Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek Enterprise - wrażenia
A przykład z odcinkiem o Borgu jest o tylko niewłaściwy, że jak teleportujesz kogoś w kosmiczną próżnię z zamiarem uśmiercenia go, to to czy zostanie właściwie złożony do kupy w owej próżni nie jest bardzo istotne.
Właściwy. Promem zabrali zasymilowany Tarkalan. Teleportera użyli, gdy przenosił się kapitan na pokład zasymilowanego ststaku. O przenoszeniu 4 członów nie wspomniałem bo nawet nie musieli ich przywracać tylko rozproszyć ich sygnał i by padli.
Byłby właściwy, gdybyś chciał udowodnić, że wyżej cenią życie i zdrowie gości niż kapitana, albo na odwrót, ale nie sądzę by tak było 😉
Z zażenowaniem muszę przyznać że TOS mnie śmieszy, a duża część TNG jest zbyt pompatyczna (filmy z Kirkiem iPicardem natomiast są już bardzo ciekawe). Niestety nie oglądałam jeszcze DS9.
Czyli najlepsze przed Tobą, pozazdrościć 😀
Właśnie ukończyłem oglądanie całego serialu i jestem ostro wkurzony.W 4 sezonie scenarzyści zaczeli nas przygotowywać do 2156 roku czyli początku wojny z Romulanami i utworzeniem Federacji. I to mnie najbardziej interesowało. I niech nikt nie narzeka, że wojna byłaby zrzyną z DS9, w tamtych czasach floty obydwu państw były dość małe i na kameralne bitwy nie można było liczyć.Wyjaśniono parę rzeczy jak "ludzcy" Klingoni z TOS czy początki współpracy między pierwszymi członkami Federacji (jak zwykle każdy odcinek z Shranem jest super). Pokazano też dlatego Wolkani byli takimi niewolkanami (wiedziałem o tym, że Romki się wmieszają).Widać wyraźnie, że niektóre wątki są niezakończone: wspomnienie Shrana, że się trochę nie zobaczą, romans kapitanów NX 01 i 02 czy Temporalna Zimna Wojna (tak, tak! jesli ktoś uważa inaczej, to niech powie mi kto był szefem Suliban?).Dużo ludzi narzeka na ostatni odcinek. Oczywiście jest dośc kiepski, ale jak mieli zakończyć serial, który nagle kasują? Do tego jesli wiadomo, że statek ma przetrwać i jego kapitan też?Powrócę też do sezonu trzeciego. Tak "ludzkiego" kapitana jak Archer jeszcze nie widziałem. Tortury, piractwo, wymazywanie pamięci? Prosze, proszę... Przy nim nawet częśc złoczyńców z TNG i DS9 są dobrzy :>Ogólnie wątek Xindi jest bardzo dobry, a koncówka sezonu szczególnie. Naprawdę oglądałem ją z takim samym zainteresowanie jak ostatnie odcinki DS9. I wreszcie nasąpił koniec z założeniem "jeden problem rozwiązujemy w jednym odcinku", co wyszło serialowi na dobre.Ogólnie uważam, że źle się stało, że serial został skasowany. W mojej obecnej liście znajduje się na drugim miejscu między DS9, a TOS (VOY jest ostatni, a TNG oglądałem tak dawno, że nie mam go umieszczonego na liście, chcć niedługo to się zmieni).
Zgodzę się z przedmówcą, po obejrzeniu całości, czuję niedosyt. Kiedy serial zaczął dorastać, kiedy twórcy rozwinęli skrzydła i nie trzymali się schematu. Lecimy-ratujemy-odlatujemy. Serial skasowano. Naprawdę wiele odcinków z sezonu III i IV trzymało wysoki poziom. Postać Archera, hmm... faktycznie był kapitanem bardziej "ludzkim" niż reszta serialowych kapitanów. Cóż, przynajmniej twórcy zakończyli na dobrym poziomie (a ostatni odcinek i tak w miarę sprytnie zrobili) serial który zapowiadał się znakomicie, a wyszedł średnio... i właśnie to "średniactwo" wielu odcinków wykończyło ENT.
Ok., a czy nie uwazacie obok tego wszystkiego, że liczba odcinków bezsprzecznie złych była wyższa niż ewentualnie dobrych, że zmiany koncepcji serialu były zwyczajną szamotaniną (nikt mi nie wmówi, że rozpoczynając drugi sezon scenarzyści wiedzieli, że za rok serial będzie zmierzał w stronę jednej opowieści rozpisanej na wiele odcinków, a z kolei rozpoczynając trzeci wiedzieli, że skończą go po roku), że wątek Xindi'ch był pisany z odcinka na odcinek i sami scenarzyści nie wiedzieli, czy za Dergą & ska spoją Romulanie, Dominium czy sto lat starsza T'Pol, że liczba postaci zapadajacych w pamięć (albo może po prostu takich których odejście byłoby zauważalne) jest mniejsza niż tych z czołówki (a na reccurnigu było w sumie w ENT dość dużo osób), wreszcie, że gdy zapadła decyzja o zakończeniu zdjęć dobre kilka ostatnich odcinków serialu nie było jeszcze nakręconych, więc można to było lepiej rozpisać.
A jak wam się tak podobało, to macie na youtube najfajniejszy moim zdaniem hołd złożony serialowi - Pegasus - Historia Prawdziwa 😆 No po prostu Pegasus i finał ENT zmątowane razem 😉 Fajnie się ogląda 😉
To i ja się wypowiem o moich wrażeniach z Entka :)Momentami serial wydawał się mieć swoje wzloty a niektóre odcinki po prostu mnie tak nużyły, że zazwyczaj obejrzałem z nich może 5-10 minut.Jak i mojemu "przedmówcy" wyżej również przypadły szczególnie odcinki z naszym niebieskim ale jakże podstępnym przyjacielem Shranem - chociaż on też miał swój honor, którego się trzymał.Co do zakończenia.... cóż.... pozostawilo niesmak chociaż i niedosyt. Riker niestety wyglądał jakoś tak strasznie staro.Natomiast co do kwestii pisania serialu "na kolanie" czy "z odcinka na odcinek" - mnie to absolutnie nie przeszkadza - pomimo tego jakoś udało się nakręcić kilka bardzo dobrych odcinków (chociaż pewnie każdy by wymienił inne "dobre").Na mojej liście seriali z pod znaku ST Enterprise plasuje się na pozycji 4. Mój faworyt to DS9 za przedstawienie Federacji w nie tak całkiem idealnej strony oraz za ciągłość fabuły w dalszych sezonach. Drugie miejsce zajmuje TNG - trochę za fabułę, trochę za aktorstwo i trochę za przesłanie odcinków. Jest też nieco czystej akcji, która urozmaica i uzupełnia serial. Następne miejsce to VOY - pomimo wielu bluzgów (jak i na ENT) podobał mi się - sporo akcji, dobre efekty no i całkiem nowe rasy, planety i w ogóle Borg - gatunek 8472, Kazoni... Po prostu ciekawa mieszanka. Taki serial do obejrzenia przy kolacji :)Czwarty jest ENT. Ostatnie miejsce piąte zajmuje TOS (jestem w trakcie oglądania) - obecnie może odpychać ze względu na archaiczny wygląd - kilka lat temu po prostu mnie śmieszył. Teraz się opanowałem i oglądam go powoli (jeden odcinkek co kilka dni) - cenię go sobie za uzupełnienie mojej wiedzy na temat świata ST czyli jak wyglądała Federacja na początku. Cenię go sobie także za przesłanie niektórych odcinków. W zasadzie tyle - ciężko tutaj o jakąś rozrywkę chociaż się trafia.
Ja zawsze uważałem, że opinie są jak dziurki w d*** każdy ma swoją i każda jest pełna ...na. Co nie przeszkadza mi wsadzić moje 3 grosze do tej dyskusji ;). Entek. Cóż pierwsze odcinki Star Treka jakie oglądałem leciały na 1 na początku lat 90. Byłem wtedy małym dzieciakiem, nie rozumiałem fabuły, ale podobało mi się latanie i strzelanie, mowa tu oczywiście o TNG. Jak trochę podrosłem (choć nie dużo) a w Polsce pojawiły się stacje komercyjne w tym TV4 oglądałem DS9. Kumałem więcej, a sam serial przyciągał mnie przed telewizor regularnie. Cóż z seriali najbardziej pojmowałem i pamiętam Voyagera na Canal +. I tak sobie mijały lata, w których moja fascynacja światem Treka, gdzieś tam odeszła w niepamięć. Aż w końcu przez przypadek zobaczyłem Andromedę, coś co wydało mi się straszną i nieudaną kopią, ot taki Herkules w kosmosie. No, ale po nim leciał właśnie Entek. Bywały odcinki lepsze i gorsze, ale starałem się go oglądać. Jednakże, wydawało mi się, że nie jest to ten poziom, który pamiętam, dlatego postanowiłem sobie odświeżyć swoje wiadomości. Zacząłem od TNG i doszedłem do wniosku, że niepotrzebnie, zburzyłem sobie miłe wspomnienia z dzieciństwa. Moim skromnym zdaniem TNG, nie wiele różni się od Entka. Ba sezon 4 Enta jest dużo lepszy i trzyma świetny poziom, gdyby dalej tak było serial okazał by się fajny, a porównanie 1 sezon ENT a 1 sezon TNG wychodzi na plus, dla tego pierwszego. Co mogę zarzucić Picardowi i jego drużynie pierścienia? Cukierkowość, to przede wszystkim, dwa przesłanie, które próbuje się nam sprzedać, tak jak natrętny domokrążca próbuje sprzedać odkurzacz, brak interakcji między postaciami i parę innych rzeczy, które nie chce mi się wymieniać, żeby nie został ten post uznany za off topa ;). Jeżeli chodzi o moją listę najlepszych seriali trekowych to na miejscu pierwszym egzekwo TOS i DS9, później VOY a na koniec znów egzekwo ENT (z wyłączeniem 2 i części 3 sezonu) i TNG. TASu nie zaliczam, bo nie oglądałem oprócz jednego odcinka ;)Podsumowując mógł bym powtórzyć pierwsze zdanie tego posta, nigdy nie dojdziemy do konsensusu, który serial jest lepszy, cieszmy się, że jakieś istnieją, niestety ale opinie "fanów" prowadzą do tego, że przez wiele następnych lat, możemy nie zobaczyć kolejnych seriali. Howg
Zgadzam się z przedmówcą. Jeśli porównamy pierwsze sezonu TNG i ENT po Picard i spółka odpada.Na początku oglądania TNG czułem się jak w teatrze. Dosłownie. Aktorzy wygłaszali swoje kwestie sztucznie i bez polotu, nawet Q był drętwy. Do tego nasz wspaniały młody geniusz (już wiem czemu go wszyscy nienawidzą :> ). Nawet zejście Tashy mnie nie zasmuciło, choć chyba powinno, prawda?Co mnie najbardziej denerwuje w serialach to brak ciągłości fabuły. W odcinku z zasady cos się dzieje, ale ten kto go nie zobaczy może oglądać dalej i sie tym nie przejmować. Nawiązania do poprzednich odcinków są bardzo skromne i rzadkie. Dlatego też denerwowało mnie to w drugim sezonie ENT. Dalej było lepiej (szczególnie ostatnim, który dla mnie dorównywał do najlepszych odcinków DS9).Uważam,że z zasady nie należy porównywać TOSa z innymi trekowymi serialami. On był kręcony w innych warunkach, w innej epoce technologicznej. Teraz śmieszy widzów szukanie załoganta bo odgłosie bicia serca czy niewykrycie, że nowy inżynier to android. Nie wspomnę już o DNA. To jak porównać nowy Battlestar Galactica ze starym.
Porownywanie TOSa do innych seriali to dokladnie to samo co porownywanie entka do TNG. Oba seriale, krecone byly w zupelnie roznych warunkach w zupelnie innej rzeczywistosci. Pytanie tylko, ktory serial zapisal sie w historii scifi dobrze, a ktory zle 😛
Wiesz, Space: Above and Beyond też skasowali (i to po jedym sezonie), a teraz uznawany jest za kultowy :>
Porownywanie TOSa do innych seriali to dokladnie to samo co porownywanie entka do TNG.
Nie do końca, można porównywać, pamiętając o pewnych zastrzeżeniach. Zresztą w TOSie większości osób przeszkadzają efekty specjalne. No i co z tego, że efekty specjalne w TOSie są beznadziejne? Gra aktorska jest o niebo lepsza. A Entek, oj gdyby go nie skasowali to pewnie by przegonił TNG, zaczął się lepiej w pierwszym sezonie, faktycznie drugi sezon do wycięcia, ale 3 zaczął nabierać poziom, a 4 - znów lepszy. Gdyby poszli te kolejne 3 sezony pokazali wojnę z Romulanami ... no ale, cóż
Prawda taka jest że trzy pierwsze sezony entka to jedna wielka pomyłka ale co się dziwić skoro Atlantis, kręcony w tym czasie wybitny też nie jest a o dziwo się utrzymał 😉 jak tego chyba nikt nie wie. Honor 3 pierwszy sezonów ratują tylko Andorianie, gdy oni się pojawiają, entek da się oglądać. Czwarty sezon oprócz ostatniego odcinka natomiast bardzo lubię, widać, że Coto starał się coś zmienić i pokazać jak rodziła się Federacja, niestety był obarczony poprzednimi sezonami jak i ogólna opinią fanów o serialu. Człowiek naprawdę starał się wyprostować wiele rzeczy i pchnąć serial na nowe tory za to należy mu się szaczunek, szkoda, że nie miał odwagi zerwać z poprzednimi sezonami i skasować jakoś te trzy lata. Żałuje też trochę że serial nie przetrwał do następnego sezonu bo z tego co można było przeczytać Coto miał bardzo fajne pomysły na przyszłość.
Nie do końca, można porównywać, pamiętając o pewnych zastrzeżeniach. Zresztą w TOSie większości osób przeszkadzają efekty specjalne.
Myslac o porownaniu naprawde nie myslalem o efektach specjalnych. Chodzi o historie, jak sa opowiadane, jak kreowane sa postacie itd. I serialu z lat 60-tych nie mozna porownywac do pozniejszych i to samo jest z TNG.
Dziwie sie tez zachwytami nad 4 sezonem. Co z tego, ze bylo kilka (pamietam moze 3) dobrych odcinkow skoro wszystkie bledy serialu caly czas byly obecne. Postacie w miejscu (jeden dobry odcinek - Home), historie nieprzemyslane ani nie dopracowane, kompletny brak pomyslu na rozwoj serii. Wszystkie multipartery z 4 sezonu dobrze sie zaczynaly, ale co z tego skoro kolejne odcinki kompletnie wszystko psuly. Najlepszy przyklad trylogia volkanska. Po dobrym the forge kolejne 2 odcinki byly tragiczne. I to samo bylo z augmentami, klingonami i mirror universe.
[...] i mirror universe.
Ojj ja odcinki z MU uważam, za jedne z lepszych w historii Treka a pewnie najlepszy jeżeli chodzi o lustrzany wszechświat, z tego co słyszałem, w dalszych sezonach planowana była kontynuacja przerwanych wątków :>
Chodzi o historie, jak sa opowiadane, jak kreowane sa postacie itd. I serialu z lat 60-tych nie mozna porownywac do pozniejszych [...]
Historie ? Moim zdaniem w TOSie historie są świetne - np. City on the Edge of Forever - no jeden z all time best, odcinków ze świetną wciągającą i trzymają w napięciu (oraz logiczną :D) fabułą można by wymieniać dużo więcej.
Jak kreowane są postacie? Ojj trójka McCoy, Kirk i Spock interakcje pomiędzy nimi, nie dało się tego już powtórzyć w żadnym innym serialu Trekowym, może poza DS9 gdzie relacje Bashir - O'Brien zbliżały się do tego. Wydaje mi się ponadto, że postacie te były żywe, a nie płaskie jak w TNG.
Jak widać można porównywać i w tym porównaniu TOS nie wychodzi wcale najgorzej 😉
r_ADM zazwyczaj się z tobą zgadzam ale jakoś lubię ten sezon, wiem że nadal są duże braki ale przynajmniej mogę te odcinki obejrzeć do końca i co najważniejsze do nich wrócić. Jasne, że widać, że kasa na efekty specjalne się skończyła a gra aktorska pozostawia wiele do życzenia, ale przynajmniej scenariusze mają sens i moge czerpać radość z oglądania. Czasami wydaje mi się że ocena poprzednich sezonów za bardzo wpływa na postrzeganie tego. Nie mniej nie bronie nikomu własnego zdania. I to tyle co mam do powiedzenia w tym temacie.
Hemrod, sie my nie zrozumielismy. Ja tez bardzo lubie TOSa, ja tez uwazam niektore z jego odcinkow za fantastyczne, osobiscie wracam do niego co jakis czas. Ale...Nie da sie ukryc, ze czas odbil swoje pietno na tym serialu, i w zadnym wypadku nie chodzi mi o efekty wizualne. Wezmy za przyklad moj ulubiony odcinek "A taste of armageddon". Fantastyczny epizod, dobrze zagrany, ciekawa i przede wszystkim niebalna historia, ale. Sposob w jaki zostala opowiedziana jest bardzo naiwny i idealistyczny. I tu nie chodzi mi o to, ze stracila na aktualnosci bo tak nie jest. Byc moze jest bardziej aktualna niz byla w latach 60-tych. Ma w sobie ten idealizm lat 60-tych i ducha tamtych czasow, ktorego dzis juz po prostu nie ma. Wtedy przeslanie i wnioski plynace z tego odcinka byly nowoscia. Ludzie prezentujacy taki punkt widzenia stanowili swoista awangarde mysli. Teraz jest to prostu jeden z wielu pogladow na otaczajaca nas rzeczywistosc.
