Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
W oficjalnych raportach nie znalazłeś nic co by wskazywało na jakieś większe ruchy wojsk. Panowała cisza, ale czy była to cisza przed burzą? Zaniepokoił Cię jedynie raport o spostrzeżonych sektor obok siłach Imperium Klingońskiego, odbywających "rutynowe ćwiczenia" w pasie pogranicznym...
Cisza w informacjach wskazywała, że niedługo się zacznie. Federacja za długo swoją imperialistyczną polityką osłabiało Unię. Jeszcze raz coś zrobią, jakieś ćwiczenia czy zajęcie kolejnej planety w pobliżu granic i zobaczą gniew Centralnego Dowództwa!Informacje o ćwiczeniach były dośc podejrzane, ale gul wątpił by oficjalnie wypowiedzieli wojnę. Teraz bardziej interesowali się Federacją, Dain słyszał o prawie codziennych potyczkach patroli granicznych. Romulanie też dawali się we znaki tych głupkom, ogranizując co pewien czas rajdy na instalacje obronne KSO.Gdy minęło ponad 30 minut Taren powoli podniósł się i wyszedł z gabinetu. Gdy stał już na korytarzu to połączył się z Antharmą i zażądał transportu.
Zostałeś przeniesiony do swej kwatery. Znajome kąty. Na monitorze pojawiał się i znikał symbol wiadomości. Jeden z nich był anonimowy, drugi od dowództwa, a trzeci... od Twojej żony...
Pierwszą otwarta przez niego wiadomością była ta od Dowództwa.
List ten był krótki:
Gul Taren / CUS Antharma
Co się tam u was do cholery dzieje? Gdy dostałęm informację o tym, że zginęliście w wybuchu nie byłem zbyt wesoły, ale poźniejsze dane z waszego okrętu mnie uspokoiły. Nie wiem czy to był dobry pomysł zgadzać się na wysyłkę Ciebie na ten posterunek. Potem się zorientowałem jak gardłowa sprawa to jest. Poza tym non stop dostaję jakieś zapytania od 4 kasty. Powoli się to robi nużące.
Pozdrawiam,
Jagul Parem
Jeżeli potrzebujesz jakiegoś konkretnego wsparcia powiedz.
Poinformowałęm Twoją małżonkę, że nic Ci się nie stało. Była zaniepokojona gdy dostała poprzednią informację.
Zastanawiałeś się kto mógł rozesłać takie wiadomości i spojrzałeś na list od swojej towarzyszki życia.... był bardzo niepokojący:
Najdroższy. Dziwne rzeczy dzieją się ostatnio. Gdy dostałam wieści o Twojej prawdopodobnej śmierci, me serce zatrzymało się na moment, a oczy nabiegły łazmi. Nie mogło się to tak skończyć. Całe szczęście, że następnego dnia, zanim zdążyłam powiedzieć wszystko dzieciom wiadomość przysłał Twój dowódca, Jagul Parem. Uspokoił mnie, ale nie dostatecznie, dlatego piszę by się upewnić, że wszystko jest w porządku. Nasza straż aktualnie jest postawiona w najwyższy stopień gotowości. Nie tylko przez tą jedną wiadomość, ale przez podejrzane osoby, któe zaczęły się kręcić wokół naszej posiadłości. Dzieci aktualnie wysyłam do szkoły jedynie pod eskortą. Staram się też nie przyjmować gości, ale ten Jagul z IV Kasty nie mógł zostać odrzucony. Usiadł tylko naprzeciw mnie i ostrzegł mnie przed tym co może Ciebie czekać. To było podłę i na tyle niewiarygodne, że nie mogłam wyjść z szoku. Gdybym nie wiedziała jak ciężko pracujesz dla dobra naszego kraju prosiłabym Ciebie byś natychmiast wrócił...
Zagryzłeś wargi by nie zawyć, ktoś solidnie namieszał w Twoim życiu....
Ostatni list był najkrótszy:
JUTRO ZGINIESZ
Wziął się za odpisywanie.
Odsunąłeś się od pulpitu i rozparłeś na fotelu. Nie czułeś się wciąż najlepiej, a listy te jednoznacznie wskazywały na to iż ktoś próuje się Ciebie pozbyć. Z zamyślenia wyrwał Ciebie sygnał z mostka. To był Mantis:
- Panie... mamy nowego gościa w systemie. I jest raczej nie w porę. To Nelar'va'se!
Nazwa była talariańska, ale na wszelki wypadek sprawdził w komputerze.Wyglądało, że jest to uzbrojony transportowiec.- Standartowa procedura. Zapytajcie czego chcą i niech nasz oddział asystuje przy ewentualnej odprawie celnej oraz przeszukaniu.
Podali, że ładownie mają pełne ozdobnej ceramiki. Dokonali po drodze wymiany z okrętami służby humanitarnej, które zabrały lekarstwa w rejon objęty zarazą. Proszą o pozwolenie dokowania i zejście załogi na stację. Jutro zamierzają odlecieć uzupełnienie o ładunek samo mocujących sworzni. Cel: Kronos. - sprawnie otrzymałeś odpowiedź od operacyjnej.
- W takim wypadku niech pracownicy stacji dokonają odprawy. My dyskretnie im się poprzyglądamy.
- Oczywiście - odparł Mantis i rozłączył się - Widać było, że załoga dobrze sobie radziła. Nawet pod okiem Mantisa. Spojrzałeś na czas. Jeżeli dranie będą słowni to za 8 godzin się zacznie. Póki co jednak pozostawało jedynie czekać. Lub wytargać kogoś za uszy...
- Gul Taren do Dala Antire. Staw się w mojej kajucie.
Antire stawił się błyskawicznie i zasalutował jak tylko przekroczył próg.
- Aresh, mam dla ciebie zadanie. Pójdziesz do baru naszego usztka Goula i pogadasz z nim o trefnym trasporcie na który dał nam namiery. Postrasz go trochę, niech zacznie śpiewać.- Tak jest! - odparł taktyczny.Antire zszedł na stacje i troche pokrążył w okolicy. Potem poszedł się napić do baru.- Barman! - krzyknął. - Kanar, byle dobre bo wytargam za uszy!
