Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
- Dałem się zrobić jak głupi dzieciak. - wyszeptał. - Dajcie mi tu Mantisa i Kretara.
- Oczywiście...
Musiałeś chwilę poczekać. Może nawet zapadłeś w lekką drzemkę, ale gdy otworzyłeś obok. Na łóżku siedział wyraźnie poruszony Mantis, bezradnie machając nogami a za jego plecami wpatrzony w przyrządy, ze zmrużonymi oczami stał na baczność Kretar.
- Dobra. - wycharczał. - Skończyły się zabawy. Ta stacja to jedno wielkie gówno. Każdy jest podejrzany, a w szczególności dowodzący tu gul. Mantis, zajmiesz się patrolami. Do Hidek dasz swoich ludzi, by pilnowali wszystkiego. Kretar, ty zaczniesz szukać winnych. Aresztujesz ich i przesłuchać. Dowolnymi metodami. I przygotuj naszą piechotę na konfrontację z obsługą stacji, jeśli zajdzie taka konieczność. Zrobimy tu porządek. - przerwał na chwilę bo zabrakło mu tchu. - Macie coś na sprawę Talarianina?
- Jak już zaznaczyłem w poprzednim raporcie. Każdy mógł skorzystać z tamtej konsoli. Zostawił jednak po sobie ślad. Wygląda na to, że do logowania użył swojego osobowego kodu. Wskazało nam to na Glinna Dalena, aktualnie zaginął... i przypadkiem znalazł się w naszym areszcie. Niedługo zaczniemy nad nim pracować.
- Wysłałem już część naszych by przypilnowali kluczowych punktów na stacji. - stwierdził Mantis - Przepraszam za ten incydent... czuję się również winny. Powinienem jako pierwszy oficer odradzić przeprowadzkę na pokład stacji. Albo co najmniej zwiększyć ochronę...
- Wszyscy daliśmy się zrobić... - stwierdził krótko Kretar i wymownie spojrzał na Mantisa. Ten wstał, ukłonił się i wyszedł.
Kretar odczekał moment po czym zaczął:
- Jest parę pozytywów. Uciąłem sobie krótką pogawędkę z Mantisem. To nie oni. Poza tym dziwne, ale albo gra, albo rzeczywiście ten wybuch był wstrząsem dla niego. Miał poczucie, że Kasta wszystko kontroluje... a tu... dobra, ale wracając do meritum sprawy. Wykonawcami byli H'ren i Thur'm najemnicy Talariańscy. Kiedyś zamustrowani na naszym uciekinierze teraz podobno pracujący na własną rękę. WYnajęci przez bliżej niezidentyfikowane konsorcjum, któe wynajęło firmę ochroniarską, któa wynajęła poszukiwacza, który wynajął tych drani. Więcej nie ustaliłem... poza tym, że z ciałem w próżni dzieją się dziwne rzeczy. Pozbyłem się kłopotu gdy uzyskałem pełne zeznania. Do tego... nasz dowóca stacji ma parę grzeszkó na sumieniu. Może to i zasłużony weteran, ale jego rany to nie tylko wojenne pamiątki... gdyby to było takie proste nie siedziałby na tym zadupiu. Był kilkukrotnie posądzany o szmugiel i kontakty z organizacjami przestępczymi. Ale te dane są tajne. Ktoś najwyraźniej osadził go to gdyż było to w jego własnym zakichanym interesie. Zaciągnąłęm parę długó, ale dzięki temu mamy te dane...
- Mantis może się na przydać. Bo jeśli będzie tu za duzo do sprzątania Kasta podesle naprawdę lojalnych obywateli Unii. Pogadać o tym z nim. I zdaj raport z przesłuchania Dalena. - rozmowa była zakończona. - Doktorze. - wezwał Gamretha. - Drzwi ma pilnować dwóch żołnierzy, w sali dodatkowo jeden ukryty. Tylko Mantis i Kretar mogą wchodzić bez zapowiedzi, reszta tylko wtedy gdy pozwolę.
- Tak będzie... dodatkowo dostałem informację iż zdąża tutaj wzmocniona drużyna Kasty, a lokalny przedstawiciel wysłał życzenia rychłego powrotu do zdrowia. Natomiast dódcy stacji odmówiłem widzenia twierdząc, że teraz musi pan już odpocząć. Co jest prawdą. Jeżeli sobie pan życzy, mogę podać lek nasenny. Najlepiej by było gdyby conajmniej najbliższe 12 godzina pan przespał pozwalając nam na regenerację ubytków w tkankach i rozpoczęcie terapii farmakologicznej.
- Doktorze, rób co konieczne. Im dłużej tu leżę to więcej szkód uczynią ci bandyci.
Doktor podał Tobie lek i błyskawicznie zapadłeś się w mrok. Mrok bez snów... chociaż gdzieś w jego głębi widziałeś ogień... ogień trawiący Ciebie. Ból, czysty ból utkany z najgorszych lęków. Strach przed pozostawieniem rodziny, państwa, przed kalectwem, któe wypchnie Ciebie na margines. To wszystko kołątało się gdzieś na skraju Twej świadomości...
Obudziłeś się w jakimś lekko oświetlonym pomieszczeniu. Przenieśli Ciebie? Rozejrzałeś się ostrożnie. Udało Ci się nawet poruszyć i obrócić swoje ciało. Znieczulenie zatem ustąpiło, a cały proces leczenia się udał. Ciekawe tylko ile spałeś. Byłeś w swojej kajucie na okręcie. Wszystko było w takim stanie jak zostawiłeś. Łącznie ze zdjęciem rodziny. Uśmiechnąłeś się w głębi. Dla nich przeżyjesz...
Czuł się dość podle, ale połączył się z Kretarem.- Jakie wieści od naszego gościa?
- Witam panie... dobrze, że doszedł pan do siebie. wieści nie są dobre. Uparcie milczał poddany ciągłym torturom. Jednakże gdy w końcu złamałem go wymienił parę nazwisk. Nie będę przekazywał ich tą drogą ze względu na wagę całej sprawy.
Po kilku minutach Kretar stanął u Twoich drzwi i gdy upewniłeś się, że nie wpuszczasz nikogo niepożądanego otworzyłeś drzwi. Chyba zaczynałeś wpadać w paranoję. Twój szef ochrony nic nie powiedział tylko skłonił się i dał Tobie padda. Spojrzałeś na nie i przebiegł Ci dreszcz po plecach...
Gul Verad Marden
Gul Hanek Horab
Legat Jagul Erash Tir
Przełknąłeś ślinę. Szef stacji i dódca jednego z Hideki to było oczywiste, ale... Erash Tir od wielu lat jeden z najwyższych dowóców 4 Kasty? Spojrzałeś pytająco na Kretara.
- Rzucił nazwisko broniąc się przed bólem. Ostrzegał przed zemstą swego szefa. Więcej nie powie już nam. Postarałem się jednak usunąć ślady jego pobytu na naszym okręcie... i mam nadzieję, że nie przeszkadza to Tobie panie...
Jesteś pewny, że mówil prawdę, a nie kłamał żeby więcej nie cierpieć? - w głowie mu się mieściło, że macki korupcji sięgają tak daleko.
- Ciężko powiedzieć... chociaż sprawdziłem to pobieżnie i wygląda na to, że nie jest to korupcja... tylko prywatna inicjatywa Jagula... nazwijmy to przedsiębiorstwem. Chociaż może być to też kłamstwo... albo ktoś chce byśmy dostali taką informację i wyeliminowali jednego z dowódców 4 Sekty, dezorganizując jej działanie. Chociaż stąd... trudno nam będzie coś osiągnąć... chyba, że... dopadniemy naszych przyjaciół Talarian...
