Wcale mnie to nie dziwi, gdzie można pochwalić się mundurem jeśli nie na konwencie 🙂 Ja tam kiedyś chciałem sobie uszyć taki voyagerowy, ale chcieć, a zrobić to dwie osobne sprawy...
Ja też nie mam ręki do szycia - ten mundur pożyczyła mi Vanja. Gdybym miała sama uszyć, to lepiej nie mówić, co by mi wyszło. Voyagerowy łatwiejszy, trzeba kupić dwa zwykłe dresy o różnych kolorach, przeciąć gdzie trzeba i przyszyć na maszynie. Z babskim TOSowym gorsza sprawa, musiałabym wejść w porozumienie z jakąś krawcową, bo to trzeba dopasować, żeby jakoś wyglądało.