Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Lower Decks
Mamy i trailer drugiej połowy bieżącego sezonu LD:
https://intl.startrek.com/videos/watch-star-trek-lower-decks-mid-season-trailer
Mirrory, Borg, poza tym wszystko standardowo...*
* Bo dojście do etapu Wielkiego Ratowania Wszechświata też się w tym standardzie mieści, zwł. po ORV "Identity".
Recenzje odcinka "An Embarrassment of Dooplers":
https://trekmovie.com/2021/09/09/review-star-trek-lower-decks-takes-pride-in-itself-in-an-embarrassment-of-dooplers/
https://blog.trekcore.com/2021/09/star-trek-lower-decks-review-an-embarrassment-of-dooplers/
https://treknews.net/2021/09/09/review-star-trek-lower-decks-205-embarrassment-dooplers/
https://www.tor.com/2021/09/09/was-i-too-much-trouble-star-trek-lower-decks-an-embarrassment-of-dooplers/
https://www.jammersreviews.com/st-ld/s2/embarrassment-of-dooplers.php
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/low2.htm#anembarrassmentofdooplers
I - jeszcze okołopierwszosezonowa - pochwała Lower Decks:
https://nerdheim.pl/post/recenzja-serialu-star-trek-lower-decks/
EDIT:
Tym razem będę pierwszy. Jeśli chodzi o "An Embarrassment of Dooplers", to... podobało mi się. Owszem oglądałem podwójnie z braku laku - LD w zastępstwie ORV, które znów stanowi dla mnie namiastkę klasycznego Treka. Owszem, są tam elementy skrajnie wątpliwe - biologia tytułowego gatunku, demolujący sporą część stacji (chyba Federacyjnej) pościg, czy finalne rozwalenie przyjęcia snobom z czołówki Floty (pierwsze, choć - oczywiście - nawiązuje do Tribbli jest znacznie bardziej niewiarygodne niż biologia Zmiennych czy kosmicznych ameb; drugie i trzecie nie powinno ujść bezkarnie przy teoretycznych - z praktycznymi bywało rozmaicie - możliwościach Trekowego monitoringu; poza tym ile demolki można w naszej ulubionej franczyzie znieść), ale... z drugiej strony fajnie, że dostaliśmy w końcu psychologiczne konsekwencje minionych zdarzeń - Rutherford zmagał się z efektami uprzedniej utraty pamięci, Mariner i Boimler przepracowywali psychologicznie minioną rozłąkę (przy czym było widać, że ich relacja staje się partnerska - on zyskał nieco wewnętrznej siły, ona nie boi się już przyznać do słabości; zobaczyliśmy też, że zostali potraktowani jako para, choć sami temu zaprzeczają 😉 ). Dostaliśmy również fajne nawiązanie do wątku zawiedzionych wspólników dawnych interesów Quarka - tym razem podobny ogon ciągnie się - rzecz jasna - za Beckett. Poznaliśmy nieznany epizod z życia Kirka i Spocka, którego przypomnienie służyło przerzuceniu mostu pomiędzy herosami XXIII stulecia, a naszymi bohaterami (b. ładny wątek legacy). Wątek Obcego dyplomaty i kłopotów z nim dało się odczytać jako subtelne wyszydzenie obecnej mody na nadwrażliwość. Miło też było po raz kolejny zobaczyć, że najwięksi bohaterowie GF (Data) i może też ich przeciwnicy (Lore) mają status - za przeproszeniem - celebrytów. A wielki bankiet, wokół którego kręciła się fabuła, choć ostatecznie dla większości bohaterów niedostępny, a przez jedynego, który zdołał się tam (również w efekcie minionych zdarzeń) wkręcić - wzgardzony (i pokazany w sumie jako niesympatyczna, snobistyczna, impreza) przyniósł jednak powiew - mówiąc modnie - aspiracyjności, Gwiezdnoflotowego elitaryzmu (i powrót znanych twarzy - zobaczyliśmy Shelby, Okonę i Pierwszego Elizabeth o facjacie... odrzuconego wczesnego projektu Saru - zaiste w ST nic nie ginie). W końcu też ujrzeliśmy załogę Cerritosa - z górnych i dolnych pokładów - jako może i dysfunkcyjną, ale jednak zżytą rodzinę.
Choć z drugiej strony trudno się nie wkurzyć oglądając fish people w zbiorniku z wodą, gdy się pomyśli jak egzotyczne gatunki i planetarne scenerie moglibyśmy oglądać (np. zamiast wewnątrzstacyjnej repliki nieszczęsnego - bo budzącego traumatyczne wspomnienia i niefajnie odblaskowego - Freecloud) gdyby McMahan poszedł trochę w ślady TAS, i postawił na eksplorację Nieznanego, zamiast bawić się tylko nawiązaniami.
podobało mi się.
Mi w sumie też. 🙂
pierwsze, choć - oczywiście - nawiązuje do Tribbli jest znacznie bardziej niewiarygodne niż biologia Zmiennych czy kosmicznych ameb
Owszem, mnie też uwierało. Oczywiście, zawsze można próbować to jakoś tłumaczyć, że ich humanoidalny wygląd to tylko przykrywka, a tak naprawdę są jakimiś energetycznymi formami życia, którym namnażać się łatwiej. Może i holograficznymi, następne ogniwo w ewolucji voyagerowego EMH i mu podobnych - gdzie w tym przypadku pewne impulsy powodują kopiowanie programu, inne usuwanie owych kopii? Na upartego wszystko da się wytłumaczyć. 🙂
drugie i trzecie nie powinno ujść bezkarnie przy teoretycznych - z praktycznymi bywało rozmaicie - możliwościach Trekowego monitoringu
Bo wszystko poszło na konto Boimlera - klona i to on dostanie reprymendę. 😀 Zresztą podobał mi się komentarz Boimlera o swojej kopii, że straszny z niego lizus - niewątpliwie trafna (auto)obserwacja. 🙂
z drugiej strony fajnie, że dostaliśmy w końcu psychologiczne konsekwencje minionych zdarzeń
Tak, tak i jeszcze raz tak. Dobre to było, i na plus odróżniające się od Rutherforda wcześniej przechodzącego nad swoją amnezją do porządku dziennego, czy Shaxsa wracającego z umarłych "bo tak".
Poznaliśmy nieznany epizod z życia Kirka i Spocka, którego przypomnienie służyło przerzuceniu mostu pomiędzy herosami XXIII stulecia, a naszymi bohaterami (b. ładny wątek legacy)
Tak, i znowu fajna pozytywna odmiana od (obecnych i w tym odcinku) nawiązań pchanych na siłę i bez większego powodu - tu powód był, fabularnie uzasadniony, i poniekąd zgodny ze znaną awanturniczością Jamesa T. Kirka (pewnie Spock przy tej okazji "dostał rykoszetem" jako jego bliski współpracownik).
najwięksi bohaterowie GF (Data) i może też ich przeciwnicy (Lore) mają status - za przeproszeniem - celebrytów
To już widzimy od początku LD (ba, i wcześniej, taki Captain Picard Day się kłania, gdzie też różne lalki z podobizną JeanLuca robiono), ale jednak Data bądź co bądź zginął podczas służby - naprawdę wypada tak robić butelki płynu do kąpieli z podobizną "poległego żołnierza"? Mi ten motyw mniej pasował (i raczej zaliczyłbym go do wspomnianych nawiązań "na siłę").
(i pokazany w sumie jako niesympatyczna, snobistyczna, impreza) przyniósł jednak powiew - mówiąc modnie - aspiracyjności, Gwiezdnoflotowego elitaryzmu
Mi się to podobało, jako sprytny przykład de-utopizacji Floty, czy też tego, jak owa utopia jest powierzchowna i "na pokaz" - bo niby oficjalnie wszyscy równi, ale nieoficjalnie są i równiejsi, tacy co na imprezę mogą wejść. 🙂 Wolę takie zagrania niż rzucającą mięsem admirał z PIC.
Okonę
Którego zasłonięte (brakujące?) oko ponoć nawiązuje do tego, jak ma wyglądać w Prodigy.
ujrzeliśmy załogę Cerritosa - z górnych i dolnych pokładów - jako może i dysfunkcyjną, ale jednak zżytą rodzinę
Tak, bardzo w tradycji dawnych seriali, i w opozycji do tych nieszczęsnych początków DSC, gdzie każdy każdym gardził... (na szczęście naprawionych w 2 i 3 sezonie)
Na upartego wszystko da się wytłumaczyć. 🙂
Da się, choćby sławetną particle synthesis*, choć jest to pomysł na metabolizm na poziomie komiksów o X-Men.
* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=3&topic=3390&page=1#msg303645
Bo wszystko poszło na konto Boimlera - klona i to on dostanie reprymendę. 😀
Eee, można przecież - przy głębszym sprawy badaniu - ustalić gdzie był Titan i Will B., a gdzie Brad.
Zresztą podobał mi się komentarz Boimlera o swojej kopii, że straszny z niego lizus - niewątpliwie trafna (auto)obserwacja. 🙂
Taak, też się tu uśmiechnąłem.
Dobre to było, i na plus odróżniające się od Rutherforda wcześniej przechodzącego nad swoją amnezją do porządku dziennego
A zwłaszcza od wątku Uhury, której pamięć - bez widocznych ekranowych konsekwencji - wyzerował Nomad.
Shaxsa wracającego z umarłych "bo tak".
Nie wykluczam, że i tu dostaniemy ciąg dalszy.
znowu fajna pozytywna odmiana od (obecnych i w tym odcinku) nawiązań pchanych na siłę i bez większego powodu - tu powód był, fabularnie uzasadniony
Owszem. A i realizacja b. ładnie wypadła. I trudno było się nie wzruszyć widząc napis "Mariner + Boimler" obok starego "Kirk + Spock"*.
* IMHO najlepszy taki moment świadomego celebrowania Trekowego dziedzictwa od momentu zakończenia STC.
(Swoją drogą czy tym sposobem nie zagrali również delikatnie na nucie domniemań romansu nie tylko między protagonistami LD, ale i w/w panami?)
naprawdę wypada tak robić butelki płynu do kąpieli z podobizną "poległego żołnierza"?
Tylko zauważmy, że nie dystrybuuje (a więc chyba i nie produkuje) tego (raczej) Fedek, a Obcy o którego normach kulturowych i etyce nic nie wiemy (a mogą być one - mimo różnic w biologii - mało odmienne od ferengijskich).
Mi się to podobało, jako sprytny przykład de-utopizacji Floty
Owszem, idący w kierunku, który od dawna postulowałem (czyli pokazujący rzeczywistość lepszą od naszej, ale niepozbawioną swoich własnych - z naszego punktu widzenia może i błahych - napięć; co zresztą idealnie współgra z tym, co pisał G.R. w wytycznych dla scenarzystów TNG - że to ludzie lepsi od nas, ale wciąż ludzie*):
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=3476&page=5#msg282897
* Przypomnijmy, może nie wszyscy czytali:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=4331&page=3#msg340352
Tymczasem na blogu SKoST pojawiła się zaległa recenzja poprzedniego (!) odcinka:
http://trekclivos79.blogspot.com/2021/09/mugato-gumato-lower-decks-s02-e04.html
A tu jeszcze mamy analizę easter eggs z obecnego:
https://trekmovie.com/2021/09/12/from-kirk-to-okona-star-trek-lower-decks-easter-eggs-in-an-embarrassment-of-dooplers/
(Najbardziej, rzecz jasna, cieszy, że stacja należała do znanej i lubianej klasy Watchtower:
https://memory-beta.fandom.com/wiki/Watchtower_class)
I promocyjne obrazki z następnego:
https://trekmovie.com/2021/09/13/preview-the-spy-humongous-with-new-images-and-trailer-from-star-trek-lower-decks-episode-205/
https://blog.trekcore.com/2021/09/new-star-trek-lower-decks-images-the-spy-humongous/
https://treknews.net/2021/09/13/preview-star-trek-lower-decks-206-spy-humongous/
Analiza zwiastuna drugiej połowy obecnego sezonu:
https://trekmovie.com/2021/09/15/analysis-star-trek-lower-decks-mid-season-trailer-packs-a-punch-with-action-and-trek-fun/
I recenzje epizodu "The Spy Humongous":
https://blog.trekcore.com/2021/09/star-trek-lower-decks-review-the-spy-humongous/
https://treknews.net/2021/09/16/review-star-trek-lower-decks-206-spy-humongous/
https://trekmovie.com/2021/09/16/review-star-trek-lower-decks-gets-smart-in-the-spy-humungous/
https://www.tor.com/2021/09/16/red-shirts-and-big-helmets-star-trek-lower-decks-the-spy-humongous/
https://www.jammersreviews.com/st-ld/s2/spy-humongous.php
A SKoST wciąż odcinek do tyłu:
http://trekclivos79.blogspot.com/2021/09/an-embarrassment-of-dooplers-lower.html
EDIT:
Wracając jednak do "The Spy Humongous". Obejrzałem ten odcinek i ja, i znów mi się podobało. Owszem, ponownie mamy przegięte lowerdeckizmy, z malowniczymi efektami wywieranymi przez pozaziemskie próbki i artefekty na czele, ale zasadniczo było b. Trekowo. Kapitan Freeman - mylona przez Pakledów z Janeway - może i nie zdołała doprowadzić do pokoju z nimi (bo też nie takie intencje mieli), ale wygrała szpiegowsko-dyplomatyczny pojedynek dzięki zrozumieniu toku ich myślenia i kulturowych zasad* (wątek stary jak Złoty Wiek amerykańskiej SF, ale wciąż cieszy). W/w próbki - co by nie gadać o sposobie ich ukazania - niosły powiew klasycznego klimatu eksploracji (ileż wypchniętych poza ekran klasycznoTrekowych fabuł musiało się za ich pozyskaniem kryć). Wreszcie Boimler, dostawszy szansę dołączenia do następców niesławnych snobistycznych grup kadeckich z TNG i DS9, zwących się - hehe - Redshirts - nie tylko otrząsnał się z ich wpływu, uświadamiając sobie, albo od początku wiedząc, co w służbie w GF jest istotne**, ale i dokonał tego, co ani Wesley'owi, ani Nogowi nie wyszło - zreformował nowych kolegów (poza przywódcą). Wreszcie - w roli bonusa - Armus poniósł w finale choć symboliczną karę za śmierć Tashy, obrócony w pośmiewisko.
I jeszcze jedno - szczerze się zaśmiałem widząc jak załogowy Kzinti przyjmuje zgarbioną pozycję znaną z TAS-u, by zaraz potem wrócić do człekopodobnej, sprężystej, pozy.
Stanowczo, LD nie dało nam jeszcze Trekowego arcydzieła, ale w dostarczaniu solidnej średnizny (poziom porównywalny z przeciętnymi odcinkami VOY i czołowych fanprodukcji) staje się coraz lepsze.
* I nawet ładnie zostało to pokazane - okazało się, że wzmianki o nie dość wielkim hełmie mają sens, a zaprezentowana struktura władzy - naczelny dowódca, królowa, król, imperator - nieźle pasuje do megalomanii jaką zwykle cechują się mało inteligentni brutalni cwaniacy.
** Przy czym sposób poprowadzenia tego wątku - ambitni oficerowie starający się kopiować wybitnych kapitanów i wygłaszać płomienne mowy da się czytać jako kpinę z Saru i - znacznie delikatniejszą, a hołdem podszytą - z Picarda, ale też jako komentarz do współczesnego ST, gdzie Redshirci robiliby za Discovery i PIC - powielające przemówienia o ideałach z przeszłości, ale nie czujące ich ducha, natomiast Boimler za Lower Decks - produkcję nie bojącą się śmieszności, ale tym duchem przesiąkniętą; lub jako obronę McMahana przed fanami starego zarzucającymi mu niedostatek Trekowości (których symbolizowałaby w tym wypadku w/w grupka niesympatycznych - acz nie do przesady, bo dobre intencje mających - snobów).
ps. Swoją drogą odnotowania godne, że każda kolejna odsłona LD ma na IMDB mniej oceniających i recenzji...
Schneiderowi się podobało.
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/low2.htm#thespyhumongous
Przy okazji zauważył, że w odcinku powróciły świecące rurki, o których ongiś dyskutowaliśmy na Phoenixie:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=1488&page=0#msg329705

Koszulka z motywem Cerritosa to zaś chyba nawiązanie do DISCO. 🙂
Ale ogólnie jakiś taki obojętny jestem wobec tego odcinka. Niby sporo się działo, ale jakoś tak nie porwało.
Koszulka z motywem Cerritosa to zaś chyba nawiązanie do DISCO. 🙂
Tak, ale widzę tam fintę w fincie - bo z jednej strony śmiejemy się z Trekowych gadgetów, z drugiej - rozbudzamy na nie apetyt (bo kto wie czy taka koszulka zaraz się nie pojawi, a przynajmniej czy jakaś część fandomu nie będzie się jej - zobaczywszy - domagać)...
Ale ogólnie jakiś taki obojętny jestem wobec tego odcinka.
Może dość już masz trekowej przeciętności, czekasz na arcydzieło? 😉
Analiza easter eggs z bieżącego odcinka:
https://trekmovie.com/2021/09/19/from-enterprise-to-armus-star-trek-lower-decks-easter-eggs-in-the-spy-humongous/
I promocyjne obrazki z następnego - "Where Pleasant Fountains Lie":
https://treknews.net/2021/09/20/preview-star-trek-lower-decks-207-where-pleasant-fountains-lie/
https://trekmovie.com/2021/09/20/see-preview-images-and-trailer-for-star-trek-lower-decks-episode-207-featuring-jeffrey-combs/
https://blog.trekcore.com/2021/09/new-star-trek-lower-decks-images-where-pleasant-fountains-lie/
I promocyjne obrazki z następnego
Czyli Billups pochodzi z jakiegoś królewskiego rodu? No i Jeffrey Combs wraca! Znając zamiłowanie LD do easter eggów, zdziwiłbym się, gdyby zabrakło jakiegoś nawiązania do którejś lub kilku z jego wcześniejszych ról.
Tak sobie poza tym myślę, fajnie i bardzo w duchu ST byłoby, gdyby Packledzi, na koniec sezonu 1 wprowadzeni jako główni wrogowie, na koniec sezonu 2 jakoś jednak dogadali się z Federacją i zawarli jakiś pakt czy coś w tym stylu. A może nawet, dzięki jakiejś federacyjnej technologii czy czemuś takiemu, nieco by "zmądrzeli"?
Czyli Billups pochodzi z jakiegoś królewskiego rodu?
Na to wygląda*. A ta jego mamuśka(?) jakby na Królową Kier wymieszaną z Elżbietą I wystylizowana...
* Inna sprawa, że od czasu Plourr Ilo (https://starwars.fandom.com/wiki/Isplourrdacartha_Estillo) to się trochę klisza zrobiła.
Tak sobie poza tym myślę, fajnie i bardzo w duchu ST byłoby, gdyby Packledzi, na koniec sezonu 1 wprowadzeni jako główni wrogowie, na koniec sezonu 2 jakoś jednak dogadali się z Federacją i zawarli jakiś pakt czy coś w tym stylu. A może nawet, dzięki jakiejś federacyjnej technologii czy czemuś takiemu, nieco by "zmądrzeli"?
Tak sobie myślę, że dobrze myślisz 😉 .
ps. Jeszcze jedna pochwała LD:
https://sadgeezer.com/star-trek-lower-decks-series-review-at-sci-fi-sadgeezers/
Inna sprawa, że od czasu Plourr Ilo (https://starwars.fandom.com/wiki/Isplourrdacartha_Estillo) to się trochę klisza zrobiła.
Tak, ale pamiętajmy, że Billups to taki ichni odpowiednik Milesa O'Briena, czyli "najważniejszego człowieka w historii Floty". Tym samym czynienie zeń osoby o królewskim rodowodzie bardzo tu pasuje. 🙂
Tak sobie myślę, że dobrze myślisz
Z drugiej strony, czy taka ingerencja w gatunek nie byłaby naruszeniem pierwszej dyrektywy? 🙂 I tu mi się przypomina teoria SfDebris, że Packledzi to Menkowie z ENT "Dear Doctor". Z kolei Valakian z tego samego odcinka utożsamiał z Breenami (że niby noszone przez nich hełmy utrzymują ich przy życiu, po tym jak Phlox i Archer odmówili im pomocy w ich chorobie).
Tak, ale pamiętajmy, że Billups to taki ichni odpowiednik Milesa O'Briena, czyli "najważniejszego człowieka w historii Floty". Tym samym czynienie zeń osoby o królewskim rodowodzie bardzo tu pasuje. 🙂
Z drugiej strony pamiętajmy też, że prototyp wszystkich tych najważniejszych pochodził - jeśli wierzyć Moore'owi - od prostego bosmana 😉 :
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=2085&page=3#msg252485
I tu mi się przypomina teoria SfDebris, że Packledzi to Menkowie z ENT "Dear Doctor". Z kolei Valakian z tego samego odcinka utożsamiał z Breenami (że niby noszone przez nich hełmy utrzymują ich przy życiu, po tym jak Phlox i Archer odmówili im pomocy w ich chorobie).
Ano, ciekawa hipoteza. A do konwencji LD* b. pasowałoby sięgnięcie po nią 🙂 .
* Czerpanie z kanonu, powieści, fanonu, i skąd się jeszcze da...
Dzisiejszy odcinek to jeden z lepszych w LD moim zdaniem, a w sezonie może i najlepszy.
Nie było nachalnych nawiązań do wcześniejszych seriali (i to nawet mimo obecności J. Combsa); te co mieliśmy pasowały i były dość subtelne (czy tylko mi statek-pałac skojarzył się zarówno z sarkofagiem pseudo-Klingonów jak i okrętem cesarzowej z STD?).
Oba wątki poprowadzone ciekawie, liczyłem co prawda że się jakoś zbiegną, ale nie... No i Boimler w końcu odniósł wyraźne zwycięstwo nad Mariner, warte odnotowania i oby początek końca nudnego już wątku nieomylnej Beckett.
Może ze sceną seksu trochę przegięli, ale w sumie ST nie takie rzeczy już widział (znów się cesarzowa przypomina, zresztą w dość podobnym "trójkącie").
Dzisiejszy odcinek to jeden z lepszych w LD moim zdaniem, a w sezonie może i najlepszy.
Bo stanowiący lowerdecksowy 😉 odpowiednik ORV "Into the Fold"*, czyli nie będący przeżuwaniem starych wątków, a - mimo wszelkich nawiązań (o czym zaraz) - stanowiący (Ch. L. Bennett również to zauważył) samodzielną historię, a nawet dwie historie, które od biedy (tj. z ewentualną poprawką na rodzaj humoru) można sobie wyobrazić w klasycznym ST. No i element przegięto-akcyjny został zredukowany do minimum (ot, Tendi** i Rutherford trochę sobie pobiegali).
* Podobieństwo do którego przejawia się również w motywie zmuszonego do awaryjnego lądowania promu i niejakiej desperacji rozbitków.
** Odgrywająca rolę Keiko z "Armageddon Game", podczas gdy Freeman pogodziła się z (mniemaną) śmiercią Sama (z którym dwa odcinki temu integrowała się w stacyjnej knajpie; fakt, nie przy jednym stoliku) jeszcze łatwiej, niż Ben ze stratą swoich oficerów wówczas.
czy tylko mi statek-pałac skojarzył się zarówno z sarkofagiem pseudo-Klingonów jak i okrętem cesarzowej z STD?
Nie tylko Tobie, acz tropy do prześledzenia się na tym nie kończą. Problemy Billupsa z mamuśką przywodzą bowiem na myśl to, co przechodzić musieli starwarsowy książę Isolder:
https://starwars.fandom.com/wiki/Isolder
https://www.ossus.pl/biblioteka/Isolder
I Meredith Gentry z cyklu paranormali Laurell K. Hamilton (z tej parafii zdaje się pochodzić również sposób wykorzystania straży przybocznej, do którego jeszcze wrócimy):
https://en.wikipedia.org/wiki/Merry_Gentry
Jej planetarne władztwo wygląda na kosmiczny odpowiednik warhammerowej Bretonnii:
https://warhammerfantasy.fandom.com/wiki/Bretonnia
I wiedźmińskiego Toussaint:
https://wiedzmin.fandom.com/wiki/Toussaint
Ale też stanowi błyskawiczną falsyfikację mojej niedawnej tezy, że trudno byłoby wprowadzić techno-magów w krajobraz roddenberry'owskiego Treka, bo tamtejszy sposób postrzegania - i nazywania - rzeczy kojarzy się właśnie z nimi, a nieco odleglej i z TOS-owym odcinkiem "Catspaw" (którym chyba się JMS inspirował ich wymyślając). Do tego ichni - pokazany od niechcenia na okudagramie - krajobraz 😉 wpisuje się ironicznie w trekową tradycję przenoszenia między gwiazdy zamków:
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Castle
I smoków:
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Dragon
Dźwiękowa broń nadwornego minstrela też prezentuje się znajomo:
https://thundercats.fandom.com/wiki/Hot_Licks
Wreszcie... powiązanie kwestii praw do tronu ze sprawami seksualnymi* wpasowuje się w jeden ciąg obcoplanetarnych dziwactw z orville'owym rytuałem ja'loja, betazoidzkimi weselami i bajorańskimi obyczajami okołoporodowymi.
* Oznaczające, że cokolwiek łączy głównego inżyniera Cerritosa z jego scyborgizowanym pomocnikiem pozostanie raczej na - obcym samemu Platonowi 😉 - platonicznym poziomie.
No i Boimler w końcu odniósł wyraźne zwycięstwo nad Mariner, warte odnotowania
Racja. Przy czym dodać należy, że Brad pogrywa tam z nią trochę jak Picard z Rikerem gdy robił za Galena.
A finalna scena z przewożonym przez nich (sprowadzonym do rzędu fabularnej kliszy, choć przekonująco podstępnym), a granym przez Combsa, złym komputerem, ta w przepaścistym magazynie Instytutu Daystroma, nawiązuje, rzecz jasna, do sceny retrospekcyjnego snu z FC, pogrywając tym samym ze znanymi zarzutami, że Federacja jest jak Borg-bis.
Może ze sceną seksu trochę przegięli, ale w sumie ST nie takie rzeczy już widział (znów się cesarzowa przypomina, zresztą w dość podobnym "trójkącie").
Eetam, Roddenberry, który chciał, a nie mógł, podobne wątki wprowadzać tylko by się ucieszył 😉 .
Że zaś - choć może się mylę - tym sposobem w zasadzie omówiliśmy LD "Where Pleasant Fountains Lie", pozostaje mi tylko dorzucić nowy wywiad z McMahanem:
https://trekmovie.com/2021/09/22/interview-mike-mcmahan-talks-yanking-mugato-and-whats-next-for-star-trek-lower-decks/
