Książek nie doczytałem, więc być może wynika to z materiału źródłowego, ale w The Expanse po sezonie 3. mierzi mnie niesamowicie złe zbalansowanie sf z tzw. political angle, który po 6 latach już nawet nie tyle irytuje lub nudzi, co wprowadza w stan katatoniczny. Do tego od 5. melodrama podkręcona do 13, shrinking universe a la rodzina Skywalker mimo oczekiwań związanych z... no, "Expanse" popartych w pewnym momencie przez fabułę, i rezultat jest taki, że - sumarycznie - te 3 lata u Amazon to jest porażka i zmarnowany potencjał. Jeżeli tak stało w książkach to należało je inaczej/lepiej zaadaptować, może się z nimi bardziej rozjechać.
Finał mnie tak bardzo nie obchodził, że aż było mi przykro, a jedyne, co mnie w nim interesowało zostało potraktowane jak cliffhanger, o którym zapomnieli, że go mają.