Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
- Kurs wsteczny. Zatrzymać cel promieniem trakcyjnym. Naszym gościom wpuścić gaz usypiający do cel.
Kretar błyskawicznie zameldował:
- Już uczyniłem to profilaktycznie...
- Tu maszynownia, dajemy całą wstecz....
Mostek zadygotał gdy potężny okręt mocą silników został zmuszony do ustawienia wstecznego pędu.
- Mamy uszkodzenia kadłuba... hamulce nie działąją jak powinny.
Spojrzałeś na ekran... oddalaliście się wolno, zbyt wolno. I wtedy Daleb nacisnął przycisk i Antharma ponownie uderzyła z całego dostępnego jej arsenału, a klingoński B'rel zamienił się w chmurę zjonizowanych cząsteczek i kilka odłamków stopionych kompozytów które z krótkimi rozbłyskami uderzały o osłony okrętu.
CUS Antharma - osłony 23%, brak WARP, lekkie uszkodzenia poszycia
- Zatrzymać się. Takal, przeskanuj szczątki. Może uda się coś odzyskać. - Dain uznał, że nie trzeba żądać wysłania ekip naprawczych, bo juz dawno są wysłane przez Dainę. - Pierwszy, to była dobra decyzja. Jakie mamy straty i uszkodzenia?
- W tej kupie złomu nic nie ma. Nasze uzbrojenie jest rzeczywiście potężne... - stwierdziła naukowa
- Tu maszynownia. Mamy fluktuacje mocy silnika, ale powoli dochodzimy do tego gdzie leżą problemy. Stoczniowców należy wysłać do siedmiu demonów, i to jak najszybciej. To prawie jak jawny sabotaż. Jak tylko spłyną wszystkie raporty to damy znać.
Spojrzałeś na ekran taktyczny. Oddaliliście sie solidny fragment od planety, bez WARP ani rusz, ale doczłapalibyście się tam w niecały dzień na impulsowej. Całe szczęście. Gorzej ze znalezieniem doku. Po chwili pojawiły się konkretne dane na temat strat. 7 zabitych, 23 rannych z czego 4 poparzonych plazmą w stanie krytycznym. Złapano 11 jeńców. Kilka obowdów dalej nie działało. Technicy powoli łatali dziury za pomocą pól siłowych. Poszycie uszkodzone zostało w kilkunastu punktach w wyniku powstałych naprężeń. Generatory osłon były wydajne w 50% ale było to najprawdopodobniej wadą fabryczną. Na kilku pokładach szwankowało oświetlenie oraz systemy podtrzymywania życia. Kilka sektorów było zniszczonych przez wyciek plazmy, ale to było w porównaniu z poprzednimi kwestiami małym problemem. Jedyne co właściwie po wstępnych naprawach działało dobrze to uzbrojenie. Drobne pocieszenie.
- Sternik, kurs na kolonię, połowa impulsowej. Przejść na żółty alarm. Otworzyć kanał do załogi.- Otwarty.- Żołnierze i oficerowie. Mówi gul Taren. Przed chwilą stoczyliśmy walkę z wrogiem. Mocnym i pragnącym naszej śmierci. Przeciwstawiliśmy mu ledwie dokończony prototyp na testowym locie. I wygraliśmy! Pokazaliśmy klingońskim bandytom, że nie należy atakować Unii, chyba że pragnie się własnej śmierci. Pracujcie mocno i uczciwie, a to zwycięstwo będzie pierwszym na chwalebnych kartach historii CUS Antharma. Zamknąć kanał. Teraz chce zobaczyć kogo złapaliśmy. Deleb, mostek jest twój.
Deleb skinął głową z szacunkiem. Załodze również podobało się przemówienie. Krótkie, ale pewne pasji, niczym bitwa w której wzięliście przed chwilą udział. Powoli szedłeś korytarzami, a poszczególni marynarze salutowali Tobie z dumą. Nic tak nie podności morale jak zwycięstwo.
W ciągu kilku minut dotarłeś do drzwi. Otworzyły się z cichym sykiem odsłaniając widok na znacznych rozmiarów pomieszczenie z którego znajdywały się wejścia do szeregu cel oraz specjalnego pokoju, w którym "przygotowywania" z reguły najcenniejszych więźniów. Przy solidnie wykonanym biurku siedział Kretar i przeglądał informacje w bazie danych. Jak tylko Ciebie zobaczył powstał i zasalutował z rozmachem. Zwróciłeś uwagę na noszone przez niego czarne, skórzane rękawiczki. Czyste. Chyba przejrzysz wszystkie informacje o nim. Zachowywał się zbyt profesjonalnie jak na zwykłego podoficera na okręcie, nawet jeśli był to nowy Galor.
Szef ochrony spojrzał Ci w oczy i ukłonił się z szacunkiem. Każdy ruch był wyważony i ostrożny.
- Kapitanie, to zaszczyt. Zamierzaliśmy własnie rozpocząć "ekstrakcję danych"....
Idąc do aresztu Dain był dumny ze swojej załogi. Zapewne spodziewała się problemów w nowej jednostce, ale uszkodzenia otrzymane od B'Rela były groźniejsze niż na pierwszy rzut oka wyglądało. Bez napędu warp Antharma była na widelcu innych klingońskich jednostek, jeśli były w pobliżu. Ale mimo tego marynarze sumiennie pracowali by postawić okręt na nogi.W areszcie w celach siedziała banda nieprzytomnych śmierdzieli. Dobrze, że pola silowe nie przepuszczały odoru ich niemytych ciał. Czy oni nie znali w ogóle pojęcia "higiena"?Dain spojrzał na swego szefa ochrony. Brakowało mu poprzedniego. Z niej była prawdziwa mistrzyni przesłuchań. Wszyscy więźniowie śmieli się z jej mizernego wzrostu i piskliwego głosu. A potem tylko mogli błagać o litość i szybką śmierć. Ale na nagrodę trzeba było zasłużyć.- Wiesz już, którzy z nich zajmowali jakieś ważniejsze stanowiska?
- Owszem... - stwierdził i wskazał na starego, siwego już Klingona - Śpią jak dzieci, ale już niedługo zaczną kwiczeć jak zarzynane świnie. Pozostali to zwykła garstka wyrzutków spoza klanu. Odgrażali się zemstą zanim potraktowałem ich gazem. A właśnie ich przywódca krzyczał coś, i to bardzo donośnie, że nikt nie stanie im na drodze.
- Mam tylko jeden rozkaz. Nie mogą umrzeć za szybko, a wyśpiewać wszystko. Klingoni nie są za dobrymi więźniami, a musimy wiedzieć co tu robili. Dwa najbliższe przekaźniki podprzestrzenne zostały zniszczone. Sądzę, że szykuje się coś większego. A, jeśli dobrze pamiętam to jeśli niehonorowo zginą nie trafią do ichniego raju. Dopilnuj by tam nie trafiły ich cuchnące dusze.
Kretar ukłonił się i uśmiechnął. Widząc ten zimny i złowieszczy uśmiech stwierdziłeś, że lepiej wyjść z pomieszczenia. Prawdopodobnie spełni swoją groźbę. Twoją również.
Wróciłeś na mostek. Tam od razu wrećzono Ci aktualizację raportu odnośnie napraw. Wciąż jesteście bez WARP, ale większość wycieków została prowizorycznie zatamowana, a poszycie wracało do normy pod czujnym okiem inżynierów. Daina naprawdę się starała. Udało jej się założyć nawet parę obejść i odzyskać około 75% osłon. To już było coś. Gdyby jeszcze napęd zechciał zaskoczyć. Westchnąłeś siadając na swoim fotelu i spoglądając po załodze. Nagle naukowa odwróciła się z zaskoczonym wyrazem twarzy.
- Panie! Wezwanie pomocy... to CUS Arhinai, nasz transportowiec. Został zaatakowany przez niezidentyfikowane siły i prowadzi nierówną walkę...
- Nakażcie mu natychmiastowy kurs na nas. Wyznaczyć kurs przechwytujący i pełna impulsowa. Odciąć niepotrzebne systemy i przygotować się na kolejne starcie. - "I gdzie do jasnej cholery jest Ósma i Dziesiąta Kasta? Przecież to ich rejon działań!" - dodał w myślach.
Po chwili nadeszła odpowiedź.
- Obierają kurs na nas, ale jesteśmy daleko. Mogą nas osiągnąć dopiero za parę godzin. Właśnie zniszczyli ich Hideki eskorty i twierdzą, że długo sie nie utrzymają. Mają też kłopoty z łącznością.
- Łączyć z maszynownią. Daina, co z naszym napędem warp?
- Powoli naprawiamy, jestem w stanie to zrobić w.... godzinę, ale będzie niestabilny i nie wchodziłabym powyżej 3 WARP. Ryzyko byłoby zbyt duże.
- Kapitanie... - powiedział w tym czasie pierwszy - Mamy informacje o grupie 3 Tong idących na ratunek transportowi. Dziwne, druga informacja, na ratunek idzie jeszcze Galor.
- Jeszcze jeden? Coś tłoczno tu. - zażartował gul, a jedynie naukowa nieśmiało uśmiechnęła się. - W takiej sytuacji przekazać informacje o ratunku do Arhinai. Przejść na żółty alarm i kontynuować naprawy oraz lot ku transportowcowi w impulsowej. Jak skończą z piratami to wywołać drugiego Galora.
