Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
- Już to zrobiłem. Wywołują nas...
Na ekranie pojawił się młody Gul i od razu powiedział:
- Szukamy Gula Mantisa... a dla pana mamy nowe rozkazy...
- Przykro mi, ale najprawdopodobniej zginął na swoim okręcie. W każdym razie na razie nie znaleźliśmy go ani wśród rozbitków, ani wśród ciał. Czekam na przesłanie rozkazów.
Spojrzałeś na rozkazy. Było tam zakreślone zaledwie parę słów:
Niezwłoczny powrót na Kardazję I i stawienie się w dowództwie.
- Gulu, wie pan co mam zrobić z rozbitkami i żołnierzami z planety? Mam ich więcej niz załogantów. Do tego duża częśc jest ranna. Potrzebuje statku lub bazy by ich rozładować.
- Macie ich odstawić na Kardaz. Tam czeka ich sąd i jeżeli okażą się winni stawianym im zarzutom, to zasłużona kara. W niczym pomóc niestety nie mogę więcej....
- Zrozumiałem. Taren bez odbioru.- Zakończyliśmy transport żołnierzy z planety. Podejrzani zostali odosobieni.- Kurs na Kardaz Prime. Bezpieczna prędkość warp. Nie potrzebujemy więcej strat.Okręt odleciał od planety i wskoczył w nadświetlną.- Uroczystość żałobna za 2 godziny. - rozkazał Dain i wyszedł z mostka.To był męczący dzień. Antharma pokazała swoją siłę, niszcząc 2 B'Rele, ale straty były duże. 31 zabitych od pierwszej potyczki, 17 ciężko rannych i 31 lekko. Do tego były to tylko straty Antharmy, a nie okrętu Mantisa czy na planecie. Ciekawe ilu tam zginęło? Łącznie pewnie z pięciuset. Klingoni zapłacą za swoją akcję!Gul usiadł przy swoim biurku, które wyglądalo tak jak wcześniej. Widocznie mocno obudowano jego gabinet, żeby wyposażenie nie zostało za łatwo zniszczone. Komunikator wskazywał na wiadomość od Inary, ale nie było teraz na to czasu. Rozpoczął powolne wypisywanie listów do rodzin. Z zasady robili to podoficerowie, ale Taren zawsze sam pisał listy, chcąc oddać cześć poległym.Po dwóch godzinach zszedł do ładowni numer 4. Tam przechowywane były ciała zabitych. W workach było widac zarysy ciał, ale częśc była umieszczona w pojemnikach. Były po pozostałości po załogantach, których ciała w czasie awarii tłumików z impetem zostały wbite w ściany.Ceremonia była krótka i treściwa. Mowę wygłosił Deleb, opisując chwalebne czyny okrętu i poświęcenie tych, co nie bali się umrzeć za Unię. Zapewne niektórzy zostaną wytypowani do pośmiertelnych odznaczeń.Wszyscy juz wyszli z pomieszczenia i pozostał tylko Dain i oficer taktyczny. Ten po kolei podchodził do każdego worka i dotykał go, szepcząc parę słów. Taren czekał aż zakończy swój obchód i wraz z nim wyszedł z ładowni.- Znowu odmawiałeś modlitwy do Styk'Rakana? Wiesz, że religia jest zakazana.- Wiem, o tym Dain, ale nie obchodzi mnie to. Tym żołnierzom należy się to. Może i bogowie nie istnieją według Centralnego Dowództwa, ale my wiemy swoje.- Sporo ryzykujesz. Nie zawsze będę mógł ciebie obronić. Przekroczysz linię i Kasta Obsydianowa się tobą zajmie.- Nie boje się Kasty.- Może teraz nie, ale zaczniesz się bac przy ich przesłuchaniu.Oficerowie pożegnali się i każdy poszedł do swej kajuty.
Spokojny lot żelaznym szlakiem upłynął błyskawicznie. Daina rzeczywiście musiała się posługiwać jakąs silną magią jeżeli udało się jej doprowadzić większość systemów do pełnej używalności. Naprawiała to co spartaczyli stoczniowcy wypuszczając 13tkę w pierwszy lot. Spoglądałeś na ekran obserwując sygnatury pobliskich okrętów. Ruch jak zawsze. Patrole szybkich Hideki, pojedyncze Tongi, postrach większych pirackich okrętów, konwoje transportowców niczym czerwone krwinki roznoszące życiodajne surowce po organizmie Uni. Zdziwiło Ciebie tak szybkie odwołanie misji, ale rzeczywiście, sytuacja jaka się wydarzyła wymagała raportu osobistego. Kto wie... ale każda okazja jest dobra by zobaczyć rodzime Kardaz. Z każdą chwilą zbliżaliście się do niej. Czułeś zew swojej ziemi. Tam było Twoje miejesce...
Okręt powoli dokował przy jednej ze stacji orbitującej wokół twojej macierzystej planety. Błyskawicznie znalazły się przy nim okręty inżynieryjne, łatając i sprawdzając uszkodzenia. Po chwili spłynęły pierwsze raporty. Okręt musiał wylądować w doku na co najmniej dwa tygodnie. Dostatecznie dużo czasu na okrzepnięcie po bitwie. Spoglądałeś na ten cały ruch gdy doszło do Ciebie wywołanie. Spojrzałeś... to był Jagul Parem. Przełączyłeś na ekran i spojrzałeś w oczy zmęczonego kardazjanina, wyglądało na to, że coś musiało go martwić, lub nie spał od kilku dni. Powiedział jedynie:
- Muszę się z panem natychmiast zobaczyć. I to możliwie szybko. Sprawa nie cierpiąca zwłoki...
- Zaraz się do pana przestransportuje. - odpowiedział Dain i polecił Delebowi pilnować początków remontu Antharmy. Później załoga miała dostać przepustki, jednak z mozliwością natychmiastowego powrotu.Gul przeszedł do pokoju teleportera. Nie lubił podróżować w ten sposób, wolał promy. Ale tu liczył się czas, a nie wygoda.Po chwili był na Wieży Beltek Nor, jednej ze stacji na orbicie Kardaz III.- Gul Taren, dowódca CUS Antharma. Zostałem wezwany przez jagula Parema. - żołnierz sprawdził tożsamość i zasalutował.Dain wszedł do gabinetu jednego z najważniejszych ludzi w Pierwszej Kaście.
Jagul przeszedł od razu do rzeczy. Był konkretnym kardazjaninem i nie lubił owijać w bawełnę.
- Nieźle Taren narozrabialiście. Okręt uszkodzony, połowa Imperium wie juz pewnie o naszej nowej klasie, spustoszone więzienie, śmierć gwiazdy naszej propagandy i do tego jeszcze jakieś porachuneczki z Klingonami. Lubię w was to, ale nie mogę za bardzo was chronić. Jesteście poszukiwani. Dobrze, że się tu przetransportowaliście tą drogą. Teraz jednak nic to nie zmieni. Może wyjść pan po dobroci bo i tak zostaniecie znalezieni. Na okręt właśnie weszły służby Kasty i zabezpieczają materiał dowodowy - jak to sami nazywają. A patrole ruszyły z misją doprowadzenia Gula Tarena do najbliższej ich siedziby...
- Jestem niewinny i dowody mówią za siebie. Okręt został spartaczony w stoczni, Imperium dawno już wie o tej klasie, mówiąc prawdę ci co widzieli Antharmę to nie żyją lub mam ich w areszcie. Gul Mantis zginął przez swoją głupotę - gdyby nam pomógł to jego Galor przeżyłby bitwę. A więzienie i tak by zostało zaatakowane, niezależnie od tego czy tam byłem. Obsydianowa Kasta nic mi nie zrobi, chyba że ktoś chce, abym został skazany. - Dain mówił to co mysli bez ogródek, wierząc w swoje słowa.
- Ja panu wierzę... zawsze sumiennie wykonywał pan rozkazy służąc wiernie Uni, ale oni nie muszą. Podejrzewam, że to tylko rutynowe przesłuchanie, ale będą mieli pana na oku. Stwierdziłem, że mogę panu jakoś pomóc i wydałem nowe rozkazy. Dobrze by było by Gul Taren zszedł ze sceny i z oczu Kaście i dlatego to jest pana nowy przydział. Przez najbliższy miesiąc będzie pan miał okazję "odpocząć" i dograć załogę na "spokojnej" granicy...
Rozkaz numer d175/2346/17b
Gul Taren / CUS Antharma
Zostaje pan nadzorcą sektora 27 granicy i koordynatorem działań podległych sił. Przemieścić się na podane koordynaty i objąć nadzór patrolowy nad zapleczem pogranicza z Imperium Klingońskim. Mieć baczenie na przemytników oraz ruchy potencjalnie wrogich jednostek. Przeciąć częśc tras przerzutowych i wyeliminować z gry mniejsze grupy piratów.
Aktualnie macie 10 dni wolnego na odpoczynek, a następnie czas na ćwiczenia w symulatorach. Musi nauczyć się pan kontrolowac małe grupy jednostek i opanować procedury postępowania z przemytnikami i nielegalnym ruchem na granicy.
Pozdrawiam,
Jagul Parem
PS Powodzenia...
Rozkaz numer c29/2346/s27/1
Gul Taren / CUS Antharma
Objęcie dowództwa nad grupą patrolową odpowiedzialną za 27 sektor granicy. Baza główna dla operacji, skalny gigant Otrychos I i baza remontowa Kethrax Nor.
Skład sektora:
pas asteroid Otrychos
pas asteroid Baltymos
system Otrychos z przyległościami
skraj systemu Baltymos (styk z sektorem 28)
asteroida T192
stacja Kethrax Nor
stacja pomocnicza Nor 192
system wczesnego ostrzegania (3 punkty)
przekaźniki (2)
Oddelegowane siły:
CUS Garm - klasa Hideki
CUS Rotaerk - klasa Hideki
Otrychos.... najciemniejszy i najbardziej zapyziały zakątek Uni. Mikroskopijne siły które ledwo kontrolują układy, praktycznie kierowane przez kartele piratów, a na pewno nie przez skorumpowane władze. Ostatni dowódca zginął razem z jego Tongą gdy zasadził się na niego jeden z pirackich watażek. Do tego granica niesłychanie często przekraczana przez zamaskowane okręty zwiadowcze z powodu przestarzałych sensorów systemu wczesnego ostrzegania. Pamiętasz to miejsce ze szkoleń. Mała ciemna kratka na pograniczu z Imperium... piekło na Ziemi... ale w tym piekle najłatwiej skryć się przed mackami Kasty.
Pozostało Ci wierzyć, że teraz nic się nie stanie...
Ale przydział. Ale i tam można było służyć Unii. Dain zasalutował dowódcy i wyszedł z gabinetu.Na Wieży podszedł do jednego z urządzeń telekomunikacyjnych i wywołał główna siedzibę Kasty Obsydianowej na planecie.- Gul Taren, Pierwsza Kasta. Otrzymałem informację, że mam zostać przesłuchany w sprawie ostatniego incydentu. Gdzie mam się zgłosić?
Operator nie zdążył Ci odpowiedzieć gdy poczułeś obecność za swoimi plecami. Kwartet smutnych panów z twarzami nie grzeszącymi inteligencją i karabinami dezrupcyjnymi już na Ciebie czekał. Ten, który pewnie umiał mówić powiedział:
- Gulu Tarenie, jesteście aresztowani... proszę za nami.
Ustawili sę wokół Ciebie i popychającdelikatnie acz stanowczo poprowadzili w głąb korytarzy.
Taren wzruszył ramionami i pozwolił sie prowadzić.
Zorientowałeś się, że raczej nie idziecie do siedziby Kasty. Prowadzili Ciebie wprost do aresztu i sal przesłuchań. Przestał Ci się to momentalnie podobać, a opanowanie powoli zaczęło zanikać. O co w tym wszystkim chodzi? W końcu dotarliście a strażnicy otworzyli drzwi do aresztu. W środku masywny Glinn otworzył właśnie jedną z celi gdzie zostałeś wepchnięty, a następnie zamknięty. Tu nie było pól siłowych tylko zimne kompozyty. W środku znajdywała się wąska płyta i terminal z propagandowym programem... zza półotwartych drzwi do pokoju przesłuchań dochodziły jęki i skowyt kogoś "przygotowywanego" do zeznań... to nie był Twój dzień....
