Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › Republic of Rome › Servi legum sumus ut liberi esse possimus
Popilius zgłasza kandydata na Dożywotniego Konsula: Flaminiusa z Tertius.
Lutatius w ramach starych porachunków przygotowuje akcje zabójstwa Aemiliusa, znienawidzonego przez siebie senatora.
Wniosek (4) - nominacja konsula dożywotniego Flaminius z TERTIUS
Princeps - konsul rzymski Popilius z TERTIUS
Lutatius z PRIMUS usiłuje zabić Aemiliusa z TERTIUS, w desperackim akcie kingmakingu.
Decyzja - reakcja na zamach: zagrywanie kart zabójców i ochrony.
Termin - niedziela, g. 23:50.
Odnośnie wniosku - przeciw, co do zamachu to nie zagrywam kart.
(rzut) 4 - bez efektu
Lutatiusowi nie udało się zabić Aemiliusa, jego próba zamachu nie została wykryta.
Valerius z BIGGUS DICCUS zamachnął się na Aeliusa z PRIMUS.
Decyzja - reakcja na zamach: zagrywanie kart zabójców i ochrony.
Termin - środa, g. 09:55.
Na zamach nie reaguję, ale na wniosek głosuję oczywiście za - (żeby nie było, że później zapomnę 😉 ), Popilius dorzuci jeszcze swoje 35T.
(rzut) 5 - zamach powiódł się, sprawców nie wykryto
Decyzja - głosowanie we wniosku na konsula dożywotniego.
Termin - piątek, g. 02:00.
Wniosek (4) - nominacja konsula dożywotniego Flaminius z TERTIUS
Princeps - konsul rzymski Popilius z TERTIUS
QUI -9
TAU 0
PRI 0
BIG -2
TER +81
Wniosek został przyjęty (+70). Flaminius mianowany dożywotnim konsulem Republiki Rzymskiej.
Stronnictwo TERTIUS zwyciężyło.
***
- Byłem tam, wtedy, na Kapitolu. Pedancjuszu, rzeknij.
- Rzekłem.
- Byliśmy tam razem, stając za naszym patronem, Valeriusem Niezłomnym z Waleriuszy tribu BIGGUS DICCUS. To było tuż za nim Szlachetny wycofał się z polityki, cyrkiem i igrzyskiem Senat pomawiając.
- Prawda.
- Ale wtedy jeszcze nie. To były zwykłe obrady trójkoalicji, zwanej pokątnie Bandą Trojga. Jako że pomiędzy trzech dzielili wszelkie honory. Pamiętam ten rok niesławny, za konsulatu Aciliusa i Popiliusa. Konsul Popilius zajmował tron kurulny, wpierw głosowali za cenzorem Aureliusem, starą kukiełką, tfu, później niecnota ogłosił wygnanie Markusa Fulwiusa Flakkusa Wielkiego do Galii Podalpejskiej. Senackie tresowane pieski szybko przegłosowały ten krzywdzący wniosek, nawet jak na Bandę Trojga mało przyzwoity, bo usta największej opozycji zamykający.
- Vero.
- Dzięki Pedancjuszu, razem tam byliśmy, także rozumiecie, że relacja nie jest zakłamana. Po tym jak Wielki Flakkus de BIGGUS DICCUS opuścił gmach świątynny, plan tyrana ukazał się w całej okazałości. Ogłosił, że zgłasza wniosek, by Flaminiusa Tribu TERTIUS, dwukrotnego konsula i byłego cenzora obrać konsulem dożywotnio. Podniósł się wtem harmider, zdziwieni senatorowie opozycji nie uwiadomieni o niecnych planach, a także niektórzy koalicjanci patrzyli po sobie ze zmieszaniem. Nie masz w Republice takiego urzędu jak dożywotni konsul, nasi przodkowie w grobach turbacji dostają. W zamieszaniu wielkim Lutatius z PRIMUS zamachnął się jakoby na Aemiliusa z TERTIUS, rzekomo że ów córkę mu zhańbił i się wykpił, ale ja w te plotki nie wierzę. Wszyscy to wiedzą, że Lutatius z Aemiliusem na sympozjonie miłość grecką praktykowali i że później Aemilius się przechwalał, jakoby Lutatiusa - patrycjusza, choć z plebejskim rodowodem - posiadł i wychędożył jak niewolnika. Ale mniejsza o motywy, wszak wiadomo, że zepsucie i degrengolada oplotły ciała i umysły Bandy Trojga.
Z szarpaniny nic nie wynikło, ale princeps wezwał strażników senackich i wszystkich liktorów do izby - wystaw sobie jaki był tłok, jak niedorzecznie to musiało wyglądać. Jowisz Kapitoliński musiał to z politowaniem oglądać. Tedy ujrzałem, że Waleriusz Niezłomny sygnały mi daje, i nuże nóż mu podałem, a ów ukrył go w rękawie togi. I wiedziałem, Ze Waleriusz chciał się zamachnąć na tyrana, powtórzyć historię Brutusa królobójcy, jednak... w tłoku wielkim, raczej z bezsiły zamachnął się na Aeliusa z PRIMUS, prokonsula. Stary cap jęknął tylko, pewnie nie wiedział co się stało i padł pod Waleriuszowym ostrzem.
Powstał jeszcze większy tumult i zamieszanie, liktorzy wyjątkowo sprawnie wymachiwali rózgami - sam dostałem w czerep, że niemal Tartar ujrzałem.
I ogłosił prynceps, że świętokradztwo, krew w świątyni przelana spuści gromy na zabójcę (a nie wiedział kto ów). Słyszałem, że Aelius żyw był jeszcze, ale zamiast przerwać obrady, Popilius przeniósł je do świątyni Saturna, pozostawiając rannego śmiertelnie tamtejszym pontyfikom.
Tamże wezwał Popiliusz senatorów do zagłosowania, mówiąć - głosujący ZA przyjęciem przejdą na moją prawicę, a PRZECIW - na lewo. I ruszyli wpierw senatorowie TERTIUS, później ich przydupasi, a następnie, o bogowie, liktorzy poczęli tłum przepychać, tylko by zmusić do głosowania za. Trzeba było mocno się szarpać, aby przejść na stronę opozycji. Tedy Pedancjusz, tu obecny, a wtedy trybun ludowy, tribunus plebis, krzyknął weto...
- Non possumus.
- Chcąc zablokować uchwałę senacką, ale skoczyło ku niemu trzech innych trybunów, odwołując jego sprzeciw, który do rzyci mu kazali włożyć. Tak to naraziliśmy się na proskrypcję, a bezprawna ustawa przeszła przez Senat, przemieniająca senatorów w bezwolne marionetki. A my... tułamy się po świecie, jak wyrzutkowie. Schronienie dał nam Wielki Flakkus w Galii, ale gdy go odwołano do Rzymu... Musieliśmy salwować się w dalekie krainy, i tak mieszkamy na rzymskich rubieżach. Oby cesarz o nas nie usłyszał, niech tam go wykręci na tym tronie.
Gratulujemy wygranej. Fajne opowiadanko, Pawle 🙂 Niestety znow gra sie skocnzyla ze wzgletu na to, ze ktos musial, takie jest moje odczucie.
Moje też, odnoszę wszakoż wrażenie, że albo niektórzy gracze mało ambitne cele sobie wyznaczają albo też taka specyfika gry PBM, że koalicje rzadko się zmieniają. 5 graczy to (teoretycznie) układ mega niestabilny.
