Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
- Wypuścić gaz obezwładniający w maszynowni. - niestety gaz zdejmie też mechaników i trochę ludzi Kretara, ale wyjścia nie było. Gdy zdetonują rdzeń to będzie koniec Antharmy. - Kurs wsteczny, wycofujemy się do pola asteroid, Talarian tez wciągamy. Prewencyjny ogień w Slad.
- Bez efektu.
- Wchodzimy w pole...
- Wypuszczam gaz...
Po meldunku rozległa się seria drobnych wstrząsów gdy Antharma roztrącała drobniejsze okruchy skalne. Wtedy zgasły światła, a silniki stanęły w miejscu. Galor dryfując powoli przemieszczał się w głąb pola asteroid. Usłyszałeś tylko szept naukowej:
- Główny przewód zasilający odłączony...
- Zrobić obejście. Przejść za zasilanie awaryjne. Nich mechanicy podłączą przewód pod osłoną ochrony. Jesli uszkodzenie jest w maszynowni mają ubrać maski tlenowe. Jak reszta w maszynwoni będzie juz nieprzytomna to zneutralizować gaz, wybudzić naszych i zamknąć napastników. Jakieś wieści z transportowca?
- Gulu... z przykrością to powiem, ale nic nie mogę zrobić. Nie mamy zasilania, awaryjnego też, usterka musiała nastąpić gdzieś w maszynowni. Nie działają konsole, łączność, sterowanie, osłony i podtrzymywanie życia. Dopóki jakaś grupa naprawcza nie zorientuje się co się stało i dotrze do maszynowni i nie da się wystrzelać ochronie nic nie zrobimy...
- Ja pójdę... - powiedział wówczas głos w twoim pobliżu. Rozpoznałeś w nim Mantisa. - Znam układ okrętu, jak dostanę dobry przecinak otworzę sobie nawet drzwi. Potrzebny jednak będzie mi mechanik, a przynajmniej ktoś kto się na tym zna...
- Idź. Weź kilku żołnierzy, niech ogłuszają podejrzanych. Mechanika też sobie wybierz. Zna sie ktoś na tym przewodzie?
Po dłuższej chwili odezwał się Aresh.
- Ja będę wiedział, poza tym może uda nam się spotkać kogoś kto będzie w tym jeszcze lepszy ode mnie.
- Dobrze, potrzebuję broni zatem... ktoś wie jak otworzyć schowki bez energii?
Po kolejnej chwili usłyszeliście ciche skrobanie, a następnie donośny łomot.
- To tylko ja. - powiedziała krótko Lesha a po chwili mostek rozjaśnił snop światła.
- Uczyłam się nie tylko operowania grupą ludzi, ale i improwizacji, a ta sztuczka jest powszechnie znana - zakończyła błyskając ostrzem kryształowego noża. Po chwili mostek rozjaśnił się odrobinę. W schowku było to co potrzeba. Sześć latarek, maski tlenowe, cztery dezruptory i dwa karabiny. Taktyczny i pierwszy chwycili najcięższą broń i zamocowali źródło światła. Zawsze coś. W końcu Mantis zasalutował i ruszył do drzwi. Szarpnął jeden z elementów zdobienia i rozsunął niemalże nadludzkim wysiłkiem je na tyle by móc się przecisnąć.
- Kapitanie, lepiej żebyście zostali tutaj, warto by też pomyśleć... - i w tedy wstrząs rzucił was na ziemię - ...o sterowaniu w jakiś inny sposób.
- Coś mi się zdaje, że to pole asteroid...
- Nie tracimy czasu, idziemy...
Po chwili znikli wam w ciemności panującej na korytarzu.
"Cholera jasna" - przeklinał w myślach, ale trzeba było czekać. Usiadł na fotelu kapitańskim i kazał być gotowym na wykonanie poprzednich rozkazów. Pozostałej ochronie polecił pilnować czy nie pojawią się niespodziewani goście.
Ochrona ustawiła się przy drzwiach lustrując korytarz. W pomieszczeniu zapadłą cisza przerywana tylko co chwilę następującymi wstrząsami. Miałeś tylko nadzieję, że nie traficie w coś naprawdę dużego. I, że nie znajdą was Ci barbarzyńcy. Minuty mijały, a w okół nie działo się nic. Oczy, nie przyzwyczajone do długotrwałego pozostawania w mroku zaśmiecały umysł omamami wzrokowymi. Odganiałeś je odruchowo sprzed oczu. Nagle mocniejszy wstrząs targnął okrętem, a ochroniarze odruchowo pociągnęli za spust. Usłyszałeś błyskawiczny meldunek:
- Transport na pokład, mamy gości!
Na mostku pojawiło się kilkoro Kardazjan, którzy przy świetle latarek otworzyli ogień. Erin jęknęła tylko i upadła na ziemię, a Lesha zdążyła Tobie podciąć nogi i pociągnąć pod pulpit, który ułamek sekundy później eksplodował snopem iskier. Ochrona błyskawicznie przegrupowała się i część ostrzelała tych, którzy znaleźli się w obrębie mostka. Z korytarza dochodził strzały i zdławione jęki. Po chwili nastąpiła cisza.
- Korytarz czysty... - zameldował jeden z żołnierzy, dwójka, która skupiła się na mostku przeszukała go dokładnie by po chwili powiedzieć to samo.
Było coraz gorzej. Kazał zabrać martwym napastnikom zabrać broń i tak rozlokowac załogę by nie strzelali do siebie w czasie ewentualnego następnego ataku. Sam wyjął apyteczkę i zaczął badać Erin.
Jej bok nie wyglądał najlepiej. Dobrze, że straciła przytomność gdyż przynajmniej nie czuła bólu. Wyglądało na to, że nie zostały uszkodzone żadne poważne organy, a rana pod wpływem energii uległa zasklepieniu. Nie mogłeś za wiele zrobić w tej sytuacji poza podaniem środków przeciwbólowych.
Załoga sprawnie wykonała rozkaz i ustawiła się na mostku tak by osłaniać się nawzajem.
Minuty wlokły się dalej. Jedynie od czasu do czasu słychać było w oddali kanonadę lub kolejny wstrząs targał okrętem. Nie była to najlepsza sytuacja. Całe szczęście, że ataki nie powtórzyły się już.
Nagle usłyszałeś dzwonki alarmowe, które nieomal was ogłuszył, a mostek rozświetliły słabe awaryjne światła. Komputer obudził się ze swego snu i zameldował stoicko: - Alarm kolizyjny, alarm kolizyjny, alarm kolizyjny...
- Na stanowiska. - rozkazał. - Sternik, kurs na przód na silnikacxh manewrowych. Skan okolicy, wywołac transportowiec.
- Nie mamy łączności zewnętrznej. Silniki tylko manewrowe. Brak osłon. Uszkodzenia poszycia i dekompresja kilku pomieszczeń. - zameldował błyskawicznie - Nie połączę się, ale dobre i to... zmieniam kurs... jasna cholera, było blisko... przepraszam... - zorientował się poniewczasie, że klnie jak najęty pod nosem
- Mamy łączność wewnętrzną, ale brak kontaktu w obrębie paru poziomów... powoli dostaję wiadomości o rannych, ambulatorium melduje, że działa, odparli jeden z ataków.
- Wykrywam skan aktywny! Typ klingoński. Dochodzi spoza obrębu pasa...
- Bez przywrócenia pełnej zdolności bojowej nigdzie się nie wybieramy. Określić źródło skanu, ale samemu nic nie skanować. Zwrot, zagłębiamy się w pas. Gdzie jest transportowiec?
- Wygląda na to, że dryfuje tak jak my... całe szczęście nie trafił w nas ani żaden inny...... alarm zderzeniowy, nie chwycę ich!
Sternik wykonał zwrot, a sensory straciły Nelar'Va'Se na jakiś czas.... chwilę później dostrzegliście eksplozję za jedną z asteroid.
- Poważne uszkodzenia transportowca, na szczęście nie było już tam nikogo z naszych...
