Forum Fantastyka Star Trek TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST

TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST

Wyświetlanie 15 wpisów - od 241 do 255 (z 708 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Eviva
    Uczestnik
    #70605

    DS9 jest inny, ale z założenia miał być inny. Steven Ira Behr nie wierzy w roddenberowską wizję idealnej przyszłości i dał temu wyraz właśnie robiąc DS9.

    No właśnie. Tu mamy rozwiązanie zagadki. DS9 to świat Behra - a ja należę do świata Roddenberry'ego i nie godzę się na marnowanie jego wizji.Behr mógł zrobić własny serial,a nie, z przeproszeniem, podszywać się pod markę, wyrobioną przez kogoś innego, i niszczyć ją.

    r_ADM
    Uczestnik
    #70607

    Najbardziej zabawne w calej tej dyskusji jest to, ze DS9 i Tos to sa seriale o takiej samej wymowie i niosace bardzo podobne przeslanie. Jakze slepym trzeba byc, zeby twierdzic, ze TOS pokazuje krysztalowego kapitana, rycerska federacje etc. Ale widac niektorzy wola widziec serial takim jak im sie wydaje, a nie takim jak jest.

    Eviva
    Uczestnik
    #70608

    To się dopiero nazywa wywracanie kotka. Brawo, rADM, myślałam, że żadna wypowiedź mnie nie zaskoczy, ale Tobie się udało. Roddenberry przewróciłby się w grobie, gdyby posiadał takowy.

    I. Thorne
    Uczestnik
    #70609

    Właśnie w DS9 jest najlepsze, że nie widzimy tylko Federacji i ich ideałów. Ukazany jest inny punkt widzenia. Możemy zobaczyć obraz Kardazjan, którzy w TNG byli po prostu faszystami z dyktaturą. DS9 pokazała, że to nieprawda. Każdy naród ma swoich złych i dobrych. Porównajcie Dukata po stracie Ziyal i Damara po przebudzeniu z alkoholizmu. Obaj byli Kardazjanami, a różnili się bardzo.Evivo, jesteś wyznawczynią TOSa i wcale cię za to nie ganię. Ale co byś zrobiła, gdyby od Ciebie zależał los planety i miliony kolonistów? Żeby ich obronic musisz tylo zabic niewinnego człowieka. Poświęciłabyś go za miliony? TOS nie zadawał takich pytań, Ds9 juz tak.

    Toreth
    Uczestnik
    #70610

    . Ale widac niektorzy wola widziec serial takim jak im sie wydaje, a nie takim jak jest.

    A kto decyduje o tym "jakie coś jest"? Świat postrzegamy subiektywnie i nasza interpretacja to jest to, co się nam wydaje. Szczególnie jeśli chodzi o odbiór sztuki.

    A podobieństw między TOS-em a DS9 nie widzę żadnych.

    Barusz
    Uczestnik
    #70611

    ...do czego dochodzi jeszcze "fakt obiektywny", że największymi wrogami DS9 byli ludzie najbliżsi Roddemberrego, niekwestionowanego ojca TOSa. Jak już było wzmiankowane jego, bardzo dla tego świata ważna, żona jednoznacznie krytykowała serial, Berman (osobiście przez niego wybrany do kontynuowania dzieła) co najwyżej go ignorował itd.

    r_ADM
    Uczestnik
    #70612

    Ktory Roddenberry? Bo ja znam dwoch. Jeden to producent TOSa; czlowiek wierzacy, ze ludziom raj jest niepisany i ich egzystencja zwiazana jest z ciagla walka o samodoskonalenie i ze swoimi demonami. A drugi to wytwor ludzi takich jak ty. Ludzi, ktorzy wmowili Roddenberry'emu, ze jest wizjonerem i niemalze swietym. On niestety w to uwierzyl i skonczylo sie to moralizatorskim TNG...

    A kto decyduje o tym "jakie coś jest"? Świat postrzegamy subiektywnie i nasza interpretacja to jest to, co się nam wydaje. Szczególnie jeśli chodzi o odbiór sztuki.

    O tym z reguly 'decyduje' tresc TOSa. Czesto bardzo doslowna.

    Roddemberrego, niekwestionowanego ojca TOSa

    To jest kolejny mit na temat TOSa i samego Roddenberry'ego. Owszem, on stworzyl ten swiat, ale nie jest on jedynym odpowiedzialnym za calosc serialu. Znaczny wplyw mieli ludzie pokroju Gene'a Coona czy Dorothy Fontana, ale o nich sie juz nie pamieta.

    Barusz
    Uczestnik
    #70613

    Ja nic nie wmawiam śp. Roddemberremu, staram się po prostu możliwie jednoznacznie sprowadzić sprawę do faktów. Możemy pisać "no przecież widać [czyli ja widzę], że TOS i DS9 są oparte na podobnej ideologi", a możemy spróbować poszukać jakichś bardziej realnych kryteriów ocen. Roddemberrego za wizjonera akurat w ogóle nie uważam, bo miałem to nieszczęście oglądać po raz pierwszy DS9 i TOS jednocześnie (na przemian odcinki jednego i drugiego serialu), i nie mogłem wtedy wyjść ze zdziwienia, że ten drugi jest w Stanach przedmiotem kultu, choć przecież jego słabości rzucają się w oczy 😉

    Dzikowy
    Uczestnik
    #70619

    TOS mógł mieć wymowę podobną do DS9, ale powstał w innych czasach i wizja ideału społecznego była nawet bardziej radykalna niż TNG w latach '90. ST przebił się bo był inny niż sieczka serwowana ówcześnie przez stacje telewizyjne. Tą wizję utrzymywał TNG, częściowo (choć często nieudolnie) VOY. DS9 gdy okazało się, że nie można odkrywać nowych cywilizacji nie ruszając się z miejsca porzucił ową spinkę trekowego uniwersum i zaczęła się sieczka - tu niszczymy jeden statek, potem 10, potem 50, zatruwamy planetę, bombardujemy stocznie, oszukujemy Romków, zarażamy Zmiennych. Po wojnie oczywiście Picard może znowu gasić spory graniczne i w obronie 600 kolonistów dezerterować.

    Flashbones
    Uczestnik
    #70621

    DS9 pokazuje że czasy pokoju nie są wieczne, że nawet jak był za czasów Kirka , chociaż także mieli problem z Klingonami i Romulanami, więc nie było tak pięknie. Kirk nie miał takich potężnych wrogów jak dominium czy borg więc miał łatwiej i mógł więcej czasu poświęcić eksploracji kosmosu. Tak jak powiedział "Q" w TNG " nie wiecie jakie zło na was tam czeka" - każde odkrycie to nie tylko wiedza ale potencjalene zło i wróg które podczas eksploracji możemy spotkać. Nie każdej rasie podoba się piękna wizja federacji, większość lubi podbijać. W TOS i TNG ulazano Federacje jako świętą i bez skazy, a DS9 ukazał że w razie zagrożenia są tak samo bezwzględni jak inni, a nawet jeszcze bardziej, ale to nie dziwi ponieważ bronili swojego podwórka przed najazdem nie chcieli być niewolnikami, a Dominium nie pokonało tylko federacji ponieważ ODO przekonał Zmienną na rozejm.

    Barusz
    Uczestnik
    #70622

    Akurat nie, bo w finale DS9 było powiedziane, że Dominium przegrałoby wojnę, tylko mogłoby sprawić, że Federacja i szojusznicy straciliby przy tym wiele krwi i innych środków ("You may win this war, Commander, but I promise you, by the time it's over, you will have lost so many ships, so many lives, that your "victory" will taste as bitter as defeat" - Zmienna powiedziała to takim tonem, że nawet teraz mam dreszcze :D). Ale generalnie masz rację 😉

    Krusty
    Uczestnik
    #70623

    Po wojnie oczywiście Picard może znowu gasić spory graniczne i w obronie 600 kolonistów dezerterować.

    Pierwotnie scenariusz Insurection był bliższy DS9 i duchowi In the Pale Moonlight ale oczywiście pan B dokonał swoich przeróbek i zeszmacił cały pomysł.

    ...

    A r_Adm ma racje, R wymysłił świat ale najlepsze scenariusze pisali inni, podobnie bliżej TOSowi i Kirkowi do Sisko i DS9, niż TNG i Picarda. Ba bardziej pokojowy był Sisko niż Kirk który rozwiązywał problemy klatą.

    W TOS i TNG ulazano Federacje jako świętą i bez skazy

    Akurat TOS tu nie pasuje Kirk wiele razy preferował rozwiązania siłowe nad pokojowymi, pamiętajcie że TOS to western gdzie Federacja jest oblężonym fortem, ostoją cywilizacji.

    Dzikowy
    Uczestnik
    #70624

    Zapomniano tylko, że ludzie jak dotąd najwięcej krwi przelali i najwięcej poświęcili w walkach o ideały. W innym wątku napisałem, że Federacja jest' niepodbijalna' właśnie z powodu owych zasad, które ukształtowały całą strukturę polityczną, gospodarczą i technologiczną. W wojnie z Dominium stworzenie precedensów w działaniach Federacji spowodowało być może więcej szkód niż agresorzy. Skoro bowiem można łamać własne pryncypia w obronie miliardów, to czemu nie milionów, a potem tysięcy, a potem jednego świętego obywatela Federacji?

    Barusz
    Uczestnik
    #70625

    Bo od tego mamy cywilizację, by tę różnicę móc uchwycić. Ukarałbyś matkę, która kradnie bochenek chleba, by wykarmić dziecko? Uznałbyś, że to co zrobiła to coś złego? A to przecież też złamanie zasad. To nie jest tak, że kradzież jest kradzieżą, każdy przypadek trzeba widzieć indywidualnie.

    Flashbones
    Uczestnik
    #70629

    W DS9 mamy ukazanych Bajoran, Kardasjan , Ferengi, Dominium, Klingonów, Romulan jak w żadnym treku, możemy się wiele o nich dowiedzieć. A jeśli chodzi o zasady federacji które były łamane podczas wojny , to te zasady podczas tak dużego konfliktu są nic nie warte bo Dominium nie chciało pokoju i brzydziło się Federacją, nie chcieli siadać do stołu i podpisać pokoju. Więc zasady i regulaminy tu nic nie dadzą na wojnie są inne zasady trzeba wygrać jak nie ma szans na rozowy bo zasady nic tu nie dadzą!!

Wyświetlanie 15 wpisów - od 241 do 255 (z 708 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram