Forum › Fantastyka › Star Trek › TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST
Bez przesady przecież musieli sie czegoś nauczyć wię mam nadzieję że będzie dobrze
Problem w tym, że ci, którzy mieli okazję się uczyć na przykładzie zepsucia Entka, już treka nie robią. W dodatku Abrams nie jest dla mnie ani wielkim geniuszem, ani guru serialowo-filmowym, żebym uwierzyła na słowo, że odnowi markę i sprawi, że Star Trek znów przyciągnie nowych fanów i będzie oglądany przez miliony widzów. Miał kilka dobrych pomysłów np. na początku LOST-a czy w Alias, ale w obu serialach im dalej tym gorzej.
Nowy 'Fringe', który Abrams popełnia teraz też niestety poziomem nie powala - przynajmniej pilot. Swoją drogą ciekawe, że aż tyle projektów w ostatnim czasie robi(ł) - Lost, Fringe, Star Trek, Cloverfield, The Office, Six Degrees... Może tak duża liczba tłumaczyłaby spadek jakościowy np. Losta?
Nowy 'Fringe', który Abrams popełnia teraz też niestety poziomem nie powala - przynajmniej pilot. Swoją drogą ciekawe, że aż tyle projektów w ostatnim czasie robi(ł) - Lost, Fringe, Star Trek, Cloverfield, The Office, Six Degrees... Może tak duża liczba tłumaczyłaby spadek jakościowy np. Losta?
W końcu jakość jest odwrotnie proporcjonalna do ilości ;>
Piotrze, o który wątek miłosny z Farscape Ci chodzi? Między Johnem i Aeryn czy ogólnie o wszystkie (a jest ich kilka)? W sumie niektóre kończą się na 1-2 odcinkach.
Eviva, Farscape wcale nie jest taki zły. Do tego bardziej pasuje do naszych realiów, gdyż opowiada o człowieku naszych czasów czyli z XXI wieku. Podobnie ma się rzecz z Ziemią - ostatnie starcie. Chociaż piąty sezon Ziemii jest kiepskawy, poza ostatnim odcinkiem. Fakt, że niektóre odcinki Ziemii z wcześniejszych sezonów też pozostawiaja trochę do życzenia, to jednak cały serial mnie osobiście się podobał. Taelonowie mogą być przykładem gatunku jedocześnie podobnego lecz różnego od ludzi. W Farscape też są obcy różniący się od ludzi w sposób drastyczny, chociażby statek. Dorównać temu może jedynie biostatek z VOY.
Co do TNG to ma on potencjał dalszych sezonów gdyż ostatni odcinek VII sezonu nie rozstrzyga kwestii i można kontynuować serię. Tak samo można zrobić coś z okresu pomiędzy ENT i TOS. Można też wybiec jeszcze dalej w przyszłość lub przeszłość. Można zrobić film pełnometrażowy o DS9, ENT czy VOY, bo jak do tej pory wszystkie były oparte o TOS i TNG. Jest wiele możliwości. To tylko kwestia pomysłu, dobrego scenariusza i doboru obsady.
Ale tworzenie czegoś w oparciu o dany serial (poza TOSem) to już praktycznie odgrzewane kotlety, moim zdaniem np w Voyagerze nie ma już nic nowego do powiedzenia, nic co mogłoby zmienić obraz tego serialu. Tak samo jest z TNG, dlatego Nemezis był ostatnim filmem z tą załogą. Choć z drugiej strony o wszystkim decyduje scenariusz i dobór obsady jak słusznie zauważyłeś R'Cer. Mi jednak bardzo podoba się pomysł powrotu do korzeni. Bo to klasyk zasługujący na dobre odświeżenie.
Nie twierdzę, że pokazanie TOS od strony wcześniejszych wydarzeń nie może być ciekawym eksperymentem, tym bardziej, że pełnometrażówki pokazywały jakby ciąg dalszy. Nie zgadzam sie jednak, że innych serii nie dało się by wykorzystać jako kanwę. W VOY jest pewien wątek do wykorzystania, tak samo w TNG. Jest w TNG pewna postać, o której w sumie wiemy niewiele, a jeszcze mniej i jej gatunku. Chodzi mi o Guinnan, graną wspaniale przez Woopi. Gatunek ten jest jeszcze bardziej długowieczny niż Volcanie, odwiedzał Ziemię na długo przed pierwszym kontaktem, jest podobny do ludzi a do tego dużo bardziej zaawansowany od nas. Pochodzą z odległej części galaktyki, spotkali Borg i zostali wchłonięci. Z drugiej strony kto stworzył gatunek 8... cos tam z VOY? Też mozna to pociągnąć mieszając obie serie. Jeśli chodzi o gatunek, z którego pochodziła szefowa mesy można się cofnąć do przeszłości Ziemii i dać dalszą część historii, w której Pickard cofa się do 19 wieku. Co się stało z Guinnan po powrocie załogi do XXIV wieku? Jak ten tajemniczy gatunek trafił na naszą planetę, co tu robili? Jak to jest, że żyją tak długo? (z TNG wynika,że ponad 700 lat). Może i Nemesis ma być ostatnim filmem o TNG, ale jak na mój gust to nie jest koniec definitywny. Czy Pickard zostanie admirałem? Czy w końcu ożeni się z dr Crusher, czy Reiker zostanie kapitanem? Jest wiele pytań, które nauwają się po obejrzeniu ostatniego odcinka TNG, ostatniego odcinka ENT i wszyskich filmów z uniwersum TNG. Mam też inne pomysły i pytania co dalej. O DS9 nie mogę wiele powiedzieć, bo nie widziałem całości. Pewnie też by sie cos znalazło. Można podpytać tych co widzieli. Zapewne znajdą potencjał na film.
Ale to są wątki poboczne, nie twierdzę, że nieciekawe, ale chyba nie nadają się na nowy serial. Film, może, ale trzeba się zastanowić co istotnego wniesie do świata Treka film z którymś z tych wątków. DS9 raczej się wyczerpało, bo główny wątek serialu - wojna - został zakończony. TNG spełnił swoją misję kulturową, zapisał się w dziejach jako serial poruszający trudne tematy. W moich oczach wszystko idzie ku nowemu... Trekowi.
Dlatego jedną z moich propozycji jest wybiegnięcie w przyszłość jeszcze bardziej. Można przeskoczyć kolejne 500 lat i pokazać co się stało z federacją. Można też wrócić do Borga, bo jak na mój gust temat nie został wyczerpany do końca. Dlaczego? Nie wiemy jaki był początek. Tu można wsadzić różne inne rasy, które zostały zasymilowane, a akcja może się toczyć w dłuższym okresie niż kilka, kilkanaście lat. Tak naprawdę nie wiadomo co się z nimi stało po tym, jak Pickard podrzucił im "konia trojańskiego", a śmierć królowej też nie musiała wszystkiego zakończyć.
500 lat do przodu - to jest pewien pomysł, ale zaraz podniosły by się głosy typu "500 lat minęło, nic się nie zmieniło...? Eee tam..." lub coś w tym guście.
Fakt, że TOS zasługuje na odświeżenie jak najbardziej. Żeby tylko nie spaprali, bo wszyscy chórem zaśpiewamy
"Nie będzie Abrams pluł nam w twarz
i dzieci na bermanił..."
Myślę jednak, że wszyscy krzyczymy jeszcze nim nas zabolało. Poczekajmy. Może ten film nie będzie aż taki zły.
R'Cer, Ty oczywiście masz swoje racje. Generalnie bardzo łatwo się zniechęcam i jeśli jeden-dwa odcinki mnie znudzś, to rzucam cały serial w kąt. "Farscape" zraził mnie przede wszystkim nieudolną charakteryzacją Obcych, gorszą jeszcze4 od TOSowskiej i ogólnym infantylizmem. Moze potem było lepiej, musze zerknąć raz i drugi. "Ziemia - ostatnie starcie" niestety zostawia u mnie niesmak i wprawia mnie w ponury nastrój. Z zasady nie oglądam takich filmów. Natomiasty ostatnio troszeczkę przekonałam się do SG1 - głównie dlatego, że w weekendowe poranki nie mam na czym oka zawiesić, a tam chociaż mam MacGyvera. No i nie jest to może az takie złe, choć Tilk wydaje mi się nieudolna kalką Worfa. Może i dla mnie jest jaka nadzieja?
Ale śmierć królowej niczego nie kończy, zaburza na jakiś czas pracę kolektywu do momentu powołania nowej jednostki przywódczej. Federacja w przyszłości też jednak jakoś mi nie leży, bo wiemy, że np za 500 lat będziemy prowadzić ekspedycje temporalne, a nie muszę chyba mówić jak wiele paradoksów mogłoby się natworzyć. Ja jednak optuję za początkami federacji, albo czymś między Archerem a Kirkiem. A najlepiej jakby powstał nowy TOS.A może wina jest nasza, już w samym podejściu. "Może ten film nie będzie taki zły", ja sądzę, że będzie nawet całkiem dobry, choćby dlatego, że pokaże Treka z innej perspektywy.Początek Borga, to rzeczywiście fascynujący temat, ale to przecież miało miejsce 7000 lat temu, więc gdzie tu miejsce dla ludzi? Przecież Star Trek zawsze opowiadał o ludziach, to jest główny zamysł Treka.
Ale śmierć królowej niczego nie kończy, zaburza na jakiś czas pracę kolektywu do momentu powołania nowej jednostki przywódczej. Federacja w przyszłości też jednak jakoś mi nie leży, bo wiemy, że np za 500 lat będziemy prowadzić ekspedycje temporalne, a nie muszę chyba mówić jak wiele paradoksów mogłoby się natworzyć. Ja jednak optuję za początkami federacji, albo czymś między Archerem a Kirkiem. A najlepiej jakby powstał nowy TOS.
Nie byłbym taki pewien. Może wtedy federacji już nie bedzie? A co w zamian? Pole do popisu wyobraźni scenarzystów.
Początek Borga, to rzeczywiście fascynujący temat, ale to przecież miało miejsce 7000 lat temu, więc gdzie tu miejsce dla ludzi? Przecież Star Trek zawsze opowiadał o ludziach, to jest główny zamysł Treka.
A dlaczego ma opowiadać tylko o ludziach? Świat treka to kosmos a nie Ziemia. To, że do tej pory głównymi bohaterami były jednostki ludzkie nie oznacza, że historia Borga nie może być Trekiem. Już widzę tytuł: Star Trek - Borg. W końcu Borg jest zlepkiem form mechanicznych i biologicznych. Formy biologiczne są aż nadto ludzkie, jak sobie przypominasz. Więc wiadomo, że przodkami Borga były formy czysto biologiczne. Ja jestem ciekaw dlaczego stali się cyborgami, a ty nie? Może taki serial coś by ruszył w świecie ST. Z drugiej strony ST to Federacja. ENT też dąży do założenia Federacji. Federacja zas to nie tylko ludzie. Mogą być serie o innych gatunkach. Tu jest duże pole do popisu. Wiemy trochę o Volcanach, trochę o Klingonach ale mało o Andorianach czy innych gatunkach, choćby Kardasianach czy Tolanach. Sam pisałeś, że mało było Andorian. Można zrobić więcej. Kwestia chcenia a nie możliwości.
Ale nie taka jest koncepcja ST, chodzi o ukazywanie możliwości ludzi, tego co możemy osiągnąć, jeśli tylko trochę się wysilimy. I cały czas twierdzę, że początki Borga są fascynujące. Jak i inne rasy które wymieniłeś, ale co dobrego wyniesiemy z serialu Star Trek - Borg? Zamysłem stworzenia Borga było ukazanie rosnącej korporacyjności i monopolizmu (niektórzy wprost mówili że chodzi o Microsoft).
ST ma wymiar edukacyjny, STB mógłby być ostrzeżeniem co może stać się w przypadku zwycięstwa techniki nad biologią. W końcu już istnieją jakieś chipy wszczepiane pod skórę, jakiś facet eksperymentuje ze swoim ciałem i wszczepił sobie jakieś metalowe g..o, i udaje cyborga. W końcu ST powinien też uczyć, nie tylko bawić, a w nauce celuje TNG.
Myślę, że tą rolę także spełnił Borg, doskonale ukazał do czego może prowadzić ulepszanie człowieka technologią. A taki Star Trek - Borg to byłby kolejny Matrix. To ważne tematy, owszem, ale jak dla mnie góra na kilka odcinków. I spełniły swoją rolę, dyskutujemy, a o to przecież w Treku chodzi?
Ano nie o to. Star Trek ma być przede wszystkim o żywych istotach, nie o maszynkach, a głównie o nas samych. Nawet gdy mówi o Obcych, mówi przeciez o nas - o naszych problemach, naszych fobiach, naszych uprzedzeniach i uczuciach. No i dlatego tak go kochamy.
