Forum Fantastyka Star Trek Star Trek: Picard

Star Trek: Picard

Wyświetlanie 15 wpisów - od 286 do 300 (z 896 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Dreamweb
    Uczestnik
    #247051

    Niby u Guinam pojawił się jakiś przebłysk, jak Picard się przedstawił, ale to chyba bardziej była reakcja, na to że wie kim jest i że pochodzi z przyszłości, niż przypomnienie sobie u niej wydarzeń sprzed 135 lat.

    Tak, z jednej strony wyciągają takie szczegóły jak Sanctuary District z DS9, widać że pamiętają, z drugiej taki burak... I już nawet pal sześć że Guinan gra inna aktorka, mogę jakoś łyknąć to, że skoro może się starzeć na życzenie, to młodnieć też... Choć ja bym tam dał w tej roli Whoopi w scenach i w XXV i XXI wieku, bez odmładzania, bez CGI, i nie tłumaczył tego. Skoro Riker i Troi mogli udawać młodszych siebie w finale ENT, to i Guinan może...

    Zabili odniesienie do 10 dziobowego. Skoro bar się tak nazywał już w 21 wieku, to co to za aluzja do przedniego serialu?

    Może na Enterprise poprosiła o lokalizację baru w tym akurat miejscu i takie go nazwanie? Bo jej się kojarzył ze starą knajpą? W końcu Neelix też sobie zrobił mesę tam gdzie chciał. 🙂

    No i końcówka. Laris (ta Romulanka, co się w niej Picard zabujał) ma być tym neutralnym Obserwatorem

    Nie pamiętam już czy pisałem to, czy nie, ale tak coś czułem że to może być ona - bo była najmniej oczywista. 🙂

    Mnie wkurza to, że niby tak się boją skażenia linii czasu, a teleportują się na oczach wszystkich itd. Tak samo ten cały Watcher "wchodząc" w inne osoby zmienia wygląd ich oczu na nieludzkie i też ma na to wywalone, czy ktoś zauważy czy nie...

    Chyba b. chcieli przy okazji skomentować politykę imigracyjną USA, zwł. trumpowe zaostrzenie jej kursu...

    Tak zdecydowanie widzę tu takie podteksty.

    Generalnie najsłabszy odcinek w sezonie jak na razie.

    Pleiades
    Uczestnik
    #247052

    Mógł nią kierować tzw. afekt patologiczny:

    To jest... przerażające... Ile zbrodni da się wytłumaczyć niepoczytalnością...
    To straszne, że w ogóle tacy ludzie chodzą na świecie...
    Mam nadzieję, że w XXIV wieku nie będzie takich osobników. Chociaż Jurati zdaje się świadczyć o czymś innym...

    W świecie ST i diagnozowanie, i leczenie, i postępowania sądowe zajmują mniej czasu, niż w rzeczywistości za oknem. To akurat optymistyczne.

    Może masz rację... Przepraszam, nie wierzę w obecnej chwili w diagnostykę, leczenie czy też sądy...

    Jednak ten sam numer zaserwowany już drugi raz robiłby b. złe wrażenie.

    A myślisz, że tak nie będzie?

    Z Datą, w pewnym sensie, nawiązał korespondencyjną przyjaźń, za gatunek androidów, poniekąd, oddał życie... Więc...

    To nie była przyjaźń, to nadal było badanie subjectu zainteresowań (szkoda, że nie znajduję na to dobrego polskiego określenia). Maddox traktował go jako wyzwanie, do jego braci, jak widać, w ogóle nie miał serca ani choćby cienia empatii, skoro B-4 skończył w szufladzie. Nie oddał życia za idee, po prostu go jedna psychopatka wykończyła XD Jego ideami było stworzyć androidy, ale chyba nie specjalnie przejmował się ich losem...
    Nie cierpię gościa... Już od czasów TNG...

    Czyli jw. 😉

    Żal mi, że go taki koniec spotkał. Nie żal, że w ogóle go spotkał, ale sposób w jaki... Był człowiekiem w końcu, no i, cholera, należał mu się jakiś szacunek jako istocie rozumnej, mimo, że tego szacunku nie okazywał względem AI...

    Dlaczego zaraz nieutalentowanym? (Owszem, byli zdolniejsi, ale bez przesady...)

    Wg mnie nadal był dzieckiem błądzącym pośród mgły. Miał problemy z tym przewodnictwem nerwowym w filamentach (jak to było w "TMoaM") i bez rozebrania Daty nie mógł tego naprawić. Nie sądzę, żeby coś osiągnął. To młody Soong ma talent i dzięki niemu powstały te androidy (tak sobie to tłumaczę). Ale to mój headcanon...

    Takie uroki ery Kurtzmana...

    Oj, ty nadal jeździsz po tym Kurtzmanie. A kto scenariusz robił? Kto reżyserię? To na nich spada odpowiedzialność...

    Co, jak się zgodziliśmy, zgrzyta, ale traktowali go tak do czasu...

    I chwała za to, że doszło do momentu, w którym zaczęto go traktować _poważnie_...
    Jednak ze wczesnego TNG mi go bardzo szkoda...

    Może potrzebujemy czasu, by się zaadaptować do (cywilizacyjnych) zmian... Z drugiej strony, ile się w rozmaitych kronikach, i w klasycznej literaturze, czyta o gwałtownych (w tym samobójczych) zgonach, więc czy ja wiem, czy tak lepiej było?

    Chyba było lepiej... Może ludzie żyli prościej? Może, ci bardziej bogaci, zgłębiali się w literaturę, sztukę, poezję i znajdowali tam swoiste wytchnienie? My, dzisiaj, jesteśmy otoczeni technologią, ale wydaje mi się, że cierpimy bardziej... Niewielu ludzi potrafi znaleźć swój cel, dążyć za doskonałością... Stąd to poczucie smutku, odrealnienia, depresji... To jest plaga w dzisiejszych czasach... I tak, współczuję bardzo tym ludziom, bo akurat wiem, co czują...

    Że w/w relacji - zgoda. Choć osiągnięto to za cenę chwilowego odtrekowienia bohaterów.

    Jakie piękne określenie 🙂 Odtrekowienie. Czyżbyś sugerował, że takie odcinki nie pokazują ludzi takimi, jacy są naprawdę? A może po prostu nie jesteśmy idealni i coś takiego jak w "Hollow Pursuits" mogłoby mieć miejsce w XXIV wieku, bez odtrekowienia? Ten odcinek jest dla mnie bardzo ważny, wręcz bliski, bo ja w pełni rozumiem, jak musiał się poczuć Barclay w społeczeństwie, które nie akceptuje "przegrywów"... Sama jestem taki wyalienowanym przegrywem, stąd też Barclay i jego zmagania są mi bliskie... Ale już pisałam o tym...

    Jako żywo, jednak zgodne z wizją G.R.

    Nie przeczę, chociaż nie wszystko, co wymyślił GR jest w stu procentach idealne... I nie sądzę, że chciał coś więcej z Troi wyciągnąć, niż tylko chodzącą seksowną kobietkę. Psycholog z niej straszna, doradca taka sobie. Na szczęście w kolejnych sezonach TNG jest ciutkę lepiej (chociaż, jak sobie przypomnę jej wybryki z "Descent" i "Phantasms" to się za głowę chwytam...)

    W USA pojawiają się wcześniej, niż (legalnie) u nas...

    I więcej nie skomentuję, bo nadal nie ma u nas nowego odcinka... Sprawdzam Amazon co 10 minut...

    Q__
    Uczestnik
    #247054

    Dreamweb said

    W końcu Neelix też sobie zrobił mesę tam gdzie chciał. 🙂

    A, skoro tak, to uznaję kanoniczność (co prawda bragokanoniczność, ale zawsze 😉 ) rozwiązania, którego się czepiałem.

    Mnie wkurza to, że niby tak się boją skażenia linii czasu, a teleportują się na oczach wszystkich itd.

    Buraczyska twórcy sadzą dorodne... 😉

    Pleiades said

    To jest... przerażające... Ile zbrodni da się wytłumaczyć niepoczytalnością...

    Z drugiej strony... Czy Trek, przynajmniej ery G.R. nie uznawał tego, co dziś uznajemy za skłonności kryminalne, za jeszcze jeden rodzaj choroby, który należy leczyć, a nie karać zasadniczo?

    Mam nadzieję, że w XXIV wieku nie będzie takich osobników.

    I to czas pokaże (acz raczej 😉 nie nam już...).

    Chociaż Jurati zdaje się świadczyć o czymś innym...

    Z drugiej strony... Czy, gdyby nie (negatywny) wpływ Oh, zabiłaby kogokolwiek, tak sama z siebie? Nic na to nie wskazuje, co bierzmy pod uwagę oceniając ją nawet według naszych, XX(I)-wiecznych, kryteriów...

    I czy jej obecne picie nie dowodzi, że zmaga się z ciężkim poczuciem winy, choć - w pewnym sensie - była w wiadomej sytuacji bezwinna?

    To nie była przyjaźń, to nadal było badanie subjectu zainteresowań (szkoda, że nie znajduję na to dobrego polskiego określenia).

    Nie mam takiego wrażenia.

    Maddox traktował go jako wyzwanie, do jego braci, jak widać, w ogóle nie miał serca ani choćby cienia empatii, skoro B-4 skończył w szufladzie.

    Nie wiemy kto go tam umieścił, a polecenie wydano wysoko nad głową Maddoxa. I zdaje mi się, że właśnie w odpowiedzi na podobne ruchy Bruce M. zszedł do podziemia.

    Nie oddał życia za idee

    Trudno powiedzieć, niewątpliwie działał w interesie cywilizacji androidów, narażając się (choćby przez wchodzenie w mętne alianse biznesowe poza UFP).

    po prostu go jedna psychopatka wykończyła XD

    To określenie jest adekwatne, jeśli mówimy o general, or commodore. Jurati robiła za zmanipulowany, oderwany od rzeczywistości, ślepy miecz.

    mimo, że tego szacunku nie okazywał względem AI...

    IMHO już w ostatnich scenach "TMoaM" zaczynał go okazywać.

    Wg mnie nadal był dzieckiem błądzącym pośród mgły.

    Jak prawie wszyscy cybernetycy tej ery poza trójką czy czwórką. To wyklucza go ze ścisłej czołówki, ale niekoniecznie czyni miernym.

    Oj, ty nadal jeździsz po tym Kurtzmanie. A kto scenariusz robił? Kto reżyserię? To na nich spada odpowiedzialność...

    Główny szef w ostatecznym rachunku odpowiada za całokształt, taka to robota 😉 .

    (Aczkolwiek dla równowagi przypomnę, że chwaliłem wkład jego, i Orciego, w seriale Jack of all Trades, Transformers: Prime i Fringe. Alias też można tu śmiało doliczyć.)

    I chwała za to, że doszło do momentu, w którym zaczęto go traktować _poważnie_...

    Nie wyobrażam sobie by w Treku owej ery mogło się to inaczej skończyć...

    Chyba było lepiej...

    Chłopom pańszczyźnianym? Niewolnikom? Ofiarom wojen, bardziej zabójczych niż obecne epidemii, tortur, bezprawia, niskiego poziomu higieny?

    My, dzisiaj, jesteśmy otoczeni technologią, ale wydaje mi się, że cierpimy bardziej... Niewielu ludzi potrafi znaleźć swój cel, dążyć za doskonałością... Stąd to poczucie smutku, odrealnienia, depresji...

    A może po prostu mamy czas i możliwość być nieszczęśliwymi, podczas gdy kiedyś dla prawie wszystkich chwila załamania, rezygnacji z walki o byt, przynosiła śmierć, a i przedstawiciele ówczesnych elit, gdy ich depresja dopadła, nie znajdując pomocy szukali śmierci w pojedynkach czy bitwach, ew. zabijali się po prostu?

    Odtrekowienie. Czyżbyś sugerował, że takie odcinki nie pokazują ludzi takimi, jacy są naprawdę? A może po prostu nie jesteśmy idealni i coś takiego jak w "Hollow Pursuits" mogłoby mieć miejsce w XXIV wieku, bez odtrekowienia? Ten odcinek jest dla mnie bardzo ważny, wręcz bliski, bo ja w pełni rozumiem, jak musiał się poczuć Barclay w społeczeństwie, które nie akceptuje "przegrywów"... Sama jestem taki wyalienowanym przegrywem, stąd też Barclay i jego zmagania są mi bliskie... Ale już pisałam o tym...

    Sugeruję, że aby pokazać co przeżywa Barclay, odnieść się do współczesności, twórcy nie znaleźli innego wyjścia niż popsuć na chwilę innych bohaterów, upodobnić ich do nie zawsze wyrozumiałych i tolerancyjnych ludzi naszych czasów, poświęcając spoistość całościowej wizji na potrzeby odcinka.

    chociaż nie wszystko, co wymyślił GR jest w stu procentach idealne...

    Zapewne, trudno jednak zaprzeczyć, że jak długo u steru był on, czy nawet następcy (mniej lub bardziej) szanujący wprowadzone przez niego reguły, Trek był mądrzejszy, ciekawszy...

    I nie sądzę, że chciał coś więcej z Troi wyciągnąć, niż tylko chodzącą seksowną kobietkę.

    Chyba nie czytałaś tzw. biblii scenarzystów TNG 😉 . Zacytuję:

    "Counselor Deanna Troi. An attractive and very witty Starfleet professional, she is the ship’s Counselor, a position of vital importance on space vessels of the 24th century; the success of a starship’s mission depends as much on efficiently functioning human relationships as on the vessel’s mechanisms and circuitry. Troi is a master in human and alien psychology, also Starfleet-trained as a bridge officer."

    Jak widać w koncepcję tej* postaci nie została wpisana ani głupota, ani niekompetencja.

    * Ani żadnej innej, nawiasem mówiąc.

    Psycholog z niej straszna, doradca taka sobie.

    Nawet jeśli tak uznamy, to trzeba tu raczej winić (posądzanego o seksizm, nie bez podstaw) Ricka Bermana, nie - Roddenberry'ego.

    bo nadal nie ma u nas nowego odcinka... Sprawdzam Amazon co 10 minut...

    Spokojnie, doczekasz się... 🙂

    MarcinK
    Uczestnik
    #247055

    Tak sobie myślę, że lepszym settingiem byłoby cofnięcie się w czasie do szóstego sezonu ENT ew kinówki.

    Q__
    Uczestnik
    Toudi
    Uczestnik
    #247062

    Gdzieś na FB trafiłem na komentarze, które bronią twórców. Twierdzą, że Time's Arrow się nie wydarzyło, Picard nigdy nie cofnął się do XIX wieku i nie poznał Guinan w przeszłości. Z jednej strony rozumiem ich argumentację, z drugiej, zmiana linii czasowej następuje 2024, więc w przeszłości wszystko się już musiało wydarzyć. Szczególnie, że jeśli nasi bohaterowie się tam nie cofnęli, to czyż ludzkość nie powinna być zjedzona przez tych obcych?

    Poza tym, czyż "Yesterday's Enterprise", nie pokazał, że to co miało miejsce w alternatywnej linii czasowej, jeśli z niej się cofa, to ma swoje wydarzenia w przeszłości? Tasha w końcu przeszłość się przeniosła i tam została... Kurcze, teraz trzeba by sprawdzić jakie do tej pory podejście miał trek do zabaw w czasie. Ale wydaje mi się, że jednak trzymali się, że zmiany zostają, nawet jak przyszłość ulega zmianie. Wyjątkiem była chyba tylko ta broń do zmiany czasu VOY, gdzie wymazywał w ogóle coś/kogoś z historii.

    No cóż zabawy czasem, jak zawsze się źle kończą.

    Może na Enterprise poprosiła o lokalizację baru w tym akurat miejscu i takie go nazwanie? Bo jej się kojarzył ze starą knajpą? W końcu Neelix też sobie zrobił mesę tam gdzie chciał. 🙂

    Neelix robił dużo rzeczy jak chciał. Ale to nie jest argument w tej sprawie. Nazwa tu ewidentnie wzięła się od lokalizacji na okręcie, nie od kogoś czy czegoś. Gdyby bar miał inną lokalizację (np. 9 pokład) to wówczas bym to kupił.

    A i co jeszcze ludzie mówią: Scena w busie, gdzie proszą punka o wyłączenie muzyki. Ponoć to ten sam aktor co z STIV - jeśli tak, to plus dla twórców. To było miłe puszczenie oczka w tym słabym odcinku.

    Q__
    Uczestnik
    #247063

    Gdzieś na FB trafiłem na komentarze, które bronią twórców. Twierdzą, że Time's Arrow się nie wydarzyło, Picard nigdy nie cofnął się do XIX wieku i nie poznał Guinan w przeszłości.

    Nie tyle bronią twórców, ile przytaczają argumentację za pomocą której twórcy bronią się sami... Zacytuję niedawną wypowiedź Matalasa:

    This Guinan wouldn't remember Picard because in this alternate timeline, the TNG episode "Time's Arrow" never happened. Because there was no Federation, those events did not play out the same. No previous relationship exists. However, she still was likely traveling to Earth and, as we know, she hung around a bit. So this Guinan is different. But she, of course, can sense something is off. She's going through a kind of time-sickness thanks to Q's meddling with the timeline.
    https://www.inverse.com/entertainment/picard-showrunner-guinan-2024-jean-luc-star-trek

    Scena w busie, gdzie proszą punka o wyłączenie muzyki. Ponoć to ten sam aktor co z STIV

    Tak, to ten sam:

    Toudi
    Uczestnik
    #247064

    Nie tyle bronią twórców, ile przytaczają argumentację za pomocą której twórcy bronią się sami... Zacytuję niedawną wypowiedź Matalasa:

    Ciekawe czy zaplanowali to przed emisją odcinka, czy bronią się ad hoc?
    Obstawiam, że to drugie. Bo też argument, że to alternatywna linia czasowa się nie klei, skoro zmiana nastąpi dopiero za 3 dni.

    Edit: Właśnie, skoro ten punk pamięta jak go Spock obezwładnił, potwierdza moją teorię, a nie nie twórców. Czyli sami by się podkopali.

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lata przez Toudi.
    Dreamweb
    Uczestnik
    #247066

    Nie tyle bronią twórców, ile przytaczają argumentację za pomocą której twórcy bronią się sami...

    W sumie sensowną.

    Szczególnie, że jeśli nasi bohaterowie się tam nie cofnęli, to czyż ludzkość nie powinna być zjedzona przez tych obcych?

    Przyznam, że Time's Arrow oglądałem daaawno... Ale można uznać, że albo ktoś inny rozwiązał problem tych obcych, albo Konfederacja jednak umie podróżować w czasie (Seven twierdziła że nie znalazła na to dowodów, ale też dużo czasu nie miała, nie do wszystkich danych mogła dojść) i jakoś to rozwiązała po swojemu - bez udziału Guinan i (faszystowskiego) Picarda. Stąd się nie znają.

    skoro ten punk pamięta jak go Spock obezwładnił, potwierdza moją teorię, a nie nie twórców

    Może nie pamięta. Po prostu z wiekiem stał się łagodniejszy. 🙂

    Przodkowie Picarda w XX w. wyemigrowali do Anglii - wygląda mi to na próbę odpowiedzi na wieczne pytanie dlaczego Francuz Picard mówi z brytyjskim akcentem Stewarta. Coś jak Romulanie z północy w 1 sezonie. 🙂

    Rios olewający pierwszą dyrektywę i mówiący najpierw o Vulcanach, potem o Ferengi i w końcu strażnikowi o tym, kim jest - przypomina się przesłuchiwany Chekov w ST IV, ale też LaMarr krzyczący "I'm a spaceman!" w ORV Majority Rule. Także głupie to, ale nie nietypowe. 🙂

    Q__
    Uczestnik
    #247067

    Toudi said

    Ciekawe czy zaplanowali to przed emisją odcinka, czy bronią się ad hoc?

    Nie wykluczałbym i tego pierwszego, w końcu Matalas pracował z Bragą (który właśnie z psuja awansowal nam na symbol starych, dobrych, czasów* 😉 ), jakieś tam Trekowe doświadczenie ma.

    * Bo gorsi po nim przyszli... 😛

    Bo też argument, że to alternatywna linia czasowa się nie klei, skoro zmiana nastąpi dopiero za 3 dni.

    Tak, ale to - I hate temporal mechanics😉 - rzeczywistość, w której przyszłości nie zaistniało TNG, a Konfederacja i generał Picard. I może nawet nie było Daty, który mógłby się cofnąć...

    Właśnie, skoro ten punk pamięta jak go Spock obezwładnił

    Tak to wygląda, ale z drugiej strony mogła go obezwładnić (może nawet brutalniej) alternatywna wersja Spocka, albo mógł mu natrzeć uszu ktoś zupełnie inny, kompletnie współczesny np.

    Wracając do:

    Szczególnie, że jeśli nasi bohaterowie się tam nie cofnęli, to czyż ludzkość nie powinna być zjedzona przez tych obcych?

    Oni również posiadali zdolność podróży w czasie:
    https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Devidian
    Może więc ci, z którymi walczono w "Time's Arrow", też pochodzili z nieistniejącej (na obecnym etapie) przyszłości?

    Dreamweb said

    W sumie sensowną.

    Owszem, brzmi to znacznie lepiej niż np. peggowy technobełkot sprzed lat 6:
    http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=3&topic=4040#msg305777

    (A poza tym chyba - na zasadzie analogii - nadaje sens okołokelvinowym opowieściom twórców o rozlewających się wstecz temporalnych nadpisaniach. Skoro przyszłość - w wieloświecie ST - wpływała na przeszłość, zmieniając ją modyfikujesz też ten jej wpływ...)

    albo Konfederacja jednak umie podróżować w czasie

    Co, współgrając z moim teraźniejszym tekstem o alternatywnym Spocku, by mogło tłumaczyć zlagodnienie punka.

    i jakoś to rozwiązała po swojemu - bez udziału Guinan

    Albo też Guinan sama sobie z nimi poradziła (wiesz: kelnerka, Sarah Connor, te rzeczy... 😉 ).

    Po prostu z wiekiem stał się łagodniejszy. 🙂

    I taki wariant jest prawdopodobny 🙂 .

    (Albo też ucywilizował się po tym jak poprawił się jego byt, bo - jak pewnie pamiętasz - jeszcze niedawno był bezdomnym:

    A teraz ufarbowany, wystrojony 😉 . Stoczenie się i powrót do życia może nauczyć pokory...)

    Rios olewający pierwszą dyrektywę i mówiący najpierw o Vulcanach, potem o Ferengi i w końcu strażnikowi o tym, kim jest - przypomina się przesłuchiwany Chekov w ST IV, ale też LaMarr krzyczący "I'm a spaceman!" w ORV Majority Rule. Także głupie to, ale nie nietypowe. 🙂

    LaMarr był w desperacji (choć czy przy swoim - co prawda nie ujawnionym jeszcze z ekranu, a może i nie wymyślonym jeszcze na tym etapie - IQ nie powinien nie poddawać jej się tak łatwo?; acz z drugiej strony jak ktoś przywykł udawać durnia...). Chekov i Rios (którego zachowanie pewnie stanowi aluzję do chekovowego) - może po prostu myślą, że i tak nikt im nie uwierzy. A może to - w każdym wypadku - próba wyjścia na niepoczytalnego i wykręcenia się takim sposobem?

    Ferengi - ich PD nie obowiązuje wedle ich własnych reguł...

    Dreamweb
    Uczestnik
    #247071

    jeszcze niedawno był bezdomnym

    Ale co się napodróżował, to jego. San Francisco, Nowy Jork, Los Angeles. 🙂

    nadaje sens okołokelvinowym opowieściom twórców o rozlewających się wstecz temporalnych nadpisaniach

    Tylko pytanie gdzie w tym wszystkim Braxton i reszta temporalnej policji z VOY, która powinna na taką konfederacyjną rzeczywistość zainterweniować (zakładam, że są jakoś chronieni przed zmianami w czasie, jak nie przymierzając Annorax).

    Q__
    Uczestnik
    #247074

    Ale co się napodróżował, to jego. San Francisco, Nowy Jork, Los Angeles. 🙂

    Pewnie koleją (na gapę?), albo jakimiś busami (w końcu można chyba przypisać mu słabość do tej formy komunikacji 😉 ).

    Nawiasem: jeszcze jeden montażyk z nim się znalazł:

    Tylko pytanie gdzie w tym wszystkim Braxton i reszta temporalnej policji z VOY, która powinna na taką konfederacyjną rzeczywistość zainterweniować

    Sądzę, że Q - o ile on tej zmiany dokonał, bo mógł ktoś jeszcze potężniejszy teoretycznie - to nie ich liga. Mogli zostać wymazani jednym pstryknięciem, czy ekranowali się temporalnie, jak Annorax, czy nie....

    (To w PIC. Za KT niech się tłumaczą jej twórcy 😉 .)

    jak nie przymierzając Annorax

    Swoją drogą ciekawe czy timeshipy przyszłej GF bazują na annoraxowej technologii?*

    * STO zasadniczo otwiera furtkę dla takiej opcji, czyniąc wynalazki Krenimów dostępnymi dla graczy, choć z drugiej strony jeśli UFP sama odkryła podróże w czasie, to i podobne technologie (od biedy) mogla stworzyć niezależnie...

    Pleiades
    Uczestnik
    #247080

    Z drugiej strony... Czy Trek, przynajmniej ery G.R. nie uznawał tego, co dziś uznajemy za skłonności kryminalne, za jeszcze jeden rodzaj choroby, który należy leczyć, a nie karać zasadniczo?

    Nie wiem, ale zasadniczo więzienia i kolonie karne nadal istnieją w świecie ST...

    I to czas pokaże (acz raczej 😉 nie nam już...).

    Może rozwiążemy wszelkie problemy z przestępczością? Ale owszem, to będzie dopiero w dalekiej przyszłości, jak już żyć nie będziemy...

    Nie wiemy kto go tam umieścił, a polecenie wydano wysoko nad głową Maddoxa. I zdaje mi się, że właśnie w odpowiedzi na podobne ruchy Bruce M. zszedł do podziemia.

    Wydaje mi się, że nigdy już nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania. Wątek androidów i Maddoxa już jest nieistotny w sezonie drugim. Można tylko snuć przypuszczenia.

    To określenie jest adekwatne, jeśli mówimy o general, or commodore. Jurati robiła za zmanipulowany, oderwany od rzeczywistości, ślepy miecz.

    Za chwilkę napiszę coś więcej o Jurati, teraz tylko wspomnę, że nadal jej nie lubię :E

    Sugeruję, że aby pokazać co przeżywa Barclay, odnieść się do współczesności, twórcy nie znaleźli innego wyjścia niż popsuć na chwilę innych bohaterów, upodobnić ich do nie zawsze wyrozumiałych i tolerancyjnych ludzi naszych czasów, poświęcając spoistość całościowej wizji na potrzeby odcinka.

    Wiem, wiem... Ale oglądanie tych zmagań Barclaya wręcz boli.. Przynajmniej mnie...

    Nawet jeśli tak uznamy, to trzeba tu raczej winić (posądzanego o seksizm, nie bez podstaw) Ricka Bermana, nie - Roddenberry'ego.

    Dobrze, to cofam, co powiedziałam o Troi 😉 Wiem, że nie można winić GR, ale w TNG jakoś nie za bardzo ona się sprawdzała jako doradca/psycholog...

    Okej, teraz coś odnośnie dzisiejszego odcinka, bo właśnie obejrzałam.
    Było trochę akcji, zwłaszcza te pościgi policyjne. Narzekałabym na to, gdyby nie duet Seven z Raffi. One ratują całą sytuację. Kocham je <3
    Rios nadal znajduje się w czarnej d... i nie wiem, jak z tego wybrną.
    Podobały mi się pogawędki między Agnes i królową Borg. Ta ostatnia chyba chce manipulować Jurati i na razie wychodzi jej to całkiem nieźle... Może naprawdę Jurati będzie przekabacona na stronę Borg i zatraci wszelkie wartości? Ale to byłby zwrot akcji!
    Nie cierpię, wręcz nienawidzę "nowej" Guinan. Do aktorki nic nie mam, ale dlaczego to nie mogła być Whoopi?? No czemu mi to zrobili? W XIX wieku wyglądała jak Guinan nam znana, to co, kurde, nagle się odmłodziła?? Bez sensu...
    No i nadal nie wiemy dokładnie, o co chodziło z tym Watcherem. Przecież Laris jest Romulanką, skąd się wzięła w XXI wieku i czemu wygląda jak człowiek?
    I czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć w końcu, o co chodzi z tym uczuciem Picarda względem Laris (chodzi mi o tą XXIV-wieczną)? Tak nagle to się pojawiło? A co z jej mężem? Rozumiem, że on umarł, ale, kurczę, takie nagłe uczucie do Picarda jakoś średnio mi pasuje...

    Ogólnie odbieram odcinek tak sobie, niewiele się wyjaśniło, większość bohaterów nadal błądzi we mgle.

    Ale jest Seven <3 !

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lata przez Pleiades.
    Q__
    Uczestnik
    #247083

    ale zasadniczo więzienia i kolonie karne nadal istnieją w świecie ST...

    Więzienia chyba poza UFP*. Kolonie karne? Zasadniczo są ośrodkami terapeutycznymi (czasem jak z "Lotu nad kukułczym gniazdem" - co pokazał TOS; czasem pełnymi zieleni i oferującymi swoim pensjonariuszom proste, wyciszające życie - to znów widzieliśmy w pilocie VOY).

    * Jeśli nie, tzn. jeśli jakieś kanoniczne przeoczyłem, należy je chyba uznać za areszt tymczasowy, lub za buraka. (Ok, celowo udałem, że zapominam o wątku odsiadki Kasidy Yates, ale albo uznamy go za buraczysko, albo przyjmiemy, że pod nazwą więzienia kryła się jednak kolonia karna, albo będziemy musieli uznać, że w obliczu zagrożenia ze strony Dominium Federacja spaskudniała na chwilę.)

    Może rozwiążemy wszelkie problemy z przestępczością? Ale owszem, to będzie dopiero w dalekiej przyszłości, jak już żyć nie będziemy...

    Przyszłe pokolenia poznają odpowiedź na to pytanie...

    Wydaje mi się, że nigdy już nie znajdziemy odpowiedzi na te pytania. Wątek androidów i Maddoxa już jest nieistotny w sezonie drugim. Można tylko snuć przypuszczenia.

    Nawet jeśli przyjąć, że różne wykładnie są możliwe, to czemu nie przyjąć tej na korzyść oskarżonego 😉 , nawet gdy mówimy o mhrocznym na siłę pierwszym sezonie PIC.

    Ale oglądanie tych zmagań Barclaya wręcz boli.. Przynajmniej mnie...

    Prawda, ale potem jest happy end, a po nim "Pathfinder" i tryumf Reginalda.

    Wiem, że nie można winić GR, ale w TNG jakoś nie za bardzo ona się sprawdzała jako doradca/psycholog...

    Acz i G.R. miał jeden brzydki ruch na sumieniu - zwolnił Denise Crosby gdy zażądała więcej czasu ekranowego dla swojej postaci (był zwolennikiem kapitanicentryzmu), w stylu, który b. przypominał ten, w jakim Rick Be. 😉 potraktował potem Terry Farrell.
    Skądinąd jest też pewna ironia w tym, że Berman (któremu z perspektywy czasu nie odmawiam pewnych producenckich zalet mimo to), choć - jak wynika z opowieści zza kulis - podcinał akrzydełka żeńskim postaciom gdzie tylko mógł, dał nam jednak w ostatecznym rachunku (koledzy go przegłosowali czy jak?) kilka najbardziej wyrazistych bohaterek ST, w tym Kaśkę Janeway, którą sam tytułował Królową Treka.

    Rios nadal znajduje się w czarnej d... i nie wiem, jak z tego wybrną.

    Transporterem? 😉

    Podobały mi się pogawędki między Agnes i królową Borg. Ta ostatnia chyba chce manipulować Jurati i na razie wychodzi jej to całkiem nieźle... Może naprawdę Jurati będzie przekabacona na stronę Borg i zatraci wszelkie wartości?

    Dużo na to wskazuje, ale nie wiem czy nie będzie na odwrót (w końcu Kurtzman pokazał już w pierwszym sezonie DSC, że lubi plot twisty), czy to jednak nie Jurati przerobi królówkę 😉 .

    (A jeśli nie, pewnie nawróci się w ostatniej chwili, jak Soji.)

    No i nadal nie wiemy dokładnie, o co chodziło z tym Watcherem. Przecież Laris jest Romulanką, skąd się wzięła w XXI wieku i czemu wygląda jak człowiek?

    Może to nie Laris, może ten (strasznie marvelowski) Watcher tylko przyjął jej kształt, by wydać się Picardowi znajomy? A może postać, którą widzieliśmy w pierwszym sezonie (a minimum na początku obecnego) to była przyszła wersja Watchera tylko udająca Romulankę (bo zżyta już z Łysym i chcąca być obok)?

    I czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć w końcu, o co chodzi z tym uczuciem Picarda względem Laris (chodzi mi o tą XXIV-wieczną)? Tak nagle to się pojawiło?

    Taki sam deus ex-machina jak z Raffi i Seven (a wcześniej z Chakotay'em i panną Hansen). Choć z drugiej strony między sezonami minęło trochę czasu...

    Dreamweb
    Uczestnik
    #247086

    I czy mógłby mi ktoś wytłumaczyć w końcu, o co chodzi z tym uczuciem Picarda względem Laris (chodzi mi o tą XXIV-wieczną)? Tak nagle to się pojawiło? A co z jej mężem? Rozumiem, że on umarł, ale, kurczę, takie nagłe uczucie do Picarda jakoś średnio mi pasuje...

    No, niby ona to tłumaczyła w 1 odcinku, że takie u Romulan zwyczaje, że jak obiekt uczuć zemrze, to przelewają je na nową osobę, i to z większą siłą czy jakoś tak... Poza tym jest te 1,5 roku luki między sezonami.

    Taki sam deus ex-machina jak z Raffi i Seven (a wcześniej z Chakotay'em i panną Hansen)

    BTW czytałem gdzieś, że mężem Seven-prezydent powinien być Chakotay. To by było zaiste ciekawe rozwiązanie. Tylko znaczyłoby, że i on by zginął od strzału z phasera, a dla mnie to byłby przykry widok - nawet mimo, że to wersja faszystowska tejże postaci.
    To zresztą ciekawe, jak Elnor po strzale został zraniony, i gdyby nie splot pewnych okoliczności, to by pewnie żył, natomiast konfederaci od razu się zdemolekulowali 🙂

    Do aktorki nic nie mam, ale dlaczego to nie mogła być Whoopi?? No czemu mi to zrobili? W XIX wieku wyglądała jak Guinan nam znana, to co, kurde, nagle się odmłodziła?? Bez sensu...

    To samo pisałem parę postów wcześniej... Skoro już Whoopi i tak zagrała, bezwzględnie powinna była wcielić się i w młodszą wersję.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 286 do 300 (z 896 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram