Forum › Fantastyka › Gry › Starcraft II
Mam na zbyciu dwa klucze do dema SC 2. Należy się zarejestrować na battlenecie, wpisać kod i ściągnąć klienta (ok. 7 GB plus 12 GB na instalację).Kod umożliwia pełne korzystanie z gry (kampania, skirmish, multi) przez 7h gry/14 dni od momentu aktywacji (zależy, co upłynie pierwsze).Po upływie tego czasu można nadal grać w single na koncie guest - czyli można przejść całą kampanię. Ktoś zainteresowany?
Multiplayer z kompletnymi nieznajomymi to jednak nie jest forma "zabawy" dla mnie, w przekonaniu którym się właśnie utwierdziłem, gdy jakiś ludek nie mogąc pogodzić się z przegraną zaczął bluzgać na mnie i moją rodzinę... (nie pierwszy zresztą i nie ostatni zapewne)Tym samym chętnie zagram parę niezobowiązujących meczy z innymi niedzielnymi graczami. Zarówno VS jak i walki drużynowe - co kto lubi. Wychodzę po prostu z założenia, że jednak przyjemniej jest pograć z kimś kogo się przynajmniej kojarzy. A z tego co widzę trochę osób tutaj grywa.Namiary na mnie w grze - "Slawek", character code: 704.Preferowane wieczorne godziny gry (po 22).
Czuje się jednak rozczarowany kampanią w SC II i powstrzymuje zdanie że Homeworld czy WIC nadal rządzą niepodzielnie. 😉
Mnie się podobała - ale też podstawka Starcrafta była pierwszym RTS-em, który przeszedłem od początku do końca... I do dziś doń wracam 😉 Jakoś nie znudził mi się przez te 12 lat... Nic dziwnego, że kampania SC 2 przypadła mi do gustu.Ciekawi mnie tylko, jak poprowadzona zostanie kampania Zergów. Jeśli równolegle do Terran - to ok. Jeśli nie, jeśli to będzie kontynuacja (obie wersje można znaleźć w necie)... Hmmm... No nic, mają dwa lata, żeby coś wydumać.
Ze Homeworld to moge zrozumiec, ale WIC? Fajne to bylo, ale klisza gonila klisze.
ale WIC? Fajne to bylo, ale klisza gonila klisze.
Wiem ale czy w SCII nie jest podobnie, tylko z tą różnicą, że kampania WIC z dodatkiem czy bez trzyma cały czas poziom i klimat z czym w SCII jest kłopot, WIC opowiada lepszą historie z fajniejszymi postaciami, ba nawet trailer CGI jest bardziej klimatyczny niż ten z SCII.
Imnsho SC2 pod wzgledem wykreowanego swiata i klimatu jest fantastyczne. Postacie od nie wyrozniajacych sie do bardzo fajnych. Fabula mniejscami kuleje, ale jako calosc - super.Jezeli chodzi o WiC to najsilniejsza strona gry jest klimat. Historia jest fajna, ale, zeby stawiac ja za wzor? Nic czego inni nie zrobili lepiej. A postacie? Pulkownik - owszem, super, ale to przeciez chodzaca klisza. Reszta nie warta wzmianki.
Fabula mniejscami kuleje, ale jako calosc - super.
No, miejscami. Szczególnie przy ZAKOŃCZENIU, które tak mnie zażenowało, że autentycznie zgłupiałem i przeszła mi chwilowo ochota na jakąkolwiek dalszą grę.
Oczywiście gra jako ogół jest świetna, ale to co zobaczyłem po ostatniej misji wywołało u mnie niesmak. Jak gdyby Blizzardowi nagle zabrakło czasu/pieniędzy, przez co zakończenie musiał wykombinować w pośpiechu.
Owszem, byl happy end, troche slodko gorzki, ale happy end. Skad ci sie wzielo wrazenie braku czasu/pieniedzy to nie wiem. Tak czy inaczej WoL to pierwsza czesc trylogii, nie koniec opowiesci.
Sugeruję oznaczyć spoilery, skoro już zagłębiasz się aż tak dokładnie jakie było zakończenie ;).A te było jak najbardziej pospieszone. Po wykonaniu ostatniej misji miałem nadzieję na jakieś epickie cut-scenki i dłuższe dialogi/monologi, a tu tylko znajdują Kerrigen, Tychus dostaje ot tak kulkę w łeb i żyli długo i szczęśliwie. Po obejrzeniu filmiku zadałem sobie głośno pytanie "that's it?". Gdyby cała reszta gry nie była tak dobrze prowadzona i rozwijana, to może bym się nie krzywił, ale tutaj zwyczajnie się Blizzard nie popisał, a fakt, iż jest to tylko pierwsza część trylogii ani trochę tego nie usprawiedliwia.
Sugeruję oznaczyć spoilery, skoro już zagłębiasz się aż tak dokładnie jakie było zakończenie ;).
A te było jak najbardziej pospieszone. Po wykonaniu ostatniej misji miałem nadzieję na jakieś epickie cut-scenki i dłuższe dialogi/monologi, a tu tylko znajdują Kerrigen, Tychus dostaje ot tak kulkę w łeb i żyli długo i szczęśliwie.
Na dłuższe monologi i dialogi trochę jakby nie było czasu 🙂 Ostatecznie oddziały Raynora i Warfielda ciągle były zdziesiątkowane... I ciągle były na "zabójczej ziemi". Jak pokazała "jedynka" - Zergowie nawet bez głównego kontrolera potrafiły nieźle rozrabiać. Im szybciej się stamtąd Terranie wyniosą, tym lepiej dla nich 😉 Nie wspominając już o tym, że Kerrigan miała wzrok tęskniący za rozumem. Nie całkiem do siebie jeszcze doszła... I może nigdy nie dojdzie.
Czy żyli długo i szczęśliwie... To się chyba okaże w zergowej części opowieści. Skoro Sarah ma być wybawicielką, to chyba jakoś Zergów będzie musiała nadal kontrolować.
Po obejrzeniu filmiku zadałem sobie głośno pytanie "that's it?". Gdyby cała reszta gry nie była tak dobrze prowadzona i rozwijana, to może bym się nie krzywił, ale tutaj zwyczajnie się Blizzard nie popisał, a fakt, iż jest to tylko pierwsza część trylogii ani trochę tego nie usprawiedliwia.
A jednak... Usprawiedliwia. Tutaj nie ma zgadywania, tutaj z góry wiadomo, że będą dalsze części i całość fabuły zamknie się dopiero po kampanii Protossów.
Gdyby tak wyglądał koniec "Legacy of the Void", podzielałbym Twoje zdanie. Ale tutaj?
Czujesz niedosyt? Ja też.
I chyba o to właśnie Blizzardowi chodziło. To się nazywa "przygotowywanie rynku" 🙂
Wiesz, jestem zawiedziony także z powodu tak pospiesznego pozbycia się Tychusa. Owszem, cała gra prowadzi do tego momentu, w którym ma on zdradzić Jima, ale przede wszystkim ten wątek mnie trochę zniesmaczył. Ot po prostu, przyszła pora, on oczywiście w typowym dla gatunku stylu najpierw gada, potem strzela, a ostatecznie dostaje kulkę w łeb od swego przyjaciela. The End.. Naprawdę tylko mnie się to nie podoba?A sequel opowiadać będzie o Kerrigen wzorem gry RPG rosnącej w siłę i tym samym zdobywającej kontrolę nad kolejnymi Zergami. Pewnie będzie teraz jako-tako "dobra", ale na pewno nie będzie to ta sama Sarah co w SC1. Zerg nadal będzie rósł w siłę, w związku z czym pewnie zarówno Terranie (oprócz Jima) jak i Protossi będą chcieli ją powstrzymać. A i jakieś niekontrolowane Zergi się gdzieś tam wplączą zapewne.Ogólnie to fabuła Wings of Liberty (bez misji opcjonalnych) tak naprawdę jest prosta jak budowa cepa i przedstawia znacznie mniej niż pojedyncza kampania ze SC1. Plus ten, że bohaterowie zostali nieco lepiej rozwinięci, ale to wszystko.Oczywiście nie oznacza to, że gra jest zła, ale tak jak się świetnie bawiłem przez te 20+ misji, tak końcówka niesmak zostawiła.
Pamiętaj, że to universum, gdzie mogą stać się różne rzeczy...
Tychus był nieokrzesany, ale miał swój urok. Całkiem możliwe, iż w sequelu okaże się, że jednak jakimś cudem przywrócono go do życia - wystarczy odpowiednio duże marudzenie graczy. Może dzięki technologii Protossów? Fenix też wyglądał przez pewien czas na martwego 😉 A może sobie jego geny przyswoi jakiś Zerg... A może nic z tym nie zrobią. Zobaczymy.
Co do sequela - równie dobrze Kerrigan może oszaleć i ponownie zwrócić się przeciw Terranom, albo okaże się, że nadal jest Queen of Blades - tylko już bez rzeczonych ostrzy. Licho wie. A może nadal ma kontrolę nad Swarmem i wspólnie z Jimem dokopią ostatecznie Mengskowi?
Naprawdę tylko mnie się to nie podoba?
Nie, ale najgłośniej marudzisz 😆
Oczywiście jest to Twoje niezbywalne prawo, żeby nie było... 😉
Ja sobie dawkuje kampanię, więc nie wiem jak jest na 100%, ale podobno na samym końcu creditsów jest jeszcze dodatkowa scenka z Tychusem :> No i może być znowu wstawka w kolejnej części, wspominkowa, taka jak filmik z ostatnimi chwilami Kerrigan jako człowieka - coś dla graczy, którzy dołączą do przygody z SC II dopiero przy Zergach.
