Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
Na promenadzie panował typy codzienny ruch. Przede wszystkim przewijali się handlarze, zarówno na usługach Uni jak i innych nacji bądź karteli. Wszystkiemu bacznie przyglądali się strażnicy.
Taktyczny trochę pokręcił się stoiskach i zjadł deser w jednym z barów. Nigdy sam nie lubił chodzic po takich stoiskach, szczególnie gdy był na służbie. W czasie wolnym ze swoją narzeczoną uwielbiał to, ale teraz to była przykra konieczność.Po godzinie powrócił na pokład Antharmy i przyszykował krótki raport na temat rozmowy z Goulem. Mogli odczytać go tylko Taren, Mantis i Kretar.
Raport był gotowy. Spojrzał na niego i uśmiechnął się. Taren na to czekał i niewątpliwie to dostanie.
Siedziałeś w swojej kwaterze i przysypiałeś gdy odezwało się wywołanie. To była naukowa. Przyspiając jeszcze wywołałeś na ekran.
- Przepraszam, że budzę, ale przechwyciliśmy informacje właśnie. Muszą być z nich informatyczni idioci, ale znów udało mi się deszyfrować dane z Nelar'va'se. Już wysyłam.
Był to plik dźwiękowy:
".....depczą nam po piętach....wiem są pewną niedogodnością, ale ostrzegliśmy.... następny..... nowym kursem....szlak ma być pewny....spytaj.....ktoś nam tu robi koło...... damy sobie z tym radę.... kiedy?..... jutro w stałym punkcie na szlaku..... Rotaerk znów się zgubi..... gotowe................................................... ...................................weźcie i bądźcie....."
- Więcej z tego nie wykrzesam, ale jest to już coś....
- Usłyszałeś zdziwione westchnienie... kapitanie, to jeden z naszych Hideki...
- To zajmiemy sie tym problemem. Mamy trasę patrolu tego okrętu na jutro?
- Oczywiście, jak wszystkich. A przynajmniej wiemy gdzie powinien byc i lecieć. Gul Mantis opracował już wstępnie listę miejsc gdzie może nastąpić spotkanie Nelar'Va'Se...
- W takim wypadku wykonujcie jego rozkazy. Taren bez odbioru."Co za dureń nazwał kardazjański okręt Rotaerkiem? To jest kardazjańska nazwa! Chyba, że wybudował go jeden z sojuszniczych światów i dał go Unii w prezencie"
Okręt pogrążył się w przytłumionych dźwiękach kosmicznego ula... Załoga mostka poradziła sobie sprawnie, a do Ciebie spłynął raport. Ruszacie jutro rano niby to na klasyczny obchód i przyczajacie się w WARP po to by w odpowiednim momencie, gdy spłynie sygnał od informatora ze stacji ruszyć kursem przechwytującym...
Sam przeglądałeś właśnie dane Rotaerka... wybudowany w kardazjańskiej stoczni, ochrzczony od miana okrętu zdobytego szturmem przez wojska Uni podczas jednej z licznych potyczek...
Miał wolny czas, więc napisał dwa listy: do żony, gdzie informował o postępach w leczeniu i do Jory z zapytaniem o postepy w nauce. Bardzo mu sie nie podobało jej zainteresowanie wojskowością. Czyżby wszystkie jego córki będą służyć na pierwszej linii? Niech jeszcze przyszłe dzieci będą bliźniaczkami i zarządają jako pierwsze zabawki dezruptory.Wieczorem, tuż przed końcem wachty wpadł do ambulatorium, by sprawdzić swój stan. Chciał wiedziec czy może juz dowodzić.
Spokojnie zniosłeś wszelkie badania, a gdy doktor westchnął wiedziałeś że wszystko jest na dobrej drodze.
- Szczerze to mile widziałbym pana jeszcze w łóżku, ale wiem, że nie utrzymam tam pana. Proszę jeszcze brać leki, ale wydaje mi się, że może pan już wrócić do dowodzenia. Tylko proszę się nie przemęczać...
- Prosze się nie martwić. Do jutra pozostanę w łóżku.Doktor ponownie westchnął, a Dain wrócił do swej kwatery.Tam zauważył, że jeszcze nie wysłał listów, więc zrobił to niezwłocznie i kazał sie obudzić komputereowi o 7.00.
Zapadłeś w mocny i głęboki sen...
W holu wisiały żałobne flagi. Po domu snuła się zatroskana służba a siedząca na schodach żona powstrzymywała z trudem łzy. Widziałeś smutek głęboko wyrzeźbiony na jej twarzy. Wyglądało to tak jakby się postarzała o kilkanaście lat. Obok niej najmłodsze z twoich dzieci płakało jej w ramię. Strażnik podszedł i delikatnie położył dłoń na jej ramieniu:
- Już czas...
Wstała z trudem i weszła w głąb domu kierując się do kaplicy. Drzwi stały otworem a zebrani wewnątrz Kardazjanie w głębokim smutku pokiwali głowami dodając jej otuchy. Zbliżyła się do trumny i dotknęła wieka chcąc ją otworzyć...
I wtedy się obudziłeś. Nie wiedziałeś nawet co mogło Cię zbudzić gdyż zegar wskazywał, że zostały jeszcze Tobie 2 godziny snu. Spróbowałeś zasnąć ponownie, ale sen nie chciał nadejść. I gdy już straciłeś na to nadzieję osunąłeś się w niepamięć.
- Gdzie on jest do cholery! - krzyczał Mantis
- Nie mam żadnych odczytów...
- Jak stan kapitana?
- Żyję - odpowiedziałeś przez czerwoną mgłę zasłaniającą Tobie oczy
- Sprowadzić natychmiast medyka!
- Mamy inne rzeczy na głowie! Zaraz nas dopadną... gdzie ten skan!
- Systemy szwankują! Osłony na 10% i puszczają! Dehermetyzacja pokładu trzeciego!
Spojrzałeś na swój bok, nie wyglądało to za ciekawie. Ostry odłamek przebił pancerz i skórę wbijając się w żołądek. Tak szybko z tego nie wyjdziesz. Ostatkiem sił utrzymywałeś się na powierzchni przytomności...
- Padło zasilanie sensorów! Jesteśmy ślepi!
- Pieprzone maskowanie! Gdzie są Ci cholerni Klingonie?
- Uzbrojenie gotowe! Dajcie mi tylko cholerny cel!
- Bogowie, od lewej.....
I świat się skończył...
Dźwięk budzika wdarł się do snu i wyrwał Ciebie na powierzchnię... w Twojej głowie jednak wciąż brzmiało ostatnie zdanie i jasność po uderzeniu fali energii zaraz po tym...
"Co za sny. Chyba zacznę brać środki uspokajające" - pomyślał.Wstał z łóżka i umył się. Ból zbytnio mu nie doskwierał, ale i tak zażył odpowiednie leki. Potem ubrał mundur i skierował się na mostek.- Status! - zarządał i siadł na fotelu kapitańskim.
Mantis zasalutował i wyrecytował:
- Jesteśmy świeżo po kompleksowym sprawdzeniu systemów. Wszystko w normie. Do tego silniki grzejemy już od jakiegoś czasu by utrzymać je w gotowości. Marines postawieni na nogi już od jakiegoś czasu. Załoga na pokładzie i w komplecie. Jak już pan zapewne wie kierujemy się zgodnie z ustaleniami na pogranicze w WARP i stamtąd odskakujemy w punkt spotkaniowy...
