Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek: Lower Decks
Owszem.
W sumie to niech będzie go więcej. W końcu stałego członka ekipy o takiej funkcji nie mieliśmy w zasadzie od czasu Troi (no poniekąd Ezri, ale ona w tej roli niewiele robiła).
Swoją drogą ciekawe czy to oficer chadzający w cywilu
Myślę że raczej jest cywilem, na co wskazuje choćby to, że nie widać zbytniego respektu przed panią kapitan.
(jak Troi), czy cywil (jak Cassius... i "Troi" z ORV)...?
I znów mamy tu zresztą trochę inspirowanie się Orville'm przez ST (choć w sumie różni cywilni "nauczyciele" byli pokazani i w TNG, i w DS9 - Keiko choćby).
na co wskazuje choćby to, że nie widać zbytniego respektu przed panią kapitan.
Z drugiej strony... Personel medyczny GF (a psycholog się tu w sumie kwalifikuje) znany jest z tego, że rzadko komukolwiek respekt okazuje.
w sumie różni cywilni "nauczyciele" byli pokazani i w TNG, i w DS9 - Keiko choćby
W wypadku TNG mówiąc o cywilach można dorzucić fryzjera Mota i Guinan oczywiście... 😉 (W DS9 było ich nawet więcej, ale to była "trochę" inna sytuacja.)
Kilka nowych promos:
https://twitter.com/StarTrekOnPPlus/status/1425502273271066625
https://twitter.com/StarTrekOnPPlus/status/1425139891042758658
https://twitter.com/StarTrekOnPPlus/status/1424822795637346305
https://twitter.com/StarTrekOnPPlus/status/1422603173747900419
https://twitter.com/StarTrekOnPPlus/status/1421153623271219205
https://twitter.com/StarTrekOnPPlus/status/1424777502694772741
I Crew Logs:
https://www.instagram.com/p/CSZmB9xr22V/
https://www.instagram.com/p/CSZmqTKLwRo/
https://www.instagram.com/p/CSZmeLjrCza/
Pozbieranych też do kupy przez ekipę TM:
https://trekmovie.com/2021/08/11/watch-star-trek-lower-decks-character-promos-and-more-to-prep-for-season-2-premiere/
Trochę obrazków z dzisiejszego (tak! drugi sezon rusza) odcinka:
https://treknews.net/2021/08/11/preview-star-trek-lower-decks-201-strange-energy/
I cd. wywiadów TrekMovie z ekipą:
- Mike McMahan
https://trekmovie.com/2021/08/08/interview-mike-mcmahan-on-how-star-trek-lower-decks-has-grown-the-beard-for-season-2-and-3/
- Jerry O'Connell (Ransom)
https://trekmovie.com/2021/08/09/interview-jerry-oconnell-on-how-lower-decks-season-2-is-a-celebration-of-all-things-star-trek/
- Dawnn Lewis i Phil Lamarr (kapitan i admirał Freeman)
https://trekmovie.com/2021/08/10/interview-dawnn-lewis-and-phil-lamarr-talk-freeman-space-family-in-star-trek-lower-decks-season-2/
Można to oglądać na Amazonie Prajmie czy trzeba mieć jakiegoś Paramount Plusa?
No cóż, mnie ten odcinek rozczarował. Po dwóch ostatnich, na swój sposób poważniejszych, choć przecież wciąż humorystycznych, odcinkach 1 sezonu, ten jest bardziej w klimacie początków serialu... No i teraz nie wiem, czy tamto to był nowy kierunek, czy tylko chwilowa odskocznia od standardu. Czas pokaże. Podejrzewałem, że Boimler nie tak od razu wróci do załogi, i to akurat przypuszczenie się sprawdziło... Ale że będzie go tak mało w odcinku - to mnie przyznam zaskoczyło.
Dość absurdalne zachowanie Tendi skojarzyło mi się z Phloxem chcącym kroić mózg Travisa w "Singularity". Tylko tam on był pod wpływem promieniowania, tu wynika to tak po prostu, z jej osobowości... Mnie to trochę uwierało, ale cóż.
Jak widać, są i opinie lepsze od mojej: 🙂
Star Trek: Lower Decks Season 2 Episode 1 Review: Strange Energies
https://www.tvfanatic.com/2021/08/star-trek-lower-decks-season-2-episode-1-review-strange-energies/
Smok Eustachy said
Można to oglądać na Amazonie Prajmie
Sprawdź sam:
https://www.amazon.com/Star-Trek-Lower-Decks-Season/dp/B091N8KNG2
Dreamweb said
No cóż, mnie ten odcinek rozczarował.
Cóż, dla mnie też major disappointment. Jak napisałeś - w minionym sezonie zapowiadała się korekta kursu w kierunku zbliżonym do ORV (w zasadzie niezły Trek, tylko z humorem i - zwykle drobnymi - przegięciami), a tu na samo otwarcie dostaliśmy historyjkę, która w wielu kreskówkach gładko by przeszła, ale standardy Trekowego realizmu (choć przecie, w praktyce, niewysokie) znacząco narusza (ta odrywająca się od tułowia ransomowa głowa, ta nowoghostbusterska 😉 błyskawiczna odwracalność zniszczeń), używającą w dodatku liści z wieńca laurowego oryginalnego ST do kiszenia kapusty 😉 (bo posługującą się tym co generowało poważne pytania w drugim pilocie TOS-u - a dramatyzm w finale STC - w roli byle sprężyny fabularnej), i podnoszącą poziom Trekowego nepotyzmu o dobrych kilka oczek (Wesley może i mógł liczyć na przychylność Łysego, ale nad Rikerem - de facto - nie stał), a zakończną w sposób - jakby go nie interpretować (bo literalnie jest to gag na poziomie cyrkowego klauna, a jeśli szukać w tym kopie w jaja głębszych sensów - że to niby cios w samo jądro 😉 toksycznej jackowej męskości, to wykładnia taka tylko ułatwia robotę alt-rightowym hejterom nowego Treka) - dość żenujący. Historyjka, której nogę postawia własny - lepszy (bo podśmiewający się z "Choose Your Pain", przynoszący kolejny kawałek beckettowej autoterapii, nawiązujący do roddebnberry'owskiej zasady braku konfliktów w załodze, i - mimo wszystko - bardziej realistyczny 😉 ) holo-wstęp.
B. plot z Tendi dopełnia obrazu całościowej nędzy, przynosząc przegięte "studium" (cudzysłów, bo z duże słowo) skrajnie toksycznej zazdrości. Osłodzone jednak nieco optymistycznym finałem (autorefleksja, wyznanie win i przyjaźń kwitnie nadal*).
(Inna sprawa, że w sumie każda z klasycznych serii ST ma epizody równie konfundujące.)
* Choć wolałbym by kwitła miłość, między obiema parkami chorążych.
Aha: jedną rzecz pochwalę - wzmiankę, że Obcy odcinka przejawiają liczbowe obsesje. Wątek kompletnie nierozwinięty (i chyba skopiowany z cyklu Przybysz C.J. Cherryh), ale jakoś wzbogaca universum.
Podejrzewałem, że Boimler nie tak od razu wróci do załogi, i to akurat przypuszczenie się sprawdziło... Ale że będzie go tak mało w odcinku - to mnie przyznam zaskoczyło.
Przy czym to też nie do końca wyszło - Brad ma niby tęsknić za Titanie za spokojem jaki niosła służba na NCC-75567. A ile tego spokoju pokazał ten - i wcześniejsze - odcinki.
Dość absurdalne zachowanie Tendi skojarzyło mi się z Phloxem chcącym kroić mózg Travisa w "Singularity".
Mnie znów wpisało w jeden ciąg z zachowaniami Mariner z "Cupid's Errant Arrow". Widać dziewczyny z Cerritosa tak mają (co by tłumaczyło dlaczego admirał Freeman woli tkwić za biurkiem, z dala od żony 😉 😉 😉 ).
ps. Ciekawe jaka będzie recenzja Jammera?*
https://www.jammersreviews.com/st-ld/s2/strange-energies.php
* Bo, że TM, TC, TN i DeCandido są oględne - przywykliśmy:
https://trekmovie.com/2021/08/12/review-star-trek-lower-decks-powers-up-for-the-season-two-premiere-strange-energies/
https://blog.trekcore.com/2021/08/star-trek-lower-decks-201-review-strange-energies/
https://treknews.net/2021/08/12/review-star-trek-lower-decks-201-strange-energies/
https://www.tor.com/2021/08/12/theres-a-giant-head-approaching-the-ship-star-trek-lower-decks-strange-energies/
EDIT: I jeszcze tekścik IGN-u:
https://www.ign.com/articles/star-trek-lower-decks-season-2-review
Oraz komentarz MechaRandom42 do niego:
https://www.youtube.com/watch?v=m0lC7jqdGGg
dostaliśmy historyjkę, która w wielu kreskówkach gładko by przeszła, ale standardy Trekowego realizmu (choć przecie, w praktyce, niewysokie) znacząco narusza (ta odrywająca się od tułowia ransomowa głowa
To prawda, ja rozumiem chęć żartów z częstego w dawnym ST motywu Wielkiej Kosmicznej Głowy, ale kreskówkowość tego aż biła po oczach. To już wolałbym żeby nie wiem, Ransom dostał jakąś zaawansowaną technologię w swoje ręce i ta głowa była np. hologramem. To bym kupił. Albo obudził jakąś wszechmocną istotę którą kontroluje, i która robi to wszystko za niego. Ale kiedy robił to wszystko sam, to było grubo przegięte. Pamiętajmy że w analogicznej sytuacji Barclay stał się supermądry, ale nie zamieniał magicznie wszystkich w siebie ani nie dezintegrował księżyców. A wielka głowa, którą i wtedy w końcu zobaczyliśmy, nie była jego tylko potężnego kosmity. I tak powinno być tu.
nowoghostbusterska 😉 błyskawiczna odwracalność zniszczeń
Miałem identyczne skojarzenie. 🙂
podnoszącą poziom Trekowego nepotyzmu o dobrych kilka oczek
Tak, to też było przegięte. Tym bardziej, że Freeman sprawiała dotąd wrażenie chyba najbardziej rozsądnej osoby na statku. To raz, a dwa że tyle czasu była skłócona z córką, zdaje się że wspomniano że pogodzone są od 3 miesięcy, i już, od razu robi z niej (wbrew przepisom) osobę, której wszystko wolno? Załatwia jej posadę w najgorszej tradycji polskich polityków. 🙂 Sero, myślałem że pani kapitan jest better than that. 🙂
holo-wstęp
Do którego zastrzeżeń bym nie miał, gdyby nie jedno - jednak dotąd jak coś było na holodeku, to był to holodek. Owszem udający większe przestrzenie, ale nie pokazywano nam całej gwiezdnej "okolicy" jak choćby w pierwszych chwilach odcinka (gdzie nawet nie ma Mariner, bo ona jest w środku, więc po co holodek miałby to wszystko generować - no chyba, że dla nas, a więc klasyczne "burzenie czwartej ściany"). Znów nasuwa się skojarzenie z TNG, a konkretnie z Ship in a Bottle, gdzie od momentu rozpoczęcia intrygi Moriarty'ego nie mamy ANI JEDNEGO ujęcia Enterprise z zewnątrz - tak, by widz nie wiedział, czy to prawdziwy statek, czy holodek.
B. plot z Tendi dopełnia obrazu całościowej nędzy, przynosząc przegięte "studium" (cudzysłów, bo z duże słowo) skrajnie toksycznej zazdrości.
I jak wspominałem, jest w tym dużo absurdu. Ale też z drugiej strony jestem gotów tego bronić, bo może to wynikać z natury/zwyczajów jej gatunku? Skoro u Moclan rozwód polega na zadźganiu partnera nożem, to może zazdrość u Orionów wygląda właśnie tak?
Tu zresztą chcę zaznaczyć najlepszy moim zdaniem motyw odcinka - to, że finałowa potyczka Tendi/Rutherford toczy się podczas walki Cerritosa z Ransomem-głową i widać go za oknem, na co owa parka wydaje się nie zwracać uwagi. Bardzo dobre i inteligentne nawiązanie do częstych w przeszłości wypadków, gdzie B-plot odcinka nie miał nic wspólnego z A-plotem, przykładowo statek przechodzi wielki kryzys a tu Hoshi ustala co najbardziej lubi jeść Malcolm. Tak, to było w dziesiątkę.
Choć wolałbym by kwitła miłość, między obiema parkami chorążych
Ale w przypadku Tendi/Rutherford widać tu wyraźne podwaliny pod to - co ona mu tam na końcu mówi, "Don't date Barnes"? Swoją drogą Rutherford stracił pamięć, ale wspomniana Trillka nie - a mimo zawodu przeżytego w pilocie serialu, znów chce się z nim spotykać - znaczy: coś do niego czuje. To może wskazywać na zapowiadający się miłosny trójkąt, a może czworokąt jeśli doliczyć niedawno wspominanego Billupsa. 🙂
No i warto odnotować, że Barnes wybiera się popływać w Cetacean Ops - które w sumie było już wspominane w Second Contact. Tradycja TNG-owskich delfinów jest więc podtrzymana 🙂
Brad ma niby tęsknić za Titanie za spokojem jaki niosła służba na NCC-75567. A ile tego spokoju pokazał ten - i wcześniejsze - odcinki
Tak, ciekawe jak to rozegrają finalnie. Wszak trzeba uznać chyba, że we flocie spokoju nie zazna się nigdzie - jedynym sposobem nań byłaby po prostu dymisja.
Albo obudził jakąś wszechmocną istotę
Nawiasem: jak już złośliwi Zachodniacy zauważyli - wyszło na to, że przebudziła (owszem, bez złych intencji) Mariner, ale w efekcie to Ransoma części intymne bolały, nie ją. (Jak widać, nie tylko mamuśka sprzyjała tu Beckett ponad miarę.)
Do którego zastrzeżeń bym nie miał, gdyby nie jedno - jednak dotąd jak coś było na holodeku, to był to holodek. Owszem udający większe przestrzenie, ale nie pokazywano nam całej gwiezdnej "okolicy" jak choćby w pierwszych chwilach odcinka
To - niestety - zaczął psuć już "Crisis Point" (który ledwo chwaliliśmy), tam przecież Boimler spadał z wysokości większej niż ma ją pomieszczenie holodecku....
Ale też z drugiej strony jestem gotów tego bronić, bo może to wynikać z natury/zwyczajów jej gatunku? Skoro u Moclan rozwód polega na zadźganiu partnera nożem, to może zazdrość u Orionów wygląda właśnie tak?
Że niby ichni odpowiednik pon farr nieco (też rozum wyłącza)? 😉
Tak, to było w dziesiątkę.
A zarazem poniekąd robiło pętelkę do pilota - tam, w czasie randki z w/w Barnes, Rutherford też niezbyt zwracał uwagę na szalejące dookoła ofiary zombie-wirusa. Owszem, bronił się przed nimi jak musiał, ale zdecydowaną większość uwagi koncentrował na dialogu z dziewczyną.
wspomniana Trillka
Skoro o niej mowa - fajne było jak zestawiała dwoistość organiczno-maszynowego mózgu Sama z doświadczeniami swojej połączonej siostry.
No i warto odnotować, że Barnes wybiera się popływać w Cetacean Ops - które w sumie było już wspominane w Second Contact. Tradycja TNG-owskich delfinów jest więc podtrzymana 🙂
Co na trzeci mały plusik.
przebudziła (owszem, bez złych intencji) Mariner, ale w efekcie to Ransoma części intymne bolały
Mało tego, "zainfekował" się, bo rzucił się jej na ratunek. Można tylko sobie wyobrazić, co by było gdyby to ona dostała boskich mocy...
tam przecież Boimler spadał z wysokości większej niż ma ją pomieszczenie holodecku
Eeee, to stary problem. Przypomina się choćby Torres i jej niebezpieczne holodekowe skoki w VOY. Na upartego mogę w to uwierzyć, że jakieś pola siłowe i grawitacyjne symulują upadek z dużo większej wysokości, niż realnie ma to miejsce. Natomiast pokazywanie całej bazy Cardassian i statków wokół niej nie miało najmniejszego sensu - Mariner przebywała wówczas w "sali tortur", więc holodek generowałby wówczas tylko ten pokój, następnie zmieniając otoczenie stopniowo wraz z jej przemieszczaniem się. Coś co dość ładnie widzieliśmy w ORV Firestorm.
Swoją drogą, na co zwrócono uwagę w jednej z recenzji, ciekawe skąd Mariner ma swoje nazwisko, dowiedzieliśmy się bowiem, że ojciec to też Freeman (a więc fakt że są małżeństwem raczej nie był ukrywany, w odróżnieniu od wiadomo czego). A może Beckett... ma męża? (nawet, jeśli w separacji)
PS. W sumie może mieć i żonę, co pasuje do wcześniejszych sugestii McMahana. Który obiecywał też, że dowiemy się więcej o jej życiu uczuciowym - może ów fakt wyjawienia niezgodności nazwisk z żadnym z rodziców jest pierwszym krokiem w tę stronę?
Można tylko sobie wyobrazić, co by było gdyby to ona dostała boskich mocy...
Stałaby się Michael Burnham? 😀 (NMSP.)
Coś co dość ładnie widzieliśmy w ORV Firestorm.
Tak, też to sobie przypomniałem (a nawet odświeżyłem stosowną scenę na YT), gdy na temat holodeckowych detali zszedłeś 😉 .
skąd Mariner ma swoje nazwisko
Jeśli nie po mężu/żonie, to albo jest to powrót roddenberry'owskiej idei nieobligatoryjności dziedziczenia nazwisk w przyszłości, albo wątku Paris/Locarno (z idącymi za tym fan-hipotezami). Jedno i drugie by cieszyło.
ps. Bernd Schneider dał w/w odcinkowi tyle samo, ile ja bym dał (za wspomniane drobiazgi musiałoby być więcej niż 0):
https://www.ex-astris-scientia.org/episodes/low2.htm#strangeenergies
Już jest na Amazonie. Gitarka.
No to jak obejrzane, to dziel się wrażeniami 😉 .
ps. Jammer też nie okazał się dla bieżącego odcinka zbyt łaskawy - 2/4 to przy jego generalnie pozytywnym stosunku przy obecnych Treków niska nota, a i ton recenzji jest dośč surowy...
Ja mam jedno małe pytanie: które aspekty Star Treka tu parodiują?
W holodeckowej sekwencji otwierającej nawiązują do Picarda w cardassiańskiej niewoli z TNG "Chain of Command":
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Chain_of_Command,_Part_II_(episode)
I ucieczki Lorki z klingońskiej z DSC "Choose Your Pain":
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Choose_Your_Pain_(episode)
Wątek Ransoma, natomiast, nawiązuje - co do genezy, bo cała reszta jest rozegrana zupełnie inaczej, do tego, co spotkało Gary'ego Mitchella w drugim pilocie TOS-u - "Where No Man Has Gone Before":
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Where_No_Man_Has_Gone_Before_(episode)
Jego kosmiczne 😉 głowa i ręce zagrażające statkowi wydają się natomiast pić do wielkiej apollińskiej łapy 😉 w TOS "Who Mourns for Adonais?":
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Who_Mourns_for_Adonais?_(episode)
I pokrewnych wątków komiksowych. Stuprocentowo humanoidalni i z ziemska ubrani Obcy odcinka, to też TOS-owy standard.
