Forum Fantastyka Star Trek Star Trek: Picard

Star Trek: Picard

Wyświetlanie 15 wpisów - od 271 do 285 (z 896 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • Pleiades
    Uczestnik
    #246977

    No to wiemy już, że nie będą miesiącami w tym 2024 siedzieć - bo mają trzy dni na to, co trzeba naprawić.

    Chciałoby się rzec... How convenient!

    Znaczy to, że następne ileś tam odcinków będzie zapewne ten trzydniowy okres obejmować - co może wyjść i dobrze, i źle.

    Oby tego nie zepsuli, bo na razie jest dobrze.

    Dlatego, wytykając niekonsekwencje (i niezgodność z wyidealizowanym obrazem człowieka Trekowego), nie czepiam się jej/czy też tego wątku zbyt mocno...

    No ja też nie, Raffi wydaje się być w porządku. Wiem, że cierpi, ale może wyjdzie z tego z pomocą przyjaciół i Seven <3

    Czyli królowa pogrywa z Jurati trochę jak z Datą w FC. Przy czym jeśli uda się ją przekabacić, to znowu Agnes stanie się tą złą

    Ja jej nadal nie lubię...

    Swego czasu spekulowałem, że może to mieć związek z faktem, że była asymilowana (a nie dorastała jako część Kolektywu od samego początku).

    Całkiem możliwe, ale to dotyczy większości dronów Borg, bo większośc była asymilowana nawet w, ba, dorosłym życiu. Annika była dzieckiem, to trochę bardziej do borgowej sytuacji się dostosowała...

    Tak, TAS został rekanonizowany dobrych kilkanaście lat temu:

    To dobrze, może się skuszę 😉

    Sporo, mówiąc najkrócej:

    Ajajaj... Chyba powinniśmy się bać. Wiedzą o nas więcej, niż chcielibyśmy...

    Skoro G.R. założył, że są skuteczni, to załóżmy to samo, wszelkie odstępstwa od zalożonego stanu uznając zasadniczo za buraki.

    Dobrze, to zakładam, że Troi w takim razie nie spełniała swojej roli 😉 Fraa jej zawsze to wypomina w swoich reckach 🙂

    Inna sprawa, że LD w odcinku "I, Excretus" kreśli b. ironiczny portret może nie Doradcy, a mówczyni motywacyjnej i ewaluatorki pracującej dla GF. Sądzę, że e świetle tego, o czym pisałaś, może Ci się on spodobać.

    Oglądam LD nadal i niedługo pewnie do tego dojdę 🙂

    Dziś, do XXIV wieku ma to szansę się zmienić.

    Oby, choć nadal psychika jest bardziej skomplikowanym tematem, niż np. ludzkie ciało...

    Co by nie gadać, Troi musiała mu jednak sporo pomóc już na starcie, skoro widział w niej... boginię, i to boginię empatii.

    Wiesz co, ja sądzę, że on po prostu się w niej podkochiwał 😉

    Na nasze - być może, ale pamiętajmy, że mówimy 1. o czasach, w których ze wszystkiego czyniony jest jednak znacznie moralniejszy pożytek, 2. o służbie mundurowej (a te rządzą się swoimi prawami). Zresztą na ST.com były kiedyś profile medyczne i psychologiczne bohaterów wyjęte niby z ich oficjalnych akt.

    Wiesz co, może masz nawet rację. W końcu to "wojsko", w aktach pewnie wiele się znajdzie.

    Co tydzień. Najbliższa za dwa dni.

    Czyli w środę?

    Oraz hipotezy nt. tożsamości "Watchera":

    Analyzing The Top 10 Suspects For “The Watcher” In ‘Star Trek: Picard’ Season 2


    (Wśród kandydatur pojawiają się i Guinan, i Soji, i Georgiou, i głowa Daty, czyli kombinują podobnie jak my...)

    Jestem szalenie ciekawa kim on/ona jest. Nie mamy pojęcia, to są tylko spekulacje.
    Głowę Daty bym wykluczyła, w końcu ona spoczywa w San Francisco, a nie w LA.
    Prędzej Guinan. Soji w 202 roku teoretycznie nie istniała...
    Już sama nie wiem, pewnie wszyscy nie mamy racji i okaże się coś zupełnie innego.

    Q__
    Uczestnik
    #246990

    Dreamweb said

    To zresztą typowe dla ST, że precyzja w określaniu celu nie jest konieczna - miał być 2024, to jest. A że przypadkiem wyszło, że na trzy dni przed wymaganą datą, a nie na przykład pół roku. 🙂
    Przestrzennie to zresztą wygląda podobnie - choćby w 1 sezonie, Picard w tym borgowym transporterze powiedział, że chce na Nepenthe - bach, z całej wielkiej planety trafili w odległości spacerku od domu Rikerów. 🙂

    Gdyby trafiali wprost w oczekiwany punkt dałoby się założyć, że - choć z ekranu to nie padło - koordynaty zostały precyzyjnie dobrane (jeśli nie przez bohaterów, to przez sprzęt dokonujący kalkulacji i ew. czytający w ich myślach). A tak ni pies, ni wydra, trudno to z sensem wytłumaczyć.

    Eh, a ta jej "częściowa asymilacja" z ostatniego odcinka, na którą się zgłosiła na ochotnika, to była moim zdaniem świadoma próba scenarzystów wybielenia jej i odpokutowania za grzechy 1 sezonu...

    Też mam takie wrażenie... Ale czy to źle? Rehabilitacja postaci wygląda i na próbę samoodkupienia twórców, którzy uświadomili sobie po czasie jak nieciekawie pewne wątki poprowadzili...

    Pleiades said

    Oby tego nie zepsuli, bo na razie jest dobrze.

    Oby. Cóż, zaraz się przekonamy...

    No ja też nie, Raffi wydaje się być w porządku.

    W pierwszym sezonie chyba ją lubiłem najbardziej z nowych bohaterów.

    To dobrze, może się skuszę 😉

    Skuś się 😉 .

    Ajajaj... Chyba powinniśmy się bać. Wiedzą o nas więcej, niż chcielibyśmy...

    Strach chyba już nic nie zmieni, nie wymaże im tej wiedzy... 😉

    Dobrze, to zakładam, że Troi w takim razie nie spełniała swojej roli 😉 Fraa jej zawsze to wypomina w swoich reckach 🙂

    Nie, nie. Załóżmy, że Troi się jednak sprawdza, a to, co widzimy, to wyjątki od reguły, albo przekłamania.

    Oglądam LD nadal i niedługo pewnie do tego dojdę 🙂

    I mam nadzieję, że Ci się spodoba, choć partiami, bo są tam fajne wątki.

    choć nadal psychika jest bardziej skomplikowanym tematem, niż np. ludzkie ciało...

    Może po prostu brak nam stosownego klucza do niej, a znalezienie go wszystko uprości? A może trochę przeceniamy własną złożoność?

    Wiesz co, ja sądzę, że on po prostu się w niej podkochiwał 😉

    Czy stałoby się tak, gdyby mu nie pomagała, albo wręcz szkodziła?

    Wiesz co, może masz nawet rację. W końcu to "wojsko", w aktach pewnie wiele się znajdzie.

    No właśnie. Wstępując do podobnych organizacji rezygnuje się z części praw.

    Czyli w środę?

    Raczej w czwartek.

    Nie mamy pojęcia, to są tylko spekulacje.

    Niedługo sprawdzimy.

    Głowę Daty bym wykluczyła, w końcu ona spoczywa w San Francisco, a nie w LA.

    Od biedy, ktoś mógł ją czasowo przenieść, albo scenarzyści mogli zapomnieć gdzie leżała...

    Soji w 202 roku teoretycznie nie istniała...

    Mogła też, jak pisałem, trafić w przeszłość niezależnie...

    Już sama nie wiem, pewnie wszyscy nie mamy racji i okaże się coś zupełnie innego.

    Nie wiem czy to nie byłoby najlepsze. W końcu by nas zaskoczyli... Byle zrobili to z sensem...

    Dreamweb
    Uczestnik
    #246992

    Gdyby trafiali wprost w oczekiwany punkt dałoby się założyć, że - choć z ekranu to nie padło - koordynaty zostały precyzyjnie dobrane

    Cóż, ja z premedytacją trochę się nabijam na wyrost. W końcu to królowa Borg "kierowała" La Sireną przy tym skoku w czasie. I choć głośno nie powiedziała o jaką datę konkretnie chodzi (powiedziała tylko 2024), to mogła ją wyczuć i mieć w głowie... I specjalnie wybrać taką 3 dni wcześniej, coby zapas był. Choć nie bolałoby jakoś to objaśnić z ekranu...

    Ale czy to źle? Rehabilitacja postaci wygląda i na próbę samoodkupienia twórców

    Nie to nie jest źle. Ale zaraz to może wziąć w łeb jak z Jurati zrobią kumpelę królowej, przekabaconą na jej stronę. Nawet przez chwilę pomyślałem, czy ta zamaskowana królowa na początku to nie była przypadkiem Jurati właśnie, już w pełni zborgowiona. 🙂

    Pleiades
    Uczestnik
    #246993

    Też mam takie wrażenie... Ale czy to źle? Rehabilitacja postaci wygląda i na próbę samoodkupienia twórców, którzy uświadomili sobie po czasie jak nieciekawie pewne wątki poprowadzili...

    Aaach, grrr.. Bruce Maddox... Jak mnie to nadal wkurza...
    I nie wiem czemu tak reaguję, bo Maddoxa nigdy nie lubiłam. Ale, no ludzie, tak nie powinno się zakańczać życia postaci...
    Nic Jurati nie wybieli...

    W pierwszym sezonie chyba ją lubiłem najbardziej z nowych bohaterów.

    Bo fajna jest 🙂 Tylko pić lubiła dużo 😉
    (Rios zresztą też XD)

    Strach chyba już nic nie zmieni, nie wymaże im tej wiedzy... 😉

    Ale boję się, co tam w tych swoich plikach na mnie mają... Numery konta? Dane z leczenia (w tym psychiatrycznego)? Telefon? Adres?
    Brrrr....

    Nie, nie. Załóżmy, że Troi się jednak sprawdza, a to, co widzimy, to wyjątki od reguły, albo przekłamania.

    Tylko że Troi widzimy na ekranie w 90% w takich sytuacjach, że się nie sprawdza XD Czy to świadczy o tej postaci? Nie wiem. Pokazali nam to, co pokazali 😛

    I mam nadzieję, że Ci się spodoba, choć partiami, bo są tam fajne wątki.

    Mnie się już podoba. Fajne postaci i wątki 🙂

    Może po prostu brak nam stosownego klucza do niej, a znalezienie go wszystko uprości? A może trochę przeceniamy własną złożoność?

    Nie wiem... Mam nadzieję, że do XXIV wieku ludzie znajdą odpowiedź i choroby psychiczne odejdą w zapomnienie. Chciałabym... Coraz więcej teraz ludzi cierpi na depresję i zachowania psychotyczne, statystyki są smutne, jeśli chodzi o przypadki zachorowań i samobójstwa 🙁 🙁 Nie napawa mnie to optymizmem... A śledzę temat dokładnie, bo to też mnie dotyczy...

    Czy stałoby się tak, gdyby mu nie pomagała, albo wręcz szkodziła?

    Ale to było czyste zauroczenie, na granicy erotyzmu 🙂 Dlatego Troi w jego wizjach była tą boginią.. Ubóstwiał ją. A czy ona mu pomogła? Może po części tak, ale na pewno nie podczas trwania odcinka "Hollow Pursuits".

    Raczej w czwartek.

    Łeeee, dopiero w czwartek? O rany, ja już doczekać się nie mogę!

    Od biedy, ktoś mógł ją czasowo przenieść, albo scenarzyści mogli zapomnieć gdzie leżała..

    To byłby burak nad buraki...

    Mogła też, jak pisałem, trafić w przeszłość niezależnie...

    Czyli, teoretycznie, mogłaby być to ona... Ale musieli by wyjaśnić, jak trafiła do 2024... Coś mi się tu nie klei...

    Nie wiem czy to nie byłoby najlepsze. W końcu by nas zaskoczyli... Byle zrobili to z sensem...

    Czekamy zatem.... 😉

    Cóż, ja z premedytacją trochę się nabijam na wyrost. W końcu to królowa Borg "kierowała" La Sireną przy tym skoku w czasie. I choć głośno nie powiedziała o jaką datę konkretnie chodzi (powiedziała tylko 2024), to mogła ją wyczuć i mieć w głowie... I specjalnie wybrać taką 3 dni wcześniej, coby zapas był. Choć nie bolałoby jakoś to objaśnić z ekranu...

    Wiesz co, to całkiem sensowne wytłumaczenie, dlaczego nie musieli w tym 2024 roku tkwić miesiącami... Ale mogliby, fakt, wyjaśnić to; żeby to padło z ekranu, aby widz wiedział, jak to w ogóle się odbyło, to przenoszenie w czasie.

    Nie to nie jest źle. Ale zaraz to może wziąć w łeb jak z Jurati zrobią kumpelę królowej, przekabaconą na jej stronę. Nawet przez chwilę pomyślałem, czy ta zamaskowana królowa na początku to nie była przypadkiem Jurati właśnie, już w pełni zborgowiona. 🙂

    Kumpela królowej brzmi świetnie 😀 ;D
    A co do samej królowej, to na pewno kiedyś była zwykłym humanoidem, później zasymilowanym. Nie wiem, jak się odbywa wyznaczanie królowej wewnątrz kolektywu, ale na pewno musi być w pełni zborgowana. Może nawet żyje tysiąc lat... Nie wiem...

    Q__
    Uczestnik
    #246994

    Dreamweb said

    Choć nie bolałoby jakoś to objaśnić z ekranu...

    No właśnie. Zresztą wytłumaczyć można naprawdę dużo, ale fajnie by było gdybyśmy nie musieli ciągle tego robić za twórców...

    Ale zaraz to może wziąć w łeb jak z Jurati zrobią kumpelę królowej, przekabaconą na jej stronę.

    A, nawet im nie podpowiadaj tak złych pomysłów... 😛 😉 (Inna sprawa, ze do niestabilności psychicznej Agnes może to by i nawet pasowało, ale nie chciałbym takiego wątku choćby już dlatego, ze gryzłoby się z całą afitmacją z voyagerowego "Pathfindera" i umacniało uprzedzenia względem niezdrowych psychicznie. No i zawracało rozwój postaci do punktu wyjścia.)

    Pleiades said

    Aaach, grrr.. Bruce Maddox... Jak mnie to nadal wkurza...
    I nie wiem czemu tak reaguję, bo Maddoxa nigdy nie lubiłam.

    Tak, jego śmierć boli jakoś bardziej, niż by się człowiek spodziewał...

    Może to efekt tego, że to jednak postać z ukochanego TNG (i to z jednego z jego najlepszych odcinków)? A może i swoje dolożyła fabularna bezsensowność tego zgonu połączona z wcześniejszym paroodcinkowym podkreślaniem maddoxowej ważności (co można uznać za typowy strzał we własne stopy)? Albo fakt, że była to zastępcza (bo i tak zastąpiono go kim innym) zemsta na aktorze, który (celnie) skrytykował nowe kierownictwo? Pewnie wszystko na raz...

    Nic Jurati nie wybieli...

    Ale może wińmy za nią scenarzystów, nie postać (choć na kredyt zaufania nie zdążyła jeszcze szczególnie zarobić, gdy zrobiła co zrobiła).

    Rios zresztą też XD

    Tak, Rios też był fajny 🙂 .

    (Choć jako kapitan Stargazera stał się jeszcze fajniejszy 😉 .)

    Ale boję się, co tam w tych swoich plikach na mnie mają... Numery konta? Dane z leczenia (w tym psychiatrycznego)? Telefon? Adres?

    Tak, pewnie wszystkie te dane ktoś gdzieś ma. Cóż, w takim świecie żyjemy.

    Tylko że Troi widzimy na ekranie w 90% w takich sytuacjach, że się nie sprawdza XD Czy to świadczy o tej postaci? Nie wiem. Pokazali nam to, co pokazali 😛

    Zawsze możemy uznać, że z wyjątkową silą przyciągała buraki 😉 .

    Mnie się już podoba. Fajne postaci i wątki 🙂

    Mówiłem o odcinku. Że LD Ci się podoba - widać, choć malo o nim piszesz (a przecież topic mamy 😉 ).

    Nie wiem... Mam nadzieję, że do XXIV wieku ludzie znajdą odpowiedź i choroby psychiczne odejdą w zapomnienie. Chciałabym... Coraz więcej teraz ludzi cierpi na depresję i zachowania psychotyczne, statystyki są smutne, jeśli chodzi o przypadki zachorowań i samobójstwa 🙁 🙁 Nie napawa mnie to optymizmem... A śledzę temat dokładnie, bo to też mnie dotyczy...

    Nasilenie problemu może sprzyjać znalezieniu rozwiązania (bo coraz więcej osób, coraz intensywniej, go szuka). Pozostańmy dobrej myśli (bo, jak słusznie zauważył Lem, po co być złej?).

    A czy ona mu pomogła? Może po części tak, ale na pewno nie podczas trwania odcinka "Hollow Pursuits".

    Może odczuwał już wtedy jakąś ulgę, której nam nie pokazano. Choćby juz dlatego, że mógł się wygadać i być wysłuchiwany?

    Łeeee, dopiero w czwartek? O rany, ja już doczekać się nie mogę!

    Czas szybko leci... 😉

    To byłby burak nad buraki...

    Tylko ten drugi wariant...

    Czyli, teoretycznie, mogłaby być to ona... Ale musieli by wyjaśnić, jak trafiła do 2024...

    Musieliby. Przy czym nie koniecznie musi to być przekonujące wyjaśnienie, jak to w Treku obecnej doby. (Ale może być proste, ot jakieś podziemie androidów, czy niedobitki niezależnej ich cywilizacji, posłuchały swojej rodaczki i przeniosły ją gdzie trzeba.)

    Czekamy zatem.... 😉

    Czekamy 😉 .

    Kumpela królowej brzmi świetnie 😀 ;D

    Pod warunkiem, że przekabacanie pójdzie w drugą stronę.

    A, że brzmi fajnie - Tilly potwierdzi 😉 .

    I jeszcze wracając do:

    ale to dotyczy większości dronów Borg, bo większośc była asymilowana nawet w, ba, dorosłym życiu.

    Biorąc pod uwagę, że według pierwotnej koncepcji Borg nie asymilował (wprowadzono ten wątek dopiero potem), przekładając to na prawdę ekranu i wspierając obecnością borgowych dzieci urodzonych w Kolektywie, można się zastanawiać czy aby zasymilowani nie stanowią jednak mniejszości (choć wszystko zależy od tempa borgowej ekspansji).

    ps. Autor bloga SKoST twierdzi, że pooglądał drugi sezon Picarda i odzyskał wiarę w ST 😉 :
    http://trekclivos79.blogspot.com/2022/03/restoring-faith.html
    (Widać, że napisał to po obejrzeniu dwu pierwszych epizodów, ale jakoś nie sądzę, by trzeci miał coś zmienić...)

    Pleiades
    Uczestnik
    #247013

    A, nawet im nie podpowiadaj tak złych pomysłów... 😛 😉 (Inna sprawa, ze do niestabilności psychicznej Agnes może to by i nawet pasowało, ale nie chciałbym takiego wątku choćby już dlatego, ze gryzłoby się z całą afitmacją z voyagerowego "Pathfindera" i umacniało uprzedzenia względem niezdrowych psychicznie. No i zawracało rozwój postaci do punktu wyjścia.)

    Agnes jest niestabilna emocjonalnie, co nam sugerował już sezon pierwszy.
    Nie wiem, jak ten wątek się rozwinie, ale wiem jedno... Jurati nie zna swojego miejsca we wszechświecie, że tak to ujmę, i dlatego jest podatna na manipulację.. Jest rozchwiana emocjonalnie i nie wie, gdzie leży Prawda...

    Trochę to mi przypomina mnie, kiedy sobie analizuję fakty i obawiam się, że nic tak naprawdę nie zaistniało... Tak, mam wielki syndrom odrealnienia...

    Ale może wińmy za nią scenarzystów, nie postać (choć na kredyt zaufania nie zdążyła jeszcze szczególnie zarobić, gdy zrobiła co zrobiła).

    Ojej, to bardzo złożony temat. Odnoszę wrażenie, że Jurati nadal nie jest stabilna psychicznie. pamiętam jej wyskok w pierwszym sezonie (Maddox, brrr...) i nie umiem jakoś jej wybaczyć... Jeśli będzie kumpelą Królowej, to jestem w stanie stwierdzić, że jest prawdziwym villainem tego serialu.
    I nie, to chyba nie ma to na celu pokazać niezdrowych psychicznie w złym świetle... Mamy wszakże Barclaya... Ale Agnes to oddzielny wątek, bo wydawała się rzeczowa i pewna siebie w pierwszym sezonie na początku (gdy jeszcze pracowała w Instytucie Daystroma), a potem jej się psychika posypała, zacząwszy od zamordowania Bruce'a Maddoxa...Później nie była już tak stabilna... Coś z nią jest nie tak, i to pisze osoba, która cierpi na PTSD, depresję i nerwicę lękową 🙂 Znam się na tym 😛

    Tak, jego śmierć boli jakoś bardziej, niż by się człowiek spodziewał.

    Zgadzam się. To nie jest to, na co ten człowiek zasłużył... 🙁 Był wybitnym cybernetykiem, serial nam kreuje jego postać jako bohatera. Bo wraz z Soongiem udało mu się stworzyć te androidy, o których wcześniej on i Soong marzyli...
    Nadal go jednak nie cierpię, po "TMoaM". Ale nadal uważam, że człowiek też zasługuje na godność, prawo do istnienia... W tym przypadku na prawo do życia... A jemu to prawo odebrano...
    Koszmar...

    No właśnie. Zresztą wytłumaczyć można naprawdę dużo, ale fajnie by było gdybyśmy nie musieli ciągle tego robić za twórców...

    A robimy... Czyli coś jest nie tak z narracją, że zwykli fani muszą się domyślać pewnych kwestii i nie jest to w serialu wytłumaczone... Taki był pierwszy sezon PIC właśnie... I nawet pewnych kwestii nie dało się wytłumaczyć...

    Tak, Rios też był fajny 🙂 .

    (Choć jako kapitan Stargazera stał się jeszcze fajniejszy 😉 .)

    Oooo, to prawda 🙂

    Tak, pewnie wszystkie te dane ktoś gdzieś ma. Cóż, w takim świecie żyjemy.

    I mnie to trochę przeraża...

    Zawsze możemy uznać, że z wyjątkową silą przyciągała buraki 😉 .

    Oj tam, od razu buraki XD Przyjmijmy, że doradcy na statkach nie spełniają swojej roli 😉

    Mówiłem o odcinku. Że LD Ci się podoba - widać, choć malo o nim piszesz (a przecież topic mamy 😉 ).

    Mamy topic?? O rany, muszę go odświeżyć, bo już do drugiego sezonu dotarłam...

    Nasilenie problemu może sprzyjać znalezieniu rozwiązania (bo coraz więcej osób, coraz intensywniej, go szuka). Pozostańmy dobrej myśli (bo, jak słusznie zauważył Lem, po co być złej?).

    Obyś miał rację... Ja chciałabym bardzo, aby znaleźli rozwiązanie, nie tylko leki, których łykam 9 na dzień...

    Może odczuwał już wtedy jakąś ulgę, której nam nie pokazano. Choćby juz dlatego, że mógł się wygadać i być wysłuchiwany?

    Nie wiem, szczerze... Wydaje mi się, że ona dotarła do niego w kolejnym barclayowym odcinku, a tutaj nie zrobiła nic wiele.. Była tylko wyobrażeniem Barclaya, postacią z cudownego fantastycznego świata...

    Czas szybko leci... 😉

    Nadal nie mogę się doczekać XD

    Musieliby. Przy czym nie koniecznie musi to być przekonujące wyjaśnienie, jak to w Treku obecnej doby. (Ale może być proste, ot jakieś podziemie androidów, czy niedobitki niezależnej ich cywilizacji, posłuchały swojej rodaczki i przeniosły ją gdzie trzeba.)

    Wiesz co, brzmi to raczej lamersko... Musiałaby się cofnąć w czasie, jak nasi bohaterowie... Ale kto wie, co nam zafunduje kolejny odcinek PIC...

    Pod warunkiem, że przekabacanie pójdzie w drugą stronę.

    O, zobaczymy... Ja tam na Jurati już postawiłam krzyżyk 😛

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 lata przez Pleiades.
    Q__
    Uczestnik
    #247018

    Agnes jest niestabilna emocjonalnie, co nam sugerował już sezon pierwszy.
    Nie wiem, jak ten wątek się rozwinie, ale wiem jedno... Jurati nie zna swojego miejsca we wszechświecie, że tak to ujmę, i dlatego jest podatna na manipulację.. Jest rozchwiana emocjonalnie i nie wie, gdzie leży Prawda...

    Trochę to mi przypomina mnie, kiedy sobie analizuję fakty i obawiam się, że nic tak naprawdę nie zaistniało... Tak, mam wielki syndrom odrealnienia...

    To chyba masz powód żeby z nią empatyzować, mimo tego, co - nie będąc do końca sobą - zrobiła?

    Ojej, to bardzo złożony temat.

    Prawda. Bo z jednej strony obowiązywała zawsze zasada by nie obwiniać bohaterów o wpadki scenarzystów (tym sposobem rozgrzeszano np. Rikera i Picarda z podejmowania dziwnych decyzji w GEN), z drugiej jednak nie dostaliśmy dostatecznie spójnego portretu psychologicznego Jurati, by ocenić co w jej zachowaniu jest burakiem, a co nie. (Aczkolwiek patologie jakimi obarczono bohaterów PIC w pierwszym sezonie na tyle gryzą się z wizerunkiem człowieka Trekowego jaki budowali G.R. i M.P., i tak ostentacyjnie zostały zamiecione pod dywan wraz ze startem drugiego sezonu, że można je chyba swobodnie liczyć do kategorii buraczanej, w dodatku z błogosławieństwem samych twórców, którzy najwidoczniej zrozumieli, że przesadzili.)

    Jeśli będzie kumpelą Królowej, to jestem w stanie stwierdzić, że jest prawdziwym villainem tego serialu.

    Tak, w takim wypadku na to by wyszło, i wtedy uznałbym, że takim sposobem twórcy strzelili sobie w stopy po raz kolejny...

    Nadal go jednak nie cierpię, po "TMoaM".

    Przeszedł od wtedy jednak długą drogę...

    Ale nadal uważam, że człowiek też zasługuje na godność, prawo do istnienia... W tym przypadku na prawo do życia... A jemu to prawo odebrano...
    Koszmar...

    Z tego, co piszesz, można sądzić, że jednak się do niego przywiązałaś... 😉

    Czyli coś jest nie tak z narracją, że zwykli fani muszą się domyślać pewnych kwestii i nie jest to w serialu wytłumaczone... Taki był pierwszy sezon PIC właśnie... I nawet pewnych kwestii nie dało się wytłumaczyć...

    To właśnie od dawna twierdzę. Przy czym w Treku takie rzeczy zdarzały się, niestety, zawsze, ale w erze kurtzmanowej (pierwszy sezon PIC i nie tylko), problem ten się nasilił (choć może jesteśmy właśnie świadkami odwracania się tego trendu).

    Oj tam, od razu buraki XD Przyjmijmy, że doradcy na statkach nie spełniają swojej roli 😉

    Nie mogę jednak uczynić założenia, które podważa domyślne zasady świata*.

    * Choćby takie, że oficerowie GF są kompetentni, czy że - jak widać - Trekowi ludzie są statystycznie stabilniejsi psychicznie niż my, co z czegoś musi wynikać.

    Obyś miał rację... Ja chciałabym bardzo, aby znaleźli rozwiązanie, nie tylko leki, których łykam 9 na dzień...

    Czas pokaże... Przy czym te leki też są postępem na tle czasów, gdy medycyna była wobec podobnych schorzeń kompletnie bezsilna...

    Wydaje mi się, że ona dotarła do niego w kolejnym barclayowym odcinku, a tutaj nie zrobiła nic wiele.. Była tylko wyobrażeniem Barclaya, postacią z cudownego fantastycznego świata...

    Może rozpoczęła już to docieranie, tylko nam go nie pokazano, bo fabularny nacisk poszedł na co innego?

    Nadal nie mogę się doczekać XD

    To już jutro 😉 .

    Wiesz co, brzmi to raczej lamersko...

    Jak deus ex-machina - zdecydowanie. Ale czy zaraz lamersko? Mieści się w logice i regułach funkcjonowania uniwersum.

    Musiałaby się cofnąć w czasie, jak nasi bohaterowie...

    Owszem.

    O, zobaczymy... Ja tam na Jurati już postawiłam krzyżyk 😛

    Czy aby na pewno, skoro piszesz "zobaczymy"? 😉

    ps. Daniel Tessier o odcinku 2x03:
    http://danieltessier.blogspot.com/2022/03/trek-review-pic-2-3-assimilation.html

    Pleiades
    Uczestnik
    #247034

    To chyba masz powód żeby z nią empatyzować, mimo tego, co - nie będąc do końca sobą - zrobiła?

    Ale ona wzbudza u mnie taką jakąś... niechęć (delikatnie mówiąc). Wybielili ją niby faktem, że nie była w tym momencie świadoma swoich decyzji, zbyt niestabilna, wręcz odrealniona... Ale... no kurczę, jak mordowała Bruce'a, to odniosłam wrażenie, że wiedziała co robi :E
    We współczesnym świecie by powołano całą komisję, aby ustalić, czy ktoś był poczytalny czy nie w chwili popełnienia przestępstwa.. Grono psychiatrów i psychologów by się tym zajmowało, zapewne przez lata (w których to latach osoba ta byłaby zamknięta w psychiatryku). A tu... nic. Ot fakt stwierdzony, lecimy dalej.

    Prawda. Bo z jednej strony obowiązywała zawsze zasada by nie obwiniać bohaterów o wpadki scenarzystów (tym sposobem rozgrzeszano np. Rikera i Picarda z podejmowania dziwnych decyzji w GEN)

    A jakie niby dziwne decyzje podjęli w GEN?

    z drugiej jednak nie dostaliśmy dostatecznie spójnego portretu psychologicznego Jurati, by ocenić co w jej zachowaniu jest burakiem, a co nie.

    No właśnie. Może ona już przejawiała jakieś zachowania psychotyczne, pracując w Instytucie Daystroma? Może w ogóle nie powinno się jej zostawiać samej z Maddoxem?

    Tak, w takim wypadku na to by wyszło, i wtedy uznałbym, że takim sposobem twórcy strzelili sobie w stopy po raz kolejny...

    A wiesz, ja bym nawet się cieszyła, gdyby została villainem sezonu. Moje nielubienie jej miałoby wtedy sens.
    Oczywiście, na końcu by ją znowu wybielili, że niestabilna, że nie wiedziała co robi, i tym podobne wymówki scenarzystów :/

    Przeszedł od wtedy jednak długą drogę...

    Długą, fakt. Ale czy kiedykolwiek uznał Datę jako osobę? Czy tak samo potraktował jego braci? Bo wydaje mi się, z tego co widzę na ekranie, że nie...

    Z tego, co piszesz, można sądzić, że jednak się do niego przywiązałaś... 😉

    Po prostu żal mi tego dupka XD
    Był znanym cybernetykiem, nieutalentowanym - okej, ale był też człowiekiem. Morderstwo na nim nie miało w sumie żadnego sensu fabularnego i było niepotrzebne. Zresztą uważam, że żaden człowiek nie zasłużył sobie na taką śmierć...

    Nie mogę jednak uczynić założenia, które podważa domyślne zasady świata*.

    * Choćby takie, że oficerowie GF są kompetentni, czy że - jak widać - Trekowi ludzie są statystycznie stabilniejsi psychicznie niż my, co z czegoś musi wynikać.

    Może to nie doradcy spełniają tu swoją rolę, a po prostu ludzkość kształtuje się w byciu kimś lepszym? Może naprawdę przeszliśmy ewolucję przez te 300 lat, a taki Barclay jest wyjątkiem i dlatego tak trudno dla niego o skuteczne leczenie?
    Co nie wyjaśnia faktu, że wszyscy go traktowali jak zarazę...

    Czas pokaże... Przy czym te leki też są postępem na tle czasów, gdy medycyna była wobec podobnych schorzeń kompletnie bezsilna...

    Wiem.. Ale jak by przeanalizować historię medycyny, to wydaje mi się, że obecnie więcej ludzi cierpi na depresję i inne schorzenia, niż, dajmy na to, miało to miejsce 100 lat temu.. Oczywiście, problemy też się wtedy zdarzały, ale nie tak nasilone. Cywilizacja nas powoli wykańcza...

    Może rozpoczęła już to docieranie, tylko nam go nie pokazano, bo fabularny nacisk poszedł na co innego?

    Może. Ale wg mnie ten odcinek "Hollow Pursuits" jest wielką krytyką psychologii i relacji międzyludzkich. Więcej będziemy mieli w "PPhantasms", którego reckę właśnie piszę 🙂

    Może rozpoczęła już to docieranie, tylko nam go nie pokazano, bo fabularny nacisk poszedł na co innego?

    Spekulacje, spekulacje...

    Czy aby na pewno, skoro piszesz "zobaczymy"? 😉

    Jak już mówiłam, ucieszę się, jak jakiś jeszcze numer odwali XD

    Toudi
    Uczestnik
    #247035

    Star Trek Picard 2x04 - koniec nostalgii. Dziś pojechali chyba po wszystkich możliwych złych zagraniach.

    Po pierwsze zupełny brak odniesień do TNG Time's Arror (czyli dwu odcinkowca z przełomu 5 i 6 sezonu. Niby u Guinam pojawił się jakiś przebłysk, jak Picard się przedstawił, ale to chyba bardziej była reakcja, na to że wie kim jest i że pochodzi z przyszłości, niż przypomnienie sobie u niej wydarzeń sprzed 135 lat.

    Zabili odniesienie do 10 dziobowego. Skoro bar się tak nazywał już w 21 wieku, to co to za aluzja do przedniego serialu?

    Co do zachowania bohaterów szukających Riosa - no typowe Legendy Jutra. Zjebali, aby zjebać jeszcze bardziej, aby niby naprawić. No tego nie chce oglądać. No i nagle potrafią auto prowadzić. Z tego co pamiętam, to raczej powinni mieć z tym problem. A i 7of9 nie była razem z Voyagerem w końcówce XX wieku...

    No i końcówka. Laris (ta Romulanka, co się w niej Picard zabujał) ma być tym neutralnym Obserwatorem, no bez jaj. Co to ma być? A jeśli tylko wygląda jak ona, to jeszcze gorsze. Bo twórcom się nawet nie chciało potrudzić.

    Q bez mocy, no to jest "nieoczekiwane". Czyżby Q ratując Picarda i linię czasową ratował siebie? Kim był ten Borg, który przeszedł w pilocie przez tę wyrwę czasową?(Bo to chyba nie było międzywymiarowe).

    W sumie jedynym pozytywem odcinka była scena na statku. Oszustwo na królowej.

    Pleiades
    Uczestnik
    #247038

    Nie czytam, aby uniknąć spoilerów.
    I zaraz, skąd masz nowy odcinek? Na Amazon Prime jeszcze go nie mam...

    Q__
    Uczestnik
    #247042

    Pleiades said

    Ale... no kurczę, jak mordowała Bruce'a, to odniosłam wrażenie, że wiedziała co robi :E

    Mógł nią kierować tzw. afekt patologiczny:
    https://www.polityka.pl/jamyoni/1683478,1,jak-psychiatra-patrzy-na-zbrodnie.read

    We współczesnym świecie by powołano całą komisję, aby ustalić, czy ktoś był poczytalny czy nie w chwili popełnienia przestępstwa.. Grono psychiatrów i psychologów by się tym zajmowało, zapewne przez lata (w których to latach osoba ta byłaby zamknięta w psychiatryku). A tu... nic. Ot fakt stwierdzony, lecimy dalej.

    W świecie ST i diagnozowanie, i leczenie, i postępowania sądowe zajmują mniej czasu, niż w rzeczywistości za oknem. To akurat optymistyczne.

    A jakie niby dziwne decyzje podjęli w GEN?

    Picard wyskoczył z Nexusa w takie miejsce w czasie, by sobie wręcz utrudnić zadanie (mógł wcześniej) i tym samym naraził Kirka, Riker nie powalał talentami jako dowódca Ent-D (a przecież był to pierwszy oficer GF, który pokonał Borga, późniejszy wynalazca słynnego manewru).

    Może ona już przejawiała jakieś zachowania psychotyczne, pracując w Instytucie Daystroma?

    Wiemy, że się leczyła. Pytanie o skalę tych zachowań (wcześniej)...

    Może w ogóle nie powinno się jej zostawiać samej z Maddoxem?

    Niby nic nie wskazywało, że może się tak zachować...

    A wiesz, ja bym nawet się cieszyła, gdyby została villainem sezonu. Moje nielubienie jej miałoby wtedy sens.

    Czyli jest w Tobie gotowość polubienia jej? 😉

    Oczywiście, na końcu by ją znowu wybielili, że niestabilna, że nie wiedziała co robi, i tym podobne wymówki scenarzystów :/

    Jednak ten sam numer zaserwowany już drugi raz robiłby b. złe wrażenie.

    Długą, fakt. Ale czy kiedykolwiek uznał Datę jako osobę? Czy tak samo potraktował jego braci? Bo wydaje mi się, z tego co widzę na ekranie, że nie...

    Z Datą, w pewnym sensie, nawiązał korespondencyjną przyjaźń, za gatunek androidów, poniekąd, oddał życie... Więc...

    Po prostu żal mi tego dupka XD

    Czyli jw. 😉

    Był znanym cybernetykiem, nieutalentowanym

    Dlaczego zaraz nieutalentowanym? (Owszem, byli zdolniejsi, ale bez przesady...)

    Morderstwo na nim nie miało w sumie żadnego sensu fabularnego i było niepotrzebne.

    Takie uroki ery Kurtzmana...

    Może naprawdę przeszliśmy ewolucję przez te 300 lat, a taki Barclay jest wyjątkiem

    Jaka by była odpowiedź G.R. na to pytanie wydaje się oczywiste. Jakich my sobie udzielimy zależy od tego, jakie miejsce w swoich headcanonach przewidzimy dla (co najmniej pewnych wątków) ORV i LD (PIC i DSC w sumie też).

    Co nie wyjaśnia faktu, że wszyscy go traktowali jak zarazę...

    Co, jak się zgodziliśmy, zgrzyta, ale traktowali go tak do czasu...

    Ale jak by przeanalizować historię medycyny, to wydaje mi się, że obecnie więcej ludzi cierpi na depresję i inne schorzenia, niż, dajmy na to, miało to miejsce 100 lat temu.. Oczywiście, problemy też się wtedy zdarzały, ale nie tak nasilone. Cywilizacja nas powoli wykańcza...

    Może potrzebujemy czasu, by się zaadaptować do (cywilizacyjnych) zmian... Z drugiej strony, ile się w rozmaitych kronikach, i w klasycznej literaturze, czyta o gwałtownych (w tym samobójczych) zgonach, więc czy ja wiem, czy tak lepiej było?

    Ale wg mnie ten odcinek "Hollow Pursuits" jest wielką krytyką psychologii i relacji międzyludzkich.

    Że w/w relacji - zgoda. Choć osiągnięto to za cenę chwilowego odtrekowienia bohaterów.

    Spekulacje, spekulacje...

    Jako żywo, jednak zgodne z wizją G.R.

    Toudi said

    Star Trek Picard 2x04 - koniec nostalgii. Dziś pojechali chyba po wszystkich możliwych złych zagraniach.

    Czekaliśmy, aż to nastąpi, i doczekaliśmy się, niestety...

    Zabili odniesienie do 10 dziobowego. Skoro bar się tak nazywał już w 21 wieku, to co to za aluzja do przedniego serialu?

    Z drugiej strony... Mogłaby to być ciekawa fabularna zagadka - skąd u Guinan skłonność do tego numeru i nazwy*. Wątpię jednak by dalej ten wątek pociągnęli, na zabawie dla zabawy (podobnej do wcześniejszej z 47) się pewnie skończy...

    * Owszem, nieco buraczana, bo wyszłoby, że funkcje pomieszczeń na Ent-D dobrano dla jej wygody/potrzeby.

    Czyżby Q ratując Picarda i linię czasową ratował siebie?

    To by tłumaczyło scenę przefasonowania nosa - desperacją.

    Pleiades said

    I zaraz, skąd masz nowy odcinek? Na Amazon Prime jeszcze go nie mam...

    W USA pojawiają się wcześniej, niż (legalnie) u nas...

    Toudi
    Uczestnik
    #247043

    Czekaliśmy, aż to nastąpi, i doczekaliśmy się, niestety...

    No smuteczek. Ale tu poza ogólną słabą nutą odcinka, dokopuje im, brak beznadziejnego Disco, który w porównaniu 1:1 pewno im przez 3 poprzednie odcinki, podnosił ocenę. 😉

    Z drugiej strony... Mogłaby to być ciekawa fabularna zagadka - skąd u Guinan skłonność do tego numeru i nazwy*. Wątpię jednak by dalej ten wątek pociągnęli, na zabawie dla zabawy (podobnej do wcześniejszej z 47) się pewnie skończy...

    * Owszem, nieco buraczana, bo wyszłoby, że funkcje pomieszczeń na Ent-D dobrano dla jej wygody/potrzeby.

    Dla mnie to burak. Biorąc pod uwagę, ile do tej pory dobrze zagrali nostalgii, to tu jakieś herezje zrobili. I pytanie czemu? Przecież postać Guinam ma jakąś historię, coś o niej wiemy. Można by spokojnie dać inną nazwę. Właśnie mogli się jakoś do Time's Arrow tu odnieść. Zapunktować u widzów. Ale nie woleli przekozaczyć.
    I co jest ciekawe, bo w pilocie ten sam bar dobrze zagrał na nucie nostalgii. Tak, jakby wówczas ktoś pomyślał, że tego może widz oczekiwać. A tu?

    I zaraz, skąd masz nowy odcinek? Na Amazon Prime jeszcze go nie mam...
    W USA pojawiają się wcześniej, niż (legalnie) u nas...

    Strasznie nie cierpię geolakalizacji i traktowania Polski jako kraju 3 świata. Więc się buntuję i oglądam kiedy chce, gdzie chce i jak chce. A nie, że mi powiedzą, że mój telewizor jest już za stary, aby oglądać na nim HBO... 😉
    No więc, skąd mam? Internet. Ale to opowieść na inny temat. Bo mimo wszystko obecne VOD cofa VOD o dekadę.
    (wiecie, że Prime na linuksie stremuje tylko SD. Wydaje mi się, appka na androida też nie stremuje w fullHD (1080p).

    Q__
    Uczestnik
    #247044

    No smuteczek.

    Ale i brak zaskoczenia...

    Ale tu poza ogólną słabą nutą odcinka, dokopuje im, brak beznadziejnego Disco, który w porównaniu 1:1 pewno im przez 3 poprzednie odcinki, podnosił ocenę.

    Mówisz, że PIC bronił się głównie przez (wiadomy) kontrast, sam z siebie ma z tym kłopot? 😉

    (Przy czym nawet nie wiem czy chodzi o to, że PIC jest zaraz wiele lepszy, bardziej, że podobniejszy stylem do klasycznego ST, miejscami*.)

    * I np. teraz, skacząc +/- w nasze czasy na tym podobieństwie nie pojedzie, co obnaża jego wady...

    tu jakieś herezje zrobili. I pytanie czemu?

    Bo Kurtzman dość długo pracował z Abramsem, by polubić otwieranie mystery boxów bez ładu i składu? Bo chcieli wzmocnić efekt (a jak się polepszy...)?

    Toudi
    Uczestnik
    #247046

    Mówisz, że PIC bronił się głównie przez (wiadomy) kontrast, sam z siebie ma z tym kłopot? 😉

    (Przy czym nawet nie wiem czy chodzi o to, że PIC jedt zaraz lepszy, bardziej, że podobniejszy stylem do klasycznego ST, miejscami*.)

    * I np. teraz, skacząc +/- w nasze czasy na tym podobieństwie nie pojedzie, co obnaża jego wady...

    To się wszystko nakłada.
    Oglądasz irytujący Star Trek Discovery (wiem, to moja własna opinia o jakości), denerwują cię te ujęcia, kolory, starwarsowa moc, zamiast startrekowa nauka. I nagle dostajesz Piicarda, który bliższy jest poprzednim seriom niż serial, który się oglądało godzinę wcześniej. To wiadomo, że punktuje na korzyść Picarda. Czy to znaczy, że sam z siebie się nie bronił? Nie. Ale pewno gdyby był tylko on, bez kontrastu do słabego Disco, to jego odbiór byłby bardziej neutralny. Zresztą to samo było z Orville parę lat temu.

    Ten skok w 21 wiek też boli. Nie bez powodu porównuję to do Legend, i nie żeby Legendy były jakoś totalnie beznadziejne. Ale to luźny serial, który opiera się na tym, że bohaterowie mimo głupich błędów zawsze sobie dobrze radzą. Ktoś mi powie, po co Rios wrócił? Przecież ma konkretną misję. Naprawdę nie potrzebowaliśmy jego przygód z imigracyjnymi. No chyba, że chcieli by nam pokazać jakieś zbrodnie. Typu mordowanie nielegalnych imigrantów, albo wrzucanie ich do gett (mocno wątpię, aby w te tony poszli, choć wspomnienie nazistów we Francji...)

    Q__
    Uczestnik
    #247048

    starwarsowa moc, zamiast startrekowa nauka.

    Skoro o tym mowa... Rzuć okiem 😉 :
    https://trek.pl/forum/topic/trek-humor/page/25/#post-246954

    Ale pewno gdyby był tylko on, bez kontrastu do słabego Disco, to jego odbiór byłby bardziej neutralny. Zresztą to samo było z Orville parę lat temu.

    Swoją drogą: którą z tych serii stawiasz dziś wyżej, ORV czy PIC?

    (I ORV czy początek obecnego sezonu picardowego?)

    Ten skok w 21 wiek też boli.

    Jak pisałem - oszczędności, przekroczyli budżet parę sezonów DSC temu, i wciąż się szczypią. Próba zdyskontowania sukcesu ST IV najpewniej też.

    Naprawdę nie potrzebowaliśmy jego przygód z imigracyjnymi.

    Chyba b. chcieli przy okazji skomentować politykę imigracyjną USA, zwł. trumpowe zaostrzenie jej kursu...

Wyświetlanie 15 wpisów - od 271 do 285 (z 896 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram