Do Q
Niestety - nie mów hop! Odcinek szósty jest już słabowity, acz przykrywa to tonami nostalgii i fan service'u. Siódmy to była już żenada, z miejscami świetnym aktorstwem przedstawicieli ekipy TNG.
A ja jednak upierał bym się, iz ten serial uwzględniając wszystkie jego wady - jest najlepsza historia spod znaku ST z jaka mielismy do czynienia w dwuch ubiegłych dekadach. Uzasadnienie poniżej;
Ano leci...
...i jw. Pytanie czy to dobrze, zwł., że ponad to nic więcej dotąd nie dostaliśmy, poza paroma bzdurnymi rozwiązaniami, o których sama wspominasz.
Śmiem się nie zgodzić! Nostalgia ma tu o tyle sens i fabularne uzasadnienie; bo mamy tu do czynienia z historia człowieka, który zbliża się nie tylko do kresu swej kariery ale również do kresu swego życia. Silą rzeczy wiec konfrontowany jest z wszystkim tym co w życiu zrobił dobrego i złego - to historia zarówno o życiu jakie się przeżyło jak i spuściźnie oraz o kontynuacji, o coz... Następnym Pokoleniu.
Ja jednak bardziej 3/10 jako całości (choć poszczególne odcinki oceniam - paradoksalnie - znacznie wyżej), za przerost formy nad treścią, czyli solidną realizację przy braku ładunku intelektualnego, który był dotąd typowy dla ST.
Lądunek jest jeśli sie blirzej przyjrzysz.
Zwł., że w TNG nawet połączenie z komputerem Daty nieopętanego 😉 nienajlepiej się skończyło. Zero wyciągania wniosków...
A jaka mieli alternatywę ?