Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek Enterprise - wrażenia
Te odcinki które widziałem są fajne. A te których specjalnie nie obejrzałem to nie wiem.
Wojnom temporalnym mówimy stanowcze nie.
A te których specjalnie nie obejrzałem to nie wiem.
Które pominąłeś? 😉
Wojnom temporalnym mówimy stanowcze nie.
Jak mówiłem - należę do ich obrońców. Uważam, że mają potencjał:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=8&topic=413&page=0#msg260630
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=2444&page=18#msg344035
Ktoś cały czas wierzy we wskrzeszenie ENTka:
https://redshirtsalwaysdie.com/2021/05/11/17-year-old-fan-is-trying-to-resurrect-star-trek-enterprise/
Chciałbym, mi akurat podobał się do samego początku. Ale też fakt, że wtedy posucha była.
Chciałbym
Też chciałbym, i to od dawna, jednak pod warunkiem, że ściągnęliby na nowo starych scenarzystów, a minimum zatrudnili kogoś, kto czuje/rozumie klasycznego Treka nie gorzej niż oni, i zachowali szeroko pojętą stylistykę oryginalnego ENTka (najwyżej refitując - zgodnie z zapowiedziami - NX-a do formy nieco bardziej constitutionowatej). Kraftowy Horizon i filmy Vanderkleya dowiodły, że to wciąż może się sprzedać jako nowoczesny, choć tradycyjny, Trek.
Znaczy: marzy mi się wskrzeszenie w stylu Twin Peaks i TXF 😉 .
pod warunkiem, że ściągnęliby na nowo starych scenarzystów, a minimum zatrudnili kogoś, kto czuje/rozumie klasycznego Treka nie gorzej niż oni
Ale ci ludzie nie mają czasu - pracują przy Orville. 🙂
Swoją drogą, przypadek tego młodzianina, który ma mniej lat niż ENT i lobbuje za jego powrotem wskazuje, że być może serial ten znalazł się w magicznym punkcie posiadania z jednej strony wystarczającej ilości walorów klasycznego ST, by ściągnąć (minimum sporą część) starych fanów, z drugiej zaś - bycia na tyle "młodzieżowym" by móc podobać się też nowemu pokoleniu. Idealne trafienie w "średnią" między TNG a DSC? 🙂
Ale ci ludzie nie mają czasu - pracują przy Orville. 🙂
Nie wszyscy, nie wszyscy... Coto i Reevesowie-Stevensowie (o ile wiem) nie, a oni się chyba najbardziej z późnym ENT kojarzą... 😉
Swoją drogą, przypadek tego młodzianina, który ma mniej lat niż ENT i lobbuje za jego powrotem wskazuje
Chyba jeszcze na jedną rzecz - niedawno (acz jeszcze na Phoenixie) przyglądaliśmy się jak zmienia się (na korzyść) masowa recepcja VOY, teraz chyba nadchodzi czas ENT.
Idealne trafienie w "średnią" między TNG a DSC? 🙂
Coś w tym jest...
Swoją drogą... Chwalony tu już:
Stratagem
Zasluguje na pochwałę z jeszcze jednego powodu - dotąd to wraży Obcy umieszczali naszych bohaterów w fałszywych rzeczywistościach by ich torturować lub wydobyć z nich to i owo. A tym razem - voila! - oglądamy rzecz z przeciwnej perspektywy.
Tak, bo to był dobry odcinek. Trzeci sezon miał naprawdę dużo mocnych punktów. To była serializacja zrobiona dużo lepiej niż współczesny ST gdzie na końcu sezonu scenarzyści nie pamiętają początku. 🙂
To była serializacja zrobiona dużo lepiej niż współczesny ST
Prawda, jednak już wtedy było jej dla mnie za dużo (podobnie jak w przyswojonych 😉 niedawno Young Justice i Avengers: Earth's Mightiest Heroes). Konieczność pamiętania o wszystkich wiszących na ścianie strzelbach 😉 jednak odbiera nieco przyjemności ze śledzenia epizodycznych fabuł (których ploty toną przez to w metaplocie, stają się niesamodzielne). Wolę model łagodniejszej serializacji w stylu TNG-VOY-ORV, albo - przeciwnie - już kompletne pójście w mydlaną ciągłość fabuły, bez przewodnich wątków odcinków (z tym, że to raczej w serialach niefantastycznych, albo fantastycznych w sposób b. odmienny od Trekowego, jak Twin Peaks).
Jak dla mnie, Enterprise powinien się toczyć na https://memory-alpha.fandom.com/wiki/USS_Enterprise_(XCV_330)
Miło stwierdzić, że i w tym zakresie się zgadzamy:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=6&topic=2662&page=1#msg242407
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=3318&page=10#msg284445
Co stwierdzam z podwójną przyjemnością, jako znany apostoł ringshipów 😉 :
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=3&topic=3393&page=1#msg255807
Ech, marzenia o bardziej udanym ENT-ku... 😉
Twórcy za bardzo się rozpędzili (dosłownie i w przenośni) rozwijając zbyt wysokie prędkości warp za wcześnie, nawet chcieli upodobnić NX do Enterprise z TOS. Ja osobiście wolałbym ujrzeć serię Star Trek w stylu Odysei Kosmicznej, nie wykraczając poza Układ Słoneczny i pobliskie gwiazdy, podobnie z designem, skupienie się na obcości i tajemniczości kosmitów i elementy hard sci-fi. Zamiast przenosić coraz dalej w przyszłość, można przenieść akcję 100 lat wstecz, technologia rozwija się coraz szybciej. Już dzisiaj zaczynają się prace nad trójwymiarowymi hologramami. Panele dotykowe to przeżytek, a guziki to antyk, za 100 lat może być powszechnie używany interfejs komputer-mózg. (chyba, że z jakiegoś powodu go zakażą)
Twórcy za bardzo się rozpędzili (dosłownie i w przenośni) rozwijając zbyt wysokie prędkości warp za wcześnie
Poniekąd nie mieli wyboru. Strzelili sobie w stopy pewnymi wątkami FC, i w ENT mogli w to tylko - przy ówczesnym rozumieniu kanonu (po obu stronach ekranów) - brnąć.
Aczkolwiek trzeba Bradze przyznać, że chciał dać widowni pierwszy sezon w klimatach "The Right Stuff", czyli ratować co się da, ale szefostwo Paramountu (z niesławnym Lesem Moonvesem w składzie) mu na to nie pozwoliło.
Ja osobiście wolałbym ujrzeć serię Star Trek w stylu Odysei Kosmicznej, nie wykraczając poza Układ Słoneczny i pobliskie gwiazdy, podobnie z designem, skupienie się na obcości i tajemniczości kosmitów i elementy hard sci-fi.
Taak 🙂 . Jesteśmy tu jednomyślni, jak widzę.
Zamiast przenosić coraz dalej w przyszłość, można przenieść akcję 100 lat wstecz
No, to by wymagało jawnego pójścia w historię alternatywną (sugerowanego przez TOS-owy wątek Khana i jego Botany Bay, ale potem intensywnie zamiatanego pod dywan). Sam nie wiem, czy byłby to dobry kierunek? (Choć i tak się da, dowodem baxterowe "Statki czasu", które wielokroć w podobnym kontekście przywoływałem.)
Panele dotykowe to przeżytek, a guziki to antyk, za 100 lat może być powszechnie używany interfejs komputer-mózg.
Toczyliśmy kiedyś na Phoenixie - w kontekście The Expanse i Discovery - dyskusje o tym, i wnioski nie okazały się jednoznaczne. Może się jednak okazać, że zbyt przebajerzony interfejs przytłacza i utrudnia - konieczną w realiach służby kosmicznej - koncentrację, podczas gdy archaiczniejszy jest bardziej user-friendly. Pojawia się też pytanie jak na systemy komputerowe będą wpływać zmienne mikroprzeciążenia grawitacyjne związane i z warpowaniem, i z - klania się sąsiedni topic 😉 - działaniem rozmaitych innych systemów statku.
Jak dla mnie historia z Pierwszego Kontaktu jest naciągana. Świat jest pogorzeliskiem po 3 wojnie światowej, tymczasem jakiś Zefram buduje sobie rakietę, która przekracza prędkość światła. I to nie w byle jaki sposób. Zgodnie z aktualnymi obliczeniami naukowymi, napęd warp wymaga horrendalnych ilości energii, by zadziałać. Kryształów dilitu to chyba wtedy jeszcze nie mieli.
Pewnego dnia nadejdzie ten 2063 i wciąż nie będziemy mieli napędu warp. I co wtedy wymyślą twórcy ówczesnego Star Treka? (myślę że ST wciąż będzie istniał) Jak dla mnie logiczniejszą wersją jest to, że to Volcanie złamali zasadę nieingernecji i podarowali napęd FTL Ziemianom, aniżeli Ziemianie sami z siebie wytworzyli tak wyrafinowany napęd, szczególnie biorąc pod uwagę ruinę powojenną.
