Forum Fantastyka Star Wars Star Trek a Star Wars - koncepcja tworzenia scifi

Star Trek a Star Wars - koncepcja tworzenia scifi

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 142 w sumie)
  • Autor
    Wpisy
  • r_ADM
    Uczestnik
    #33139

    idę o zakład że nie ma takiej organizacji żaden inny fanklub sf

    obejrzyj trekkies.

    z tego co mowisz wnioskuje, ze o treku bladego pojecia nie masz... owszem, cos tam widziales, ale zeby oceniac fandom, spuscizne itd to troszke za malo.

    Slawek
    Moderator
    #33140

    I czy oglądałbyś starwarsy dla 'fabuły, postaci, ambitnych dialogów i przeslania' gdyby nie było tam mieczy świetlnych, mocy jedi i walk kosmicznych? Sorry, ale śmiem wątpić...

    gdyby nie było tam tego to by to był film np. kowbojski albo jakiśiny gatunek. wtedy oczywiście nie oglądałbym bo lubie sf....

    To zdanie mówi wszystko. W sci-fi widzisz tylko efekty i jeszcze temu zaprzeczasz. Nie rozumiem jak możesz mówić że cenisz sobie w filmie sci-fi fabułe i postacie skoro bez efektów i walk nie oglądałbyś go. Widocznie taki BSG też pewnie musiałby mieć 50-50 efekty i postacie abyś obejrzał z zaciekawieniem...

    Naprawdę, kolejnymi swoimi postami dajesz po sobie wyraźnie poznać, że wyżej stawiasz efekty. Tak więc nie dziw się, że reakcja reszty forumowiczów jest jaka jest... bo zapewne oni podobnie jak ja nie potrafią czegoś takiego zrozumieć... (a na pewno nie w przypadku porównywania tych dwóch serii).

    Jedi Master
    Uczestnik
    #33144

    rozumiem.... zatem ja już wiem teraz że dla was sf to tylko chodzenie korytarzami, nie pokazywanie niczego innego poza wnętrzami pomieszczeń, owszem, broń energetyczna może być, ale nie wolno pokazać jak ona strzela, a o np. pojedynkach pomiędzy statkami w kosmosie mamy dowiadywać się tylko z dialogów.... też mi sf....

    Slawek
    Moderator
    #33147

    rozumiem....

    Śmiem wątpić ;>

    zatem ja już wiem teraz że dla was sf to tylko chodzenie korytarzami, nie pokazywanie niczego innego poza wnętrzami pomieszczeń

    I kto tu teraz nie czyta uważnie?

    owszem, broń energetyczna może być, ale nie wolno pokazać jak ona strzela, a o np. pojedynkach pomiędzy statkami w kosmosie mamy dowiadywać się tylko z dialogów....

    W tym właśnie problem. Nie chodzi o pokazywanie ale o to co jest istotniejsze. Dla ciebie w sci-fi obowiązkiem jest aby były ciągłe bitwy, walki, efekty etc. Dla mnie za to, umieszczenie akcji w czasach i miejscu fikcyjnym bądź dodanie nieistniejących wynalazków (statek kosmiczny, przyszłość, różne niespotykane wynalazki) daje szerokie pole do popisu aby stworzyć rozbudowaną niebanalną fabułę, postaci czy też liczne odniesienia do naszego życia codziennego, które dadzą człowiekowi do myślenia i przywiąże się do bohaterów. Nie polega to na zrobieniu standardowej fabuły dobry vs zły i rozpierducha (dzisiaj jeszcze obowiązkiem jest scena erotyczna)...

    też mi sf....

    Sci-fi to nie tylko walczące stateczki w kosmosie i broń energetyczna jak to napisałeś. No ale cóż... kto co lubi. Jedni chcą zadowolić oczy, inni wolą coś zmuszającego do przemyśleń.

    Dam tutaj przykład jednego anime . Gundam SEED mianowicie. Powstały dwie serie, SEED oraz kontynuacja SEED Destiny. Pierwsza była idealnym połączeniem świetnej fabuły, dramatu oraz akcji. Dlatego bardzo przypadło mi do gustu. Niestety, widząc upodobania ludzi (takich jak ty na przykład) kontynuacja skupiła się w większej części na akcji... postacie stare zostały zepsute, nowych nie raczyli rozbudować, fabuła była niezła lecz niesamowicie naciągana... Fanboy'e się rozpływali, bo widzieli tu tylko walki mechów i jakby z opaską na oczach wad nie dostrzegali. Ja natomiast jestem zły i zawiedziony, że zepsuli tak porządne anime. Nic nie mam przeciwko efektom, bo sam jak już wspomniałem lubie gdy są one dodatkiem bądź też momentem kulminacyjnym (stara trylogia). Jednak dawanie tego na pierwszy plan (nowa trylogia, seed destiny) i pominięcie postaci jest naprawdę fatalnym pomysłem, które tylko psuje dany film jak dla mnie. Więc nie dziw się, że ludzie tutaj wymagają od sci-fi czegoś więcej od efektów. Może lepiej zastanowić się nad swoim gustem i przemyśleć to co mówią inni? A może przemyślenia są za trudne? (admini - dajcie jakieś wybuchy na tło forum ;P). Ty swoim zdaniem mnie nie przekonałeś, że efekty to obowiązek w sci-fi. I jakoś wątpie aby ci się to udało...

    PS. To chyba najdłuższy OT w dziejach forum... ;P

    Zarathos
    Uczestnik
    #33149

    najdluzszy bo ciekawszy niz sam temat :DJM - charakteryzajca postaci w SW byla super (wookie czy binthowie zasuwajac jazza w oryginalnej trylogii - extra), ale poszla na dno z pierwszym odcinkiem nowej trylogii. A kamieniem ktory ja tam pociagnal byla postac Jar-Jar Binksa i gunganow (czy jak im tam). Wiesz, zaba na 2 nogach to lekkie przegiecie. Ale cala rasa takowych to juz zdecydowane przegiecie :)A swoja droga w TNG wyjasniono dlaczego wiekszosc ras jest czlowieko-podobna. 99% gatunkow inteligentnych wywodzi sie z 1 rasy humanoidalnej ktora zaprogramowala tak rozne gatunki zeby w efekcie ewolucji dali humanoida. Ot, taki smaczek wyjasniajacy braki budzetowe. Ale jest - podczas gdy w SW nie ma.A jak juz chcesz wyjezdzac, za przeproszeniem, z nauka to szansa ze gatunek na innej planecie wyewoluuje tak aby byc podobnym do czlowieka (2 nogi 2 rece, glowa, 3 reka... etc) jest zerowy. Poza tym naukowcy dopuszczaja istnienie form zycia opartych na innych substancjach np krzemie. Jak nie wierzysz poogladaj kiedys discovery albo D.Science. Byl i pewnie za jakis czas powtorza - kapitalny program o mozliwosci istnienia zycia na innych planetach. Prowadzony - jak wiekszosc - przez naukowcow. Jedna z form zycia jaka zaprezentwali byly krysztaly. Tia - zyjace krysztaly. Tak wiec krzemowe formy zycia wcale nie sa 'nienaukowe'. A co do efektow - kiedys (danow bo mialem jeszcze problem z wejsciem na tapczan) widzialem pierwszy raz - potem jeszcze ze 2 albo 3 razy - kapitalnly SF. Rosyjski - o naukowcu ktory zmienil psa w czlowieka. To bylo SF, ale efektu specjalnego nie widzialem ani jednego. Sci-fi to film fantastyczno-naukowy a nie film o efektach specjalnych,

    Jedi Master
    Uczestnik
    #33152

    Śmiem wątpić

    ja teżśmiem wątpić czy Wy mnie rozumiecie....

    obowiązkiem jest aby były ciągłe bitwy, walki, efekty etc.

    no Boże...... NIE CIĄGŁE!!!!!!!!!!! NIE TYLKO BITWY ITP. NIC TAKIEGO NIE MÓWIŁEM ŻE CIĄGŁE A JEDNAK CAŁY CZAS WMAWIACIE MI I SOBIE ŻE TAK JEST........

    Nie polega to na zrobieniu standardowej fabuły dobry vs zły i rozpierducha

    ja równieżnie znoszę takich filmów... tylko jak widzę do was NIE DOCIERA to co mówię..... chyba od razy zaszufladkowaliście mnie na swój sposób i nie chcecie słuchać........

    Sci-fi to nie tylko walczące stateczki w kosmosie i broń energetyczna jak to napisałeś

    sądząc po tym jak strasznie mnie zjechaliście jak napisałem ze lubię efekty ( ale NIE TYLKO efekty) że wygląda na to że uważacie że efektów ma nie być, są zabronione i w złym guście....

    Dam tutaj przykład jednego anime

    o nieeeee..... anime to ja z daleka omijam..... nie potrafię scierpieć....

    swoim zdaniem mnie nie przekonałeś, że efekty to obowiązek w sci-fi.

    nie muszę przekonywać... to jasne że to sprawa gustu, ale często odbieram Wasze posty jako atak na moją osobę i lekko drwiące wypowiedzi... tylko jak to pasuje do tego co mówiliście że o gustach się nie dyskutuje....

    Może lepiej zastanowić się nad swoim gustem i przemyśleć to co mówią inni?

    a może to stosuje się też do Was??? bo jak na razie u Was też nie widać takiego postępowania....

    Więc nie dziw się, że ludzie tutaj wymagają od sci-fi czegoś więcej od efektów.

    powtórzę to na końcu.... może lepiej dotrze..... :[ jasne że nie tylko efekty tworzą sf i nie tylko one są wyznacznikiem jakości.... ale, skoro można dodać coś co będzie wspaniałym pokazem akcji to CZEMU NIE??? nie jestem jakimś niedorozwiniętym człowiekiem który dialogi pomija a podczas efektów skacze na fotelu i głośno mruczy...... ale po prostu lubię jak dobry sf ma w sobie też coś co ucieszy moje oko.... bo na dłuższą metę jakby produkowano sf tylko z nawet dobrą fabułą ale bez żadnych efektów, pewnie znudziłoby mnie to.... sf to dla mnie alternatywa w której mogę zobaczyć to co lubie w filmach ( właśnie wspminana setki razy fabuła, postacie itp...) i nierealne krajobrazy, wydarzenia i obiekty których próżno bym szukał w realnym świecie....

    PS. zastanawiam się kto teraz opluje mnie za to że ponoć nie lubię fabuly i że efekty są dla mnie najważniejsze..... od kilku postów staram się Wam to wyjaśnići powiedzieć... jak na razie nic z tego nie wyszło...... łudzę się że może teraz coś ruszy...... 😛

    gunganow

    a właśnie że to jedna z ciekawszych ras...

    swoja droga w TNG wyjasniono dlaczego wiekszosc ras jest czlowieko-podobna. 99% gatunkow inteligentnych wywodzi sie z 1 rasy humanoidalnej ktora zaprogramowala tak rozne gatunki zeby w efekcie ewolucji dali humanoida. Ot, taki smaczek wyjasniajacy braki budzetowe.

    smaczek ?? raczej TO jest sporym przegięciem które własnie u mnie pogrążyło ST jeszcze bardziej......

    Poza tym naukowcy dopuszczaja istnienie form zycia opartych na innych substancjach np krzemie.

    jak jużpisałem, życie oparte na krzemie jest baaaaaaaaaaaaaaaaardzo nierealne. mówiłem już, jak znasz się na chemii to poczytaj o tym.

    Sci-fi to film fantastyczno-naukowy a nie film o efektach specjalnych,

    ale w takim filmie trzeba pokazać zarówno coś fantastycznego i nierealnego ( nieznanego obecnie) (fantastyczno-) jak i nowoczesną technikę (- naukowy). efekty mająza zadanie to właśnie zrobić... a jak już mówiłem efekty specjalne to nie tylko wygenerowane komputerowo bitwy i naparzanki.... to również np. stare techniki montażu....

    liczę że skończy sięwreszcie wmawianie mi tego, czego sam nigdy nie powiedziałem a co RZEKOMO wynika z tego co napisałem.....

    Zarathos
    Uczestnik
    #33154

    wybacz, ale sam sobie przeczysz. Sam stwierdziels, ze nie ogladalbys SW gdyby nie mialy efektow specjalnych:

    I czy oglądałbyś starwarsy dla 'fabuły, postaci, ambitnych dialogów i przeslania' gdyby nie było tam mieczy świetlnych, mocy jedi i walk kosmicznych? Sorry, ale śmiem wątpić...

    gdyby nie było tam tego to by to był film np. kowbojski albo jakiśiny gatunek. wtedy oczywiście nie oglądałbym bo lubie sf....

    Jedi Master
    Uczestnik
    #33156

    ehhhhhhh.................bo jakbym chciał obejrzeć film w którym mistrz szkoli ucznia, są rycerze, wojna i dobrzy/źli bohaterowie tak jak w SW ale bez efektów, to bym sobie obejrzał choćby Rana czy Siedmiu samurajów...... tam mam to samo, tylko w innej koncepcji..... dla mnie efekty to suma efektów komputerowych, charakteryzacji, kostiumów, montażu itp...... nie zaprzeczam sobie tylko jestem źle odbierany.... ot wszystko

    Prezes
    Uczestnik
    #33165

    O ile mi sie wydaje taka dyskusja byla juz raz toczona 😀 Wynik byl, mniej wiecej, taki: (kolejnosc swiatow od najsilniejszego do najslabszego) ST, SW, SG, B5, HH.

    [post="34008"]<{POST_SNAPBACK}>[/post]

    To ja troche zjade z tematu ST vs SW i powiem ze moim zdaniem rzekomo najsłabsza flota z HH rozniosłaby je obie razem wziete szybko i skutecznie. A dlaczego??

    Ano, bylo tu mowa o mocy, zasiegu itp broni trekowych tylko ze w serialu tego NIE widac. Np. fazery o zasiegu 100 tys. km, moze i tak ale obejrzalem chyba wszystkie odcinki ST oprocz kilku i nie pamietam walki okretow polegającej na tym ze jeden i drugi walą z fazerow w punkt w przestrzeni ktorego nie widac (bo drugiego okretu z takiej odległosci nie widac), zwykle strzelają do siebie z bezposredniej odległosci, najwyzej kilka długosci kadłuba. Wychodzi z tego walka manewrowa.

    Niech za przyklad posłuża bitwy z DS9 np Sacrifice of angels albo what you leave behind. Dwie chmary okretow mieszaja sie ze soba i wala do czego popadnie, zero koordynacji (byc moze jest ale tego nie widac), kazdy walczy na wlasna rękę. To z kolei przypomina bitwy morskie ze starozytności.

    A teraz wezmy bitwy z HH. Po pierwsze koordynacja, tam jeden okret nic nie znaczy, skuteczna siłe bojowa stanowia zgrane eskadry i floty. W ST nigdy nie widzialem np. cwiczen całych flot czy eskadr. Po prostu zgrana eskadra to znacznie wiecej niz suma jej czesci, wzajemne wsparcie ogniowe, wspolna obrona itp.

    Wyobrazmy sobie atak floty Dominium czy Federacji na 8 Flotę RMN, trekowcy beda dązyc do zwarcia i walki manewrowej gdy tymczasem kilka eskadr SDreadnoughtow rakietowych da salwy burtowe. Efekty dzialania czegos takiego bylyby piorunujące, kilkadziesiąt tysiecy rakiet, kazda z głowica laserowa eksplodujace w ciasnej formacji wroga, efekt murowany, a rakiety GhostRider mialy zasieg kolo 10 mln km.

    Zaden, nawet najsilniejszy fazer nic tu nie da bo nie doleca w skuteczny zasięg.

    A torpedy fotonowe, kwantowe czy kazde inne, z nimi poradzi sobie skordynowana obrona antyrakietowa.

    I to by bylo na tyle.

    GWYNBLEIDD
    Uczestnik
    #33166

    Na poczatku slowo od moderatora - trzy ostatnie posty Zeala oraz Jedi Mastera dotyczace krzemowych form zycia trafily do wlasciwego topicu w dziale Nauka i teraz znajdziecie je tutaj.

    A teraz slow kilka odnosnie tego topica. Wydaje mi sie ze obie strony zaczynaja gonic w pietke i ostro odchodza od tego co bylo poczatkiem dyskusji a zaczynaja dyspute na temat wyznacznikow sci-fi czy pokrewnych gatunkow filmowo-serialowych. Ja powiem tak wracajac jeszcze do poczatkow dyskusji - dla mnie jakiekolwiek porownania SW ze ST sa zupelnie bezsensowne. Powod jest prosty - tych swiatow/historii/militariow/etc porownac sie nie da i porownywac sie nie powinno. Z prostej przyczyny - zeby moc cos porownac czy tez wykazac wyzszosc jednego nad drugim, trzeba miec wspolny mianownik, jakis punkt odniesienia. A tego nawet gdyby ktos pekl z wysilku ani w jednym ani w drugim uniwersum nie znajdzie ;> A drugi powod jest taki ze SW czystym sci-fi jednak chyba nie jest - jak juz wyzej wspomniano to bardziej basn osadzona w realiach kosmosu. I jedna i druga seria mialy duzy wplyw na kulture masowa, jezyk itp. itd. Jak duzy??? No tego moim zdaniem ocenic z naszego punktu widzenia sie nie da - zrobia to byc moze socjologowie za lat kilkadziesiat kiedy ludzie wychowani na jednej badz drugiej czy tez obu seriach jakos to pietno SW czy ST po sobie pozostawia ;P

    I jeszcze informacja moderatorska - temat, w zwiazku z dyskusja zupelnie niezwiazana z jego nazwa, otrzymuje nowy tytul - Star Trek a Star Wars - koncepcja tworzenia scifi :> I nad tym zagadnieniem proponuje sie skupic w dalszej dyskusji...

    Zarathos
    Uczestnik
    #33169

    eh, Gwyn, ty nawet niewiesz jak serio mozna porownywac rozne uniwersa. A raczej jak serio biora to porownujacy. Jak nie wiezysz to wejdz na forum stardestroyer.net do dzialu st-vs-sw i napisz, ze ST wygra z SW. Albo na strone st-v-sw.net. Podobno kiedys autor sdn chcial postawic autora st-v-sw przed sadem 😀

    to nie taka glupota...

    Ja kiedys tez sie w to bawilem (glupio mi 🙂 ) i jeszcze mam sporo wiadomosci z tego tematu i wiem jak prowadzic takie dyskusje :D.

    Ale ostatnio doszedlem do jedynego slusznego wniosku - uniwersa sa tak silne (albo slabe) jak tego wymaga moja fanfik 😀

    Prezes - skad ja cie znam 🙂

    W ST sprawa tego co widac na ekranie jest... kontrowersyjna. Bo jak patrzec na scenke w ktorej jeden okret od drugiego siedzi o niecaly kilomter jak nie blizej a oficer na mostku melduje ze ten jest z 200 albo 300 tysiecy kilometrow od nich?

    A co do HH - ciekawe jak sobie poradzi z atakami z warp (z nadswietlnej) 😀

    Reyden
    Uczestnik
    #33171

    Wooow ; Prezes - polecam tobie przejrzenie TEGO topica na forum OTG .

    Sporo z twoich argumentów zostało tam przerobione

    W skrócie przy walce ST vs. SW jedna i druga strona nie zauwazy że przez przypadek rozdeptali flotę RMN czy Haven .

    Wyobrazmy sobie atak floty Dominium czy Federacji na 8 Flotę RMN, trekowcy beda dązyc do zwarcia i walki manewrowej gdy tymczasem kilka eskadr SDreadnoughtow rakietowych da salwy burtowe. Efekty dzialania czegos takiego bylyby piorunujące, kilkadziesiąt tysiecy rakiet, kazda z głowica laserowa eksplodujace w ciasnej formacji wroga, efekt murowany, a rakiety GhostRider mialy zasieg kolo 10 mln km.

    Miałem się za bardzo nie rozpisywać , ale ...

    Po pierwsze .

    Z tego co wiem CAŁA Flota RMN liczy mozę 3 000 jednostek , tak przynajmiej jest napisane w tomie I HH , zaś Dominium miało ogromną armadę ( 10 k albo wiecej jednostek ) .

    Zaś pojedyńcza flota UFP tez nie jest taka mała - ma od 300 do 500 jednostek .

    Po Drugie .

    Co by zrobiły załogi okrętów RMN widząc okrety majace przyśpieszenie 5,5 mln g i lecące kursem kolizyjnym - prosty sposób na eliminację RMN - a Jem'Hadar takie coś są wstanie zrobić .

    Po trzecie .

    Lasery nić okrętom GF nie zrobią , poczytaj sobie trochę o deflektorze to bedziesz wiedział .

    Nawet jeśli to wystarczy że taka flota skoczy na chwilę w WARP i wyjdzie gdzie indziej.

    Albo co gorsza kilka km od floty RMN i zacznie naparzać z fazerów - masakra murowana ; a co to systemów obronnych - nie wiem czy beda wstanie zestrzelić torpedy - te maja przecież pola osłonowe .

    Koniec offtopa .

    Jak chcesz dalej dyskutowac o tym kto wygra zapraszam do tego topica

    Innych chętnych do takiej dyskucji też zapraszam

    Jamjumetley
    Uczestnik
    #72744

    Od moderatora: poprzedni post usunieto

    Proponuje nie wywalać powyższego posta, a wręcz wrzucić go na stronę główną (z adnotacją z jakiego topica pochodzi) ku przestrodze by trolli nie karmić 🙂

    Piotr
    Klucznik
    #72761

    Jamjumetley, niestety tak skrajnego braku kultury tolerowac na forum nie mozemy. ;>

    Jamjumetley
    Uczestnik
    #72767

    Oj - wiesz przecież, że się droczę 😉 W sumie mój post też można już teraz pożegnać. Jeszcze Reyden coś sobie pomyśli :)A wracając do oryginalnego tematu:Porównywanie parametrów technicznych jest IMO bez sensu. Każdy może sobie wziąć dowolne liczby, a potem udowadniać wyższość jednej serii nad drugą.Zestawienie konstrukcji obu uniwersów też nic nie przyniesie. Każdy ma swoje upodobania, a większości z nas ani większości z fanów SW nie da się przekonać o wyższości jednego nad drugim. Często to, co dla jednych jest argumentem, dla innych nie ma większego znaczenia. Muszę jednak zauważyć, że sporo jest ludzi lubiących jedno i drugie ze wskazaniem na któreś.Dla mnie Star Trek jest bardziej rzeczywisty (o ile Sci-Fi może być rzeczywiste), bliższy, prawie że na wyciągnięcie dłoni. Podoba mi się, że w dużej mierze opiera się na nauce. Nie ma tu czegoś tak abstrakcyjnego jak Moc, czy jakaś inna magia. Nie mogę powiedzieć, że gardzę naparzankami w kosmosie - więcej - lubię takie potyczki ale uważam, że wszystko powinno być w odpowiednich proporcjach.BTW. Od dziś podchodzę do dyskucji ST vs SW bardziej merytorycznie, bo różnie to w przeszłości bywało 😉

Wyświetlanie 15 wpisów - od 46 do 60 (z 142 w sumie)
  • Musisz się zalogować by odpowiedzieć w tym temacie.
searchclosebars linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram