Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek Enterprise - wrażenia
No... ze dwa tygodnie czekałem
A i tak połowa do obalenia.
to obal, a nie mów że są do obalenia... jak do tej pory nie udało ci sie niczego obalić, przedstaiałeś tylko alternatywy... 😐
PS dyskusja jest startrekowo czysto "wewnętrzna", debatowanie nad poziomem ENT jako serialu nie miałoby sensu... poza tym, nie kopie sie leżącego
Na dyskusje o kanonach jeste już za stary. Jakby ENT był odbry serialem, to oglądałbym go mimo niezgodności ze starszymi seriami itd., a tak oglądalem go bo miał Star Trek w tytule ;P.A leżący skopał się sam ;).
Pah, to troche nie fer, napisałes post na innym forum i zaraz wparowywujesz tu i piszesz ze nic nie obaliłem 😮 Daj mi czas, obiecuje ze nie zachowam sie jak wy i jak nie bede miał argumentu to sie nie obraze i nie niebede pisał nic przez dwa tygodnie w temacie 😆
1) fair, nie "fer"
2) pisałem, że w tej dyskusji którą prowadziliśmy przez długi czas jak dotąd nie obaliłeś ani jednego argumentu i w odpowiedzi na argumenty, którą już wtedy napisałeś także nie zdeprecjonowałeś żadnego z podanych przykładów, więc...
3) kto się obraził??? może ci których nazywałeś debilami lub ci, którym cały czas wpierasz rzeczy, których nie są winni?? btw. nie siedzę na forum cały czas i nie zawsze chce mi się pisać długie posty (bo to tylko rozrywka) nie bądź dzieckiem i nie traktuj tego jak obrazę...
MOD: Uprzejmie proszę o nie przenoszenie Waszych kłótni na to forum.
Od ja: postaram się nie odpowiadać na zaczepki, słuszna uwaga.
Od dawna cisza w tym temacie, ale ja dopiero zaczynam oglądać.
Jestem po połowie pierwszego sezonu i nie jest tak źle ja czytałem. Nie wiem czy jestem az tak niedojrzały (tylko 24 letni dzieciak 😛 ), ale nie zauważyłem czegoś naprawdę tragicznego i bezsensownego.
Oczywiście można się przyczepić do odległości Kronosa od Ziemi czy Archera chodzącego sobie w próżni (powinien byc chociaz z lekka nabrzmiały), ale to tylko detale.
Plusy:
Technologia. Po prostu prymitywna. Ktoś powie, że lepsza niż w TOS, ale przecież przygody Kirka kręcona ponad 40 lat temu. A tutaj mamy teleporter, którego wszyscy się boją (użyli go 3 razy w 14 odcinkach). wszędzie lata się promem (tylko dlaczego on startuje tyłem, czyżby łatwiej zadokować gdy sie ucieka? :> ). Okrętowy system łączności jest taki sam jak TOS (a mogli by używaz komórek, tylko wtedy nie byłoby to zgodne z kanonem), strzelają jakimiś dziwnymi torpedami (atomówki to czy prymitywne fotonówki?), rdzeń warp jest wielki jak cholera i nie da się go wystrzelić. Jedynie brakuje mi broni prymitywniejszej niż fazery - taka plazmowa jak z pilota byłaby lepsza.
Przygody. Są lekko wtórne, ale kilka z nich po małych przeróbkach dałoby sie je wsadzić do VOYa czy TNG. A histroie "pierwszy raz z Andorianami" czy "pierwsza kometa typu" muszą być. I (tu wywołam ostre protesty) to Archer powinien spotkac Ferengich nie Picard. Rasa, która handluje z każdym nie nawiązała kontaktu z Federacja przez 200 lat? Ktoś chyba zgłupiał, gdy to wymyślił. Ferengi to nie Chińczycy i muru sobie nie wybudowali.
Aktorzy i język. Całkiem dobrze, tylko sternik mnie wkurza (nie ma to jak kompleks dobrego Muszyna). Szczególnie bawi mnie Archer, jak gada o Volkanach - widać, że ich nie lubi, bo lubieć ich to rzadka cecha. Reszta spisuje się poprawnie, szczególnie doktor. Przypomina mi mojego dentystę ( "Co będzie jak zęba nie da się wyleczyć? " "To się go usunie")
Naprawdę co mi się podoba to Volkani. Nie są tacy cukierkowi przyjaciele Ziemi jak w każdym serialu - tutaj mają własną politykę i cele i wkurza ich (ale nie dają to po sobie poznać) wcibianie nosa przez Ziemian. Szczegolnie z aferą z klasztorem P'Jem.
W kolejnych epizodach z chęcią poznałbym inne założycielskie rasy federacji - w końcu było ich sześć,a tu znamy na razie trzy. I przydałaby się jakaś zamieszkana kolonia zieska bo wyludniona juz była.
Na razie kończę i idę oglądać kolejne epizody.
PS. Nie wiem co widzicie w tej T'Pol, bo mi się nie podoba. Mój ENTowski faworyt to chorąży Cutler.
Technologia. Po prostu prymitywna. Ktoś powie, że lepsza niż w TOS, ale przecież przygody Kirka kręcona ponad 40 lat temu. A tutaj mamy teleporter, którego wszyscy się boją (użyli go 3 razy w 14 odcinkach).
Sorry, ale zrobiłeś błąd logiczny. To, że się bają teleportaer, nie oznacza, że jest on gorszy niż te z TNG. Może być dużo lepszy ), a oni po prostu boją się czegoś nowego. Też bym nie chciał poddać się teleprotacji, to naturalne. Też bym nie chciał. Niezależnie od tego jak dobry teleporter by przede mną stał (nie umniałbym tego ocenić, podobnie jak oni).
No i tak jest w serialu. Mają lepsze przesyłenie niż ich wnukowie (przenosi osobę biegnącą, czego w TOS nigdy nie zobaczyliśmy itd.), strach nie ma nic do rzeczy.
Naprawdę co mi się podoba to Volkani. Nie są tacy cukierkowi przyjaciele Ziemi jak w każdym serialu - tutaj mają własną politykę i cele i wkurza ich (ale nie dają to po sobie poznać) wcibianie nosa przez Ziemian. Szczegolnie z aferą z klasztorem P'Jem.
P'Jem chyba w intencji Twórców miało być objawem, nie żadną przyczyną czy zawiązaniem wątków. W większym stopniu objawem w każdym razie. Ukazaniem jak to gnije państwo wolkańskie i jak jest mu potrzeba Federacji 😉
PS. Nie wiem co widzicie w tej T'Pol, bo mi się nie podoba. Mój ENTowski faworyt to chorąży Cutler.
Jak być może wiesz aktorka umarła w trakcie kęcenia pierwszego sezonu i w sumie jest tylko w trzech odcinkach . A T'Pol ma w sobie coś takiego obcego, nieziemskiego, podobało mi się to. Zresztą Blalock dziękowała za zauważenie tego, gdy odbierała Saturna.
Pierwszy sezon nie był tragiczny. Entek był najgorszy w 2 sezonie...
Według mnie w trzecim, choć wiem, że niewielu myśli podobnie. Ale to w trzecim
Nie pamietam juz w ktorym sezonie (pewnie tu o tym wspominalem dawno temu), ale tez chyba w trzecim - byla jeszcze zrzynka z voyagerowego "One" (4x25).
W trzecim, bo dopiero tam lecieli przez dłuższy czas w jedną stronę jak statek Janeway 😉 W dwóch pierwszych latali gdzie mieli ochotę ;)Zrzynek to więcej było (np. ENT "Vanishing Point" - TNG "The Next Phase" ), ale, w przeciwieństwie do Twillight nie były one ogłaszane super-hiper-wspaniałymi odcinkami.
To, że się bają teleportaer, nie oznacza, że jest on gorszy niż te z TNG.
Jeśli jest lepszy, to czemu wszędzie latają promem? Nawet w Regenerate po Tarkalan nim polecieli, a teleportera uzyli, gdy Borg w nich walił?
Zresztą jakoś nowych pistoletów fazowych się nie boją, tak samo nowego rdzenia czy resekwencera żywności.
gnije państwo wolkańskie
Patrząc z mej, romulańskiej perspektywy Federacja przejęła to gnicie 😛
A to co napisałeś w zakrytym tekście to wielka szkoda, że tak się stało - moglibyśmy oglądac pierwszy międzygatunkowy romans.
Teraz jestem po 1x19. Nieźle się na tym odcinku uśmiałem (bardziej niz inni, bo u mnie w PBF Pitmistrz grający Ferengim spotkał pustą federacyjną jednostkę i robił to samo co Ferengi. Fotele też wynosił). I tak powinno wyglądać pierwsze spotkanie z uszatkami, a nie to głupie po 200 latach.
Oczywiście była dość poważna wpadka z uszkodzonym promem. Jak ktoś zatyka palcem dziurę to mu próżnia palec wysysa :> Ta ciemna planeta też raczej chyba by się nie utrzymała w takim stanie jak pokazano.
To, że się bają teleportaer, nie oznacza, że jest on gorszy niż te z TNG.
Jeśli jest lepszy, to czemu wszędzie latają promem? Nawet w Regenerate po Tarkalan nim polecieli, a teleportera uzyli, gdy Borg w nich walił?
Boją się, bo rozbija ciało na kawałki i składa w innym miejscu. Ponadto oni nie wiedzą, że mają taki super sprzęt. My z prespektywy czterech sezonów wiemy, że zawiódł raz, na moment i bez konsekwencji. Oni nie.
A przykład z odcinkiem o Borgu jest o tylko niewłaściwy, że jak teleportujesz kogoś w kosmiczną próżnię z zamiarem uśmiercenia go, to to czy zostanie właściwie złożony do kupy w owej próżni nie jest bardzo istotne.
Zresztą jakoś nowych pistoletów fazowych się nie boją, tak samo nowego rdzenia czy resekwencera żywności.
Nie mam może wielkiego doświadczenia, ale zdarzało mi się trzymać nowe (tzn. dla mnie nowe ;)) pistolety w ręku i jeść nowe gatunki roślin, i też się nie bałem.
A to co napisałeś w zakrytym tekście to wielka szkoda, że tak się stało - moglibyśmy oglądac pierwszy międzygatunkowy romans.
Zważywszy fakt, że doktor był żonaty i był człowiekiem (tzn. istotą ;)) wielkiego honoru - niespecjalnie. Choć chyba nigdy się nie dowiedzieliśmy, czy trzy to maksymalna liczba żon w jego gatunku.
A przykład z odcinkiem o Borgu jest o tylko niewłaściwy, że jak teleportujesz kogoś w kosmiczną próżnię z zamiarem uśmiercenia go, to to czy zostanie właściwie złożony do kupy w owej próżni nie jest bardzo istotne.
Właściwy. Promem zabrali zasymilowany Tarkalan. Teleportera użyli, gdy przenosił się kapitan na pokład zasymilowanego ststaku. O przenoszeniu 4 członów nie wspomniałem bo nawet nie musieli ich przywracać tylko rozproszyć ich sygnał i by padli.
Zważywszy fakt, że doktor był żonaty i był człowiekiem (tzn. istotą ) wielkiego honoru - niespecjalnie. Choć chyba nigdy się nie dowiedzieliśmy, czy trzy to maksymalna liczba żon w jego gatunku.
Coś mi się zdaje, że ich społeczeństwo akceptowało tego typu małżeństwa bo pewnie mieli problem z różnorodnością genetyczną (była raz o tym w TNG ze społeczeństwem klonów, tam każdt facet miał 3 żony, a każda kobieta 3 mężów).
A to co napisałeś w zakrytym tekście to wielka szkoda, że tak się stało - moglibyśmy oglądać pierwszy międzygatunkowy romans.
Zważywszy fakt, że doktor był żonaty i był człowiekiem (tzn. istotą ;)) wielkiego honoru - niespecjalnie. Choć chyba nigdy się nie dowiedzieliśmy, czy trzy to maksymalna liczba żon w jego gatunku.
Ja uważam, że jednak jakiś romansik by był. Dobitnym przykładem jest odcinek kiedy na Enterprise przylatuje żona Phloxa, która prawie przez cały czas flirtuje z Tripem, a doktorek wręcz zachęca Tripa do bliższego zapoznania się z nią. Przecież nie musieliby zaraz lecieć do łóżka.
Natomiast sam serial bardzo mi się podobał, oczywiście nie w całości, ale jak w każdym serialu są lepsze i gorsze odcinki. Nie wiem czemu ale najbardziej przypadły mi do gustu odcinki "volkańskie" 🙂 czyli "Carbon Creek" (o pierwszym kontakcie Volkan i ludzi) i "trylogia" "The Forge" (o tym że źle się dzieje w państwie volkańskim, za sprawą Romulan oczywiście). Tak ogólnie żałuję że serial się zakończył, bo czwarty sezon z małymi wyjątkami był naprawdę dobrze zrobiony i miło było go oglądać.
Mnie tez podobal sie Entek. Co prawda mial slaby drugi sezon i beznadziejny ostatni odcinek (za ktory twórcy juz sie zdążyli pokajać). Na żadnym anglojęzycznym forum nie znalazlam tylu zlych słow o ENT co tu są nawet zagorzałe fan cluby tej serii, a także ogromna ilość fan fiction (kontynuacji) pisanych przez fanów.Dla mnie jest to drugi w kolejności serial Star Trek wśród ulubionych.Z zażenowaniem muszę przyznać że TOS mnie śmieszy, a duża część TNG jest zbyt pompatyczna (filmy z Kirkiem iPicardem natomiast są już bardzo ciekawe). Niestety nie oglądałam jeszcze DS9.
