Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Picard
Pojawiła się sugestia, że w PIC zobaczymy finalny występ Q?
Patrząc na to, że finalny występ Picarda mieliśmy przecież w Nemesis to... taaa 🙂
Cóż, wiadomo, że Trek - od lat - zmartwychwstaniami i innymi powrotami stoi. Ale nawet jeśli i tym razem tak się stanie, zawsze możemy mieć nadzieję, że uda się jak z TWoK*, śmierć Spocka w którym wciąż wzrusza, nawet gdy ST III przyniósł, co przyniósł.
* Ech, marzenia 😉 .
W STXII też mało co nie zginął Spock, a STXIII miało być remakiem STIII
De Lancie doprecyzowuje jak zmieni(ł) się Q:
https://trekmovie.com/2021/07/18/john-de-lancie-on-how-q-is-different-star-trek-picard-season-2-and-brent-spiners-role-clarified/
I Stweart o scenie z Datą:
https://www.youtube.com/watch?v=7pDxRRnGu4Y
https://www.trektoday.com/content/2021/07/stewart-the-data-scene-is-still-emotional/
McNeill o tym, że o mało nie zobaczyliśmy Parisa w pierwszym sezonie PIC:
https://www.digitalspy.com/tv/ustv/a37102712/star-trek-picard-robert-duncan-mcneill-tom-paris/
https://www.trektoday.com/content/2021/07/paris-was-almost-on-picard-season-one/
Nikt o nim już nie pamięta.
W drugim sezonie PIC pojawi się Borg Queen (grana przez nową, trzecią już, aktorkę - Annie Wersching):
https://trekmovie.com/2021/09/02/breaking-borg-queen-will-return-in-star-trek-picard-season-2/
https://treknews.net/2021/09/03/annie-wersching-cast-borg-queen-star-trek-picard-season-2/
https://blog.trekcore.com/2021/09/star-trek-picard-annie-wersching-borg-queen-casting/
ps. Upolitycznione przemyślenia o (pierwszym sezonie) tytułowej serii, snute przez jej zwolennika:
https://www.dailykos.com/stories/2020/5/22/1946489/-Picard-and-the-great-Left-Right-SciFi-divide
https://naekranie.pl/aktualnosci/star-trek-picard-zwiastun-2-sezonu-q-wywraca-uniwersum-do-gory-nogami-1631160757
trailer do 2 sezonu Picarda. Średni taki.
trailer do 2 sezonu Picarda
Dorzucę link do ST.com:
https://intl.startrek.com/videos/watch-star-trek-picard-season-2-star-trek-day-trailer
Średni taki.
No, wszystko to już znamy: podróże w czasie - ST IV, przepisywanie na nowo nadpisanej historii - OGaM, także FC, totalitaryzm kosmiczny - Starship Troopers. A przy tym chyba b. chcą zaoszczędzić na dekoracjach, i stąd te temporalne skoki...
Przecież to jest katastrofa, nie zwiastun serialu. Coraz gorzej, coraz głupsze, coraz bardziej on the nose, choć za każdym razem wydaje się, że przecież bardziej już przecież być nie może. I: otóż może. Znowu.
A żeby nie było samej żółci to napiszę jeszcze tak: Trek w wydaniu przeciętnym to była niezła amerykańska TV - w fajnym sosie, który nam tutaj zebranym smakuje być może bardziej niż inne, westernowe czy tam telenowelowe itp. W wydaniu ponadprzeciętnym aspirował do czegoś więcej, a kilka razy nawet udało mu się te aspiracje dogonić, może przegonić. Super bilans ostatecznie jak na TV.
Trek obecny jest już nie tyle głupi, co tresujący widza pod reżim 1%. Stary Trek mógł być głupi, ale nigdy nie ogłupiał. Idealny produkt współczesnych korporacji - takich, które cisną przeciętnego zjadacza chleba żeby sortował śmieci i gasił światło, bo to ważne i ma znaczenie dla środowiska(tm), po czym wystrzeliwują bogaczy w kosmos.
Generalnie ujmując, to jest zbrodnia przeciwko humanizmowi w modnym celofanie. Anty-Trek.
Siostro, tlenu.
nie zwiastun serialu.
Prawda. Nie wygląda jak zwiastun Treka, prędzej generycznego oszczędnościowego blockbustera ery covidowej. Jak już zasugerowałem, niczym się na oko nie różni od nowego "Matrixa" (który, obawiam się, będzie jeszcze gorszy niż dwa poprzednie). Swoją drogą dziwi to wizualne glajszachtowanie, dobrowolne wyzbywanie się indywidualności (z którego, przyznać trzeba, przynajmniej SW się wyłamuje, bo - jakkolwiek ocenimy warstwę scenariuszową i wybory kreatywne - obrazki pozostały tam jak w czasach wczesnego Lucasa, tylko unowocześnione), zgoda na to, by własny produkt stał się idealnie wymienny z cudzym...
Nie o tym wprawdzie pisałem, ale to jest kolejny problem, zgadza się: to wygląda jak cokolwiek. Mdli mnie to, i boli, bo Trek jest zwyczajnie ważny dla mnie - daleko bardziej niż taki choćby Matrix. Niech go tam sobie soft rebootują, nie zainwestowałem w niego tysięcy godzin.
Marzy mi się żeby choć plan minimum był wcelowany w tych nowych seriach, ale nie ma tak dobrze. Far Beyond the Stars albo The Visitor nie wymagam, bo to nieosiągalne - tutaj szczerze wierzę, że ludzie odpowiedzialni za nowego Treka są zwyczajnie bandą zapatrzonych w siebie i w marketing swojego korpo idiotów, którzy przez przypadek nie byliby w stanie się otrzeć o taki poziom. W rzyć mogłoby ich gryzć - nie zauważyliby, nie doceniliby. Ale do przytakiwania 20+ letniemu konsensusowi są już, oczywiście, zdolni, vide tegoroczny Star Trek Day. Eh.
Nie o tym wprawdzie pisałem
Są to różne strony tego samego zagadnienia, bo i jak cokolwiek wygląda, i - jak można już obstawiać - czymkolwiek (byle niewysokich lotów) mogłoby być fabularnie. Bo Q, Picard i podróż w czasie jeszcze Treka nie czynią. Trek to nie tylko pewna estetyka, ale i określony sposób prowadzenia narracji, filozofowania, pewien teatralizm służący rozpisaniu gry idei na głosy (czasem jeden wyrazisty głos)*. Tu widać, że - w najlepszym wypadku - będzie tego widoczny niedostatek.
* Owszem, bywają wyjątki, bo o czym jest np. ST III, protoplasta PIC, ale wyjątek to nie norma.
Jako kluczowe elementy zostawiłbym przede wszystkim inteligentną spekulatywność (ew. choć jej próbę) i oparcie wszystkiego o postaci, nie gnającą sobie a muzom fabułę o pew pew - reszta wychodzi sama z takiego fundamentu. A w nowym Treku dostajemy spekulatywność na poziomie średnio rozgarniętego 8-latka ubraną w fabularny rzyg, i czasem ktoś zakręci wąsem. Inteligencję zastępują action beats żeby widz się nie pospał. Nie o taką przyszłość walczyli Piller, Behr i reszta.
