Forum › Fandom › Sesje RPG, PBF i inne › Sesja RPG › RPG - Gul Dain Taren
- W takim wypadku sam opracuję trasę patrolu Antharmy. Dziękuję za wszystko. - wstał, uścisnął mocno rękę gulowi i wyszedł z jego gabinetu.W trakcie drogi na Promenadę połączył się z Mantisem.- Dalinie Mantis, niedługo otrzymacie dane z komputera stacji. Trzeba je jak najszybciej przetworzyć byśmy posiadali przynajmniej przybliżony obraz sytuacji w sektorze. Potem opracuje pan kilka alternatywnych planów patroli dla Antharmy, takich żeby można było wpaść na piratów i szmuglerów. Muszą zobaczyć, że czasy bezkarności się skończyły.Na Promenadzie wszedł do największego i najporządniejszego baru.- Gaul, dobre kanar. - zażądał. Chciał poznać tą ferengijską szumowinę.
To musiało być centrum sacji. Ruch i gwar wypełniający to miejsce śmiało mógł konkurowac z podobnymi miejscami w samym centrum Unii. Tutaj jednak było jej obrzeże, a co za tym dzie Kardazjanie stanowili tu znaczącą, ale wciąz mniejszość. Przedstawiciele różnych ras poruszali się pośród stolików zapełnionymi trunkami, zakąskami bądź tłoczyli się wokół stołów do najbardziej popularnych z gier. W rogu sali najbliższym szerokiemu kontuarowi baru stał potężny Nausiciaanin z charalterystycznym brakiem myślenia na twarzy. Za barem natomiast uwijał się mały i dosyć pulchny, młody Ferengi. Pewnie to on musiał byc tym Goulem.
Gdy zbliżyłeś się spojrzał na Ciebie szybko, kalkulując na zmno w myślachl, taksując oznaczenia i rangę po czym błyskawicznie wrócił ze sporą karafką z której nalał Tobie kielich naprawdę dobrego Kanar. Uśmiechając się spojrzał na Ciebie i powiedział:
- Witam na stacji... Gulu Tarenie... mam nadzieję, że będzie nam się miło współistnieć w tym sektorze...
- To zależy tylko od ciebie. - odpowiedział. - Podaj mi chociaż trzy powody, dla którym nie mam cię posłać do kopalni za minimum 10 przestępstw.
Goul nawet się nie zająknął mówiąc:
- Mam status dyplomaty i reprezentuję interesy Ferenginary w tym rejonie. Jestem jedynym, który jest w stanie kontrolowac ten grajdoł bez potrzeby użycia broni. Poza tym... tylko ja jeden wiem co dokładnie się tu dzieje... - zakończył zniżając głos i wychylając kielich jakiegoś ferengijskiego trunku. Jego słowa podsumował donośnym chrząknięciem stojący obok bezmyślny ochroniarz.
- Więc co tu się dzieje? Postaraj się dowieść swojej przydatności bo wypadki chodzą po barmanach...
-... ale niektórzy są dobrze ubezpieczeni - wyszeptał konspiracyjnie Ferengi i uśmiechnął się nalewając Tobie kolejny kielich. Po chwili chrząknął i głową wskazał na jedzącego bliżej niezidentyfikowaną papkę Talarianina...
- Klingońska broń na pogranicze z Federacją... świetnie się chowa z nią. Według papierów to leki, ale bym za wiele temu nie wierzył. Stąd prosto ruszy w stronę ogniska epidemii na Siringę, ale poza zasięgiem sensorów stacji skręci we właściwym kierunku... stały szlak... więcej nie powiem bo i ja mogę to przypłacić czymś gorszym niż głowa...
- Jesli to prawda to pan liczyć, panie Goul, na bardzo zyskowne interesy. - gul usmiechnął się i dopił do końca drinka.Wrócił na okręt i połączył się z Kretarem:- Mam cynk o przemytniku broni i zajmiemy się nim jak tylko wyruszy ze stacji. To Talariani, który oficjalnie przewozi leki na Siringę. Gdy oddoluke, to my udamy się na testy silników i przy okazji dokonamy małej inspekcji.- Tak, panie. Przyszykuję oddział inspekcyjny.Teraz połączył się z Mantisem.- Jak tam plany patroli?
- Gotowe.... nasze dwa Hideki ze zgrupowania będą pilnować obszaru pasa asteroid. Promy już wyładowuję... to one zajmą się robotą celników przy wsparciu małych oddziałó piechoty. Antharma dostanie główne zadanie patrolowania otwartej przestrzeni... to najprostsze co możemy zrobić...
- Z Antharma poczekamy aż Talarianin odleci. Chcę go schwytać na gorącym uczynku i pokazowo odstawić na stację. Niech reszta złodziei i bandziorów zrozumieją, że skończyły się dla nich dobre czasy.Dain zakończył połączenie i odebrał kolejny list z domu. Gdyby nie one to dawno stracił by swe człowieczeństwo.
Wieści z domu był pomyślne. Twa towarzyszka czułą się dobrze, podobnie jak dzieci. Nikt też nie wspominał już o Kaście Obsydianowej chociaż załącznik szefa ochrony jednoznacznie wskazywał na to, że otoczenie twojej rodziny może być inwigilowane. To jednak było oczywiste... dla każdej rodziny na Kardaz.
Mantis zameldował o zakończeniu przeglądów systemów i gotowości okrętu... a chwilę później dostałeś informację iż Nelar'va'se okręt zarejestrowany pod banderą Talar odlatuje obierając kurs podany wcześniej obsłudze ruchu...
- Dajmy mu kilka minut. Potem przekażcie stacji, że lecimy na mały sprawdzian naszych silników i niedługo wrócimy.Dain poszedł na mostek i czekał na powteirdzenie ze stacji. Gdy nadeszło, wydał szybkie rozkazy:- Oddzielić się od stacji. Kurs równoległy do statku Talarian, ale nie za szybko. Dopiero jak opuści zasięg czujników stacji przyśpieszamy.
- Wykonano - załoga zareagowała błyskawicznie. Widać było, że mają ochotę na wyrónanie swoich porachunków z kastą na tym zadupiu... poprzez dobre wykonywanie swej pracy. Nagle Erin zameldowała.
- Zaszyfrowany przekaz ze stacji na pokład Nelar'va'se... przechwyciłam wiadomość, a przynajmniej jej część. Komputer zaraz powinien ją zdeszyfrować...
- Zmieniają kurs, tak jak myśleliśmy.... zaraz... wracają na poprzedni kurs - stwierdziła operacyjna ze zdziwieniem
