Forum › Fantastyka › Stargate › Stargate Universe
Serial oceniam o wiele, wiele wyżej niż SG-1 czy SGA. Tamte seriale były prostymi jak drut przygodówkami, gdzie łapano ich sto razy i sto razy uciekali w ten sam sposób. Aż robiło się nudno.Tutaj mamy całkiem cos innego. Choc atak Lucian był naciągany, to postaci sa po prostu ludzkie, naukowiec nie jest złota rączka wysadzającą planety i składającą statki ze złomu. Jest po prostu człowiekiem, ledwo co rozumiejącym co się dzieje na Destiny.Kolejny plus to brak ludzi na planetach (choć na razie odwiedzili tylko jedną). Tutaj walka toczy sie o przetrwanie i statek zbytnio im tego nie ułatwia. Na razie mogą sobie oddychać, ale żarcia wciąż nie mają.Reszta bohaterów też jest fajna, choć ta córka senatora to szybko poszła do łóżka z żołnierzykiem. Zresztą nie nadaje się na coś innego niż markietiankę.Zobaczymy co będzie dalej, jak szybko będzie się skład zmniejszał, na razie trzech nie żyje.
naukowiec nie jest złota rączka wysadzającą planety i składającą statki ze złomu. Jest po prostu człowiekiem, ledwo co rozumiejącym co się dzieje na Destiny.
Masz racje to jest wielkim, w SG-1 i SGA nieco przesadzali z tym naprawianiem z niczego.
Serial był produkowany przez McGayvera, czego oczekiwaliście?:)
Serial ma chyba też problem co zrobić z rolami kobiecymi co zresztą na swoim blogu wytknęła Julia Benson, zebrało się jej za to od scenarzystów którzy oskarżyli ją o trolowanie. I w sumie trudno się z nią nie zgodzić, bo oczywiście nie mam nic przeciwko ale postać która traci ojca w dosyć dramatycznych okolicznościach kończy w 3 odcinku pod prysznicem. Albo ujęcia pewnych części ciała. No rozumiem że próbują trafić do szerokiej widowni ( a większość odbiorców to faceci ) ale wolałem na ekranie oglądać Amandę Tapping która jakoś bardziej do mnie przemawiała.No ale oglądam odcinek za odcinkiem 😎
Amandy Tapping nie przebije żadna lalunia. Ta babka jest wspaniała - ładna, inteligentna, z fajerem, i ma w sobie to "coś".A co do "różnych częśći ciała" - jak sobie pomyślę, ze ENT krytykowano za pośladki T'Pol....
Amandy Tapping nie przebije żadna lalunia. Ta babka jest wspaniała - ładna, inteligentna, z fajerem, i ma w sobie to "coś".
Ech, kobieto, co Ty możesz o tym wiedzieć? 🙂 Amanda jest mocno słaba... i właśnie nie ma tego "czegoś".
Kobieta może być z gatunku tych, co preferują osobniki własnej płci, więc "coś" może wiedzieć. Poza tym się zgodzę, wolałem Teryl Rothery, przynajmniej jeżeli chodzi o SG.
wolałem Teryl Rothery, przynajmniej jeżeli chodzi o SG.
Przybij piątkę! 🙂
Mi najbardziej podobał się ten rudzielec z Genji. Szkoda, że wystapiła tylko w trzech odcinkach.Odcinek "Water" był najsłabszy do tej pory. Znikneło im 40 ton wody, a ci przynieśli ile? Trochę lodu - ekwiwalent paru wiader! Grunt, że nie cackali się z mgiełką i ją od razu wywalili.
Kobieta może być z gatunku tych, co preferują osobniki własnej płci, więc "coś" może wiedzieć.
Nie wiem, mam się obrazić? Coś insynuujesz?
Właśnie Amanda miała coś poza nogami i cyckami, czyli tym, na co wy, faceci, głównie patrzycie, pomijając wszystko inne. To coś nazywa się inteligencja i osobowość, jeśli to nie za trudne słowa.
A jak inaczej oceniać kobietę widzianą tylko na ekranie, na dodatek nigdy nie będącą sobą? Raczej nie po inteligencji i osobowości, tylko po cyckach właśnie.Jak to Neron powiedział? A, właśnie, Tapping jest "za wąska w biodrach".
A jak inaczej oceniać kobietę widzianą tylko na ekranie, na dodatek nigdy nie będącą sobą? Raczej nie po inteligencji i osobowości, tylko po cyckach właśnie.
Jak to Neron powiedział? A, właśnie, Tapping jest "za wąska w biodrach".
Bo ja wiem, po czym? Trudno mi powiedzieć, jednak nie lubię bezmyślnych twarzy na ekranie. Przykład: w "Knight Rider" mechanika dla KITT grała dziewczyna ładna, ale bez przesady, za to z fajerem i wyglądająca na inteligentną. W drugim sezonie zamieniono ją wg gustu reżysera - na lalunię o wielkich balonach i bezdennie głupim wyrazie oczek. W efekcie spadła ogladalność, bo widzom trudno było uwierzyć, by ta damencja wiedziała, za który koniec trzyma się śrubokręt, i trzeba było ponowni zaangażowac dziewczyne z pierwszego sezonu. Nawet na ekranie cycki to nie wszystko.
A co do "bioder" - taki sposób oceniania wartości kobiety pasował może do Nerona, ale do trekkera? Fi donc.
dla jednego "za wąska" dla innego "w sam raz", o gustach się nie dyskutuje, cytatu nie kojarze ale jak to ma być pożerający wszystko Goa'uld to chyba Nerus
żeby nie było całkowicie nie na temat to może SG1 i SGA
były prostymi jak drut przygodówkami, gdzie łapano ich sto razy i sto razy uciekali w ten sam sposób
ale chciało się nimi być (przynajmniej u mnie tak było), tu najchętniej do wszystkich bym strzelał, a jak już widzę Rusha to ręce same szukają czegoś ciężkiego
Skoro już o kobietach z SG mowa to Rachel Luttrell nikt nie podskoczy. Miała i ciało, i twarz i głos i charakter (jak to określiła raz do Ronona? "Ja rozumiem czemu go zabiłeś, ale ci ludzie z ziemi nigdy tego nie zrozumieją").Eviva, co do insynuacji jak to napisałaś Zarathosa to nie bardzo widzę o co się tu obrażać? Zwłaszcza jako trekkerka i to fanka Federacji nie powinnaś uważać tego za nic obraźliwego tylko zwyczajnie uciąć ewentualne insynuacje prostym zdaniem, jeśli Ci się w ogóle chce.
cytatu nie kojarze ale jak to ma być pożerający wszystko Goa'uld to chyba Nerus
Jakich ja czasów doczekałem, nic, tylko siąść i płakać.
A co do "bioder" - taki sposób oceniania wartości kobiety pasował może do Nerona, ale do trekkera? Fi donc.
Na moje szczęście nie jestem trekkerem.
