Forum › Fantastyka › Stargate › Stargate Universe
Caprica też była we wtorek ❓ ❓ ❓ Jak chcą rozwinąć Blood & Chrome to też im proponują dać to na ten dzień.A tak w ogóle to kto zjadł pozostałe dni ❓ UFO jakieś ❓
Wiadomo, ucięli by masę wątków, ale wyjaśniliby wątek główny (sygnał) + sprowadziliby załogę do domu. Rozsądnie? Ale za drogo? Lepiej robić z widza gówno które spuszcza się w kiblu do tego brudnym. Przecież nie musieli robić z SGU sztandarowej pozycji. Mogli pozwolić spokojnie pracować i wspierać marketingowo. Prognozuję, że trzeci sezon byłby zwyżkowy. Ale nie przekonamy się o tym. Czasem po cichu myślę, że inna stacja odkupi prawa do Universe, ale naiwność jest dobra w piaskownicy. Cholera, na prawdę nie mogę odżałować tego cancela.
Widać Lo'Rel, że Cie to zabolało. Mnie trochę też bo właśnie po ostatnich odcinkach zrobiło się ciekawie.No szkoda wielka szkoda, że taką podjęli decyzję. No ale cóż, teraz takie czasy, że nie pozwala się serialowi powoli rozwinąć. Jak ktoś już na tym forum zauważył gdyby teraz kręcili TNG albo DS9 też pewnie by je skasowali po pierwszych sezonach (co akurat w przypadku DS9 byłoby nieodżałowaną stratą ;). Pozostaje nam tylko czekać na być może film. Ja osobiście żałuję, że nie dowiem się nic o obcych którzy sami stworzyli planetę...
Ta decyzja jest do odwrócenia. Skoro serial nie będzie miał sensownego zakończenia i w sumie skończy się w połowie to zawsze istnieje możliwość kontynuacji.Potrzeba jednak dobrej woli i pieniędzy, ale zwłaszcza tej pierwszej, bo jak będzie dobra wola to i pieniądze się znajdą.I rozsądku....
Ciężko będzie coś skręcić z tym dalszym ciągiem. Najgorsze, że serial jest w miejscu gdzie praktycznie nie ma sensu dokręcać zakończenia bo to dopiero początek historii. Jakby teraz wyskoczyli z cudownym odkryciem tajemnicy sygnału i powrotem do domu to byłoby to tak na siłę, że chyba już wolę cliffhangera. Niestety ten cancel oznacza prawdopodobnie przerwę w kontynuacji universum. Trzeba będzie pewnie poczekać przynajmniej do premiery drugiej połowy sezonu żeby wyjaśniło się czy coś z tym zrobią. Ewentualnie mogą dopowiedzieć historię w jakimś filmie bądź wspomnieć o losach załogi w ewentualnej 4 serii ale to już takie gdybanie, że głowa może rozboleć.
A może to taka zagrywka. Dajemy oficjalnie cancela w połowie sezonu i obserwujemy co się dzieje. Jeśli oglądalność rośnie to zielone światło dla trójki, jak nie, to koniec. Ale i tak kończenie serialu w trakcie historii z której jeszcze nic nie wynika to, wiadomo co.
Coś może w tym być. Przecież tam były takie jaja, że obsada dowiedziała się o cancelu od fanów przez Twittera. Ale jeżeli faktycznie coś w tym jest to cienko to widzę bo nawet na zagranicznych forach dużo ludzi obojętnie podchodzi do tego zdarzenia co prawda pojawiają się słowa zawodu ale nie wywołało to paniki i dziesiątek petycji więc to raczej tak czy inaczej będzie koniec.
I to mnie martwi> Nawet na wszechmocnym Fejsbuku jest akcja "save SGU", ale zaledwie trzy tysiące osób. Więc poparcie społeczne które się objawia jest słabe faktycznie. Cóż, obsada może czuć się zerż... jeśli rzeczywiście dowiedzieli się od fanów. Przykre.
SGU miało po prostu taki problem, że spora część fanów oglądała go za to, że jest Stargate a nie za to, że jest Universe. I oglądali tak przez wzgląd na markę ale pozbawieni formuły poprzednich serii i raczeni momentami aż nadto dramatycznymi wstawkami podeszli obojętnie do skasowana serii. Szczerze to na początku sam tak miałem dopiero po połowie 1 sezonu zacząłem się wkręcać.Tak się zastanawiam jakie są szanse na powstanie 4 serii i muszę stwierdzić, że środowisko Stargate jest już trochę wyeksploatowane. Nasza galaktyka zwiedzona, Pegaz zwiedzony, zwiedzanie nieznanych rejonów wszechświata się nie sprzedało. Po prawdzie o ile nie skoczą w przyszłość to cienko to wygląda.
SG-1 i SGA zdecydowanie lepiej mi się oglądało, mialo ten niesamowity klimat, że się oglądało z zapartym tchem i pełnym wciągnięciem w akcję. SG-1 i SGA można oglądać po kilka razy i zawsze chętnie się wraca żeby kolejny raz obejrzeć jakieś odcinki. SGU nie ma tego w sobie i ja sam oglądałem ze względu na poprzednie części i raczej nie zobaczę żadnego odcinka kolejny raz. Szkoda tylko, że anulowano, bo zaczęło coś się dziać i była nadzieja na poprawę serialu, ale okazało się za późno. Wygląda na to, że SGU powinno mieć taki humor i akcję jak poprzednicy i wtedy odniosłoby raczej większy sukces. Błędem było zmienianie świata SG na bardziej poważny, w końcu powinno to być SG, a nie coś innego.
A propos SG1, jestem po pierwszym sezonie i jestem szalenie zaskoczony na plus, na prawdę nieźle się ogląda. Pierwszy sezon Atlantis nie pozostawił aż tak miłych wrażeń. SG1 Jest fabularnie znacznie dojrzalszy niż przypuszczałem, choć tandeta okrutna się przejawia, zdecydowanie się wkręciłem. End offtop 🙂
SGU jest natomiast ciekawszy przez wzgląd na powagę właśnie, ten świat zasługuje po prostu na poważne podejście do tematu. Nie przyjmuje się niestety. Fani wolą jednak typowe przygodówki. W wolnych chwilach robię sobie powtórkę z SGU, jak wspominałem jakiś czas temu, serial zyskuje przy ponownym oglądaniu. I zacząłem doceniać muzykę, jest niezła. Początkowo byłem nastawiony sceptycznie, dlatego zazwyczaj ją ignorowałem. Niepotrzebnie.
Szczerze to na początku sam tak miałem dopiero po połowie 1 sezonu zacząłem się wkręcać.
No ja właśnie też tak na dobre wkręciłem się w połowie jedynki. I w ogóle wkręciłem się w świat SG. Kiedyś chciano go we mnie zaszczepić, ale wtedy jedynym słusznym sci-fi był dla mnie Star Trek.
No całego SG-1 zaliczyłem jakoś 3 lata temu i był to jeden z najbardziej zajebistych okresów w moim życiu.Nawet sezon 5 bez wiadomo kogo był świetny. Aż się łezka w oku zakręciła.
Po prostu producenci SGU poszczuci sukcesem nBSG chcieli za dużo dramatu w to wkręcić. Rzucili się z motyką na słońce i wyszło jak zwykle. A najśmieszniejsze jest to, że gdyby seria była fabularnie identyczna a formułą bardziej przypominała poprzednie serie prawdopodobnie by się sprzedała. Momentami było po prostu zbyt klaustrofobicznie. W BSG to pasowało bo on tworzył swoje własne universum a Stargate zdążyło już wyrobić sobie markę i jak widać na załączonym obrazku zmienianie formuły nie wyszło na dobre. Swoją drogą nawet twórcy się męczyli. Najlepiej widać to w wywiadach z twórcami kiedy robili crossover z SGA zachodzili w głowę jak wsadzić tam McKeya bo jego postać nie bardzo pasuje do formuły. Albo po samych gościnnych występach O'Neilla, który przez powagę serii nie był już tym samym gościem, który potrafił rozbawić widzów ciętą ripostą. A dramat, do którego tak dążyli twórcy? W poprzednich seriach też go nie brakowało jednak był odpowiednio stopniowany. Sedno w tym, że jak się stworzyło universum ze swoistym klimatem nie należy tego zmieniać. Wystarczy spojrzeć na Treki. DS9 nie raz się dostało za to, że było bardziej poważne od reszty.
Coś w tym jest, Stargate często sobie kpi z samej konwencji sci-fi, jest to świat dosyć prześmiewczy. I rzeczywiście poważny generał O'Neill, za nic nie pasuje do koncepcji SGU. Może to jest ta wada? Może serial jest po prostu kiepskim Stargatem, ale całkiem przyzwoitym sci-fi jako takim? Nie wiem, pytam znawców SG.
Dzisiaj wigilia czas nadziei więc trochę dobrych wieści. Producenci serii Stargate wypowiedzieli się oficjalnie, że nie zamierzają poddawać się z dokończeniem historii. Anulowanie serii przez syfy utrudni nakręcenie dalszego ciągu w przyszłym roku ale, że syfy daje tak naprawdę tylko część pieniędzy na produkcję jest szansa, że z pomocą innej stacji uda się zakończyć historię w trzecim sezonie bądź filmie pełnometrażowym. Co prawda na tą chwilę nie warto się za bardzo napalać ale jak producenci mają dobrą wolę zakończyć serię to jest nadzieja, że coś może z tego wyjść. W źródle jest pełen artykuł odnośnie tej sytuacji.
Źródło: gateworld.net
