Ano stąd, że nikt nie zachwyca się Orgazmotronem.
Jeżeli już o ograzmotronie mowa, to najbardziej zapadł mi w pamięć ten z komedii "Orgazmo".
Młody i bardzo religijny Mormon ze względu na trudną sytuację finansową decyduje się na pracę jako aktor w pornobiznesie, gdzie gra tytułowego superbohatera. Scenariusz pisali goście od South Park, więc jak można się spodziewać nie zawahali się wykorzystać wątku religijnego komediowo. W każdym razie kolega z planu okazuje się w wolnym czasie być genialnym naukowcem-konstruktorem i buduje prawdziwy orgazmotron strzelający promieniami orgazmicznymi, nota bene nie ustępujący skutecznością fazerowi, jeżeli chodzi o walkę z rzezimieszkami 😉