bo w TOSie bylo 'mamy swoja ciemna strone, jestesmy mordercami od tysiecy lat, ale jezeli bedziemy nad soba pracowac to mozemy kontrolowac nasze instynkty i jest mozliwa lepsza przyszlosc... raj nam nie pisany, ale to dobrze bo ciagla walka o samodoskonalenie jest istota naszej egzystencji' a TNg to 'wyewoluowalismy ponad wszystko co zle, my mamy racje a wszyscy inni sie myla'. Jak tu porownywac obie te wizje i oba te seriale?

    Krusty
    Uczestnik
    #70670

    On mów o tej sprzed TMP.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #70672

    Nie twierdzę, że TNG taki nie jest, przeciwnie, właśnie taki jest. Ale właśnie kontynuuje pomysł Roddenberrego. Tyle, że w TNG zapędził się na tyle, że ludzkość stała się zadufanym w swojej doskonałości wyznacznikiem moralności i doskonałości. Aż tu nagle w dupę im dało Dominium. I to jest moment, żeby przeanalizować własne postępowanie i zadać pytanie, czy nie posuwamy się za daleko. Chcieliśmy dobrze, ale zapomnieliśmy, że nie jesteśmy sami w kosmosie.Tak jeszcze a propos, pomimo słabego początku serii, samo pomysł jest dobry. Ludzie jako jeden z wielu elementów wielokulturowej społeczności. Mieszanka przekonań i wierzeń, różnych doświadczeń i wizji. Pragmatyzm i idealizm. Właśnie ta mieszanka była ciekawą odmianą dla dotychczasowej konwencji: w centrum ludzie, potem cała reszta.

    r_ADM
    Uczestnik
    #70678

    Aż tu nagle w dupę im dało Dominium.

    Ale dekonstrukcja mitu o ludzkosci z TNG to zaczela sie praktycznie od poczatku a swoj szczyt miala w odcinku Hard Time... na dlugo przed lomote spuszczonym przez Dominium.

    Lo'Rel
    Uczestnik
    #70679

    Więc właśnie, w DS9 od początku zakładano, aby ludzi pokazać jako jednych z wielu, a nie jedynych ponad wszystkimi.

    Barusz
    Uczestnik
    #70686

    r_ADM, to wyeksponowanie Hart Time to Twój pomysł, czy wziąłeś to z jakichś materiałów tyczących serialu? Bo to była jednak bardzo szczególna sytuacja, "każdy by się na miejscu O'Briena wsciekł" (celowo upraszczam), ponadto zaś gatunek z którym się wtedy zetkneli był gorszy niż ludzie. Co by nie mówić lata więzienia za ciekawość to nie jest sprawiedliwa kara. Już bardziej na szczytowy punkt nadaje się wzmiankowany już dwókrotnie w tym wątku ostatnio The Ship - kapitan traci kilku załogantów, bo nie potrafi się dogadać z przeciwnikiem, choć porozumienie jest możliwe. To pod koniec jest zupełnie jasne, gdyby pozwolili Vorcie wejść na chwilę na statek, to odeszłaby i mogliby zabrać okręt i wrócić spokojnie do domu. Porażkę ponosi kapitan Floty, ktoś, od kogo można się spodziewać naprawdę wiele. Przez swój upór, przez to, że nie potrafi ocenić sytuacji. I wydarzenia te również mają miejsce przed wybuchem otwartej wojny z Domiunium.Jakby co, to tak tylko pytam 😉

    r_ADM
    Uczestnik
    #70690

    Ani to moj pomysl ani nie wzialem tego z materialow. To analiza tego co mowi O'Brien w odcinku Hard Time. Tam nic nie ma miedzy wierszami, zadnych przenosni itp.

    O'Brien:

    When we were growing up, they used

    to tell us that humanity had evolved.

    That mankind had outgrown hate and

    rage. But when it came down to

    it, when I had the chance to prove

    that no matter what anyone did to

    me, I was still an evolved human

    being, I failed. I paid back

    kindness with blood. I was no

    better than an animal.

    Bashir

    No. An animal would've killed

    Ee'char and never had a second

    thought, never shed a tear. But

    not you. You hate yourself for

    it. Hate yourself so much you

    think you deserve to die. And

    that's what makes you human.

    Kwestia pierwszego to zerwanie z banialukami z TNG. Kwestia Bashira praktycznie powtorzenie wymowy TOSa. Jak na tablicy...

    Barusz
    Uczestnik
    #70691

    Skoro nie ma żadnych przenośni itd., to chyba słowo "analiza" jest nie na miejscu. Ale pewnie się zwyczajnie nie znam. Prawdę mówiąc myślałem, że właśnie z materiałów. Dzięki za info.

    Toreth
    Uczestnik
    #70703

    O'Brien dwa razy miał tego typu wyrzuty sumienia.W TNG "The Wounded" mówi Glinnowi Daro, że po zdarzeniach na Setlic III nie jest tak, że nienawidzi Cardassian, on nienawidzi tego, kim się stał PRZEZ Cardassian (mordercą). W całej pierwszej połowie DS9 widać jego niechęt do Cardasi - z kulminacją w "Cardassians" i jego stosunku do chłopca Rugala.TNG Federacja nie była taka idealna jak piszecie. Może nie mieli takiego smrodu, jak Sisco, ale w TNG nawet admirałowie robili brzydkie zagrywki (odcinek "Ensign Ro", albo "The Pegasus").

    Dzikowy
    Uczestnik
    #70704

    A smutna prawda jest taka, że owe wspaniałe odkrycie ciemnej strony Federaków to tak naprawdę odpowiedź na spadające słupki oglądalności i chęć wykurzenia nudy. Nie mam nic do umieszczenia ludzi między obcymi, zawsze mi trochę przeszkadzała ta ziemska dominanta i owa wielokulturowość faktycznie była bardzo trafiona. Reszta to akcja i wybuchy dla podbicia sprzedaży. Zauważcie, że w ogóle nie widać dyplomacji, która przecież działała zawsze prócz Borga i tego czegoś co zakończyło kontrakt Denise Crosby. Romków zdradą, Klingonów Worfem, cała reszta to jeżdżenie trzecią flotą po kwadrancie. Miało być efektownie i to się udało. I tak jak TNG czy TOS mogły mieć scenariusze na 1-2 odcinki to wojna trwająca całe sezony wymaga gruntownego przemyślenia całego scenariusza. Tutaj jak mieli panowie B&B pomysł na spokojny odcinek, to Dominium odpuszczało, jak w głowie były pustki to sru w San Francisco. Byle do końca 7 sezonu. Zapomnieli panowie o zasadzie suspensu Hitchcocka. Wstrząs to się serwuje na początku.

    Toreth
    Uczestnik
    #70708

    Ja kiedyś z kolegą rozmawiałam (kiedyś = jakoś krótko przed rozpoczęciem zdjęć do ENT, więc naprawę dawno temu ;)), że należałoby wylać na bruk wszystkich scenarzystów i zatrudnić nowych, znających kanon (co by potem nie wyszedł Vulcan opowiadający dowcipy i tańczący na stole ;)), z nowymi pomysłami i świeżym spojrzeniem na cały ten biznes.

    Może J.J. Abrams to taki nowy? Po filmie się okaże. Wiem, że film ma być dla szerszej publiczności, może zatem mieć cechy filmów amerykańskich, przez które to elementy kina holiłódu nie oglądam, ale robienie Treka tylko pod Trekkies to pomysł IMO chybiony, więc trzymam kciuki.

    Oby do końca maja (bo oczywiście u mnie w "wielkim świecie" premiera 3 tygodnie po tej normalnej :/ )

Wyświetlanie 15 wpisów - od 271 do 285 (z 708 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram