Forum Fantastyka Star Trek Star Trek Enterprise - wrażenia

Star Trek Enterprise - wrażenia

Wyświetlanie 15 wpisów - od 706 do 720 (z 836 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • fluor
    Klucznik
    #101737

    W jakim systemie wartości pozwolenie na śmierć dużej ilości inteligentnych istot po to, aby stworzyć potencjalne (bo nie znamy przyszłości na 100%, nie wiadomo czy sami nie mają jakiejś fatalnej genetycznej skazy, która wyjdzie za parę lat) miejsce dla rozwoju innej grupy inteligentnych istot jest słuszne? Wydaje mi się, że nie w cywilizacji, która tak bardzo ceni każde życie.

    Barusz
    Uczestnik
    #101739

    W tym który pozwolił posłać dziesiątki tysięcy żołnierzy, by walczyli i umierali w trakcie walki z Hitlerem, który tylko potencjalnie stanowił zagrożenie dla świata (no przecież niewykluczone, że by się wycofał po zajęciu Alzacji i Poznania, które ledwie 50 lat wcześniej były i tak niemieckie, więc w czym rzecz?). W tak zwanym zachodnim systemie wartości.

    Diabeu
    Uczestnik
    #101742

    Barusz, ale w Star Treku i samej federacji nie ma o tym mowy, więc nie rozumiem porównania.

    MikE
    Uczestnik
    #101745

    No w tym watku możemy gdybać poniewąz ja osobiście nie podał bym leku skoro są przesłania do tego ze to natuarlny bieg ewolucji więc nie będę tego zakłucać... zresztą Plox nie miał opracowanego pełnego leku z tego co pamiętam i nie był pewien czy zdaży opracować... Chociaz w swiecie Treka opracowywanie szczepionek i leków przychodzi im szybciej niż zabijanie więc pewnie dali by sobie radę w max tydzień 🙂

    Barusz
    Uczestnik
    #101746

    O czym nie ma mowy? Że w ST "dobrzy" kierują się zachodnim systemem wartości, oczywiście mocno uproszczonym?

    MikE
    Uczestnik
    #101748

    Zgadzam się z Baruszem... potrzeby większości sa wązniejsze niż potrzeby jednostki...

    Eviva
    Uczestnik
    #101785

    Ten odcinek rzeczywiście dawał do myślenia. Trudno poprzeć Phloxa. Nie mieliśmy przecież do czynienia z rasowymi królikami, tylko z istotami inteligentnymi, które stworzyły cywilizację. Jakże odmówić im pomocy? To jakby ktoś z jakiegoś Aldebarana miał lek na śmiertelną chorobę, trapiącą wyłącznie białych i odmówił go Ziemianom twierdząc, że Afrykanie będą mieli lepsze szanse bez nas.

    Barusz
    Uczestnik
    #101798

    Zły przykład. My nie stoimy na drodze rozwoju Afrykan. Nie ograniczamy ich. Żyjemy z nimi - co do zasady - w pełnej równości.W Dear Doctor na ekranie mieliśmy bardziej wymowny: Neanderczyczy vs homo sapiens.I, jak już pisałem, wtedy Archer nie skazał ich na zagładę. Dał im lek zwiększający ich szanse i powiedział, że mają teraz więcej czasu na szukanie.

    Eviva
    Uczestnik
    #101800

    Skąd wiesz, czy nie uznano by, że jednak stoimy im na drodze? I właśnie bardzo się cieszę, że Archer zachował się trak rozsądnie.

    Barusz
    Uczestnik
    #101801

    Gdyby uznano to byłoby to niesprawiedliwe i nie różniłoby się od po prostu wybicia nas "bo tak". Byłoby to zwyczajnie złe.

    MikE
    Uczestnik
    #101802

    Czyli wychodzi na to że najrozsądniej byłoby nie odpowieadac na wezwanie pomocy leciec dalej...

    Barusz
    Uczestnik
    #101806

    Nie, zbadać sprawę. Archer zbadał. Skok cywilizacyjny tej drugiej rasy, tej słabszej, wyszedł na jaw na w pół przypadkiem - a to to jest tu najważniejszy czynnik. Tu tj. przy podejmowaniu decyzji w sprawie pomocy.

    Coen
    Uczestnik
    #101808

    Hmm...a może należałoby pomóc obu rasom? Dać lek, a potem zaglądać od czasu do czasu i zażegnywać konflikty między rasami i/lub zaoferować chętnym osiedlenie na nowej, niezamieszkałej planecie?

    Barusz
    Uczestnik
    #101809

    W czasach Picarda - jak najbardziej do rozważenia.

    Coen
    Uczestnik
    #101811

    W czasach Archera też, jak sądzę. Z jednej strony mamy Wolkan, super silnych i zasobnych a zakochanych już w nauce. Sama perspektywa obserwacji rozwoju naraz dwóch kultur by ich zainteresowała.Do tego perspektywa czasu. Rozwój nowego gatunku to nie kwestia lat ani dekad a raczej wieków i tysiącleci. Jak nie lepiej. Ludzkość się w czasach pierwszego sezonu Entka rozwija bardzo dobrze i bardzo szybko. Łamią kolejne granice technologiczne, zakładają kolonie, budują flotę. I nie ma nikogo kto mógłby/chciałby im zaszkodzić. Owszem, gdzieś tam są jacyś Klingoni, których nigdy nie spotkała więcej niż setka ludzi. Gdzieś indziej jacyś tam Andorianie o których przebąkują czasem Wolkanie. Ze dwie, czy trzy rasy wałęsają się po okolicy. I tyle. Nikt do ludzi nie strzela, nikt nie zajmuje ich koloni ani nie atakuje Ziemi. A więc nieskrępowany rozwój pełną gębą. Z punktu widzenia Archera, nim problem na planecie stanie się palący ludzie mogą mieć więcej planet i koloni niż w jego czasach obywateli.

Wyświetlanie 15 wpisów - od 706 do 720 (z 836 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram