Czy masz na mysli Barbados? Chociaz tam chyba jest kilka tych calych restauracji. Ostatnio, o ile mnie pamiec nie myli, pilismy w Absyncie. Malo sie nie udusilem pijac piwo. W grudniu bylem tam na imprezie, jakichs dwoch koleszkow niezle narozrabialo i zostali solidnie zbutowani na zewnatrz. Chu*** ogolna. Ale za dnia, na sloneczku, mozna wysiedziec.