Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek Enterprise - wrażenia
Tym łatwiej uczysz się nowych = tym łatwiej zapamiętujesz te, które są ci w jakiś sposób podane. Nie domyślasz się słów, nie jesteś w stanie na podstawie brzmienia słowa "cat" domyślić się znaczenia słowa "dog". To struktury gramatyczne tworzą system, to struktury gramatyczne można jakoś rozgryźć, odtworzyć sobie ich historię (np., że większość czasowników w czasie przeszłym ma końcówkę -ed, ale te, które podlegały jakimś tam procesom 500 lat temu mają inną cechę). A jak jesteś superkomputerem to możesz to zrobić szybko 😉
dobrze moim zdaniem pokazuje cały problem odcinek TNG gdzie Troi trzymając z ręce herbatę pyta Picarda co właśnie powiedziała, że herbata jest gorąca a może że jest brązowa albo... (coś czego nie pamietam 😉 ), zakładając że język ma stałą strukturę i nie jest tak abstrakcyjny jak u Tamarian to przy tylu gatunkach jakieś podobieństwa składni można wychwycić i o ile mogę uwierzyć w działanie translatora w obrębie planety (gdzie jak u nas języki należą do wspólnej grupy np. słowiańskie) to w tej chwili nikt mnie nie przekona że przy pierwszym spotkaniu można powiedzieć że np. Klingon z batH'letem mówi "Zetnę nim głowy całej twojej załogi" a nie np. "Należał do mojego dziadka, strużemy nim kartofle", bo nikt przy pierwszym spotkaniu nie zna ani słownictwa ani kultury nowego gatunku na tyle żeby powiedzieć które z tych zdań jest prawdziwe, a niestety tylko kilka razy było powiedziane że nowo spotkany statek łączy się z komputerem i ściąga dane językowe
Ciekawe też, ze zmieniają ułożenie ust przy wymawianiu słów. W końcu inaczej się układają mówiąc klingońskie baH niż angielskie fire.
O to mi właśnie chodziło w przykładzie ze stołem. No nikt mi nie wmówi, że komputer zmienia oryginalną wymowę jaka pada z ust obcego. Przełknę to, że komputery w ST potrafią rozgryźć 99,9% języków w całej galaktyce, co i tak jest niemal niemożliwym absurdem (za to szalenie ułatwia realizację serialu w którym obcych spotyka się codziennie). Ale tego, że komunikator zmienia oryginalny język między mówiącym a słuchającym nie łyknę. Mało, że musiałby przetłumaczyć język, to jeszcze komunikator musiałby zupełnie zmienić fale dźwiękowe docierające do drugiej osoby, zagłuszyć obcego, sprawić, by ten ruszał ustami tak jak w języku angielskim and whatever...
Lo'Rel to jeszcze nic. Bo co gdy są powiedzmy rozmowy przedstawicieli kilku gatunków, to taki translator musiałby mieć każdy przy czym tralslatory działałyby tylko na właściciela albo jeden translator działający na wszystkich i wszystkim tłumaczy w czasie rzeczywistym na rodzime języki. Ktoś rozumie to co napisałem? Bo ja nie ;] A na koniec każdemu z mózgu robi papkę.Edycja literówki
Czyli to musi być kwestia tego, co kto słyszy, a nie co kto mówi, zatem bez jakichś implantów korowych (tak startrekowo napisałem 😛 )się nie obejdzie. Ale w Federacji tego się nie stosuje, przynajmniej nigdy nie było o tym mowy.
Nie zapominajcie że Star Trek jest z gatunku Sci-fi czyli że niektórych rzeczy nie da się wytłumaczyć są bo są i tyle. Myślę że jest więcej w treku zagadek na które nie poznamy odpowiedzi nawet od samych twórców. 😆
(np., że większość czasowników w czasie przeszłym ma końcówkę -ed, ale te, które podlegały jakimś tam procesom 500 lat temu mają inną cechę).
No i widzisz, sam złapałeś się na pułapkę gramatyczną. Nie każdy język ma czas przeszły.
Niezapominajcie że Star Trek jest z gatunku Sci-fi czyli że niektórych rzeczy nieda się wytłumaczyć są bo są i tyle. Myślę że jest więcej w treku zagadek na kture niepoznamy odpowiedzi nawet od samych twurców. 😆
Co to jest "kture" i "twurcy"? 😛
Nie da się wytłumaczyć, bo to technologia wyższej jazdy, a my mamy małe rozumki z XX/XXI wieku i nie wszystko potrafimy nimi objąć 😉
Według mnie nie złapałem się w pułapkę, świadomie rzuciłem przykład, który w moim przekonaniu będzie jednocześnie obiektywie dobrze obrazujący problem oraz zrozumiały dla maksymalnej grupy czytelników.
mój mały rozumek ma też problem ze zrozumieniem innych rzeczy np. jak to jest że "policja temporalna" raz zapobiega próbie zmiany przyszłości a raz nie albo dlaczego zaraz po poznaniu technologii napęd strumieniowy działał na Voyagerze lepiej niż po kilku miesiącach prac albo ... (tu można pisać i pisać)pora spojrzeć prawdzie w oczy, serial nie jest dla ludzi którzy chcą żeby wszystko miało sens i analizują serial, jak sam sprawdziłem po paru piwach ogląda się go znacznie lepiej
Są dwa wyjścia: albo traktować Treka jako serial przygodowy i za dużo nie pytać, albo dorobić się bólu głowy roztrząsając każdy drobiazg jaki pokazano w tym fikcyjnym świecie. Ale chyba też dlatego lubimy ten serial (jako całość, nie mówię konkretnie o Entku).
Ja tam się nigdy nie doszukiwałam dogłębnie logiki, czy prawdopodobieństwa. Dla mnie liczy się treść, więc włosów z głowy sobie nie powyrywam 🙂 W końcu jest to science-fiction, a nie program dokumentalny. 
Zauważcie, że w VOY czy ENT policja temporalna ( czy jaką tam mają nazwę ) miesza sie do mieszaczy w czasie i ich powstrzymuje :)Ale jak Nero namieszał to gdzie oni się podziali? Poszli na kawę? Jedyne dla mnie sensowne wytłumaczenie, że ktoś powstrzymał PT przed mieszaniem się bo zmiana historii polepsza ich sytuacje w przyszłości. Teraz np. tacy Twórcy Sfer, mimo że zniszczono im przyczółki, przybędą i wygrają wojnę z Federacją.
Ja tam się nigdy nie doszukiwałam dogłębnie logiki, czy prawdopodobieństwa. Dla mnie liczy się treść, więc włosów z głowy sobie nie powyrywam 🙂 W końcu jest to science-fiction, a nie program dokumentalny.
jeżeli mówi się że Ziemia jest jedną z najważniejszych planet Federacji, domem Gwiezdnej Floty i siedzibą wielu instytucji i że broni jej jedna z flot to podczas ataku na nią chciałbym widzieć chociaż jeden statek oprócz tego na którym akurat są bohaterowie mający ją uratować, o takiej logice i prawdopodobieństwie mówię
Zauważcie, że w VOY czy ENT policja temporalna ( czy jaką tam mają nazwę ) miesza sie do mieszaczy w czasie i ich powstrzymuje 🙂
Ale jak Nero namieszał to gdzie oni się podziali? Poszli na kawę? Jedyne dla mnie sensowne wytłumaczenie, że ktoś powstrzymał PT przed mieszaniem się bo zmiana historii polepsza ich sytuacje w przyszłości. Teraz np. tacy Twórcy Sfer, mimo że zniszczono im przyczółki, przybędą i wygrają wojnę z Federacją.
w ENT przez 3 sezony trwa wojna temporalna pomiędzy różnymi frakcjami i w końcu wygrywa ta, która jest przeciwko ingerencji i aprobuje cofanie się w czasie tylko w celu badań naukowych, jak na stan wojny to chyba naprawiają co mogą
w VOY ingerują kiedy jeden z nich próbuje wysadzić Voyagera ale nie ingerują kiedy Kim przesyła w przeszłości wiadomość do Siedem no i oczywiście podczas ich powrotu na Ziemię przez Transwarp Hub, ja tu szczerze mówiąc większego sensu nie widzę bo wcześniejszy powrót Voyagera i to jeszcze z technologią przyszłości jest raczej dość dużą ingerencją
Może zwyczajnie poprawiają tylko te zmiany które im nie leżą ;]
Może zwyczajnie poprawiają tylko te zmiany które im nie leżą
Im czyli scenarzystom, to oni wzywają policję temporalną kiedy im pasuje. PT to według mnie jeden z największych niewypałów w ST, działają wybiórczo, zatem nie są konsekwentni. Ale jak mówili Orci i Kurtzman, nowa linia czasowa tworzy nową policję temporalną i dla nich wszystko jest w porządku, tyle, że to kłóci się z wszystkim co do tej pory pokazano w ST.
