Forum › Fantastyka › Star Trek › Star Trek Enterprise - wrażenia
SPOJLER ALERT!
Hej, tu głos z "Puszczy Ociemniałych", w której mam przyjemność zamieszkiwać, gdyż nie podobala mi się trylogia o Soongu. ;> Już chyba pisałam dosyć szczegółowo czemu, więc powtórzę tylko najważniejsze rzeczy:
- przewidywalność działań kapcia i załogi (jak zwykle)
- częsty brak w tych działaniach logiki (o odrobinie finezji już raczej nie wspomnę) i typowe dla Archera pakowanie się w kłopoty, bez przewidywania skutków
- tanie efekciarstwo w stylu mordobić rodem z Matrixa
- zbytnie uproszczenie postaci Eugeników (lub Augmentów), z których zrobiono żądne krwi maszyny do zabijania
- zepsuta przemiana wewnętrzna Soonga; przejście od kogoś, kto mysli jedynie o uratowaniU swoich "dzieci" i ucieczce daleko od Ziemi do kogoś, kto jest skłonny poświęcić Eugeników, aby ratować ludzi powonno byc choć trochę wiarygodne, podbudowane czymś więcej, niż tylko sporami z tymi "dziećmi" i ich buntem
- beznadziejnie nijakie i infantylne zakończenie - aż żal było patrzeć na takie praworządne "nawrócenie" i na to, że Soong daje się znów zamknąć w więzieniu bez słowa protestu...
A co do trylogi "wolkańskiej", to mam nieco mieszane uczucia... Ogónie całość była o wiele lepsza od odcinków "soong trilogy", ale to nie znaczy, że była bardzo dobra.
Plusy:
- ciekawe pokazanie wolkańskiej kultury i samej planety
- próba stworzenia intrygi kryminalno-szpiegowskiej
- próba rozwinięcia i wyjaśnienia relacji T'Pol z matką
- wolkański Archer, który dzięki temu nie zachowywał się cały czas jak kowboj (szkoda, że pewnie mu to minie)
- wątek romulański, który zapowiada kontynuację całej tej zabawy
Minusy:
- mimo opowiadania o Woalkanach i ich zwyczajach nie udało się (wg mnie) do końca pokazać i wyjaśnić czemu ta rasa tak dramatycznie się różni się od tego co mieliśmy możliwość zobaczyć w TOSie (nie sądzę, żeby Spock przegapił opowiadając historię swojej planety takie "drobiazgi" jak odnalezienie Kir'Shary czy nowe "przebudzenie"swojego ludu)
- znów Wolkanie, a konkretnie ich dowództwo - jakoś nie mogę uwierzyć, że wśród rządzących wszyscy bez szemrania i myślenia słuchają V'Lasa i że nikt nawet nie próbuje podważać jego decyzji, nie prosząc go nawet o dowody w sprawie tak istotnej jak rozpoczęcie wojny
- śmierć admirała Forresta - nie robi żadnego wrażenia coś, o czym opowiada nam głos zza kadru
- przesłuchanie Sovala przez Shrana i sposób jego zakończenia - dla mnie to zupełnie niewiarygodne
- skoro Archera nie było na pokładzie, to rolę kowboja pakującego się bez zbytniego zastanowienia w kłopoty ktoś musiał przejąć 😉 wypadło na Tripa, który robił to równie dobrze i głupio jak sam kapitan ;>
- banalne rozwiązanie wątku T'Pol - Koss, widać, że scenarzystom nie chciało się nad tym myśleć
Chociaż muszę stwierdzić, że jak na Entka nawet nie było źle i mimo kilku wpadek trylogię dało się oglądać bez przysypiania w połowie każdego odcinka (co miało miejsce przy opowiastkach o Soongu). Nie wiem, czy zapowiedziany wątek romulański utrzyma chociaż ten poziom, ale gdyby tak się stało, to może nawet cały 4 sezon nie zostawi u mnie takich złych wspomnień jak jego początek... Choć znając talent twórców tego serialu do psucia tego, co udało im się zrobić nieźle, to pewnie są to złudne nadzieje... ;>
Po pierwsze musze sie poprawic - Janeway mowila jednak ze Omege zsyntetyzowano raczej w XXIII wieku, wiec raczej nie powinno jej byc w Enterpirise (chyba ze znowu namieszaja w kanonie 🙂 Co do Vulcanow to nie dziwi mnie ze ci pozniejsi jak Spock i inni nie wspomnieli nigdy o przebudzeniu - pewnie po prostu nie chcieli wspominac o tym, ze jeszcze 100 czy 200 lat temu ich rasa nie byla tak doskonala jak to wszystkim probuja wmowić. Co innego wspominac o tym co mialo miejsce tysiace lat temu, ale wydarzenia tak niedawne wygodniej im przemilczec, a przeciez to nie to samo co klamstwo 🙂 A ludzie i tak o tym wiedza z zachowanych zapiskow z czasow Archera, ale tez o tym z Vulcanami nie dyskutuja bo im niezrecznie...
Ja troszke OT aktualnej dyskusji. Mianowicie zaobserwowalem w Enterprise ciekawe zjawisko (tutaj dodam ze ent ogladam niesterty rzadko bo leci o zabojczej 4 rano...tytulu odcinka nie pamietam) Ale wracajc :mamy sytuacje za na pokladz Ent wdzieraja sie napastnicy. Zaloga walczy, ich bron jest nieskuteczna, lecz w tedy wyskakuje kapitan Archer i pierwszym strzalem z kieszonkowego gowienka, ( ktorego ladunki chwile wczesniej napastnicy wciagali nosem) powala napastnika...
❓ ❓ ❓ czy kapitan jest uberjedi? czy to ma cos wspolnego z wysypka ?
riri
Już ktoś kiedyś wspominał, że Enterprise ustawiony był odwrotnie do planety, choć zawsze wszystkie statki ustawione były raczej burtą . Według mnie, autorzy postanowili trochę przybliżyć ten wizerunek , do zachowania się dzisiejszych wahadłowców na orbicie, takie płożenie okretu jest chyba najbardziej optymalne. Tylko zastanawiam się, czy w dobie sztucznej grawitacji, ta szczegółowość jest jeszcze konieczna. Enterprise jest o wiele gorszym serialem od pozostałych wczesniejszych obrazów stworzonych na potrzebę ST. Lecz muszę dodać, że między innymi takie szczegóły, choc jest ich mało, dostosowują ten obraz do dzisiejszych zastosowań. A tak na marginesie 🙂 , zawsze się zastanawiałem, jak to jest, że okręty zawsze ustawione są idealnie w przestrzeni , w stosunku do innych statków i planet:).
Cóż, serial Enterprise się raczej kończy. Nie jest to jeszcze potwierdzone, ale żyjemy nie w świecie Star Treka tylko w naszym i tu wciąż wszystkim rządzą pieniądze. Czyli w tym wypadku oglądalność, która leci na łeb na szyję. Na stronie Trek Today ( tutaj ) napisano że "Observer Effect" miał najgorszą oglądalnośc z całego serialu. Smuci mnie to, bo ten i poprzedni odcinek były niezłe, choć fakt że (zwłaszcza ten drugi) zapożyczały motywy z wcześniejszych seriali.
Ogólnie 4 sezon jest jak dotąd najlepszy, co jest odwrotnie proporcjonalne do oglądalności. Szkoda że przerwą serial który właśnie teraz nabiera prędkości. Szkoda mi starań pana Coto który męczy się nad wymyślaniem porządnych odcinków kiedy widzę jak to się przekłada na korzyści finansowe. Zresztą zobaczcie z czym przegrał - z wrestlingiem i sitcomami. Widać, co wolą oglądać Amerykanie. I mimo iż serial bywał fatalny to jest coraz lepszy i będzie wielka strata jak go skończą w tym sezonie, a skończą, chyba że się wydarzy jakiś cud, ale cuda są ostatnio stosunkowo rzadką sprawą. A wtedy nie wiadomo kiedy i czy ujrzymy następny serial spod znaku Star Trek.
Ogólnie 4 sezon jest jak dotąd najlepszy, co jest odwrotnie proporcjonalne do oglądalności. Szkoda że przerwą serial który właśnie teraz nabiera prędkości.
to, ze jest najlepszy, nie znaczy, ze jest dobry.
to nabieranie predkosci to tez spore naduzycie. poki co byly 2 dobre odcinki; trylogia o wolkanach majaca naprawic spustoszenia w kanonie zlikwidowala jedne buraki, ale zaraz wprowadzila nowe.
Szkoda mi starań pana Coto który męczy się nad wymyślaniem porządnych odcinków kiedy widzę jak to się przekłada na korzyści finansowe.
pan coto to narazie duzo gada. nie wprowadzil do serialu obiecanego nowego ducha; na 11 odcinkow tylko 2 byly dobre. reszta powiela te same stare bledy.
Zresztą zobaczcie z czym przegrał - z wrestlingiem i sitcomami. Widać, co wolą oglądać Amerykanie.
LITOSCI 😛
jak widac probujesz bronic entka zwalajac wine na "glupich amerykanow" 😛 najwyzsza pora pogodzic sie z *faktem*, ze enterprise serialem jest cieniutkim; zgodni co do tego sa zarowno krytycy jak i ludzie glosujacy co tydzien pilotami.
Zresztą zobaczcie z czym przegrał - z wrestlingiem i sitcomami. Widać, co wolą oglądać Amerykanie.
Z skąd takie rewelacje? Bo mnie się zdawało, że w piątki w tym sezonie zawsze prowadził serial Desperate Housewives, który tydzień temu wyjątkowo przegrał z pilotem Numb3rs..
Tak jest napisane w rzeczonym źródle i jeszcze na kilku innych stronach o tym czytałem... Nie jestem zagorzałym fanem Enterprise, serial jest zdecydowanie gorszy od swoich poprzedników, i też wolę żeby zaczęli robić nowy lepszy serial, najlepiej o XXIV wieku, z udziałem innych scenarzystow i nie tak gówniarski, i nie powtarzający w kólko starych schematów ale jak Enterprise skończy tak marnie to nie wiadomo kiedy tego doczekamy.
^dokladnie, dlatego enterprise musi sie jak najszybciej skonczyc 😛
^dokladnie, dlatego enterprise musi sie jak najszybciej skonczyc 😛
[post="23793"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]
Zanim wyrządzi jeszcze więcej szkód :]
Po obejrzeniu odcinka 4x10 Daedalus stwierdzam, że Entek wrócił do poziomu z poprzednich sezonów (jak do tej pory część 4 sezonu trzymała chciaż poziom średni) czyli znów osiadł na dnie. Odcinek nudny, przewidywalny do bólu, Archer kolejny raz zachowuje się jak kretyn (po tym co zrobił Erickson pomaganie mu było hmm... niemoralne? głupie? niegodne oficera floty?) - w sumie powrót do ustalonej enkowej normy... Jedyny plus to fakt, że ten serial chyba ułatwi mi zasypianie - nic innego tak świetnie nie działa, oczy same się zamykają. 😉 😛
PS. Jedyne co mogę polecić to świetną parodię odcikna, którą można znaleźć tutaj.
Za to 4x11 byl lepszy. Pomysl niezly, moze nic nowatorskiego, ale nie wygladalo na kolejna zrzynke. Mi sie ogladalo calkiem niezle.
Nie twierdze, ze nie byl przewidywalny, przeciez oczywistym bylo, iz nikt z glownych bohaterow nie zginie - mocno bym byl zaskoczony, gdyby tak sie stalo, ;> ale i tak bym za nikim nie rozpaczal. ;P Hoshi i Travis mieli wreszcie do zagrania jakas wieksza role. Jednak o ile Hoshi byla soba i moglismy cokolwiek sie o niej dowiedziec, o tyle zabawym wydaje sie fakt, ze Mayweather pojawia sie na dluzej i ma troche do powiedzenia tylko dlatego, ze jego cialo przejal obcy. ;P
4x11 imho to trochę odwrócenie sytuacji z Q. Obcy próbowali stwierdzić, czy jesteśmy inteligentni, a odkryli nasze współczucie. Q chciał sprawdzić, czy to co osiągnęliśmy coś warte, czy zmieniliśmy nasze postępowanie, czy potrafimy współczuć, a może to tylko pozory możliwe do utrzymania dzięki naszym osiągnięciom naukowym. Rzeczywiście, aktorzy grający Malcolma i Travisa wreszcie mogli pokazać co potrafią. Już w pierwszej scenie pomyślałem: wow, wreszcie im rolę niezłe napisali, jak fajna interakcja (wtedy nie wiedziałem, że to obcy). W każdym razie stanowili całkiem zgraną parę.Hoshi, no cóż, trochę ta jej przeszłość nie pasuje do tego co pokazano do tej pory. Wiecznie zahukana i dygająca się Hoshi nagle okazuje się być supemistrzem Akido łamiącym ręcę przełożonym. Kompletnie niewiarygodne IMHO.Trip, to postać zawsze najbardziej mi się podobała, szkoda tylko, że Archerowi się postawić nie umie (4x10). Kapitan to z niego nie będzie.Ach i małe słówko o T'Pol, wreszcie nie lata z załzawionym oczami jak sarenka. To jedno zdanie, którym wyraziła zaniepokojenie o Tripa dawało widzowi, więcej satysfakcji "emocjonalnej" niż całe może łez i rzucania się po kajucie.Może trochę drażnić deus ex machina i przewidywalność końca. Odcinek przeciętny, ale o niebo lepszy od poprzedniego.
SPOILERY
Moje wrażenia po 4x11 Observer Effect też są zdecydowanie lepsze niż po obejrzeniu Daedalusa, ale po takim gniocie nie było to zaskoczeniem. Przecież zrobić coś nudnieszego niż 4x10 nie jest wcale łatwo. 😉 Co do Observer Effect - pomysł nawet niezły, w treści odcinka przewinęło się małe nawiązanie do TOSa (Organianie), do którego ostatnio producenci Entka starają się odwoływać jak najczęściej, w końcu coś do zagrania dostali ci aktorzy, którzy wcześniej byli pomijani (pewnie któryś z execów usłyszał marudzenie widowni ;>). Jak na Enterprise odcinek całkiem przywoity, jak na normalne seriale średnio-słaby. Czemu? Gdyż kolejny raz zakończenie było do bólu przewidywalne, widz niemal od początku wiedział to, do czego bohaterowie dochodzili przez cały odcinek, a Archer kolejny raz okazał się durniem. Przecież zamiast niego z Phloxem mógł pójść ktokolwiek - żeby nosić nieprzytomnych załogantów, robić zastrzyki i obsługiwać aparaturę medyczną nie potrzeba kapcia... chyba, że jest to Entek. ;>
Ogólna ocena w granicach średnich, bo jak zwykle mogło być lepiej, ale nie wyszło. ;>
