Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek Enterprise - wrażenia
na temat postaci mayweathera, hoshi i reeda szeroko wypowiadac sie nie mam zamiaru. dialogi (nie odpowiedzi na komendy, czy meldowanie o stanie okretu etc) tych postaci mozna by zmiescic na jednej czy dwoch kartkach papieru. nic praktycznie o nich nie wiadomo !! jak to powiedzial KANE na LG, to sa tokeny.
token black guy i token asian woman.
Zmiany jakie przechodzi Archer od finału 2 sezonu przez cały 3 i po początek czwartego są więcej niż dobre, są wręcz rewelacyjne.
jedyny wiarygodny rozwoj postaci w przypadku archera mial miejsce w odcinku home. reszta ponizej krytyki.
Następnie wątek romansowy czyli T’Pol i Czaruś. Pokazany bardzo dobrze, ba nieomal najlepiej z wszystkich trekowych romansów (wcześniej mieliśmy albo relacje po [Riker i Troi], już dawno istniejące [Picard i Pani Doktor] lub nic, nic i nagle bah osoby lądują w łóżku w przeciągu niecałego odcinka [Worf i jego kobiety]
Bowiem tu mamy pokazane rozwijanie się całego uczucia i zależności,
ROTFLMAO
romans t'pol/trip to jeden z najgorzej prowadzonych zwiazkow w histori seriali sf. ich zwiazek wzial sie praktycznie z niczego, byl nieudolnie prowadzony, nieudolnie grany, popedzany. kolejne etapy romansu braly sie nie z uczucia, a np. zatrucia topoli trellium. jezeli to wg ciebie jest najlepiej to ja wymiekam.
miedzy aktorami praktycznie zero, czegos co nazywa sie onscreen chemistry. jedyny raz, w ktorym owo "uczucie" bylo widac to odcinek home.
a propos worfa i jego kobiet. to co mialo miejsce w tng niewarte jest komentarza, ale w ds9 to juz co innego.
miedzy worfem a dax (a konkretnie miedzy dornem i farrell) iskrzylo od poczatku. podczas pierwszego spotkania iskry doslownie sypaly sie z ekranu. zwiazek byl powoli, systematycznie budowany. zwiazek logicznie i subtelnie dojrzewal by w pewnym momencie rozkwitnac.
w rozmowie z PO dowiedziałem się iż ludzie zarzucają entkowi: olewanie niektórych postaci oraz brak rozwoju
Rozumiem, że z lektury zamieszczonych na forum (a także np. na pl.rec.fantastyka.startrek, Phoenixie, listach dyskusyjnych i w paru innych miejscach) postów nie mogłeś tego wyczytać? Szkoda, gdyż taki zarzut padał dosyć często i jest jak najbardziej uzasadniony.
jeśli idzie o Hoshi to faktycznie można by rzec, że jest kapkę na bocznym torze [...] Po części, na przykładzie Hoshi odparowałem też argument o braku rozwoju. [...] Tak wiec, patrząc na to zauważam bardzo wyraźny i naturalny rozwój.
Jakieś problemy z logiką? Odnoszę wrażenie, że sam sobie zaprzeczasz.
A co do tych 'odcinków' dla każdego - jeżeli pierwszoplanowa postać ma dla siebie, jak sam wyliczyłeś, od 4 do kilkunastu odcinków, to chyba nie powiesz, że to dużo. Więcej epizodów grywały w innych trekach postaci drugiego i trzeciego planu (jak choćby Nog, Kai Winn czy Dukat w DS9).
I o jakim rozwoju Ty mówisz - po 3 sezonach entka wiemy o jego głównych postaciach mniej niż np. o bohaterach Battlestar Galactica po pilocie i 2 odcinkach.
Archer i zmiany? Ja chyba oglądam inny serial, bo w tym 'moim' entku kapitan zachowuje się niemal cały czas tak samo: jest do bólu przewidywalny, gada jak z podręcznika, zawsze najpierw coś robi a później myśli - ergo zawsze bezsensownie pakuje się w kłopoty. Zalążki poprawy pojawiły się niedawno ale szczerze wątpię żeby coś z nich wyrosło.
Trip i T'Pol - to jest wzorcowy romans? To jest żałosna jego imitacja bez żadnego głębszego psychologicznego uzasadnienia. Wszystko oklepane, naiwne i nijakie. Budowanie związku to mieliśmy na przykładzie Dax i Worfa czy właśnie Kiry i Odo. Szkoda, że entkowi scenarzyści się temu nie przyjrzeli - z pewnością mogliby się wtedy wiele nauczyć.
Imo w entku rozwoju bohaterów mamy tyle co kot napłakał, a twórcy nie mają pojęcia jak napisać ciekawą, skoplikowaną i wiarygodną psychologiczne postać, z którą widz mógłby sie zżyć i utożsamiać. Gdyby ktoś zamienił np. Archerera (nie mówiąc już o reszcie załogi) na kogoś innego to serial by nic na tym nie stracił. Jedna nijaka postać zostałaby zastąpiona przez inną i tyle. To chyba nie świadczy najlepiej o kreowaniu bohaterów...
PS. Wszystkim zainteresowanym polecam post Petera na pl.rec.fantastyka.startrek - tu jest link. Tam jest dosyć szczegółowo wyjaśnione co jest nie tak z entkiem jako całością, a że to dobry tekst, więc nie będe go dublować.
Treker: A czy inne seriale, również nie skupiają się na głównych-głównych postaciach? W pierwszym sezonie TNG również mieliśmy skupienie się na Picardzie, Dacie i Wesley a reszta postaci była traktowana kapkę po macoszemu. Hmm..co do Archera to moim zdaniem w pierwszym sezonie jest taki jaki powinien być. Niby kapitanuje, ale tak po fakcie jest jak ktoś kogo z brodzika rzuciłeś nagle na szalejący ocean o którym zawsze marzył. Tyle że trzeba skonfrontować marzenia z rzeczywistością, przez co w moim odczuciu zachowuje się dość naturalnie. Poza tym jest pionierem, nie ma na kim się niejako wzorować, a i nie bardzo ma doświadczenie. Kirk, Picard i reszta już byli następnymi pokoleniami. Czaruś...eee
hmm token 🙂
w wolnym tlumaczeniu mogliby postawic kartony z podobiznami tych postaci i nikt by nie zauwazyl roznicy.
a propos trip/t'pol. jakkolwiek o gustach rozmawiac nie mozna, to juz o rzetelnej ocenie tak.
ja ci nie powiem, ze zwiazek byl popedzany w tym i tym odcinku, w tej i tej sekundzie. takie odnosze (nie tylko ja) wrazenie.
mowisz o koniecznosci spedzania ze soba czasu, zwierzaniu sie. to wszystko nie bylo naturalne. widac bylo za tym reke nieudolnego scenarzysty. pierwsze zwierzenia t'pol mialy miejsce po tym jak tucker przez przypadek przeczytal jej korespondencje. ten zwiazke nie mial zadnych podstaw, nie wzial sie z przyjazni, wzajemnego szacunku, czy nawet z pozadania. on sie po prostu pojawil. argumenty, kto sie czubi to sa w przedszkolu dobre.
a propos aktorow i ich gry. w ich wystapieniach nie widac uczucia (ktore ponoc miedzy nimi ma byc), zaangazowania. nie widac nic...
Zaś co do systematycznie, powoli budowanego związku miedzy Worfem a Jadzią to eee... możesz dać jakieś przykłady? Bo z tego co pamiętam to tam właśnie było nic, nic pojawia się Grilka i bum, Worf i Dax lądują na podłodze a potem w amgulatorium. Można co prawda uznać iż ich związek zaczął się od sexu ale to kapkę naciągane.
ich zwiazek de facto zaczal sie od sexu, ale wbrew temu co mowisz to nie bylo tak po prostu, szast prast.
jak mowilem postacie do siebie pasowaly od poczatku, zauwazyli to scenarzysci i od poczatku, powoli zaczeli budowac zwiazek. najpierw wspolne treningi, ukradkowe spojrzenia. potem "piwko po sluzbie" i tak od a do b powstal zwiazek.
to zainteresowanie druga osoba szczegolnie widac po dax, aczkolwiek worf tez nie pozostawal daleko w tyle 😉
obejrzyj sobie odcinki sword of kahless, sons of mogh, bar association; tam to widac jak na dloni.
Mod: dyskusję o DS9 przenosimy do tematu "TOS, TNG, DS9 i VOY - plusy i minusy serii ST", zapraszam. Tu zostaje tylko entek. 😉
IMHO:Bo Kira nie wie kim jest dla niej Odo. Nie zdaje sobie sprawy, ze jest kimś więcej niż tylko bliskim przyjacielem. Kira nie znała wcześniej takich ludzi, nie wiedziała jak z nim postępować, jak odczytywać emocje, intencje. Zna tylko typ bojowników (pełne partnerstwo, bezpośredniość) i duchownych (osoba, którą Kira nigdy nie była, a chciałaby być; siłą psychiczna). Odo nie pasuje nie pasuje do żadnego z tych wzorców.Odo kochał Kirę od zawsze, od ich pierwszego spotkania. Zdaje sobie z tego sprawę, ale nie chce jej krzywdzić. Nie czuje się równym partnerem, nie wierzy w siebie, uważa, że nie pasują do siebie. Na dodatek Odo jest uparty i mocno "konserwatywy" (w przeciwieństwie do Kiry, która jest "anarchiczna"). Nie potrafi też wyrażać uczuć (nikt go tego nie nauczył, przyklad odcinki z jego "ojcem" - bajorańskim naukowcem).Jedno musi zdać sobie sprawę, ze kocha tę drugą osobę. Drugie musi znależć w sobie wystarczająco odwagi, żeby przełamać swoje blokady psychiczne i nawyki.Uważam, że to najlepiej wymyślony związek miłosny w Star Treku.Trip i T'Pola jadą na stary schemacie: "Kto się czubi ten się lubi". "Home" daje nam nowe pole do manewru. Wyszli już z etapu "szczeniackiej miłości" (etap demolowania konsol jak z Torres i Parisem 😛 ), teraz muszę zmierzyć się z prawdziwymi problemami. Mam nadzieję, że producenci to zrozumieli.Jak na mój gust postacie z Entka, są zbyt mało "graniczne". Przechodzą teraz okres w którym na gruzach starej kształtuje się nowa cywilizacja. Tymaczasem nasi bohaterowie, w środku, spod maski "nieokrzesania" wystają te same zasady co np. w Voyu. Decyzje, które podejmuje Archer, równie dobrze mogłaby podjąć Kaśka, ubrałby je tylko w zgrabniejsze słówka.Jeśli chodzi o wylewanie pomyj na Entka to (pomijając kanoniczność) sezon 1 jeszcze był do zniesienia, ale to co się działo w sezonie 2 to woła o pomstę do nieba. Nudy, powtarzanie pomysłów, całkowity brak logiki i sensownej fabuły oraz dalsze łamanie kanonu, żeby "Było ciekawie".Co do postaci drugoplanowych to są one tak nieciekawe, że się nawet z nich zrobić nie da. Chodzi mi tu głównie o Hoshi i Mayweathera. Prawdziwe tokeny*. Są tylko po to, żeby serial był "political correct" (po t, żeby byli jacyś: czarni/żółci/czerwoni/zieloni). Hoshi imho nie nadaje się na oficera, mimo jej cudownej przemiany w późniejszych odcinkach. Ten rozbiegany wzrok zagubionej sarenki. Sceny z jej udziałem przyprawiają mnie o odruch wymiotny. M., sternik, ze statku kosmicznych handlarzy, którzy całe życie spędzii w kosmosie, ot i cała historia. Odcinek o powrocie na rodzinny statek zamknął wszstkie możliwość dalszego rozwoju tej postaci. Ponadto co powiedziano tam nie wiemy o nim nic! Zero! Nul!Nawet sterotypu mu żadnego przypisać nie można. Reed, tu sytłacja jest dużo lepsza. Pochodzi z rodziny wojskowej, ma inne spojrzenie na świat/służbę. Oczywiście cały wątek został rozmyty w dwóch odcinkach. Jednym gdy wszycy wariowali i jakimś drugim w którym pokłócił się z Archerem, następnie pogodził i zapanował pokój na wsze czasy. Walka z panem Majorem o to, który jest "samcem dominującym" zakończona triumfem ludzkiego ducha nad instyktami jednocześnie ucieła dalszy rozwój tej postaci. A szkoda Malcolm jest tak rózny od reszty załogi, że mógbły być naprawdę świetną postacią. Choćby kwestia, ze jest jedynym "Angolem" pośród rzeszy "Amerykańców". Ba, wydaje się czasami bardziej obcy mentalnie od niejednego obcego z innej galaktyki 😛 .Free EncyclopediaToken - In business or politics, a token can be a single person of a disadvantaged group hired very publicly so the organization can claim to be inclusive or representative. In South Park, Token Williams is the only black child on the show.Przepraszam, że po ang., ale nie chce mi się tłumaczyć :PEDITPytanie do modów.Co robimy z wątkiem Kiry i Odo 😀 ?
Treker: A czy inne seriale, również nie skupiają się na głównych-głównych postaciach? W pierwszym sezonie TNG również mieliśmy skupienie się na Picardzie, Dacie i Wesley a reszta postaci była traktowana kapkę po macoszemu.
W Entku już zmarnowano trzy sezony, a nie jeden.
W TNG przez ten czas zdążono wywalić z serialu Tashę i dołożyć Q, Guinan, Lwaxanę, Ferengi, Borga, Lore'a, Boliańskiego fryzjera, O'Briena z żoną i córką... Postacie, poza cotygodniową porcją przygód z moralizatorskim przesłaniem, przesiadują w mesie, odgrywają powieści na holodeku, Geordi uczy Pinokia-Date poczucia humoru, Worf słuchał oper.. i gdybym nie był taki leniwy to bym wymieniać mógł dużo więcej (i wtedy mody by płakały, że nie ten wątek)
W Entku: gdzieś na początku zdarzało się uprawiać postaciom jakieś tetatet przy żarciu, czy na siłowni, a Archer oglądał DVD z waterpolo (żałosne hobby mu wybrali). Czasem pogadali se na siłowni, czasem nad jakimiś robakami w ambulatorium, doktór gęgał o optyzmizmie..
Ale od pilota począwszy tego coraz mniej... już nawet obiadki świętej trójcy gdzieś zaginęły w akcji. Żałosnej akcji, gdzie w każdym odcinku ktoś jest uwięziony, a Archer go ratuje, lub odwrotnie. Czy inne seriale koncentrują się na większej ilości postacii? Entek się nawet na głównych postaciach porządnie nie skoncentrował, bo scenarzyści albo zapomnieli, albo nie oglądali poprzednich odcinków, żeby odważyć się jakiekolwiek wątki pociągnąć. Jakąś namiastką powracającego złego charaktera miał być Shran, ale nawet jego nie udało się porządnie wykorzystać. Gdy zabrakło pomysłów na dialogi, to z tego co załoga robi w wolnym czasie dane nam było podziwiać jedynie masaże erotyczne. Do której postaci się tam można przywiązać? Nawet nie do najbardziej obiecującego doktorka, bo jakoś zapomniano o jego szerokim uśmiechu, wielu żonach oraz menażerii i z krzyżowki holodoktora z neelixem stał się nijakiem tłem, tak samo jak pozostała część załogi. A to postacie powinny być na pierwszym tle, a nie wojna temporalna.
spierali się od pierwszego odcinka, użerali i sobie docinali. Kto się czubi... wiec odpada argument, że wziął się z niczego
Romans Trepa i Topoli? A to się nie zaczęło od tego masowanie wprowadzonego dla podwyższenia oglądalności? Nawet jakąś panią w obsranym mundurze obracał, ale scenarzyści nie byli na tyle zdolni, żeby z niej drugpolanową postać zrobić i skończyło się na pojedynczym występie. Coś podobnego jak kłótnie Reeda z dowódcą osrańców - konflikt na jeden odcinek i odszedł w niepamięć.
A pamiętacie tę fajną redshirtównę, co prawie była drugoplanową postacią w pierwszym sezonie? O ironio - zmarło się aktorce.. jakaś klątwa nad tym entkiem..
Zaś imo rozwój postaci jest na bardzo dobrym poziomie, są one realne i o wiele nam bliższe niż osoby z późniejszych serii. I gdyby nagle zmienili aktora czy postać w moim odczuciu była by to duża strata (jej rozmiar zależał by od jakości następstwa).
Która niby postać Ci jest bliska w Entku, hę?
Do przedstawienia postaci i zbudowania powracających wątków potrzebne są drugoplanowe postacie, odwiedzające załogę co kilka odcinków. Starzy wrogowie, nowi wrogowie, kochankowie, rodzina, znajomi, pracodawcy itp itp. Wtedy dopiero można pokazać charakter postaci - w relacjach z innymi ludźmi. Dobre dla rozwoju postaci też jest przedstawianie ich wspólnej przeszłości, a nie tylko pakowanie ich w nowe tarapaty.
Samo wypisanie who-is-who w Emissary byłoby dłuższe niż lista istotnych postaci poznanych przez 3 lata Entka, a przecież na pilocie nie skończyło się wprowadzanie postaci drugoplanowych w DS9.
Oczywiście, Ty zaraz zastosujesz szkolną metodę pisania wypracowań i napiszesz trzy razy dłuższego posta, by udowodnić, że ty masz rację, bo mi nie chciało się wymienić stu przykładów..
w 4x03 jakby ruszono, ale wątki jeszcze z pierwszego sezonu - nic dziwnego, skoro przez dwa lata nie działo się nic, co mogłoby posłużyć do logicznego prowadzenia historii dalej.
Też coś, porównanie trochę nie na miejscu, Dark Angel to jak sam napisałeś kiczowaty serial, wtórujący w biciu kasy jeszcze bardziej niż Enterprise. Ciekawe postacie ? Jakie ?
A niby dlaczego nie na miejscu? Tyż serial Sc-fi i nawet parę osób z ds9 tam było zamieszanych w produkcję (acz nie wiem, w jakim stopniu) i bardzo miło tam zobaczyć Nanę Visitor. I gdzie napisałem, że DA to kiczowaty serial? [SPOILERY]Napisałem, że część rzeczy w nim było żałosnych, począwszy od kiepskiego aktorstwa sexownej Alby i nienaturalnych dialogach z bandą jej karykaturalnych przyjaciół, ale z czasem one zanikały, a coraz lepiej rozwijane były wątki wokół Manticore w ciut mrocznym klimacie postapokaliptycznego miasta. Wszelkie uofoki w nazistowskich mundurach i lateksowych maskach do pięt nie dorastają złożonej postaci Lydeckera, u którego widać prawdziwe emocje, gdy musi swym byłym podopiecznym robić krzywdę dla własnego dobra, który zmienia swój stosunek do Max, gdy razem z nią odkrywa przeszłość, a z czasem musi stać się sprzymierzeńcem, gdy z kolei prawdziwym wrogiem staje się kierowniczka Renfro, która z kolei też zmienia nastawienie do Max i przestaje ją traktować jak mięso, gdy dowiaduje się, że jest wyjątkowa.. Z kolei pomysłodawcy związku Trepa z naćpaną Topolą, mogliby się czegoś nauczyć oglądając jak Max i Logan podchodzą do siebie jak pies do jeża i przez rok romansowania nie dali sobie nawet buzi. Wspomnieć należałoby także o Zacku, opiekującym się swoim "rodzeństwem" kosztem własnego życia i wolności. To wszystko w ciągu jednego sezonu, bo w drugim ktoś wpadł na genialny pomysł pozabijania bohaterów razem z ciekawymi wątkami i wprowadzenia formuły "potwora tygodnia", a ponieważ Fox nie jest tak łaskawy jak UPN, to z serialem stało się to, co z Entkiem powinno już rok temu.
Jakby ktoś teraz płakał, że spoilery, to pretensje proszę do Saia - sprowokował mnie swą ignorancją 😛
Z moich obserwacji wynika iż przeważnie to fani Star Treka uważają że Entek to miernota. Dlaczego ? Bo oni mają punkt odniesienia.
Same StarTreki to marny punkt odniesienia (powoduje przymykanie oka na wady, z racji rzekomej przynależności do ulubionego świata). Obejrzenie czegoś poza Trekiem pozwala jeszcze łatwiej stwierdzić, że Entek to miernota. Co więcej: zapoznanie się z różnorodnymi produkcjami pozwala obalić argument nazywania miernoty innością.
Przeciętny widz, oczekujący tylko „łatwej i miłej” nie obciążającej mózgu rozrywki, nie widzi problemu.
Toć trafiłeś w samo sedno, acz nie wiem, czy zamierzałeś...
Zadziwiające, że tak spokojnie przyjmujesz zidiocenie Treka, skoro sobie z niego zdajesz sprawę.
z całej tej listy co wymieniłaś to znam tylko TSS i Phenixa a po czytaniu przez lata waszych ciągłych narzekań i nudzenia jako to entek jest be, fe i w ogóle nie powinno go być przestałem czytać.
A szkoda, bo jak się dyskutuje to wypada wiedzieć z czym i o czym - jedno (nawet uniwersalne) źródło i streszczenie to trochę mało.
Czytając cała wypowiedz a nie wycinając z niej pasujące Ci akurat fragmenty da się zauważyć że z logiką niema żadnego problemu.
Masz - najpierw piszesz, że Hoshi jest odstawiona na boczny tor a następinie, że na jej przykładzie udowodniłeś rozwój postaci. Jak może się rozwijać ktoś odstawiony na boczny tor? I kto wg. Twoich własnych obliczeń miał 'dla siebie' przez 3 sezony serialu niewiele ponad 5 odcinków (z czego połowę 'marginalnie' lub 'częściowo')?
Gada jak z podręcznika> tak, naturalnie, zwłaszcza w 4x03. Istny wzór dla następnych pokoleń GF
Jeden odcinek Home to trochę za mało jak na ponad 3 lata serialu, nie sądzisz? Wg mnie to był pierwszy i jedyny odcinek w którym postać Archera była chociaż trochę wiarygodna psychologicznie, ale sądząc z następnego był to raczej jednorazowy wybryk, a nie trwała tendencja. Tak jak powiedziałam - 1 epizod na ponad 70, to o wiele za mało, żeby twierdzić, że kapitan ma do powiedzenia coś ciekawego.
Zawsze najpierw robi a potem myśli> jakby Kaśka robiła coś innego.
Zły przykład. ;> Widać, scenarzyści pewnie też wzięli przykład z Kaśki i dlatego wyszła nam taka przewidywalna i nudna postać jak Archer.
Głębsze psychologiczne uzasadnienie: a jakie miłość ma uzasadnienie?
Ma - związki nie biorą się z powietrza. Ludzie wiążą się ze sobą z jakiegoś powodu (lub wielu powodów). A u Tripa i Topoli takowych nie widać, przynajmniej takich, w które można by było uwierzyć.
Co do ‘budowania’ romansu Worfa i Dax to już wcześniej pisałem w tym poście, zaś co do Odo i Kiry to owszem ciągnie się nam to od mniej więcej początku, ale tylko od strony Odo, Kira się do całego romansu ‘włącza’ dopiero w 5 i 6 sezonie a 80% rozwiązania i tak przypada na jeden odcinek.
Co do romansu Dax i Worfa to przeczytaj post r_ADMa i zajrzyj tu, gdzie znajdziesz moją odpowiedź. Co do Kiry i Odo - wszystko napisał już Tęcza.
Zaś imo rozwój postaci jest na bardzo dobrym poziomie, są one realne i o wiele nam bliższe niż osoby z późniejszych serii. I gdyby nagle zmienili aktora czy postać w moim odczuciu była by to duża strata (jej rozmiar zależał by od jakości następstwa).
Dla mnie rozwój postaci i entek to wyrażenia sprzeczne od początku i nie zapowiada się na zmianę tego stanu rzeczy. I z jakich późniejsztch serii!? Zresztą jeżeli chodziło o wcześniejsze treki, to też się nie zgadzam - tam było wiele świetnie poprowadonych i napisanych postaci (zwłaszcza w DS9, TNG i TOS, gdyż Voy był już zbyt entkopodobny) i o każdej z nich po 3 latach emisji było wiadomo o wiele więcej niż o załodze NX. Gdyby ich wymienić na kogoś innego, to widz nie poczuje różnicy - chyba, że będzie to ktos lepszy, to wtedy być może...
Same StarTreki to marny punkt odniesienia (powoduje przymykanie oka na wady, z racji rzekomej przynależności do ulubionego świata). Obejrzenie czegoś poza Trekiem pozwala jeszcze łatwiej stwierdzić, że Entek to miernota. Co więcej: zapoznanie się z różnorodnymi produkcjami pozwala obalić argument nazywania miernoty innością.
[post="19996"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Właśnie oglądając inne seriale doszedłem do wniosku, że ze Entkiem nie jest aż tak źle. Ideałem nie jest ale miernotą też nie.
Oj, jak lubimy ten argument „inności” Entka. 😛 Pod ten argument można podciągnąć wszystko i nic. Nie można go w sposób prosty obalić, za duży zakres słowo „inność” posiada, wymieniłem tylko część znaczeń i nie mam już zamiaru odwoływać się do tego terminu.
Toć trafiłeś w samo sedno, acz nie wiem, czy zamierzałeś...
Zadziwiające, że tak spokojnie przyjmujesz zidiocenie Treka, skoro sobie z niego zdajesz sprawę.
Trafiłem ? Bo chciałem trafić. Przyjmuję z pokorą taką wersję Star Trek Enterprise jaką przygotowują nam producenci. Poziom serialu jest niski, wiem o tym. Nie narzekam na każdym kroku, jaki to on niedobry.
Jest jak jest, i moje żalenie nic tu nie zmieni. Oczywiście w gronie znawców, można podyskutować co by było gdyby…
Napisałeś że Dark Angel jest „przepełniony kiczem”, z czego wynika, w drodze prostej dedukcji że to kiczowaty serial. 😛
Właśnie oglądając inne seriale doszedłem do wniosku, że ze Entkiem nie jest aż tak źle. Ideałem nie jest ale miernotą też nie.
Powiem bezczelnie:
Mało widziałeś.
Trafiłem ? Bo chciałem trafić. Przyjmuję z pokorą taką wersję Star Trek Enterprise jaką przygotowują nam producenci. Poziom serialu jest niski, wiem o tym. Nie narzekam na każdym kroku, jaki to on niedobry.
Gdyby tu chodziło o Atlantisa (który nędzny jest prawie jak Entek, a wysoką oglądalność zawdzięcza jedynie przywiązaniu mało wymagającej widowni do SG-1), to bym się tyle nie rozwodził i nie narzekał, bo nie jestem fanem Stargatowego "franchise".
Ale to chodzi o Star Treka, którego niegdyś uwielbiałem - czuje się zobligowany do marudzenia, gdy kierownictwo produkcji robi z niego popylinę.
Nie mogę też pozostać obojętny wobec heretyków głoszących, że Entka można rówać z DS9.
Napisałeś że Dark Angel jest „przepełniony kiczem”, z czego wynika, w drodze prostej dedukcji że to kiczowaty serial. 😛
No ta.. będziemy się słówek czepiać? Poza elementami frustrującymi jest w DA kilka ciekawych i wciągających rzeczy, przez co się wyrównuje.
Entek cech żałosnych posiada równie dużo, ale brak mu tych rzeczy, który zbilansowałyby go na plus. Posiadał jedynie kredyt zaufania, z racji przynależności do Treka, który szybko mu się wyczerpał. Obecnie jest pod kreską, a Manny Coto próbuje wyrównać do zera 😛
Powiem bezczelnie:
Mało widziałeś.
[post="20008"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Jasnowidz się znalazł. Skąd wiesz co widziałem ? Pozostawiam to bez komentarza, zresztą o gustach się nie dyskutuje. ;] Dla jednego dany serial (nie mam na myśli Entka), jest genialny, dla innego przeciętny. Ludzie tak już mają. 😉
Nie mogę też pozostać obojętny wobec heretyków głoszących, że Entka można rówać z DS9.
Toż to heretycy ! Na ten temat mam takie samo zdanie. Entek nawet za papier toaletowy DS9 nie może robić 😀
Cos tak sie uwzioł na tego jak to mowisz "Entka" Trzeci sezon robi sie ciekawy a nie mierny. Poza tym jak zaczynaja odkrywac cos co w TNG ,DS9 i Voy jest na porządku dziennym to sie moze przynudzac. po prostu nie ogladaj.
Cos tak sie uwzioł na tego jak to mowisz "Entka"
[post="20051"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
??? Ja ??? 😯 Chyba nie mnie się tyczy twój komentarz, ale odpowiem. Armageddon, przeczytaj poprzednie moje posty, jeżeli ci chodzi o mnie, najlepiej od początku w tym wątku. Ja próbowałem bronić Entka, pomimo tego, że serial ideałem nie jest. Dziękuję za uwagę 😀
Nie pamietam który tekst mnie poniósł ale jak go bronisz to dobrze bo pomimo błedów i braku fantazji u niektórych scenarzystów Star Trek jest najlepsza seria SF jaką znam
To chyba niewiele serii SF znasz, skoro uważasz Entka za najlepszą z nich. Chyba wszystkie buraki tego serialu zostały już w tym temacie wymienione dlatego polecam jego uważną lekturę, gdyż powtarzanie tego wszystkiego kolejny raz nie ma większego sensu. Imo Entek jest płytkim serialem rozrywkowym, z papierowymi postaciami i powtarzalnymi scenariuszami i nawet się nie umywa do takich produkcji jak DS9, Babylon 5, Farscape, SAAB, EFC (Earth Final Conflict), SG1 i wiele, wiele innych. Odgrzewane dania nigdy nie mogą smakowac lepiej niż świeże, a Entek to właśnie takie słabo odgrzane i nieprzyprawione pomysły z innych, wcześniejszych i lepszych seriali. ;>
