Forum › Fantastyka › Star Trek › TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST
Ale wywołuje dyskusje poprzez poruszanie ważkich tematów. Borg miał za zadanie ukazanie pewnych aspektów naszego społeczeństwa i spełnił swoje zadanie.
Star Trek pokazuje nie tylko problemy z jakimi my dzisiaj się borykamy ale także możliwe złe lub dobre ich rozwiązania i chyba o to chodzi.
Obawiam się, że TOS i TNG nie pozostawiały zbytniego pola do popisu. Narzucały jeden tor postępowania w TNG przynajmniej na początku tak było.
Nie chodzi o to co pokazywały ale jak. Nakreślony problem i jedynie słuszne rozwiązanie, a powinno byc nakreślenie tematu i wolna droga wyboru do rozstrzygnięcia we własnym sumieniu.
Nie bardzo wiem, jak to sobie wyobrażasz: zostawienie nierozstrzygniętego dylematu? Nie zawsze pokazane rozwiązanie było jedynym słusznym, i nawet sami bohaterowie nie zawsze tak uwazali, po prostu stosowali to, co mogli w danych warunkach, albo to, co wydawało się im obciążone najmniejszym ryzykiem fiaska bądź pomyłki.
Po prostu wybierali mniejsze zło i chyba tak powinniśmy postępować, atu co? Wojny, wyzyski, morderstwa, gwałty itp. Według mnie Star Treka powinni wprowadzić do szkół jako lekturę i była by piękna edukacja dzieci i młodzieży.
Jejku, spytam inaczej: czy zdarzyło się Wam, że po obejrzeniu któregoś z odcinków TNG traktujących o jakiejś odmiennej od zmanej nam cywilizacji, nie doszliście do wniosku, że lepiej by dla nich było, gdyby przyjeli nasz (amerykańsko-federacyjny) styl życia? Bo mi jakoś nieczęsto. I pewnie właśnie to miał na myśli Lo'Rel oraz inni krytycy tego serialu. Bo to właśnie to jest tak naprawdę postawa nieakceptacji inności, narzucania 'poprawności politycznej' i jedynego, słusznego rozwiązania.
No mniej więcej o coś takiego mi chodziło. O narzucanie wizji świata w amerykańskim stylu. Oczywiście, że dylemat musi być rozwiązany, ale chodzi też o to, żeby zostawić wolne miejsce na dygresję. Że może lepiej by było tak zrobić, a nie inaczej. Albo po prostu zostawić temat otwarty i nie narzucać prostych rozwiązań, bo i te czasem prowadzą do krzywdy. Było kilka takich przypadków np. w ENT (choćby w trzecim sezonie epizod o separatystach religijnych wierzących, że twórcy kul to istoty boskie). Tam nie było prostej recepty, za to ukazano, że skrajne poglądy prowadzą do destrukcji, otwartym pytaniem pozostaje: co dalej i jak temu zapobiec.
Dlatego między innymi uważam, że ENT jest niedoceniany. Przede wszystkim nie jest to serial czarnobiały - Shran porywa i torturuje Sovala w imię dobra swej planety, choć jest postacią raczej pozytywną. Do tortur posuwa się również Archer. T'Pol jest uzależniona od tej jakiejś używki, oficer Archera gra na dwa fronty, co nie przeszkadza mu być porządnym facetem i tak dalej. Pokazano, że w prawdziwym świecie mnóstwo rzeczy nie jest jednoznacznych i czasem trzeba zrobić coś niezupełnie moralnego, by zapobiec daleko większemu złu. Żałuję, że nie nakręcono dalszych sezonów. Bardzo żałuję.
Dlatego tak lubię ten serial. Tu jest ta różnica. Taki La'Forge był dobry i koniec. Natomiast Reed miał coś do ukrycia, okazuje się, że nie jest kryształowy. Swoją drogą, Redd to chyba jedyna postać z ENT u której wyciągnięto jakieś brudy z przeszłości. Ech, gdyby tak dalej to się rozwijało...
Dlatego właśnie jestem zła, że to przerwano. Kiedyś ludzie bedą się wściekać z tego powodu, tak jak teraz wściekają się o to, że przerwano kręcenie TOSu (no, może nie tu, na forum się wściekaja, najbardziej w Ameryce, ale jednak).
Wiem co masz na myśli, ale chyba tak nie będzie, bo TOS to kultowy serial, ENT w dzisiejszych czasach z punktu widzenia show biznesu nie był niczym szczególnym. Ani nie wprowadził niczego nowego do rozrywki masowej ani nie był jakoś specjalnie rewolucyjny, nie w takim znaczeniu jak TOS. Ale można żałować, że nie ma ciągu dalszego.
