Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Picard
Dawno mnie nie było tu. Otóż zagłębiłam się w kilku serialach, najpierw na Netfliksie, a kilka dni temu wykupiłam sobie Amazon Prime, bo cena jest bardzo korzystna 🙂 No i oczywiście zaczęłam oglądać Picarda, bo to pierwsze miałam w planach.
Powiem tak. Jakie to jest dobre! Świetny główny bohater, ten sam Picard którego znamy od lat: mądry, wyrozumiały, jednocześnie szukający sprawiedliwości. Mamy też wiele starych postaci, które powróciły po latach (nawet nie wiecie, jak się ucieszyłam na Seven, ona była moją miłością i wygląda wprost przepięknie <3). Nowe postacie też dają radę, Romulanie są fajni (no, nie wszyscy), a villaini sezonu dość ostro zarysowani. Jest co oglądać, najważniejsze, że oglądam z wypiekami na twarzy :> Dawno już nie czułam takiego podekscytowania widząc produkcję z logo Star Treka.
Dawno już nie czułam takiego podekscytowania widząc produkcję z logo Star Treka.
Z ciekawości: na etapie którego odcinka jesteś? 😉
Czyli "Stardust..." Cię nie zniechęcił...
A czemu miałby zniechęcić? Akcja się rozkręca, była Seven, teraz jest dużo Hugh 😀
A czemu miałby zniechęcić?
Wiesz... Ócz wyrywanie, Maddoxa mordowanie i inne masakry, do tego appropriately sinister Łysy...
Wiesz... Ócz wyrywanie, Maddoxa mordowanie i inne masakry, do tego appropriately sinister Łysy...
I to miałoby mnie zniechęcić? Icheba szkoda, naprawdę i smutek odczułam. Maddoxa koniec niespodziewany chociaż zasłużony... To znaczy nie wiem, nie cierpiałam go w TNG, bo naprawdę był dupkiem, a teraz mu współczułam, nie taki koniec powinien go spotkać. Łysy nadal jest okej, uwielbiam go <3
I to miałoby mnie zniechęcić?
Cóż, są w Sieci dowody, że budziły te podwątki b. negatywne reakcje w niektórych widzach/fanach...
Cóż, są w Sieci dowody, że budziły te podwątki b. negatywne reakcje w niektórych widzach/fanach...
To ja chyba nie jestem _normalną_ fanką, ale jak na razie serial pochłaniam bez zająknięcia. Te 49 zł za rok było wydane przednio 🙂
To ja chyba nie jestem _normalną_ fanką
Wydaje mi się, że tyle jest definicji _normalnego_fana ile fanów, więc nie ma się co przejmować. Zresztą... chętnie się dowiem co Was z Crossem urzekło w serialu, który mnie tak odrzucił. W końcu jedną z większych zalet forum dyskusyjnego jest możliwość poznania cudzych punktów widzenia 🙂 .
ps. Wracając do:
ten sam Picard którego znamy od lat: mądry, wyrozumiały, jednocześnie szukający sprawiedliwości
A tu akurat pełna zgoda. Stracił dużo - zewnętrznej i wewnętrznej - siły, ale kodeksu moralnego*, ani empatii, go nie pozbawili.
* Pomijam zachowanie w sprawie Jurati, ale uznam to za buraka.
Zresztą... chętnie się dowiem co Was z Crossem urzekło w serialu, który mnie tak odrzucił.
Powiem tak... Napiszę więcej, jak dojdę do końca, bo w ostatnich dniach nie miałam czasu. Ale coś na pewno więcej od siebie powiem, okej?
Ale coś na pewno więcej od siebie powiem, okej?
Liczę na to 🙂 .
Ja ogólnie Picardem byle zadowolony, ale scena z okiem mnie do teraz oburza. Zupełnie niepotrzebnie epatowa je przemocą. Ja to oglądałem przy trzyletnim dziecku, przyzwyczajony, że to Star Trek i sam mając te kilka lat już przygody Picarda oglądałem.
A tu Ichebowi na żywca wyrywają oko z ZUPEŁNIE NIEFABULARNEGO POWODOU. Bo to w gruncie rzeczy totalny debilizm był.
Druga scena która mnie raziła to awantura Jean Luca w Romulanskiej knajpie. Zupełnie nie Picardowe, stuprocentowo Stewartowe.
Beznadziejny był też wątek romulanskich feministek które były super ekstra zakonspirowane że nawet Tak Shiar o nich nie wiedziało. Zhat Vash? Beznadziejny wątek i naprawdę słabo zagrany. Razem z absurdalną inflirtracją Federacji.
Mimo wszystko jak mówiłem byłem zadowolony.
Mnie tam najbardziej bolał brak - choćby pozorowanego - sensu naukowego (te fraktalne klonowania, kosmiczne kwiaty, pozytronowe mózgi osadzone niejasnym sposobem w mięsnych ciałach, itd.) oraz filozoficznej głębi (niby sugerowali tematy ludzko-maszynowe, jak w "Bladym..." 😉 i nBSG, ale nic z tego nie wynikało). Uśmiercanie starych bohaterów (i ich dodanych w międzyczasie dzieci) i fabularne niekonsekwencje (czemu np. ex-Borgami zajmują się podupadli Romulanie, nie UFP? dlaczego Soji i Dahj wgrano fałszywe wspomnienia? jaki sens miała w sumie intryga tych złych? po co w ogóle pojawił się Maddox, skoro nie odegrał istotnej roli? to samo z Datą - tyle szumu wokół niego, a skończyło się, jak się skończyło) dołożyły swoje. A gwoździem do trumny były dekoracje - jak nie popsuta Federacja, to pełne przemocy i frustracji jej okolice.
Pochwalić mogę zasadniczo tylko niespieszne tempo i wysmakowaną narrację wizualną.
Ale co do tego:
Zupełnie nie Picardowe
Czy ja wiem? Łysy czasem potrafił zareagować b. gwałtownie, jak mu coś wybitnie nie pasowało (kłania się sprawa "boga" Edo chociażby).
