Znów Gazeta Wyborcza. Przy okazji premiery Battle Los Angeles Wojciech Orliński spogląda na kosmitów w innych filmach i serialach. W kontekście Star Trek wspomnieni zostają Klingoni, Romulanie, Borg i Wulkanie.
Jest pełen radości życia i życzliwy dla otoczenia. Nie traci czasu na żale i pretensje, jak co poniektórzy, których mogłabym palcem wskazać. To i jego dusza pozostaje młoda.
Nie jest to bezkofeinowe, lajtowe mli-mli spod znaku Preisnera, ale autentyczna jazda po bandzie bez trzymanki, dźwiękowe prestidigitatorstwo, brzmieniowy Star Trek.