Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
- Chcę go zobaczyć. - może nie był w stanie za długo chodzić, ale czytac mógł.
Po analizie raportu nasunęło Ci się auomatycznie kilka wniosków. Wyglądało na to, że coś wymiotło granicę z jednostek. Jedyne co zostało to ruch transportów wojskowych w strefie pogranicza oraz kilka większych jednostek niezależnych handlarzy. Rutynowe kontrole nie przyniosły nic. Jedynym problemem był mały eskortowiec, który nie poddał się kontroli za co został przejęty siłą, a ładunek skonfiskowany. Okazał się być małą przemytnicza jednostką wiozącą przede wszystkim alkohol... i środki chemiczne niewiadomego pochodzenia. Trudno było nawet powiedziec czym one były...
Połączył się z Kretarem.- Chciałbym się coś dowiedzieć o tym małym stateczku, jego ładunku i załodze.
- Grupa małych wrednych piratów... tak mi to smierdzi. Lekki szmugiel na zlecenia jakiegoś nieznanego nawet im odbiorcy i międzynarodowa załoga. Półromulanka-półklingonka jako dowódca, talarianin, jakiś android, betazoid rebeliant, xepolit i dwoje ludzi... Statek to stara federacyjna jednostka transportowa. Niska prędkośc WARP, zaledwie do 4, słabe uzbrojenie i osłony, ale ładownie przyzwoite. Poza tym umiarkowana cena jak na kieszeń każdego łachmyty. Ładunek jak wspomniałem, parę skrzyń romulańskiego ale i paru psychoaktywnych alkoholi z nieznanego źródła, kilkadziesiąt beczek chemikaliów, wysłane już do badania i 5 phaserów. Nie wiem po co się kryli z tym, taką ilośc to smiało mozna wwieźć jeśli nie zamierza się użyć...
- Jak dotrzemy na stację to trzeba będzie to gdzieś upchnąć i dać kilku baszych żołnierzy do ochrony. A statek to zabierze nakbliższy transportowiec do głębi Unii, gdzie CD się nim zajmie. Taren koniec.Po skończeniu rozmowy rzekł do doktora:- Jeśli Kasta Obsydianowa wzywa to nie należy się jej stawiać. Gdy przybijemy do stacji zostanę przeniesiony z tej kwatery bezpośrednio do ich kwatery. I niech moja wizyta nie będzie trzymana w tajemnicy.
- Gul Mantis zna swoje rozkazy. A i żołnierzom można pozwolić zejść na pokłąd i rozsiać parę plotek... ale o ile mogę coś doradzić to prosze z tym nie przesadzać. Jako lekarz muszę również pamiętac o wpływie ajki może to wywrzeć na morale.
- Proszę się tym nie martwić doktorze. Czy przed przeniesieniem na stację otrzymam jakieś leki czy teraz?
- Proponuję przed transportem... - stwierdził lekarz podając Tobie aplikator - Niech pan podaje to sobie co 2 godziny w razie czego. Ale lepiej nie nadużywać dobroczynnego działania tego leku...
- Nie zamierzam przebywać na stacji tak długo. - odparł.Po wyjściu doktora zaczął powoli ubierać się w mundur. Przecież nie wystąpi przed Kastą w stroju szpitalnym.Gdy skończył zaczął oczekiwać na informację o dokowaniu.
Okręt wiedziony przez doświadczoną załoge zacumował szybko i sprawnie. Wkrótce otrzymałeś informację, że wszystko dopięto na przysłowiowy ostatni guzik, a grupki załogi, zwolnione ze swych obowiązków zeszły skorzystać z dobrodziejstw cywilizacji... pomyślałeś sobie, że już chyba pora stawić czoła lokalnemu dowódcy Kasty...
- Gul Taren do przesyłowni 1. Przenieście mnie na stację, tuż przed gabinet lokalnego przedstawiciela Kasty Obsydianowej.Cicho zaszumiało i po chwili stał przed drzwiami. Bez słowa wszedł do gabinetu.- Gul Dain Taren, Pierwsza Kasta. Miałem się stawić.
Spojrzałeś na niego i zdawało Ci się, że przez moment nie rozumie oco Tobie chodzi. W końcu westchnął i wskazał z rezygnacją fotel:
- Gulu Tarenie. Wiemy po co pan tu jest i nie musimy się wdawać w pogaduszki. Raport pana podwładnych widziałem, podobnie jak służb porządkowych. Pan powie mi tylko czy czegoś nie zapomniał, a potem pozwole sobie zająć się swoimi sprawami podówczas gdy pan sobie posiedzi z pół godziny. Jeżeli chce pan odrobinę realizmu możemy jednak wysłac pana do ambulatorium... potem gdy złamiemy nos...
- Nie mam nic do dodania, wszystko jest w raportach. Moja wizyta tutaj ma tylko pokazać załodze stacji, że mam nadal na pieńsku z Kastą. Z chęcią posiedzę tutaj, ale wolałbym nie łamac nosa, bomba wystaczająco mnie urządziła. Zresztą groźniejsze wydają się przesłuchania bez przemocy.
- Przemoc jest czasem miłym dodatkiem do tej pracy - odrzekł uśmiechając się złowrogo - Ale jak pan sobie życzy. Mamy trochę literatury i aktualnych wiadomości, jawnych oczywiście. Proszę się czymś zająć, podczas gdy zajmiemy się własną pracą. Członek kasty po tych słowach wstał i wyszedł zostawiając Ciebie samego w biurze. Miałeś jednak pewność, że jesteś obserwowany....
