Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
- Doktor kazał mi to odradzić panu. Poza tym jesteśmy właśnie na patrolu. Gul Mantis zarządza mostkiem podczas gdy Antharma patroluje długi odcinek granicy. W tej sytuacji to najlepsze. Tym bardziej, że Nelar'va'se wróci dopiero za 2 tygodnie. Do tego czasu pilnujemy naszego odcnika, a przynajmniej tak zarządził Mantis. Panu natomiast przyda się ten czas na powrót do pełnego zdrowia. A przynajmniej doktor kazał to wybitnie podkreślić. Pańska ręka wciąż nie wróciła do pełni sprawności...
- To dobrze, że nie czekał na moją zgodę. Wcześniej myślałem, że moim problemem będzie Kasta i paru drobnych przemytników, ale teraz widzę, że problem jest większy i tylko Obsydianowcy mogą nam pomóc. Czy muszę zostawać w łóżku czy mogę się trochę przejść? Lekarz wydał jakąś opinię?
- Z tego co mówił, wolałby by pan został w swoim pokoju, ale znając pana dodał, że może się pan przejść, byle tylko wstąpił po drodze po porcję lekó wzmacniających...
- No to się przejdę i pogadam z Mantisem na mostku. - powoli dźwignął się z łóżka i naprawdę szło mu to niezbyt dobrze. Na szczęście Kretar mu pomógł i razem ruszyli ku ambulatorium.
Główny medyk wyraźnie czekał. Znał chyba już za dobrze Twoje nawyki i poczucie obowiązku. Kretar usadził Ciebie na jednym z łóżek a Gamreth podał Tobie solidną dawkę witamin i środków wzmacniających. Sprawdził czynności życiowe i zapytał:- To mój medyczny obowiązek i liczę na szczerą odpowiedź. Jak się pan czuje?
- Jak ktoś kogo chciano zabić. - odpwoedział i zaśmiał się. - Proszę się nie martwić doktorze, nie zamierzam się na razie przemęczać. Będę tylko nadzorował, chyba że przyjdzie nam odeprzeć klingoński abordaż. Mogę się już udać na mostek?
- Jestem nastawiony do tego sceptycznie, ale wiem, że nie zmuszę pana do pozostania w pokoju, chyba że podałbym panu jakiś silny środek uspokajający... czego nie zrobię - stwierdził i uśmiechnął się - Jak sobie Pan życzy kapitanie, ale proponuję ograniczyć się do zaledwie 4 godzin. Pozostały czas można zostawić pozostałym oficerom...
- Cztery godziny to aż nadto. - odparł.Leki pomogły i w drodze na mostek nie czuł zawrotów głowy, choć w turbowindzie musiał się pomóc utrzymac równowagę przy pomocy sciany.Na mostek wszedł wyprostowany, rzucając okiem na oficerów.- Dalinie Mantis, proszę za mną. - skierował się ku swemu gabinetowi.Gdy juz pozostali sami, a on mógł usiąśc, zapytał wprost:- Jaka jest obecnie sytuacja i kiedy Obsydianowa Kasta przyśle pomoc?
Mantis spojrzał na Ciebie zdębiały, aż w końcu powiedział:
- Nigdy... i nie powiem by mi się to podobało...
- Przestańmy grać w gierki, Mantis. Wiem jakie jest twoje prawdziwe zadanie na tym statku i kto cię tu przysłał. Teraz mamy ważniejsze zadanie niż skompromitowanie jednego gula. Ta granica jest dziurawa jak sito i przemyt idzie w setki tysięcy leków. Na stacji nie można nikomu ufać, a pracownicy Kasty mają tylko jednego pracodawcę - Unię Kardazjańską i wiedzą co ich czeka za robótki na boku. Znasz raport Kretara? Podobno głową wszystkiego jest sam Legat Jagul Erash Tir z Czwartej Kasty. Jeśli to prawda to mamy przerąbane, jeśli nie, to ktoś chce pogrążyć znanego i lubianego przywódcę. Zadanie sprawdzenia tych informacji nie nalezy do nas tylko do Kasty Obsydianowej!
- Wiem... i w podobnym tonie wysłałem notatkę - odparł wyraźnie zrezygnowany Dalin, po czym kontynuował: - Tyle, że stwierdzili iż aktualnie szykują coś zbyt ważnego by odsyłać chociaż pojedynczych żołnierzy. Wyślą "kontrolera" pod przykrywką i to tyle. Poza tym możemy wejść w porozumienie z przedstawicielem Kasty ze stacji gdyż jak wspomniałeś... Kasta ma jednego pracodawcę i jeżeli ktoś z nich kręci, im ukręci się łby. I zanim dotrze kontrola powinniśmy dyskretnie zweryfikować lokalnych przedstawicieli... i narobić dostatecznie szumu i dymu swoją obecnością by zatruć robotę przemytnikom...
- Widzę, że się rozumiemy. - Dain uśmiechnął się słysząc, że Mantis mimo swego zadania jest prawdziwym obywatelem. - Mam na razie jden kontakt. To Goul, Ferengi. Ma swoje za uszami, a jak damy mu trochę swobody to da nam kilka cynków na konkurencję. Jak wrócimy na stację, niech lokalny przedstawiciel Kasty wezwie mnie na przesłuchanie, chcę występowac jako podejrzany, a nie sojusznik. To może osłabić czujność przemytników. A co do szumu, od tego tu jesteśmy... - jeszcze raz uśmiechnał się. - Okręt jest twój, dalinie. - rozmowa była skończona, a mieśnię odmawiały posłuszeństwa. Trzeba było wracać do łóżka.
Nawet nie wiedziałeś kiedy i jak dotarłeś do łóżka, ale gdy rano się obudziłeś byłeś w swojej kajucie, a nachylał się nad Tobą lekarz.
- Dobrze, że pana znalazłem Gulu... nie, nie dotrał pan sam do pokoju. Usnął kawałek wcześniej, ale dobrze, że znalazłem pana przed kimś z załogantów. Musiałby to spowodowac nie lada wstrząs. Póki co podałem panu coś na wzmocnienie gdy tylko leki nasenne przestały działać. chwilowo prosiłbym ograniczyć ruch, chyba, że chce pan odpowiedziec na wezwanie ze stacji na przesłuchanie... a raczej jak zostało to nazwane: "wstąpić na przyjacielską pogawędkę"... - zatroskany zostawił leki i wychodząc stwierdził: - Proszę się nie dać zabić kapitanie...
- Czy zakończyliśmy już patrol? - zapytał spokojnie. Jak widać Mantis już zaczął działać.
